
Jak Egipt stworzył problem, świat go utrwalił, a Izrael od pół wieku próbuje się od niego uwolnić.
Gdy dziś mówimy o Gazie, debata sprowadza się zazwyczaj do dwóch haseł: „izraelskiej okupacji” i „palestyńskiego cierpienia”. Oba są fałszywe. Izrael nie jest architektem problemu Gazy. Ten problem został cynicznie, metodycznie i z pełną świadomością niemożności jego rozwiązania stworzony przez Egipt.
Egipt – Architekt Problemu
Po wojnie 1948 roku to właśnie Egipt zajął Gazę, ustanawiając tam wojskową strefę administracyjną. Kluczowe jest to, co nie nastąpiło: Egipt nie przyłączył Gazy do swojego terytorium, nie nadał mieszkańcom obywatelstwa ani nie pozwolił im na opuszczenie obozów. Zamiast tego, zamknął ich w systemie, który przetrwał do dziś: w obozach UNRWA, gdzie przez dekady całe pokolenia były wychowywane w poczuciu „tymczasowości”.
Świat arabski nie tylko tego nie powstrzymał – aktywnie w tym uczestniczył. Egipt skutecznie blokował próby integracji uchodźców w innych krajach, a Liga Arabska formalnie sprzeciwiła się ich naturalizacji. Cel był jeden: utrzymać „problem palestyński” jako stały instrument nacisku na Izrael.
Prezydent Gamal Abdel Nasser nazwał Gazę „rezerwatem oporu” i konsekwentnie używał jej w ten sposób. To z tych obozów rekrutowano oddziały fedainów, których ataki terrorystyczne wymierzone były w izraelskie miasta przygraniczne. Egipt utrzymywał Gazańczyków w biedzie i gniewie, ponieważ potrzebował ich nie jako obywateli, lecz jako żywy dowód cierpienia w walce z Izraelem.
W 1967 roku, po zablokowaniu izraelskiego dostępu do Morza Czerwonego, zażądaniu wycofania sił ONZ z Synaju i rozpoczęciu koncentracji wojsk w ramach sojuszu z Syrią i Jordanią, Izrael został zmuszony do reakcji militarnej. Po zwycięstwie w wojnie sześciodniowej Izrael nie planował okupacji Gazy, ale nikt inny nie chciał jej przejąć. Egipt odmówił, ONZ umyła ręce, a Palestyńczycy nie mieli żadnych instytucji państwowych. Jak celnie zauważył historyk Efraim Karsh: „Izrael nie zdobył Gazy – odziedziczył po Egipcie jego porażkę.”
Społeczeństwo Klanów i Próżnia Państwowości
Gaza nigdy nie była społeczeństwem obywatelskim, lecz strukturą silnie klanową. Rodziny takie jak Shawa, Hilles, Doghmush czy Abu Samhadana kontrolowały dzielnice i wioski, decydując o handlu, pracy i bezpieczeństwie. Izrael, pozbawiony politycznego partnera, oparł swoją administrację właśnie na tych strukturach. Był to pragmatyzm, a nie kolonializm.
W okresie izraelskiej administracji cywilnej powstała kluczowa infrastruktura drogowa i sanitarna, rozwinięto szkolnictwo, a dziesiątki tysięcy mieszkańców Gazy pracowało codziennie w Izraelu. Poziom życia był wyższy niż kiedykolwiek pod zarządem egipskim – w połowie lat 80. w Izraelu pracowało ponad 100 tysięcy Gazańczyków, stanowiąc około jednej trzeciej aktywnych zawodowo mieszkańców Strefy. Gospodarka Gazy była zintegrowana głównie z izraelską, a nie arabską.
Tymczasem po 1967 roku ONZ i państwa arabskie wstrzymały większość inwestycji infrastrukturalnych w Gazie, utrwalając jej stagnację i zależność od pomocy międzynarodowej. Jednocześnie brak suwerenności politycznej i perspektyw państwowych, choć nie był wynikiem izraelskiego planu, pozostawał źródłem napięć i podatnym gruntem dla radykalnych ideologii.
Przez kilkanaście lat panował względny spokój, oparty na pracy i handlu. Jednak fundament pozostał niezmienny: brak państwowości i lojalność wobec rodu, zamiast prawa. Dlatego, gdy pojawił się Arafat, a później Hamas, przejęli oni nie instytucje, lecz sieć zależności klanowych.
Fatah, Hamas i System Korupcji
W 1994 roku Izrael przekazał administrację nad Gazą Palestyńskiemu Urzędowi Samorządowemu (PNA). Arafat, polityczny wychowanek Nassera, był dzieckiem tej samej, panarabskiej ideologii, w której Palestyna miała być narzędziem arabskiej jedności, a nie realnym projektem państwowym.
Wbrew obiegowym opiniom, Fatah nie był ruchem świeckim w sensie bezreligijnym. Już w latach 50. Chalil al-Wazir (Abu Dżihad) proponował koncentrację walki z Izraelem w kategoriach religijnego obowiązku. Współzałożyciel Rafiq Shakir al-Natshah wspominał: „rozpoczęliśmy nasze pierwsze działania militarne w imię Allaha… wypełniając nasz święty obowiązek świętego dżihadu”. Także religijne odwołania w przydomku i nazwisku Arafata nie były przypadkowe.
W praktyce Fatah połączył islamską symbolikę z systemem klientelistycznym i lojalnościowym. Stworzył państwo klanowej korupcji: zamiast biurokracji – układy, zamiast prawa – przemoc. Majątek Arafata, szacowany na setki milionów dolarów pochodzących z zagranicznej pomocy, był marnowany lub rozkradany w sieciach lojalności i patronatu. Duża część tej pomocy, w tym z Europy, trafiała do skorumpowanych struktur.
UNRWA w tym układzie stała się nie pomocą humanitarną, lecz narzędziem utrwalania zależności i wiecznej tymczasowości. Egipt, który nie pomógł i nie wziął odpowiedzialności, nadal kontrolował przejścia graniczne i tunelowy przemyt.
Po śmierci Arafata władzę przejął Hamas – palestyńska odnoga egipskiego Bractwa Muzułmańskiego. W 2006 roku Hamas wygrał wybory, wykorzystując zmęczenie korupcją Fatahu, a rok później siłą, w brutalnej wojnie frakcyjnej, wyrzucił ludzi Arafata z Gazy. Fatah upadł, bo był egipski w stylu – klanowy, skorumpowany i niezdolny do rządzenia. Hamas odziedziczył aparat przemocy, nadając mu religijne uzasadnienie. Zamiast budować społeczeństwo, odtworzył ten sam model tyranii, który Nasser zbudował w Kairze pół wieku wcześniej.
Izrael – Ten, Który Wychodził Dwa Razy
Izrael wychodził z Gazy dwa razy: częściowo w 1994 roku (przekazując administrację Arafatowi) i całkowicie w 2005 roku. Ten drugi krok, w ramach planu Disengagement Ariela Szarona, oznaczał ewakuację 8,5 tysiąca osadników i rozebranie wszystkich osiedli. Izrael pozostawił wówczas infrastrukturę rolną wartą miliony dolarów, którą Hamas zniszczył w ciągu kilku dni. 12 września 2005 roku nie pozostał tam ani jeden żołnierz izraelski. Był to gest rezygnacji, nie ekspansji.
Izrael uznał, że nie może odpowiadać za ludność, która nie chce z nim pokoju. Ale świat wybrał mit: Izrael jako okupant, Palestyńczycy jako wieczne ofiary. Krytycy twierdzą, że Izrael zachował kontrolę nad przestrzenią powietrzną i morską Gazy. To prawda, ale była to kontrola bezpieczeństwa, a nie polityczna czy administracyjna. Żadne państwo nie pozostawiłoby wrogiego terytorium bez nadzoru, po tym jak setki rakiet spadały na jego miasta.
7 Października 2023 – Powrót Egipskiego Demona
Atak Hamasu na Izrael w 2023 roku był powtórzeniem logiki Nassera: terror jako narzędzie polityki, śmierć jako przekaz. Celem nie było terytorium, lecz unicestwienie. A świat – dokładnie jak pół wieku wcześniej – znów obwinił Izrael.
Egipt odciął Gazę od południa, ale zachodnia opinia publiczna winiła wyłącznie Jerozolimę. To największy sukces egipskiej propagandy: stworzyć problem, odciąć się od niego, a potem patrzeć, jak świat oskarża kogoś innego. Współczesny Egipt, pod rządami Abd al-Fattaha as-Sisiego, kontynuuje tę politykę milczącego odcięcia, w której Gaza pozostaje problemem wszystkich, tylko nie Kairu.
Gaza – Mit, Który Karmi Winę
Gaza jest dziś nie tyle miejscem, co ideologiczną walutą. Arabowie ją porzucili, Zachód ją zmitologizował, a Izrael od pół wieku próbuje się od niej uwolnić. Ale mit jest wygodniejszy niż rzeczywistość, ponieważ pozwala Zachodowi rozliczać cudzy, wyimaginowany kolonializm, nigdy własny.
To nie Izrael trzyma Gazę w niewoli. To świat trzyma ją jako wieczny dowód, że winny zawsze musi być Żyd.
Wszystkie wpisy Katarzyny TUTAJ
Kategorie: Uncategorized


Abram! Cement nie byl importowany na poczet Hamas. Cement byl importowany aby budowac domy mieszkalne… Byly tam przeciez wczesniejsze wojny i zniszczenia bombardowaniem, no i ludnosci ciagle przybywa.
Ale Hamas przejal oczywiscie jakosciowy cement, a wiec wiele domów mieszkalnych budowano ze zlego cementu + piasku wydobytego z wygrzebanych tuneli… To dlatego domy sie czesto walily na ludzi, mimo ze wcale nie byly bombardowane… Bombardowane byly obiekty Hamas w poblizu.. A to ze ludnosc ostrzegano przeciez nie pomoglo – mieszkancy wiedziely ze bedzie bombardowanie pareset metrów od nich, to nie musza ewakuowac… No i nieszczescia sie zdarzaly, niestety… Domy fuszerki sie zawalaly za byle wstrzasem.
Widzialem program na Youtube gdzie gosc wlasnie o tym opowiadal, jeszcze gdzies na poczatku wojny… Mówl logicznie, i ja przeciez widze czesto faktyczne dowody na to….
Ciekawa analiza… A wiec Egipt zachowal sie jak Grecy; niby dal spokój Izraelowi, a w samej rzeczy zostawil zatruta pulapke, zatruty podarunek…. ”Uwazaj na greckie podarunki” mówi stare przyslowie. Dzisiaj to moze brzmiec: ”Uwazaj na egipcjanskie podarunki”!
Ja sie dlugo zastanawialem jak to jest z tymi tunelami. Niby tajne, i co tylko lokalni dowódcy przyjmuja lapówki. Ale jak jada ciezarówki praktycznie strumieniem (dostawy do Hamas), a ludzie autobusikami i taksówkami, po mniej czy bardziej pustych drogach i rzadko zaludnionych okolicach, to przeciez bardzo to widoczne… Najwyrazniej Egipt musi o tym dobrze wiedziec – i pozwalac… A nawet kontrolowac: bo aktywistów Hamas przeciez nie chca do Egiptu. Oczywiscie, haracz tez biora.. Dla nich to sytuacja win-win…
Uciekinierów z Gaza nie wypuszczaja, ale przemyt ulatwiaja i fructa z przmytu zbieraja….
”…kontrola bezpieczeństwa?” allowed Hamas to import enough building material for the Gaza Metro. Israel paid dearly for their sloppines… By the way, your research is great, and your Polish is fenomenalny!
Abram