W sobotę wieczorem Izrael zaatakował obiekty wojskowe w Iranie. fot. Atta Kenare/AFP
Izrael ugiął się pod naporem USA i w sobotę wieczorem zaatakował jedynie cele wojskowe w Iranie. W zamian Biały Dom pospieszył wyrazić pełne poparcie dla Izraela, pozostawiając Iran z historyczną decyzją.

- Nathan Shachar
Już w piątek wieczorem w Izraelu szeptano o zbliżających się atakach. Media czyniły coraz wyraźniejsze aluzje do tego, co nadchodzi – co stanowiło wyraźny kontrast w stosunku do zwykłej tajemnicy. Źródło wojskowe poinformowało że było to celowe, aby dać Iranowi możliwość usunięcia przemysłu zbrojeniowego, który miał być celem nadchodzącego ataku.
W pierwszej fali ataków część obrony powietrznej Iranu, Syrii i Iraku została zniszczona, aby ułatwić zadanie cięższym i bardziej wrażliwym bombowcom w następnej fali. Według źródeł wojskowych, irańskie systemy radarowe zostały w znacznym stopniu zniszczone. Izrael, najwyraźniej nie chcąc kompromitować Iranu, nie podaje żadnych szczegółów dotyczących zniszczeń. Cięższe bomby były wymierzone w irańską produkcję dronów i broni balistycznej, która zaopatruje Iran, Rosję i innych sojuszników.
W Iranie toczy się teraz dramatyczna debata na temat tego, co dalej. Nawet jeśli ajatollah Ali Chamenei zdecyduje się nie odpowiadać na atak Izraela, on i całe przywództwo staną przed poważnym pytaniem: czy Iran powinien teraz zainwestować miliardy w odbudowę tak zwanego „pierścienia ognia” wokół Izraela, czy też uznać, że projekt ten kosztuje Iran więcej niż jest wart?
Ideą „pierścienia ognia” było dostarczenie Huti w Jemenie, Hezbollahowi w Libanie i innym protegowanym rakiet i pocisków, tak aby grupy te mogły zdominować swoje kraje i walczyć w imieniu Iranu bez doprowadzania go do bezpośredniego konfliktu z Izraelem. Strategia ta przyniosła Iranowi odwrotny skutek. Wsparcie dla Hamasu, Hezbollahu i Huti nie tylko nie uchroniło Iranu przed konfliktem z Izraelem, ale wręcz przeciwnie, doprowadziło do bezpośredniej konfrontacji z Izraelem.
Według izraelskiego radia w języku perskim i antyreżimowej strony internetowej Iran International, jastrzębie w Teheranie rozumują następująco: „Jeśli pozwolimy Izraelowi mieć ostatnie słowo i przestaniemy inwestować w naszych prokurentów w regionie, pozycja Iranu jako regionalnego mocarstwa dobiegnie końca. Kraje, przywódcy i ruchy będą kierować się w stronę Zachodu, Stanów Zjednoczonych i izraelskich sojuszników w Zatoce Perskiej”.
Pragmatyczny obóz skupiony wokół prezydenta Masuda Pezeshkiana argumentuje – nie mówiąc tego wprost – że jedyną racjonalną rzeczą do zrobienia jest uznanie niepowodzenia strategii Pierścienia Ognia i dążenie do nowego porozumienia nuklearnego z USA, aby uwolnić Iran z kaftana bezpieczeństwa sankcji. Zamiast wydawać całą nadwyżkę na broń wymierzoną w Izrael, reżim powinien wzmocnić swoją pozycję w kraju, wzmacniając podupadającą gospodarkę.
Tymczasem w Libanie, perle w koronie irańskiego projektu,dzieją się rzeczy niezwykłe. Każdego dnia Hezbollah traci ogromne aktywa, w tym obiekty obronne i systemy uzbrojenia wzdłuż granicy z Izraelem, a także przywódców, personel, banki, archiwa i fabryki w Bejrucie.
Kilka partii chrześcijańskich i sunnickich, wspieranych przez Francję i USA, podczas gdy Hezbollah walczy o swoje życie i wybrać nowego prezydenta – nominację, którą Hezbollah blokował przez dwa lata. Przywódca Druzów Walid Jumblatt, wieloletni sojusznik Hezbollahu, powiedział w piątek, że nadszedł czas na „Liban, w którym tylko armia narodowa nosi broń”.
Jednym z powodów, dla których Izrael tak długo zwlekał z odpowiedzią na atak Iranu 1 października, było to, że chciał poświęcić całą swoją siłę ognia Hezbollahowi. Iran zdaje sobie sprawę, że aby Hezbollah mógł się odbudować militarnie i zapewnić sobie dominację nad Libanem, potrzebuje ogromnych zastrzyków broni i pieniędzy – pieniędzy, które Iran musiałby pożyczyć od Chin lub Rosji.
Jeśli Hezbollah i Iran stracą Liban, Izrael pozbędzie się poważnego bólu głowy. Rakiety Hamasu w Strefie Gazy, obecnie prawie zneutralizowane, były dziecinną igraszką w porównaniu do 150 000 pocisków Hezbollahu, które są wystrzeliwane tak blisko granicy, że zaatakowani Izraelczycy często nie zdążają do schronów.
Innymi słowy, Iran musi teraz wybrać między podniesieniem stawki i ryzykowaniem wojny na wyniszczenie z Izraelem i być może Stanami Zjednoczonymi, a ponownym rozważeniem wizji regionalnej hegemonii Gwardii Rewolucyjnej i Najwyższego Przywódcy.
Kategorie: Uncategorized

