Nimrod Nowik
Wyjaśnienie podstawowych kwestii bezpieczeństwa jest jedynym sposobem na uzyskanie poparcia USA i ujawnienie prawdziwych powodów odrzucenia planu przez Izrael.

Dziennikarze patrzą na ekran pokazujący prezydenta Egiptu Abdela Fattaha el-Sisiego (w środku) z przywódcami arabskimi w sali prasowej Arabskiego Szczytu Nadzwyczajnego w egipskiej Nowej Stolicy Administracyjnej, na obrzeżach Kairu, wtorek, 4 marca 2025 r. (AP Photo/Amr Nabil)
W ubiegłym tygodniu, po początkowym odrzuceniu planu Ligi Arabskiej dla Strefy Gazy jako „urojenia”, Steve Witkoff, specjalny wysłannik USA, zmienił swoje stanowisko. Chwaląc go jako „pierwszy krok w dobrej wierze”, zaprosił do „dalszych dyskusji na ten temat”. Przewidywalne odrzucenie Izraela, początkowo wspierane przez USA, pozostaje nieugięte, ponieważ Jerozolima trzyma się „Riwiery Gazy” Trumpa, chociaż Waszyngton już się poruszył.
Wydaje się, że w dążeniu do szerokiego konsensusu wśród 22 członków Ligi, elementy krytyczne wobec zaangażowania USA – nie mówiąc już o wsparciu – zostały osłabione do punktu zapomnienia, zwłaszcza te związane z bezpieczeństwem powojennym. Ale jeśli przywódcy arabscy chcą zdobyć poparcie USA i zachęcić administrację do przeciwstawienia się ekstremistom dyktującym stanowisko Izraela, muszą wykazać, że uzasadnienie odrzucenia przez rząd Netanjahu ma więcej wspólnego z polityką wewnętrzną niż z bezpieczeństwem.
Podczas gdy arabski plan szeroko omawia kwestie cywilne związane z rządzeniem Strefą Gazy i pokazuje, że rehabilitacja nie wymaga oczyszczenia tego obszaru z ludności, nie wyjaśnia, w jaki sposób odnosi się do uzasadnionych obaw Izraela dotyczących bezpieczeństwa. Izrael wymaga zapewnienia, że Hamas nie będzie kontrolował ludności, posiadał broni ani potencjalnie ponownie stanowił zagrożenia militarnego.
Według autorów, arabski plan i wspólny komunikat oznaczają to wszystko. Uważają oni, że sama nieobecność Hamasu w 22 klauzulach komunikatu jest wyraźnym sygnałem. Inni jednak potrzebowaliby łamacza kodów Enigmy, aby rozszyfrować intencje. Nadszedł czas, aby ci, którzy przewodzą arabskim wysiłkom, mówili szczerze i nie owijali w bawełnę: determinacja, by odmówić Hamasowi jakiejkolwiek roli w przyszłym zarządzaniu, musi zostać wyrażona wprost.
Podobnie, przekazanie Autonomii Palestyńskiej wyłącznej odpowiedzialności za Strefę Gazy nie zastąpi jasnego stwierdzenia, że przyszłość Gazy wyklucza jakiekolwiek uzbrojone milicje. Niezbędne jest jasne zobowiązanie do rozbrojenia Hamasu i wszystkich innych organizacji terrorystycznych. Prawdą jest, że przywódcy arabscy spodziewają się przezwyciężyć opór przed rozbrojeniem tylko stopniowo i z czasem. Niemniej jednak, mają oni obowiązek uczynić to zobowiązanie stanowczym i określić punkty odniesienia dla jego realizacji.
Ostatnie i prawdopodobnie najbardziej rażące zaniedbanie dotyczy roli krajów arabskich. Kilku arabskich przywódców poinformowało Waszyngton, że są gotowi wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo w Strefie Gazy, w tym „wysłać żołnierzy w teren”. Ani ten zamiar, ani ich żądania dotyczące tej odpowiedzialności nie znalazły się w dokumentach Ligi Arabskiej. W rozmowach z USA i innymi krajami, arabscy urzędnicy przedstawili te warunki. Obejmują one oczywisty warunek zakończenia wojny przy jednoczesnej koordynacji z Izraelem w celu wycofania obecności IDF i wprowadzenia sił arabskich. Obejmują one następujące tryby działania, w tym mechanizmy antykonfliktowe, komunikację w czasie rzeczywistym, protokoły postępowania w przypadku nieuczciwego naruszenia zawieszenia broni i inne środki bezpieczeństwa.
Aby uniknąć wrażenia okupacji Strefy Gazy, nalegali oni na przeprowadzenie operacji wyłącznie na zaproszenie Autonomii Palestyńskiej i dali jasno do zrozumienia, że ich zaangażowanie było tymczasowe, dopóki Autonomia Palestyńska nie przeprowadzi reform, a nowi rekruci nie wzmocnią jej agencji bezpieczeństwa. Wreszcie, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo, że ich – i innych – inwestycje w odbudowę Strefy Gazy staną w płomieniach podczas kolejnej wojny, zaoferowali swój wkład w ostateczne rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego.
Z wyjątkiem Zjednoczonych Emiratów Arabskich, arabscy przywódcy podjęli te zobowiązania wstępnie i prywatnie. Ustalenie ich stanowiska i upublicznienie go mogłoby osiągnąć dwa cele. Po pierwsze, dałoby to prezydentowi Trumpowi powód do zaangażowania się w kwestię, która frustrowała jego poprzedników. Wyrażając swoją determinację do podjęcia większości ciężkiej pracy, zapewniliby przełomowe rozwiązanie, którego nie mieli poprzedni prezydenci (z wyjątkiem George’a H.W. Busha, którego potężny sekretarz stanu, James Baker, zapewnił arabskie wsparcie dla procesu madryckiego ponad trzy dekady temu).
Po drugie, poważna próba zajęcia się uzasadnionymi obawami Izraela dotyczącymi bezpieczeństwa mogłaby ujawnić politykę odrzucenia i ekspansjonizmu rządu Izraela, będącą przykrywką dla ukrytych ambicji aneksji. To z kolei mogłoby ożywić krajowy sprzeciw wobec tej polityki, ożywiając amerykańskie wysiłki na rzecz jej zmiany.
Jeśli przywódcy arabscy podejmą wyzwanie Trumpa i staną na wysokości zadania, a Waszyngton zareaguje trwałym zaangażowaniem, mogą wspólnie wyjść z kryzysu w Strefie Gazy. Mogą powstrzymać Izrael przed zakończeniem zawieszenia broni, przyspieszyć powrót zakładników, złagodzić cierpienia ludzi w Strefie Gazy i zainicjować odbudowę, jednocześnie przyczyniając się do stabilności regionu. Tym samym ponownie otworzą się drzwi dla ambicji Trumpa, aby znormalizować stosunki saudyjsko-izraelskie i zintegrować Izrael z regionalną strukturą bezpieczeństwa, aby powstrzymać brutalną ingerencję Iranu.
Co arabscy przywódcy muszą głośno powiedzieć, aby ich plan dla Strefy Gazy zadziałał
Kategorie: Uncategorized

