Uncategorized

Wojna, której chce Hamas; wojna, którą toczy Izrael

Fiama Nirenstein

Kryzys w Strefie Gazy: Między Pomocą Humanitarną a Dezinformacją

Podczas gdy z nieba spadają zrzuty pomocy humanitarnej, setki ciężarówek przewożących te same towary stoją bezczynnie na granicy Strefy Gazy. To nie porażka logistyczna, lecz polityczna i moralna. Próby podziału Strefy Gazy na strefy humanitarne nie powiodły się, a tak zwana Fundacja Humanitarna dla Strefy Gazy nie funkcjonuje. Organizacji Narodów Zjednoczonych tam nie ma. Co więcej, UNRWA, zamiast pomagać, rzekomo blokuje dostawy pomocy, obawiając się, że to zdenerwuje Hamas.

Dlaczego? Ponieważ Hamas nalega na kontrolę całej dystrybucji żywności. Pomoc musi przechodzić przez jego ręce, nie dla dobra ludności cywilnej, ale jako narzędzie przymusu i władzy. Pomoc humanitarna staje się bronią – walutą służącą do kupowania lojalności i tłumienia sprzeciwu. Nie jest to efekt uboczny wojny, ale podstawowa strategia Hamasu.

Izrael, wraz z przywódcami takimi jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i senator Marco Rubio, sygnalizuje strategiczny punkt zwrotny. Trump wezwał do zaostrzenia restrykcji wobec Hamasu, którego nieustępliwość sabotowała wszystkie porozumienia o zawieszeniu broni.


Dylemat Izraela i rola zakładników

Dla Izraela dylemat jest głębszy. Od 7 października 2023 r. los około 250 zakładników porwanych przez Hamas determinuje wszystkie działania wojskowe i dyplomatyczne. Hamas otwarcie grozi egzekucją zakładników w momencie fiaska negocjacji.

Kiedy Izrael wycofał swoją delegację po kolejnej odmowie Hamasu, przywódcy tej terrorystycznej organizacji, cieszący się luksusowymi warunkami zakwaterowania w Doha, udawali szok. „Byliśmy gotowi do rozmów” – twierdzili, pod warunkiem, że rozmowy zapewnią im całkowitą kontrolę nad Gazą.

Oto paradoks: Hamas domaga się zwycięstwa jako warunku pokoju. A jeśli mu się to odmówi, grozi morderstwem.

Od pierwszego dnia Izrael toczył tę wojnę z jedną ręką związaną za plecami – ograniczony moralnym zobowiązaniem wobec zakładników i hamowany przez Hamas, który celowo manipulował międzynarodową opinią publiczną. Grupa terrorystyczna zainwestowała ogromne środki w tunele i bunkry, budując jednocześnie ludzką tarczę z cywilów, których wykorzystuje zarówno jako osłonę, jak i kartę przetargową.


Dezinformacja jako broń

A świat? W większości nie patrzy. Reaguje – wprowadzony w błąd przez fikcję, pozbawiony kontekstu.

Obalenie wirusowych fałszywych informacji zajęło tygodnie: „zbombardowany kościół” pozostał nietknięty; dziecko, które rzekomo zmarło z głodu, cierpiało na przewlekłą chorobę; słynna eksplozja szpitala 17 października 2023 r., za którą natychmiast obwiniono Izrael, była w rzeczywistości wynikiem nieudanego wystrzelenia palestyńskiej rakiety. Jednak media takie jak Reuters nadal publikują te same zdyskredytowane nagłówki.

W tej wojnie dezinformacja jest równie zabójcza jak pociski.

To pole bitwy globalnej opinii publicznej, „ósmy front” wojny: toczy się ona nie za pomocą czołgów, ale hashtagów, organizacji pozarządowych i nagłówków gazet. Jest to wojna, do której Hamas przygotowywał się od dawna, wspierany przez ideologicznych sojuszników i tradycyjne media, które chcą przedstawić Izrael jako agresora, a Gazę jako wieczną ofiarę.


Międzynarodowa współwina i protesty

Nawet teraz Hamas odrzuca negocjacje, grożąc zakładnikami jako środkiem nacisku. A społeczność międzynarodowa pozostaje w praktyce współwinna. Każda odmowa pociągnięcia Hamasu do odpowiedzialności staje się głosem poparcia dla jego taktyki.

Tymczasem Izrael jest zmuszony dokonać wyboru: bronić się lub uspokajać globalne oburzenie. Nadal próbuje robić jedno i drugie. Jak powtórzył w tym tygodniu premier Izraela Benjamin Netanjahu, Izrael będzie nadal dążył wszystkimi drogami, w tym negocjacjami, do uwolnienia zakładników. Jednak raz po raz staje się jasne: każda dostawa żywności trafia w ręce Hamasu, a nie do ludności.

A mimo to w całej Europie i Ameryce Północnej protesty przeciwko Izraelowi stają się coraz bardziej zuchwałe. W Wiedniu izraelscy muzycy zostali wyrzuceni z restauracji za mówienie po hebrajsku. Wiolonczelista Amit Peled odpowiedział z godnością: „Będę nadal mówił po hebrajsku i grał Hatikvah”. We Włoszech samozwańczy rewolucjoniści powiesili kukły Netanjahu. Izraelscy studenci zostali wyrzuceni z samolotu za śpiewanie pieśni narodowych.


Cena wojny

W Izraelu młodzi mężczyźni – wychowani w pokoju, wyszkoleni do powściągliwości – giną w walce. Tylko jednego dnia pochowano trzech kolejnych żołnierzy IDF:

  • Sierżant Inon Nuriel Vana, lat 20. Jego matka przeprosiła go, że nie przytulała go wystarczająco.
  • Kapitan Amir Saad, 22 lata, dumny izraelski druzyjczyk, zginął w akcji w południowej Gazie.
  • Sierżant major (w stanie spoczynku) Betzalel Yehoshua Mosbacher, 32 lata, ojciec dwóch małych dziewczynek, zmarł w wyniku ciężkich ran po tygodniach heroicznej walki.

Inni zostali ciężko ranni w zasadzce terrorystów, którzy wyszli z tuneli, zamordowali ich i zniknęli pod ziemią, zabierając ze sobą zakładników.

Taka jest rzeczywistość. Izrael nie walczy z wyboru. Walczy o przetrwanie. Walczy w świecie, który przedkłada mity nad fakty, złoczyńców nad bohaterów, milczenie nad prawdę.

Będzie czas, aby ocenić, jak i kiedy zakończy się ta wojna. Ale na razie jedno jest jasne: walka o zakładników jest również walką o duszę świata.

Wojna, której chce Hamas; wojna, którą toczy Izrael

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.