
„Piłka jest po stronie Hezbollahu
„Ważne jest to, dokąd to prowadzi. Czy jest to kolejna runda w grze w ping-ponga między Izraelem a Hezbollahem – a jeśli tak, to czy jest ona bezwartościowa – czy też preludium do bardziej znaczącej konfrontacji?”.
Detonacja tysięcy pagerów Hezbollahu w Libanie i Syrii we wtorek, w wyniku której zginęło co najmniej 11 osób, a 3000 zostało rannych, wydaje się stanowić nową formę działań wojennych.
Chociaż nie zgłoszono żadnych roszczeń w związku z atakiem, Hezbollah szybko obwinił Izrael i zagroził odwetem. Siły Obronne Izraela i izraelskie służby wywiadowcze uważnie monitorują sytuację, rozważając możliwość dalszej eskalacji.
We wtorek wieczorem gen. broni Herzi Halevi, szef sztabu generalnego IDF, przeprowadził ocenę sytuacji na forum sztabu generalnego, odnosząc się do gotowości Izraela zarówno do operacji ofensywnych, jak i obronnych we wszystkich obszarach. Dowództwo Frontu Wewnętrznego nie wprowadziło żadnych zmian w swoich wytycznych, ale zaleciło społeczeństwu „zachowanie czujności i czujności”, dodając, że „wszelkie zmiany w polityce zostaną natychmiast zaktualizowane”.
Według gen. bryg. (rez.) Yossi Kuperwassera, byłego szefa Wydziału Badań i Oceny Wywiadu Wojskowego IDF i starszego pracownika naukowego w Instytucie Bezpieczeństwa Narodowego i Strategii Syjonistycznej Misgav, piłka jest teraz po stronie Hezbollahu.
„Na tej podstawie zobaczymy, jak to się dalej potoczy” – stwierdził Kuperwasser, który jest również starszym pracownikiem naukowym w Jerozolimskim Centrum Spraw Zagranicznych.
Powiedział, że wachlarz opcji Hezbollahu waha się od drobnych aż do ataku na Izrael na dużą skalę, dodając, że Izrael jest przygotowany na wszystkie scenariusze.
Jego zdaniem, jeśli wybuchnie wojna na pełną skalę, Izrael będzie miał teraz lepszą pozycję wyjściową do stworzenia nowej rzeczywistości w południowym Libanie.
Jego zdaniem, atak Hezbollahu na dużą skalę „mógłby dać Izraelowi uzasadnienie dla operacji” w południowym Libanie. Zauważył jednak, że „Izrael może to zrobić bez żadnego dalszego uzasadnienia, ponieważ Hezbollah bez przerwy atakuje północny Izrael”.
Ocenił jednak, że szeroko zakrojony atak Hezbollahu w odpowiedzi na incydent, któremu Izrael zaprzeczał, mógłby stanowić wyraźniejsze uzasadnienie dla izraelskiej operacji w południowym Libanie.
Rami Igra, były wysoki rangą urzędnik izraelskiej agencji wywiadowczej Mossad, powiedział JNS, że jeśli Izrael był zaangażowany w incydent, „ważne jest, dokąd to prowadzi. Czy jest to kolejna runda w grze w ping-ponga między Izraelem a Hezbollahem – a jeśli tak, to bezwartościowa – czy też preludium do bardziej znaczącej konfrontacji?”.
Igra podkreślił, że potencjał militarno-terrorystyczny Hezbollahu pozostaje w dużej mierze nienaruszony. „Nic znaczącego nie stało się z potencjałem Hezbollahu w stosunku do 150 000 pocisków i sił Radwan na granicy z Izraelem” – argumentował. Igra ostrzegł, że brak reakcji na zagrożenie ze strony Hezbollahu może prowadzić do poważniejszych konsekwencji w przyszłości. „Lekcja z 7 października pokazuje, że kiedy nie poradzimy sobie z zagrożeniem dzisiaj, zapłacimy znacznie wyższą cenę w przyszłości” – stwierdził.
Izrael nie może sobie pozwolić na to, by Hezbollah działał bez kontroli, dodał.
„Czy wojna na północy byłaby prosta? Wydaje się, że nie, ale jeśli nie zajmiemy się tym dzisiaj, zajmiemy się tym jutro, a to, czego nie zapłacimy dzisiaj, zapłacimy jutro podwójnie” – stwierdził. „Mam wielką nadzieję, że to był początek, a nie koniec”.
Według komandora (rez.) Eyala Pinko, badacza z Centrum Studiów Strategicznych Begin-Sadat na Uniwersytecie Bar-Ilan i byłego oficera izraelskiej marynarki wojennej, wtorkowy atak był wysoce wyrafinowany i prawdopodobnie wymagał ponad roku planowania.
Przemawiając podczas rozmowy wideo zorganizowanej przez Jerozolimski Klub Prasowy, Pinko stwierdził, że wyrafinowanie ataku leży raczej w operacji wywiadowczej niż w technologii.
„Hezbollah jest największym baronem narkotykowym w Ameryce Południowej. Większość narkotyków, które trafiają do Stanów Zjednoczonych, Kanady i Europy, pochodzi z Kolumbii i Meksyku za pośrednictwem Hezbollahu” – wyjaśnił Pinko, tworząc infrastrukturę do zakupu pagerów. „Jeśli Hezbollah chce kupić tego rodzaju pagery lub jakiekolwiek inne środki łączności, potrzebuje jakiejś słomianej firmy, kupuje je dla jakiejś firmy, a stamtąd trafiają one do Libanu” to wszystko dodał. „To ogromna sieć, która oczywiście korzysta z irańskich Sił Quds. To cały łańcuch dostaw”.
Były oficer marynarki podkreślił również, że ostatnie wydarzenia prawdopodobnie wpłynęły na strukturę dowodzenia Hezbollahu.
„Prawdopodobnie to, co dzieje się teraz w Hezbollahu, to fakt, że cała struktura dowodzenia, od, powiedzmy, stopnia podpułkownika w regularnym wojsku do generałów, jest poważnie ranna; niektórzy z nich już nie żyją” – stwierdził. Dodał, że stanowi to potencjalne otwarcie dla izraelskich działań wojskowych, choć wyraził wątpliwość, czy Izrael będzie dążył do eskalacji sytuacji.
„Izraelski rząd i izraelskie wojsko nie chcą eskalacji. Chcą zmniejszyć ogień, chcą zawieszenia broni” – powiedział.
Analiza wojenna
Kategorie: Uncategorized

