Uncategorized

PRAWO MIĘDZYNARODOWE – FAQ

Napiasal Tomcio Paluch

Q: Czego zakazuje prawo międzynarodowe i Konwencja Genewska?

A: Prawo międzynarodowe i Konwencja Genewska zakazują atakowania celów cywilnych. Atakowanie celów cywilnych to Zbrodnia Wojenna a także Zbrodnia Przeciw Ludzkości.

Q: Aha. A skąd my to wiemy?

A: No jak to skąd: Chociażby z publikacji organizacji pomocowych, takich jak Amnesty International.

Q: Można prosić o przykład?

A: Ależ proszę bardzo: “Przytłaczające dowody popełnienia zbrodni wojennych. Całe rodziny giną w wyniku izraelskich ataków na Strefę Gazy … Organizacja … zweryfikowała zdjęcia i filmy w ramach dochodzenia w sprawie bombardowań przeprowadzonych przez siły izraelskie między 7 a 12 października, które doprowadziły do przerażających spustoszeń”

Q: Czy te zbrodnicze bombardowania, rozpoczęte 7 października, stanowiły początek działań wojennych i były niczym niesprowokowane?

A: Hmm… No, tego… Poproszę następne pytanie!

Q: Czego jeszcze zakazuje prawo międzynarodowe i Konwencja Genewska?

A: Prawo międzynarodowe i Konwencja Genewska zakazuje nieproporcjonalnego użycia siły. 

Q: Można prosić o przykład?

A: Mówisz i masz: “Ostrzał obozu uchodźców w Dżabaliji zbrodnią wojenną? ONZ oskarża Izrael … Biorąc pod uwagę dużą liczbę ofiar cywilnych i skalę zniszczeń, obawiamy się, że izraelskie ataki z powietrza na obóz uchodźców w Dżabaliji mogły stanowić zbrodnie wojenne – ogłosiło w środę Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR).

Q: Czy w innych konfliktach zbrojnych cywilizowane i demokratyczne kraje zachodnie stosują się do powyższych zasad?

A: Nie całkiem. A mówiąc szczerze – nikt na głowę nie upadł, wojna to wojna. Dobry przykład to bombardowania Serbii przez siły NATO w roku 1999-tym. Siły powietrzne pięciu krajów bombardowały z rozmysłem cele cywilne w Serbii. Lotnictwo Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec i Włoch niszczyło z powietrza wszystko, co dało się zniszczyć. W pierwszym rzędzie starannie zniszczono sieć energetyczną Serbii. Amerykanie wymyślili nawet specjalny rodzaj bomb, przeznaczony do niszczenia stacji transformatorowych.

Q: Czy to było działanie w obronie własnej?

A: Raczej nie. Serbia nie zamierzała “zetrzeć z mapy” Wielkiej Brytanii, nie mordowała Amerykanów na amerykańskim terytorium i nie gwałciła Francuzek we Francji.

Q: Czy w tym wypadku użycie siły było “proporcjonalne”?

A: Nie bardzo. Serbia w ogóle nie usiłowała prowadzić żadnych w ogóle działań wojennych przeciw tym krajom, które wybrały się, aby niszczyć Serbię z powietrza. 

Q: Zaraz, zaraz. Czyżby cywilizowane i demokratyczne kraje zachodnie nie przestrzegały takich podstawowych zasad, jak powstrzymywanie się od atakowania celów cywilnych i powstrzymywanie się przed nieproporcjonalnym użyciem siły?

A: To chyba kpina. Toczyła się wojna, a na wojnie nie ma miejsca na sentymenty. Wojna to nie szkółka niedzielna i nie piknik. A zresztą przestano bombardować od razu po tym, jak Milosevic się ukorzył i skapitulował. 

Q: Aha. A dopóki nie skapitulował?

A: Póki nie skapitulował, to bomby sypały się z nieba. Po to się bomby sypały, żeby Serbowie zmiękli. I żeby przestali się stawiać. Żeby z nich wytłuc wolę oporu.

Q: A jak to wyglądało w innych konfliktach zbrojnych?

A: Raczej podobnie. Dobry przykład to pierwsza wojna w Zatoce Perskiej.

Q: Czy to była wojna obronna?

A: Nie całkiem. Saddam Hussein zajął przemocą Kuwejt i ogłosił, że to dziewiętnasta prowincja Iraku. Niemniej jednak nie zapowiadał, że “zetrze USA z mapy” czy też, że “zepchnie Anglików do morza”. To była interwencja zbrojna, mająca na celu wyratowanie (CENZURA)py Arabom z Kuwejtu. Pewne znaczenie miały zapewne także interesy, tzn powiązania biznesowe z Kuwejtem.

Q: Co do proporcjonalności: Ilu cywilów-Amerykanów i Anglików zginęło wskutek zaczepnych działań wojennych Saddama Husseina?

A: To akurat łatwo obliczyć: 0. Słownie zero.

Q: Czy to ratowanie (CENZURA)ska Arabom z Kuwejtu i powiązanym z nimi geszefciarzom-nafciarzom było jakoś powiązane z Żydami?

A: Przykro przyznać, ale było – pośrednio. Gdyby nie Izraelczycy, to by Saddam dysponował bronią jądrową. A gdyby dysponował bronią jądrową, to nikt by mu nie podskoczył, nawet Amerykanie.

Q: Wracając do tematu: Czy Ojczyzna Demokracji i jej Sojusznicy atakowali cele cywilne podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej?

A: To zależy, co uznamy za cel cywilny. Na przykład bombardowano bombami specjalnej konstrukcji sieć energetyczną, żeby Arabom wyłączyć prąd. Użyto m in tego samego rodzaju bomb, co podczas operacji lotniczej nad Serbią – bomb, z których wystrzeliwały metalowe płaszczyzny, mające za zadanie powodować zwarcia w stacjach transformatorowych. W ten sposób udało się pozbawić prądu większość szpitali, stacje uzdatniania wody i oczywiście większość gospodarstw domowych. Nie ukrywano, że jednym z celów tej operacji było działanie psychologiczne. Na ogół wola oporu maleje, jak nie ma światła i nie ma wody w kranie. 

Q: Zaraz, zaraz. Więc nikt się nie domagał, żeby zapewnić Niewinnym Irakijskim Cywilom prąd, czysta wodę i (oczywiście) żywność?

A: Oczywiście, że nie. Toczyła się wojna! Wojna to nie piknik i nie szkółka niedzielna. Arabowie z Iraku mieli świetny sposób, żeby uniknąć bombardowań: mogli nie wszczynać wojny. Mogli nie zadzierać z Ameryką. A jak chcieli wojny – to dostali wojnę.

Q: A jak to wyglądało w wcześniejszych konfliktach?

A: Dobry przykład to “Operacja Linebacker”, dywanowe naloty na Wietnam Północny, przeprowadzone przez USAF (lotnictwo Stanów Zjednoczonych) oraz siły powietrzne US Navy. Na dobry początek zniszczono składy paliwa w Hajfongu. Hajcowało się tak morowo, że łuny pożarów były widoczne z odległości 110-ciu mil (170 kilometrów). W dalszym biegu operacji rozwalano mosty, elektrownie i radiostacje. Zaminowano port w Hajfongu. Na losy wojny to nie wpłynęło, ale przynajmniej na czas jakiś pokazano, kto rządzi.

Q: A zatem nawet Ojczyzna Demokracji bywała zmuszona do atakowania celów cywilnych?

A: Jak wojna, to wojna, na wojnie nie ma sentymentów. Skrajny przykład to wojna na Pacyfiku, znaczy z Japonią. Żeby oszczędzić własnych żołnierzy i szybko wojnę zakończyć, to walnięto bombą atomową w wielkie miasto. Jak nie wystarczyło – to jeszcze jedną bombą atomową w jeszcze jedno wielkie miasto. Skutek był natychmiastowy. Słynni z szaleńczej odwagi potomkowie samurajów mało kapci nie pogubili, tak się spieszyli z bezwarunkową kapitulacją. Przez długie lata rządziły amerykańskie wojska okupacyjne. Wskutek obecności wojsk okupacyjnych przyszło na świat całkiem sporo ślicznych dzidziusiów-Mulatów ze skośnymi oczkami.

Q: Czy Ojczyzna Demokracji stosowała kiedykolwiek zakazane rodzaje amunicji, na przykład amunicję kasetową (“cluster bombs”), której zakazują wszelkie konwencje? Czy Ojczyzna Demokracji stosowała kiedykolwiek zbrodniczy i antyludzki Biały Fosfor?

A: To chyba kolejna kpina. Wojna to wojna, na wojnie nie ma sentymentów, wrogów się zabija. Oczywiście stosowano biały fosfor, na przykład w Faludży, żeby należycie dokopać Arabom. To chyba jasne, że nikt się z Arabami nie cackał, skoro próbowali się stawiać Ojczyźnie Demokracji. Chcieli wojny – to dostali wojnę. Równie oczywiste, że stosowano amunicję kasetową, jak zachodziła potrzeba. Cackać to się można w ogródku jordanowskim, a nie podczas wojny.

Q: Zaraz, zaraz. Rozumiemy, że Amerykanie nie zawsze mieli czyste ręce. Ale Najjaśniejsza Niepodległa, znaczy Przedmurze Chrześcijaństwa, chyba się niczym podobnym nigdy nie splamiła?

A: To pytanie to chyba rozmyślna prowokacja. Polska nigdy nie podpisała konwencji zakazującej posiadania i użycia amunicji kasetowej. Oczywiste oburzenie powoduje fakt, że “pejsate mośki” używają tej okrutnej i zakazanej amunicji. Ale zakazana to ta amunicja jest dla “pejsatych”, a nie dla Polaków. Nikt na głowę nie upadł! To chyba oczywista oczywistość, że co wolno wojewodzie, to nie woziwodzie. A poza tym wtrącanie się do tego, jaką bronią dysponuje i jaką broń stosuje Wojsko Polskie to jawna próba podważania suwerenności Polski i wtrącanie się w sprawy wewnętrzne! Takim bezczelnym, wrogim zakusom twardo mówimy “Nie”!

Q: Chyba jednak Ojczyzna Tolerancji, znaczy Najjaśniejsza Rzeczpospolita, nigdy by się nie splamiła czymś takim, jak rozmyślne atakowanie celów cywilnych, jak zabijanie ludności cywilnej, nie z nieuniknionej konieczności, tylko celowo i z rozmysłem?

A: To chyba jakieś żarty! Jak jest wojna, to nikt się nie bawi w sentymenty. Wojna to wojna. Niech się zresztą wypowie Józef Zubrzycki, były pilot i mechanik pokładowy dywizjonu 300, bohater powietrznych przestworzy, weteran polskiego lotnictwa bombowego, który brał udział w bombardowaniu Drezna:

“A cierpienie i śmierć cywilów? Zubrzycki: – Takich pytań lotnikowi nie można zadawać. O cierpienie i o śmierć. Bo podczas lotu myśli się innymi kategoriami. Na dole jest wróg. Ten wróg cię napadł, wymordował twoich rodaków. Zostawił zgliszcza w twojej ojczyźnie. Jest okupantem. Teraz ty z nim walczysz. Patrzysz, czy cel dobrze się pali. I cieszysz się, kiedy widzisz ogień. Trzeba się nauczyć myśleć jak maszyna. I można myśleć tylko o dwóch rzeczach: lecę wykonać zadanie, mam wrócić żywy. Nie wolno myśleć o niczym innym. Nerwy i emocje
mogą zabić.”

Q: To znaczy – jak polski lotnik z rozmysłem spuszcza bomby na kamienice czynszowe, to bohater i go podziwiamy, a jak Żyd niszczy arabskie wyrzutnie rakiet, to zbrodniarz wojenny?

A: No, nareszcie się rozumiemy. To chyba oczywiste, że jak strzela czy jak bomby spuszcza aryjczyk – Amerykanin, Anglik, Francuz, Polak – to znaczy, że bohater. Broni ojczyzny. Jak dajmy na to bombarduje Hanoi czy Hajfong, to broni ojczyzny. I stawiamy mu pomnik albo przynajmniej wręczamy order. A jeżeli Żyd ludzi zabija, na przykład całkowicie cywilne i niewinne załogi wyrzutni rakiet typu “Katiusza”, to mamy do czynienia z Wyjątkowo Potworną Syjonistyczną Zbrodnią Wojenną. To chyba oczywiste, że Żydzi nie mają prawa się bronić, tak właśnie orzekła Organizacja Narodów Zjednoczonych. To jest sens, treść i esencja Prawa Międzynarodowego.

Q: To znaczy, że Prawo Międzynarodowe obowiązuje Żydów, ale nikogo innego nie obowiązuje?

A: No, nareszcie! Że też takie proste rzeczy trzeba tłumaczyć! Już w starożytności istniała prosta zasada – “inter arma silent leges”. “Prawa milczą w czasie wojny”. Nikt nie zawracał głowy jakimś tam “Prawem międzynarodowym” podczas dajmy na to wojny w Wietnamie, podczas operacji w Faludży czy podczas robienia porządku z Afganistanem. Nikt nie pytał, czy Guantanamo jest zgodne z konwencja genewską. Ale z Żydami to trochę szczególna sprawa, bezczelnie i po chucpiarsku przeszkadzają każdemu, kto próbuje Zrobić z nimi Porządek. No więc jak się nie da ich po prostu “zepchnąć do morza”, to trzeba było wymyślić coś innego.

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Brawo ! Swietny artykul ! Prosimy o wiecej.
    adam

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.