
Trump wydaje się osiągać to, czego nie udało się Europie: uwolnienie zakładników, zawieszenie broni i koniec Hamasu – a także ujawnienie moralnego upadku Zachodu i hipokryzji aktywistów.
Sukces i demaskacja kłamstw
W końcu! W czwartek wieczorem Hamas ogłosił, że „dzisiaj [tj. w tym dniu] ogłasza całkowite zakończenie wojny” i widzi „początek trwałego zawieszenia broni”. Wygląda więc na to, że Izrael osiągnie swoje cele militarne: sprowadzi pozostałych zakładników do domu i zmusi Hamas do złożenia broni, aby inne siły mogły przejąć władzę.
W ten sposób stało się również jasne, że ci, którzy oskarżali premiera Netanjahu o utrzymywanie się przy władzy za pomocą wojny, w większości przypadków fantazjowali, podobnie jak ci, którzy oskarżali Izrael o chęć okupacji Strefy Gazy i popełnienie ludobójstwa, opierając swoje argumenty na czystych kłamstwach.
Rozwój sytuacji w ostatnich dniach to sukces budzący nadzieję, który nie byłby możliwy bez groźby zawartej w 20-punktowym planie pokojowym prezydenta Trumpa: Hamas musi uwolnić zakładników, poddać się i przekazać władzę siłom, które akceptują współistnienie z Izraelem, w przeciwnym razie…
Ten wynik byłby niemożliwy, gdyby Izrael, pomimo jednostronnej presji ze strony Zachodu, nie kontynuował wojny do momentu:
- całkowitego zniszczenia perspektyw Hamasu,
- praktycznie całkowitej eliminacji jego przywódców,
- zniszczenia infrastruktury Hezbollahu,
- wyeliminowania ambicji nuklearnych Iranu,
- osłabienia rebeliantów Houthi,
- i uświadomienia sobie przez Katar, że gra na dwóch frontach dobiegła końca.
Żadne z tych celów nie zostałoby osiągnięte, gdyby wojna zakończyła się w momencie, gdy Zachód zażądał zawieszenia broni, czyli zanim presja na Hamas stała się wystarczająco duża.
W ten sposób Trump, dzięki sukcesom militarnym Izraela, osiągnął to, czego nie udało się osiągnąć europejskim przywódcom pomimo oportunistycznego uznania Palestyny oraz ciągłych potępień i bojkotów wobec Izraela. Cała sytuacja jest cenną lekcją, którą należy zastosować w stosunkach Europy z Rosją, które w dużej mierze nadal charakteryzują się tym, że strach Europy przed Putinem jest znacznie większy niż strach Putina przed Europą.
Radość tych, którzy przez dwa lata głośno protestowali przeciwko Izraelowi i rzekomemu ludobójstwu, nie nadeszła, co nie jest zaskakujące. Może wydawać się dziwne, że koniec rzekomego ludobójstwa nie spotkał się nawet z pozytywnymi komentarzami antysemitów, którzy przez ponad 730 dni publikowali posty. Potwierdza to jednak, że walka o Gazę dotyczyła przede wszystkim nienawiści do Izraela, ponieważ Gaza pod rządami Hamasu jest konstrukcją, która była testowana przez ostatnie 20 lat z dobrze znanymi, tragicznymi wynikami.
Plan Trumpa, jeśli zostanie zrealizowany, będzie znaczącym zwycięstwem dla Izraela i mieszkańców Gazy, a tym samym sprawiedliwą porażką dla Hamasu. Dlatego antysemici, którzy liczyli na upadek Izraela, zamilkli. W ich świecie samo istnienie Izraela jest ustępstwem, mimo że w rzeczywistości jest ono absolutnie niezbędnym warunkiem rozwiązania opartego na dwóch państwach.
Kruchość pokoju i ryzyko powtórki
Jednocześnie, jak stwierdziłam na początku roku – kiedy Izrael i Hamas uzgodniły tymczasowe zawieszenie broni i częściowe uwolnienie zakładników w zamian za grupę palestyńskich terrorystów i morderców – jest zbyt wcześnie, aby dostrzec zarys trwałego pokoju na Bliskim Wschodzie. Wszyscy, którzy śledzili powtarzające się wojny toczone w regionie od czasu proklamacji Izraela w 1948 r. i kolejne rozejmy, wiedzą, jak krucha jest obecna sytuacja.
Porozumienie jest również problematyczne, ponieważ uwolnienie palestyńskich morderców w zamian za zamordowanych Izraelczyków jest samo w sobie diabelskie, zwłaszcza że takie wymiany umożliwiły terroryzm, którego Izrael wielokrotnie doświadczał. Sam mózg stojący za masakrą z 7 października, Yahya Sinwar, został uwolniony w 2011 roku jako jeden z ponad tysiąca więźniów w zamian za porwanego izraelskiego żołnierza. Skończyło się to katastrofą. Istnieje zatem poważne ryzyko, że Izrael już teraz pisze nowy, tragiczny rozdział w historii kraju.
Brak wojny nie jest tym samym, co pokój. 6 października 2023 r. między Izraelem a Hamasem panowało zawieszenie broni, ale Izrael był regularnie ostrzeliwany rakietami, a Izraelczycy byli zmuszeni codziennie szukać schronienia. To, co obecnie jest przedmiotem negocjacji, może więc być początkiem czegoś nowego, ale niestety może też być powtórzeniem tego, co już się wydarzyło.
Prawdziwy pokój wymaga wyboru
Pokój w prawdziwym tego słowa znaczeniu to stan, który wymaga chęci współistnienia, współpracy i wzajemności. Ostatecznie pokój opiera się na zaufaniu; intencje sąsiada są pokojowe, tak jak moje. Strona, która nieustannie musi wątpić w intencje i działania sąsiada, nigdy nie będzie mogła żyć w pokoju, co podsyca podejrzliwość, potrzebę środków bezpieczeństwa i stanowi podatny grunt dla ekstremizmu politycznego.
Aby zapewnić, że tym razem historia potoczy się inaczej, konieczna jest deradykalizacja podobna do tej, jaką przeszły Niemcy i Japonia po II wojnie światowej. Oznacza to, że Palestyńczycy muszą zdać sobie sprawę, że stoją teraz przed egzystencjalnym wyborem: żyć w pokoju i wolności lub nadal poświęcać swoje dzieci w niekończącej się wojnie, której ostatecznie nie mają szans wygrać.
Odpowiedź powinna być oczywista dla wszystkich, którzy cenią życie bardziej niż śmierć. Jednak wybór życia oznacza również:
- rezygnację z nierealistycznych nadziei na powrót do miejsc, które od prawie 80 lat należą do Izraela.
- konieczność zaprzestania kultu męczenników i indoktrynacji terrorystycznej małych dzieci.
- konieczność położenia kresu zamachom samobójczym i ostrzałom rakietowym, zniesienia programu „pay-for-slay” i przeprowadzenia demokratycznych wyborów.
Rozwiązanie oparte na dwóch państwach opiera się ostatecznie na akceptacji prawa Izraela do istnienia, co oczywiście oznacza również, że izraelscy ekstremiści, którzy osiedlają się na Zachodnim Brzegu, terroryzują palestyńskich cywilów i okupują ziemie, które nie należą do nich, muszą być bezlitośnie karani.
Jeśli naród palestyński ponownie wybierze terrorystów w demokratycznych wyborach i potraktuje wynegocjowane zawieszenie broni jako okazję do odbudowy swojego potencjału militarnego, kultywowania fanatyzmu i planowania kolejnego 7 października, będąc przekonani, że świat zachodni i tak nie będzie w stanie przypisać winy tym, którzy na to zasługują, będą niestety skazani na wieczną wojnę z najwyżej pokojowymi przerwami. W takim scenariuszu wojna ta nie będzie ostatnią, a jedynie najnowszą, a spirala przemocy między Palestyńczykami a Izraelczykami pozostanie nierozwiązywalna.
Rola Zachodu i świata arabskiego
W świetle tych wydarzeń świat zachodni musi teraz cofnąć się o krok i pozwolić arabskim sąsiadom przejąć odpowiedzialność za rozwój sytuacji. Bez moralnego i gospodarczego zaangażowania świata arabskiego, jego inwestycji i zerowej tolerancji dla terroryzmu ta krucha konstrukcja szybko się rozpadnie. Miejmy nadzieję, że niechęć do Hamasu jest obecnie tak duża w regionie, podobnie jak świadomość, że wojna przyniosła jedynie cierpienie i nędzę ludności cywilnej, że sytuacja zostanie potraktowana poważniej.
Ze strony UE chodzi o to, aby:
- nigdy więcej nie wykorzystywano pomocy humanitarnej do finansowania terroryzmu,
- odbudowa odbywała się pod ścisłą kontrolą w celu zapobiegania radykalizacji,
- reformy demokratyczne obejmowały odpowiedzialność za propagandę nienawiści w szkołach,
- sankcje wobec agresywnych izraelskich osadników i polityków pozostały w mocy.
Tym razem nie możemy zadowolić się powitaniem niepewnych kroków w kierunku odejścia od wojny i cierpień ludności cywilnej, w kierunku teoretycznego pojednania i pokoju, aby następnie powrócić do tego, co robiliśmy dotychczas. Pokój i wolność muszą być budowane od podstaw, a nie tylko deklarowane i podpisywane. Prawdziwym pytaniem jest teraz, czy istnieje wola polityczna do podjęcia trudnych, długoterminowych decyzji, które umożliwią przerwanie cyklu terroru i zemsty.
Kryzys moralny na Zachodzie
Jednocześnie, niezależnie od tego, co obecnie dzieje się na Bliskim Wschodzie, sytuacja na Zachodzie jest bardzo poważna. Upadek moralny, który nastąpił po wojnie – podsycany przez oportunistycznych, tchórzliwych i łatwych do manipulowania polityków, media i organizacje pozarządowe – stanowi poważne zagrożenie dla naszych europejskich społeczeństw i europejskich wartości.
Sytuacja zaszła bardzo daleko, skoro ludzie kopią kompozycje kwiatowe złożone ku pamięci ofiar 7 października, a osoby, które je złożyły, potrzebują ochrony policji, aby w ogóle móc przeprowadzić swoją manifestację, co miało miejsce w Göteborgu podczas wtorkowej uroczystości upamiętniającej.
Musimy zaakceptować fakt, że antysemityzm stał się nowoczesnym dodatkiem, którym można się chwalić i który obecnie nie spotyka się z potępieniem, odrzuceniem ani wykluczeniem ze społeczeństwa. Nic nie wskazuje na to, że te wypowiedzi, przebrane za krytykę Izraela, które stały się normą od 7 października, w jakiś cudowny sposób znikną wraz z ewentualnym zakończeniem wojny.
Wręcz przeciwnie, istnieje duże ryzyko, że wielu z tych, którzy przesunęli granice tego, co można powiedzieć i zrobić w prawdziwym życiu i w Internecie, zdało sobie sprawę, że społeczeństwo i państwo wolą się wycofać, niż stawić im czoła. Ta świadomość jest wybuchowa i może znaleźć wyraz na innych frontach, a w dłuższej perspektywie zostać powiązana z innymi kwestiami. Jednocześnie posłuszna większość ponownie przypomina sobie, że reakcja polityczna częściej dotyczy tego, kto zagraża porządkowi, niż samego zagrożenia.
Bo nawet jeśli Hamas przegrał na polu bitwy – dzięki strategii Izraela, który nie uległ potępieniu ze strony Zachodu – pozostaje pytanie, czy ideologiczne zwycięstwo jest w ogóle możliwe. Takie zwycięstwo wymaga bowiem intelektualnego i moralnego przebudzenia, które nie wydaje się już oczywiste w europejskich demokracjach.
Izraelczycy przetrwają również to. Pytanie brzmi, w jaki sposób my, pozostali, zdołamy pokonać przepaść, która powstała w naszych krajach, jak będziemy w stanie żyć obok ludzi, którzy nie tylko otwarcie popierają terroryzm i są zagorzałymi antysemitami, ale także całkowicie otwarcie okazują swoją niechęć do wszystkiego, co reprezentują nasze demokracje?
Pokój wymaga czegoś więcej niż zawieszenia broni
Kategorie: Uncategorized


ZAWIESZENIE BRONI: CEASE FIRE! IZRAELCZYCY MÓWIĄ CEASE!!!! ARABOWIE MOWIA: FIRE!