Uncategorized

Izrael ma prawo zaatakować stację Al-Dżazira w Strefie Gazy

Andrew Fox

Konflikt między Izraelem a Hamasem to coś więcej niż bomby i pociski. To również stronnicze hashtagi, nagłówki i relacje na żywo, w dużej mierze propagowane przez katarskie media przeciwko Izraelowi.

Wielu „dziennikarzy” w Strefie Gazy podszywa się pod terrorystów Hamasu. (zdjęcie: Al Jazeera English/Wikipedia)

Ten esej gościnny został napisany przez Andrew Fox, byłego oficera armii brytyjskiej, obecnie pracownika naukowego think tanku, zajmującego się obronnością, Bliskim Wschodem i dezinformacją.


Uwaga redaktora: Państwa i organizacje międzynarodowe wyraziły w poniedziałek zaniepokojenie z powodu powtarzających się rzekomych ataków na dziennikarzy w Strefie Gazy. Miało to miejsce po tym, jak w wyniku izraelskiego ataku zginął znany palestyński dziennikarz katarskiej stacji Al-Dżazira, 28-letni Anas Al-Sharif. Izraelskie Siły Obronne od dawna oskarżały go o bycie terrorystą Hamasu odpowiedzialnym za wystrzeliwanie rakiet.

Zwykli ludzie są oburzeni faktem, że Izraelskie Siły Obronne zabiły dziennikarza Al-Dżaziry Anasa Al-Sharifa. Oburzeni komentatorzy najwyraźniej zignorowali istotne dowody, które wskazują, że był on aktywnym członkiem Brygad Al-Kassam Hamasu i tym samym w pełni uzasadnionym celem ataku.

„Terrorysta Anas al-Sharif był przywódcą komórki terrorystycznej Hamasu i opracowywał plany ostrzału rakietowego na ludność cywilną Izraela oraz siły IDF” – podały siły izraelskie w oświadczeniu.

Posunąłbym się jednak jeszcze dalej. Udowodnię, że był on uzasadnionym celem właśnie dlatego, że był dziennikarzem Al-Dżaziry.

We współczesnych konfliktach panuje niebezpieczny mit, że „wojownik” to tylko mężczyzna z karabinem lub kobieta w mundurze. Panuje błędne przekonanie, że dopóki nie naciskasz spustu, jesteś poza walką. To pocieszające przekonanie, zwłaszcza dla tych, którzy sądzą, że wojna ogranicza się do okopów, czołgów i żołnierzy. Jednak w XXI wieku nie jest to prawdą, a zgodnie z prawem konfliktów zbrojnych, nie było to prawdą od dawna.

„Bezpośredni udział w działaniach wojennych” to moment, w którym cywil traci ochronę przed atakiem. Dotyczy to nie tylko działań kinetycznych, ale także wszelkich działań, które mogą negatywnie wpłynąć na operacje wojskowe lub potencjał strony konfliktu. Podczas II wojny światowej termin ten obejmował na przykład zwrotniczych kierujących pociągami z wojskiem. W Afganistanie odnosił się do nieuzbrojonych obserwatorów rebeliantów na wzgórzach, którzy przez radio informowali o ruchach wojsk. Dziś twierdzę, że dotyczy to również wojowników informacji.

Współczesne armie nie postrzegają już informacji jedynie jako narzędzia wsparcia. Zamiast tego jest ona uznawana za kluczową funkcję, równą manewrom, sile ognia i logistyce. Doktryna NATO, publikacje USA, a nawet izraelskie koncepcje operacyjne traktują środowisko informacyjne jako obszar, w którym można osiągnąć decydujące efekty.

W Strefie Gazy bitwa toczy się nie tylko w tunelach i na ulicach. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że rozgrywa się ona także w redakcjach, w transmisjach satelitarnych i w mediach społecznościowych. Żadna stacja telewizyjna nie odegrała tak istotnej roli w kształtowaniu globalnego postrzegania narracji o polu bitwy jak Al-Dżazira.

Dziennikarstwo nie jest przestępstwem, nawet w czasie wojny. Dziennikarze działający uczciwie i w dobrej wierze nigdy nie powinni być celem ataków wojskowych. Jednak zasady prawne zmieniają się, gdy organizacja medialna, zwłaszcza finansowana przez stronę konfliktu, przechodzi od samego relacjonowania do aktywnego uczestnictwa.

Al-Dżazira nie jest neutralnym obserwatorem. Jest głównym ramieniem medialnym Kataru – państwa, które finansuje Hamas, przekazując setki milionów dolarów do Strefy Gazy. Katar zapewnia również polityczne schronienie, otwarcie goszcząc przywódców Hamasu w Dosze, i prowadzi strategiczne kampanie informacyjne, nagłaśniając narrację Hamasu i tuszując jego okrucieństwa. To nie jest niezależne dziennikarstwo, ale strategiczna komunikacja sterowana przez państwo, której wyraźnym celem jest wpływanie na przebieg działań wojennych.

I, o dziwo, to zadziałało. Dominacja Hamasu w przestrzeni informacyjnej dorównuje każdemu zwycięstwu Izraelskich Sił Obronnych na polu bitwy w Strefie Gazy. Rola relacji Al-Dżaziry była decydująca. Odegrały one kluczową rolę w wywieraniu presji międzynarodowej, nasycając globalną publiczność emocjonalnymi, wybiórczymi obrazami. To zmobilizowało protesty uliczne, napędzało debaty polityczne i generowało wezwania do zawieszenia broni.

Co więcej, ta presja znacząco ograniczyła swobodę manewru Izraela, zmuszając Siły Obronne do zmiany harmonogramów działań, zawieszania operacji i akceptowania zwiększonego ryzyka dla własnych żołnierzy. Kształtując globalną percepcję, Al-Dżazira zwiększyła polityczny koszt zdecydowanych działań IDF, dając Hamasowi wolną rękę i przedłużając konflikt. Jeśli to nie jest „bezpośredni udział w działaniach wojennych” w rozumieniu prawa o konfliktach zbrojnych, to nic nim nie jest.

Kryteria bezpośredniego udziału w działaniach wojennych

Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża ustala trzy kryteria bezpośredniego udziału w działaniach wojennych:

Aby można było mówić o bezpośrednim uczestnictwie w działaniach wojennych, dany czyn musi spełniać łącznie następujące kryteria:

  • Próg szkody: działanie musi prawdopodobnie negatywnie wpłynąć na operacje wojskowe lub potencjał wojskowy strony konfliktu, albo spowodować śmierć, obrażenia lub zniszczenia osób lub obiektów chronionych przed bezpośrednim atakiem.
  • Bezpośredni związek przyczynowy: musi istnieć bezpośredni związek przyczynowy między czynem a szkodą, która może wyniknąć z tego czynu lub ze skoordynowanej operacji wojskowej, której ten czyn jest integralną częścią.
  • Powiązanie stron walczących: akt musi być specjalnie zaprojektowany, aby bezpośrednio powodować wymagany próg szkody na korzyść jednej strony konfliktu i na szkodę drugiej.

Postępowanie Al-Dżaziry spełnia wszystkie trzy kryteria. Próg szkody został spełniony, ponieważ ich relacje bezpośrednio zagrażały operacjom Izraelskich Sił Obronnych. Istnieje wyraźny związek przyczynowo-skutkowy między kształtowaniem narracji a ograniczeniami operacyjnymi, co jest dobrze udokumentowane i możliwe do zaobserwowania. Ponadto istnieje powiązanie z walczącą stroną, ponieważ ich stanowisko redakcyjne jest wyraźnie zgodne ze strategicznymi celami Hamasu i geopolitycznymi interesami Kataru.

Po spełnieniu tych kryteriów, ochrona cywilna zostaje wstrzymana na czas ich udziału. W tym momencie rozmowa staje się niewygodna. Zostaliśmy nauczeni postrzegać dziennikarzy jako świętych cywilów. Rzeczywiście, autentyczne, niezależne dziennikarstwo pozostaje ważne i chronione, a błędy dziennikarskie muszą być tolerowane, ale ta ochrona nie jest absolutna.

Jednak gdy medium przestaje funkcjonować jako niezależny podmiot i staje się narzędziem operacyjnym strony walczącej, wkracza na pole bitwy. A na polu bitwy zarówno prawo, jak i moralność wymagają, by ci, którzy walczą, byli traktowani jak uczestnicy wojny.

Nieważne, że dziennikarze Al-Dżaziry w Strefie Gazy są jednocześnie aktywnymi członkami grup terrorystycznych. Chcę podkreślić, że Izraelskie Siły Obronne mają prawo, zgodnie z prawem konfliktów zbrojnych, traktować personel, obiekty i infrastrukturę transmisyjną Al-Dżaziry w Strefie Gazy jako uzasadnione cele wojskowe. Istnieje również argument, że obiekty Al-Dżaziry na całym świecie aktywnie zaangażowały się w konflikt, a zatem stanowią uzasadnione cele wojskowe.

Konflikt w Strefie Gazy to nie tylko bomby i pociski; to także hashtagi, nagłówki i relacje na żywo. W tym krajobrazie zdolność wroga do prowadzenia wojny mierzy się nie tylko rakietami i karabinami, ale także dominacją narracyjną. Udawanie, że jest inaczej, nie czyni nas bardziej humanitarnymi. Po prostu pozostawia jedną stronę konfliktu z jedną ręką związaną za plecami.

Szokująca globalna burza dezinformacyjna wokół Gazy wyróżnia się brakiem odpowiedzialności za świadome kłamstwa i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji przez główne media. Ustanowienie wyraźnego progu, na którym dziennikarz może zostać zaatakowany, może skłonić te oszukańcze media i reporterów do ponownego przemyślenia standardów dziennikarskich.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.