Uncategorized

Łagodna infiltracja islamizmu wymaga zdecydowanego oporu


Alice Teodorescu

Bractwo Muzułmańskie od dziesięcioleci buduje równoległe społeczności w samym sercu naszych otwartych demokracji – nie za pomocą przemocy, lecz podstępem. Jest to możliwe dzięki zachodniemu strachowi przed oskarżeniami o islamofobię.

„Allah jest naszym celem, prorok jest naszym przywódcą, Koran jest naszym prawem, dżihad jest naszą drogą, a męczeństwo jest naszym najwyższym pragnieniem”. Credo Bractwa Muzułmańskiego nie pozostawia wątpliwości co do raison d’être tej organizacji terrorystycznej. Jej sprytna metoda, mająca na celu zaciemnienie długoterminowego celu, jakim jest przekształcenie krajów, w których działa, w społeczeństwa rządzone szariatem poprzez tworzenie równoległych społeczności, skutecznie oszukała „naiwnych” mieszkańców Zachodu.

Bractwo Muzułmańskie zostało założone w Egipcie prawie sto lat temu, a dokładniej w 1928 roku, przez nauczyciela i islamistę Hassana al-Bannę. Ideologiczną podstawą ruchu jest dążenie do stworzenia globalnego ruchu islamistycznego poprzez stopniową transformację społeczeństwa za pomocą wpływów religijnych, politycznych i społecznych.

Bractwo rozprzestrzeniło się w Egipcie w ciągu kilku lat dzięki aktywnym podróżom al-Banny, który założył sieć oddziałów w wielu miejscowościach. Następnie z Egiptu przeniosło się do Sudanu, Syrii, na terytoria palestyńskie, do Libanu i Afryki Północnej. Obecnie ma oddziały w 70 krajach.

W latach 40. XX wieku wielu członków otwarcie popierało nazistowskie Niemcy, które odwdzięczyły się im wsparciem finansowym. Jedna z czołowych postaci ruchu, Haj Amin al-Husseini, wielki mufti Jerozolimy, brał udział w II wojnie światowej po stronie nazistów i faszystów. Wielki mufti spotkał się zarówno z Mussolinim, jak i Hitlerem, aby koordynować działania wojenne przeciwko aliantom. W swoich wspomnieniach chwalił się swoją rolą w tworzeniu muzułmańskich oddziałów SS i bośniackiej dywizji islamskiej. Do dziś w ruchu tym kwitnie antysemityzm, który otwarcie dąży do zwalczania i długoterminowego zniszczenia Izraela.

Jeden z czołowych szwedzkich znawców Bractwa, Magnus Norell, opisuje w eseju opublikowanym w magazynie „Kvartal”, jak organizacja ta na przestrzeni swojej historii:

„nieustannie starała się ukryć wiele ze swoich zamiarów i długoterminowych celów. Nie chwali się strukturą i organizacją ruchu, i chociaż istnieją centralni decydenci i cele strategiczne, model działania jest zdecentralizowany i dostosowany do otoczenia. Jest to ważne, ponieważ od momentu powstania w Europie w latach 60. i 70. Bractwo Muzułmańskie starało się wtopić w społeczeństwa, w których funkcjonuje, oraz ukrywać, a czasem nawet zaprzeczać powiązaniom z ruchem macierzystym”.

Wiosną we Francji opublikowano głośny raport, który dogłębnie analizuje tło i motywy działania Bractwa. Bez ogródek opisano daleko idące zagrożenie, jakie polityczny islam w ogóle, a separatystyczne dążenia Bractwa Muzułmańskiego w szczególności, stanowią dla Francji (i, można dodać, dla Europy).

Wnioski są w najwyższym stopniu istotne również dla Szwecji. Z raportu wynika, w jaki sposób organizacja metodycznie infiltrowała meczety, kluby sportowe, szkoły oraz lokalną politykę we Francji i innych krajach europejskich. Ponadto powstała sieć paneuropejskich instytucji z siedzibą w Belgii, w pobliżu instytucji UE, co stwarza ryzyko infiltracji organizacji interesu prowadzących działalność lobbingową wobec wybranych przedstawicieli i urzędników UE. Wśród priorytetów tych organizacji znajduje się uznanie krytyki islamistycznych poglądów za „islamofobię”, a także uzyskanie finansowania UE dla różnego rodzaju projektów krajowych.

DN pisze, powołując się na francuski raport, m.in. o organizacji parasolowej CEM (Council of European Muslims), opisywanej jako nadrzędna organizacja z oddziałami w 28 krajach europejskich; w Szwecji członkiem tej organizacji jest Islamska Unia.

Organizacja nie wypowiada się otwarcie w sposób radykalny lub ekstremalny. Jednak z jej wewnętrznych dokumentów wynika, że zawiera ona treści antysemickie i wzywa muzułmanów do unikania szkół publicznych. Młodzieżowa sekcja CEM, Femyso (Forum for European Muslim Youth and Student Organisations), została wskazana w raporcie jako kuźnia kadr dla europejskiej elity Bractwa Muzułmańskiego. Członkiem Femyso jest organizacja Göteborgs Unga Muslimer (Młodzi Muzułmanie z Göteborga).

Jednym z wniosków francuskiego raportu jest to, że Bractwo Muzułmańskie, poprzez strategiczne pozycjonowanie się jako rzecznik w kwestiach związanych z muzułmanami i islamem – na przykład w Szwecji, gdzie najczęściej występującymi rzecznikami są osoby związane z organizacjami uważanymi za powiązane z Bractwem Muzułmańskim, takimi jak Islamska Unia, Szwedzcy Młodzi Muzułmanie, stowarzyszenie studenckie Ibn Rushd i Szwedzka Rada Muzułmańska – skutecznie stało się częścią społeczeństwa, które chce zmienić, a w najgorszym przypadku zwalczać od wewnątrz. Kluczem do sukcesu jest to, że zamiast uciekać się do przemocy, zrozumiała, że poprzez infiltrację można zdobyć większy wpływ, a tym samym większą władzę.

W świecie zachodnim, a w szczególności w Szwecji, istnieje kilka zasad, nazwijmy je granicami, które są szczególnie chronione: sekularyzm (religia jest sprawą prywatną, a prawo stoi ponad prywatnymi przekonaniami), indywidualizm (jednostka jest celem samym w sobie, przed rodziną, klanem itp.) oraz emancypacja (niezależność kobiet). Kiedy granice te są przekraczane lub zasady łamane, Szwedzi reagują wspólnie – niezależnie od tego, kto jest odpowiedzialny za naruszenie.

To właśnie istnienie tych granic islamistom, takim jak działający w ramach Bractwa, zależy tak bardzo na podważeniu. Celem jest stworzenie nowego porządku między jednostką a państwem oraz między religią a polityką (które zgodnie z doktryną Bractwa nigdy nie mogą być rozdzielone). Takie pomieszanie, które oznacza, że szariat ma określać podstawy praw i norm, jest sprzeczne zarówno z porządkiem szwedzkim, jak i z francuskim modelem republikańskim, którego korzenie sięgają sekularyzmu (z francuskiego laïcité, czyli wykluczenie religii i kościoła z życia politycznego i odmowa wpływu na sprawy państwowe).

Niepokojące, co podkreślono również we francuskim raporcie, nie jest zatem ryzyko konfrontacji i przemocy między większością a mniejszością, ale trwałe tworzenie równoległych społeczności, które aktywnie zachęcają do izolacji kulturowej i tożsamościowej (lub separatyzmu) i propagują metody takie jak infiltracja lub tzw. entryzm.

Izolacja jest opisana jako szczególnie poważna, ponieważ powoduje dystansowanie się, a nawet nienawiść mniejszości wobec większości. Autorzy raportu podkreślają zatem znaczenie przeciwdziałania podsycanym i wykorzystywanym poczuciu obcości, ponieważ bezpośrednio podważa ono spójność społeczną i może prowadzić do podważenia podstawowych wartości Republiki Francuskiej.

W kraju takim jak Szwecja, którego system opieki społecznej oparty na podatkach i zaufaniu społecznym zasadniczo opiera się na solidarności, jeszcze bardziej problematyczne staje się to, że coraz większa mniejszość nie identyfikuje się ani nie sympatyzuje, a tym bardziej nie czuje się odpowiedzialna za kraj, z którego chętnie korzysta.

W francuskim raporcie Szwecja, wraz z Danią i Holandią, została wskazana jako kraj, w którym Bractwo Muzułmańskie zdobyło znaczące wpływy. Warunki w Szwecji opisuje się jako sprzyjające, między innymi ze względu na „dużą tolerancję polityczną dla wielokulturowości w Szwecji oraz dobre relacje między ruchem a lokalnymi partiami politycznymi, w szczególności szwedzką Partią Socjaldemokratyczną”.

Już w 2018 r. ówczesny publicysta gazety „Svenska Dagbladet” Per Gudmundson wykazał, że współpraca Socjaldemokratów z Bractwem Muzułmańskim sięga lat 90. Celem w tamtym czasie było, co nie jest zaskoczeniem dla wszystkich, którzy śledzą walkę partii S i V o głosy wyborców pro-palestyńskich, przyciągnięcie dużej grupy wyborców muzułmańskich.

W gazecie „Broderskap” (13/98) napisano bez ogródek: „W Szwecji mieszka prawie pół miliona muzułmanów – razem mogliby wynieść każdą partię na niebotyczne wyżyny”.

Gudmundson napisał:

„W wyborach w 1998 r. projekt oceniono jako »bardzo udany, a dzięki aktywnemu udziałowi SMR frekwencja wyborcza wśród muzułmanów była prawdopodobnie wysoka i wielu z nich głosowało na socjaldemokratów«. Dostrzeżono »możliwości bardziej dalekosiężnych projektów współpracy między socjaldemokratami a Radą Muzułmańską Szwecji i jej politycznym ramieniem«”.

Wyznaczono konkretne cele. „W 2002 r. wśród wybranych przedstawicieli socjaldemokratów powinno znaleźć się 15 muzułmanów na listach do rad gminnych, 5 na listach do rad powiatowych i na listach do parlamentu w co najmniej 5 powiatach. SAP powinno mieć 2000 muzułmańskich członków, a 300 z nich powinno uzyskać podstawowe wykształcenie polityczne”.


Bractwo Muzułmańskie dokonało sztuki przedstawienia się jako główny przedstawiciel mniejszości muzułmańskiej, jednocześnie aktywnie przyczyniając się do normalizacji wizerunku muzułmanów jako nosicieli szczególnych wartości, które w konsekwencji wymagają specjalnych dostosowań (w przeciwnym razie jest to dowód zachodniej islamofobii).

W ten sposób udało im się wyciągnąć od państwa publiczne środki na stowarzyszenia, szkoły i meczety, które następnie mogły być wykorzystane jako narzędzia do szerzenia separatystycznych, antysekularnych, antysemickich, antydemokratycznych i mizoginistycznych wartości.

To, że stało się to w Europie, podczas gdy organizacja ta została uznana za terrorystyczną i zakazana w niektórych częściach Bliskiego Wschodu, wynika z typowej niechęci do zaakceptowania motywacji podmiotów, z którymi mamy do czynienia. W kraju takim jak Szwecja – gdzie panuje duże zaufanie do społeczeństwa obywatelskiego, hojny system dotacji, polityczny strach przed byciem postrzeganym jako nietolerancyjny, a także historycznie udokumentowana współpraca między organizacjami powiązanymi z Bractwem Muzułmańskim a szwedzkimi partiami politycznymi – ustalenia francuskiego raportu nie mogą być zaskoczeniem. Wręcz przeciwnie, zaskakujące byłoby, gdyby tak nie było.

W świetle powyższego państwo musi zadać szereg niewygodnych pytań: Dlaczego organizacje o znanych powiązaniach z ideologią islamistyczną są finansowane ze środków publicznych? Dlaczego organizacje propagujące segregację płciową, antysemityzm lub religijne interpretacje mają miejsce w szkołach, bibliotekach i debacie publicznej? Dlaczego krytykę religii myli się z islamofobią, skoro krytykuje się antydemokratyczną ideologię, która prowadzi do podziałów i ma na celu podważenie fundamentów społeczeństwa?

W dzisiejszych czasach, w 2025 roku, nie może być już żadnych wątpliwości, że islamistom nie chodzi o wolność religijną, ale wyłącznie o władzę religijną. Wykorzystują oni zachodnią tolerancję, naiwność lub zwykły oportunizm jako tarczę, aby w dłuższej perspektywie zniszczyć to, co uczyniło nasze społeczeństwa jednymi z najbardziej pokojowych i wolnych w historii.

Skutki bierności można zaobserwować zarówno w Paryżu, jak i na przedmieściach Sztokholmu, nie mówiąc już o Bliskim Wschodzie, gdzie kobiety muszą być zakryte, a osoby odstępcze uciszane, a lojalność należy okazywać ummie, a nie narodowi. Nie jest to tylko zagrożenie dla Szwecji, Francji czy Europy. Jest to kpina ze wszystkiego, co reprezentuje i na czym opiera się Zachód.

Wiemy już, co należy zrobić: musimy przestać przekazywać pieniądze z podatków organizacjom o islamistycznej agendzie. Żądać pełnej przejrzystości od wspólnot religijnych. Położyć kres współpracy z organizacjami powiązanymi z Bractwem. Oczyścić stowarzyszenia studenckie, szkoły i meczety, w których kultura milczenia i separatyzm mogą się rozwijać.

A przede wszystkim: przestać się bać.

Jeśli nie mamy odwagi wyznaczyć tej granicy teraz, mimo że sytuacja zaszła już tak daleko, Bractwo będzie nadal zmieniać mapę, podważając nasze społeczeństwa – kawałek po kawałku, dotacja po dotacji, wybory po wyborach.

Demokracje nie upadają z jednego uderzenia. Słabną w ciszy, podczas gdy rzekomo dobrzy ludzie stoją i patrzą.


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.