Uncategorized

Kobieta w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu

Beata Lewkowicz

Kobieta w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu nie żyje w jednym więzieniu, lecz w systemie zamkniętych pudełek, które tworzą wielowarstwowe więzienie, przypominające matrioszkę. Nawet jeśli zdoła wydostać się z jednego, wpadnie w kolejne. Pierwsze to rodzina, drugie klan, trzecie religia, czwarte władza, piąte ideologia, a ostatnie, wewnętrzne, znajduje się w jej własnym umyśle. Z żadnego z tych pudełek nie ma ucieczki.

Pierwsze pudełko to rodzina. Dziewczynka od urodzenia podlega ojcu, bratu lub wujowi. To oni decydują, czy i kiedy pójdzie do szkoły, za kogo wyjdzie za mąż, czy może podjąć pracę, a czasem, czy ma prawo w ogóle opuścić dom. W badaniu Palestyńskiego Biura Statystycznego cytowanym przez Human Rights Watch z 2006 roku tylko 56,5 procent kobiet miało możliwość samodzielnego wyboru męża, na wsiach 36 procent. Reszta została wydana za mąż przez rodzinę. Małżeństwa aranżowane są niekiedy przed osiągnięciem pełnoletności. W tej strukturze kobieta ma podmiotowości, lecz jest przedmiotem.

Drugie pudełko to klan. W społeczeństwie opartym na więzach rodowych klan stoi ponad prawem. To on decyduje o karach, rekompensatach, a także o tym, co stanie się z kobietą, która „zhańbiła rodzinę”. Często „rozwiązaniem” jest przymusowe małżeństwo lub zabójstwo honorowe. Prawo państwowe nie ma tu znaczenia, ponieważ klan jest realną władzą i zarazem narzędziem kontroli społecznej.

Trzecie pudełko to religia, a właściwie sposób, w jaki lokalne sądy szariackie interpretują islam. To sądy religijne rozstrzygają sprawy małżeństwa, rozwodu, opieki nad dziećmi i dziedziczenia. Prawo obowiązujące w Palestynie to połączenie jordańskiego Law of Personal Status z 1976 roku i egipskiego Family Law z 1954 roku. Obydwa opierają się na zasadzie, że kobieta potrzebuje zgody męskiego opiekuna (wali) na małżeństwo i nie może rozwieść się bez decyzji sądu. Kiedy kobieta doświadcza przemocy i chce odejść, musi udowodnić przed sądem „szkodę”, a więc bicie, gwałt lub poniżenie. Wymaga się dwóch naocznych świadków i raportu medycznego z publicznego szpitala. Świadkowie nie mogą być z nią spokrewnieni. W praktyce to niemożliwe, bo przemoc dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Jeżeli mąż zaprzeczy, sprawa zostaje umorzona. Sędzia Yusif al-Dais, szef sądu apelacyjnego w Ramallah, przyznał HRW, że połowa takich spraw kończy się odrzuceniem z braku dowodów.

Czwarte pudełko to prawo karne. Artykuły 340 i 308 jordańskiego kodeksu karnego nadal obowiązują na Zachodnim Brzegu. Pierwszy łagodzi karę lub zwalnia z odpowiedzialności mężczyznę, który zabije żonę lub krewną „w obronie honoru”. Drugi pozwala gwałcicielowi uniknąć kary, jeśli poślubi ofiarę. W Gazie obowiązuje egipski kodeks karny z identycznymi przepisami. Prawo nie uznaje gwałtu małżeńskiego i zakazuje aborcji nawet w przypadkach gwałtu i kazirodztwa. Kobieta, która zostanie zgwałcona, może być zmuszona do małżeństwa z gwałcicielem i urodzenia jego dziecka, aby dziecko było „legalne”.

Piąte pudełko to państwo, a raczej jego pozory. Autonomia Palestyńska nie stworzyła skutecznego systemu ochrony ofiar przemocy. W momencie badań HRW w 2005–2006 roku (ale od tego czasu nic się nie zmieniło) istniało jedno schronisko dla kobiet, w Nablusie, na 25 miejsc, bez możliwości przyjęcia dzieci. W Gazie nie było żadnego. Kobiety uciekające przed przemocą trafiały do komisariatów, biur gubernatorów, więzień albo szkół dla niewidomych. Część przetrzymywano w celach „dla ich bezpieczeństwa”. Władze uznawały, że więzienie to jedyne miejsce, gdzie rodzina ich nie zabije.

W Betlejem działa państwowy dom Bayt al-Fatayat. Trafiają tam dziewczęta w wieku 12–18 lat, ofiary gwałtów, kazirodztwa i przemocy domowej. Tam również stosuje się „rozwiązania honorowe”. Kierowniczka ośrodka powiedziała HRW, że gdy dziewczynę zgwałciło kilku mężczyzn, robią testy DNA, wybierają ojca dziecka i zmuszają go do małżeństwa. Jeśli odmawia, grozi mu więzienie. Dziewczyna nie ma prawa odmowy. W tym samym ośrodku każda kobieta musi przejść test na HIV, test ciążowy i obowiązkowy test dziewictwa. Nie może odmówić. HRW uznało te badania za formę przemocy seksualnej. Kiedy policja znajduje zgwałconą kobietę, często prosi lokalnego przywódcę klanu o „mediację”, co oznacza zgodę na ślub z napastnikiem. Jeśli kobieta odmówi, uznaje się ją za wstyd dla rodziny i zagrożenie dla wspólnoty. Bywa, że rodzina decyduje się ją zabić.

Szóste pudełko to ideologia, która scala poprzednie warstwy. Religia, władza i struktura społeczna tworzą jeden system. W Gazie rządzi (niestety nadal) Hamas, a kobieca uległość jest częścią doktryny. Kobieta ma być posłuszna i niewidoczna. Jej ciałem zarządza rodzina, jej losem religia, a jej wizerunkiem propaganda.

Siódme pudełko to blokada fizyczna. Kobieta nie może uciec. Wyjazd z Gazy wymaga zezwoleń, których sama nie uzyska. Nawet organizacje pomocowe mają trudność z przetransportowaniem ofiar przemocy między miastami. W praktyce żadna kobieta nie może schronić się w innym kraju bez zgody władz, tych samych, które podtrzymują system przemocy.

Ostatnie pudełko to więzienie umysłu. To najciaśniejsze, bo znajduje się wewnątrz. Od dzieciństwa kobiety są uczone posłuszeństwa i lęku. Wiedzą, że najmniejszy sprzeciw grozi przemocą, ostracyzmem, a czasem śmiercią. Religia, rodzina i propaganda wpajają im przekonanie, że powinny milczeć. Kobieta, która jest pozbawiona głosu, która się boi, nie musi być już pilnowana, pilnuje się sama. To jest ostateczny etap zniewolenia.

I właśnie ten świat, w którym kobieta jest tarczą, inkubatorem i rekwizytem zachodnie feministki obwołały symbolem oporu.

W filmach i relacjach z Gazy zawsze można zobaczyć tłum młodych mężczyzn. Kobiet właściwie nie ma. Na ulicach pojawiają się tylko małe dziewczynki, zanim zostaną uznane za obiekty seksualne. Potem znikają z przestrzeni publicznej.

Dlatego, gdy zachodnie aktywistki z Krytyki Politycznej, z uniwersytetów i ulicznych manifestacji owijają się kefijami wykrzykując slogany i mówiąc o „dzielnych Palestynkach walczących z okupacją”, nie rozumieją, że te kobiety walczą o prawo do istnienia we własnym domu. Ich walka nie toczy się z Izraelem, lecz z własnym społeczeństwem.

Pisząc ten tekst opierałam się na danych z raportów Human Rights Watch i ONZ, a więc na dokumentach z sądów, relacjach sędziów, prawników i kobiet, które próbowały przeżyć. W tym świecie kobieta nie ma wolności, nie ma schronienia.

Ostatecznym uprzedmiotowieniem kobiet w Strefie Gazy jest ich wykorzystanie przez Hamas jako żywych tarcz i narzędzi propagandy. Kobieta nie jest tam człowiekiem, tylko częścią machiny wojennej, która ma rodzić przyszłych szahidów i zasłaniać ciałem mężczyzn. Ten sam system, który odbiera jej prawo do wolności, używa jej także po śmierci, jako symbolu cierpienia, potrzebnego do utrzymania nienawiści. W tej logice kobieta jest jednocześnie ofiarą, narzędziem i dowodem, a jej życie ma wartość tylko wtedy, gdy służy sprawie mężczyzn.

I właśnie ten świat, w którym kobieta jest tarczą, inkubatorem i rekwizytem zachodnie feministki obwołały symbolem oporu.

Tymczasem w odległych, spokojnych miastach Zachodu, pojawił się nowy gatunek feministki. Można ją nazwać rewolucjonistką pielgrzymującą, czyli kobietą, która z bezpiecznego świata praw człowieka i równouprawnienia wyrusza w duchową podróż ku ideologii, która nienawidzi wszystkiego, co ją stworzyło. Patrycja Wieczorkiewicz i jej środowisko z Krytyki Politycznej to współczesne ślepe sojuszniczki patriarchatu (którego rzekomo tak nienawidzą) w jego najbardziej brutalnej postaci. Owinięte w kefije, recytują hasła o wolności, nie rozumiejąc, że ten świat, z którym się solidaryzują, uważa kobiety za istoty podrzędne, prawnie niepełne, moralnie podejrzane.

To paradoks, który w naszym (nadal jeszcze) świecie byłby nie do pomyślenia. Kobieta w Tel Awiwie może studiować, głosować, prowadzić firmę, służyć w wojsku, rozwieść się, wychowywać dzieci samotnie i publicznie krytykować rząd. Kobieta w Gazie nie może wyjść z domu bez zgody mężczyzny, nie może rozwieść się bez świadków i nie ma prawa odmówić małżeństwa z gwałcicielem. Izrael to jeden z niewielu krajów regionu, gdzie kobiety mają pełne prawa obywatelskie, prawne i ekonomiczne, a w parlamencie zasiadają posłanki o dowolnych poglądach, od skrajnej lewicy po ortodoksyjne środowiska żydowskie i arabskie. W Gazie nie było nawet jednego schroniska dla kobiet ofiar przemocy. A zresztą – jakiej przemocy, skoro kobiety są po prostu uprzedmiotowione? Przecież to przemoc wobec przedmiotów.

To zderzenie światów, a więc cywilizacji, która gwarantuje kobietom prawa, z ideologią, która odbiera im człowieczeństwo. A mimo to zachodnie feministki wybierają ten drugi świat, obcy im, wrogi, destrukcyjny. W akcie pozornej solidarności dokonują symbolicznego samounicestwienia.

Nie trzeba już nawet metafor. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia z ulic Gazy. Tłum młodych mężczyzn w podkoszulkach, z bronią. Kobiety zniknęły. Zostały tylko dziewczynki, te jeszcze nieuznane za kobiety, które mogą się poruszać, zanim ich własne społeczeństwo uzna je za zagrożenie dla honoru. To jest rzeczywistość, z którą utożsamiają się współczesne europejskie rewolucjonistki z Instagramu. Gdyby ich naprawdę tak wyglądał, nie mogłyby nawet o tym napisać.

Dziś, kiedy widać skutki wstrzymania ognia i gdy Hamas odbudowuje struktury, te same aktywistki otwarcie powtarzają, że Izrael nie ma prawa istnieć. W ich wyobraźni „wolna Palestyna” to romantyczna opowieść o uciśnionych, którym należy się wszystko. W rzeczywistości chodzi o zniszczenie jedynego państwa w regionie, w którym kobiety mają pełne prawa, ochronę prawną i realną wolność.

W tym właśnie tkwi największy paradoks. Te kobiety, wychowane w społeczeństwach, które zapewniły im równość, prawo głosu, edukację, ochronę przed przemocą i możliwość krytykowania własnych rządów, świadomie solidaryzują się z ruchem, który te wszystkie wartości odrzuca. Gdyby ich wymarzona Palestyna naprawdę powstała w formie, jaką głoszą islamistyczne ugrupowania, żadna z nich nie mogłaby się w niej odnaleźć. Nie mogłaby studiować, protestować, ani mówić publicznie. Nie mogłaby mieć własnego konta, zawodu, poglądów, ani nawet odsłoniętych włosów ani ciała. A to właśnie jest los, którego życzą kobietom tam żyjącym. W imię szacunku dla „innej kultury” akceptują ich zniewolenie, traktując je nie jak realne osoby, lecz jak egzotyczne symbole. Kobiety w tej opresyjnej rzeczywistości stają się dla nich rekwizytami kulturowymi, potrzebnymi do podtrzymania własnego poczucia moralnej wyższości. A prawdziwe kobiety, te które mają głos, prawa i wybór, to one same. Tamte są tylko mirażem z ich wyobrażeń.

Trudno powiedzieć, czy one tego nie wiedzą, czy wiedzą i nie chcą przyjąć do wiadomości. W obu przypadkach wynik jest ten sam, zachodnie feministki, które krzyczą „Free Palestine”, wspierają ideologię, która w ich własnym świecie odebrałaby im głos, wolność i ciało.

Ironia losu polega na tym, że jedynym przyczółkiem praw kobiet na Bliskim Wschodzie jest kraj, który one potępiają I do którego zniszczenia wzywają. Izrael to państwo, w którym kobieta może być premierem, generałem, sędzią i rabinem – i jest przez nie nazywany oprawcą, a świat, który kobietę zamyka w pudełkach bez klucza, staje się ich moralnym wzorem.

Orwell pisał: „Wojna to pokój, wolność to niewola, ignorancja to siła.” Przewidział czasy, w których prawdy nie trzeba będzie zakazywać, wystarczy ją rozmyć. Dziś rzeczywistość nie jest zakłamywana przez cenzurę, lecz rozmywana przez nadmiar sprzecznych narracji. Wystarczy powtarzać odpowiednio dobrane słowa, a znaczenia się odwracają. Te trzy zdania miały być ostrzeżeniem, a stały się opisem współczesności. Teraz słowa znaczą coś odwrotnego niż kiedyś. Terroryzm nazywany jest „ruchem oporu”, zabijanie Żydów „aktem samoobrony”, a Izrael „państwem apartheidu”. Wystarczyło przekleić etykiety, by przemoc stała się moralnie akceptowalna, a prawda przestała istnieć. Ale nawet jeśli zmienisz etykietę, zawartość pozostaje taka sama. Można napisać na opakowaniu marchewek, że w środku są ogórki, lecz to wciąż będą marchewki. Żyjemy jednak w czasach, w których wielu ludzi naprawdę wierzy, że zmiana opisu wystarczy, by magicznie zmienić rzeczywistość.

Wszystkie wpisy Beaty

Beata Lewkowicz

rdtSesonpomucc4hf54f6ugccca0cl3190im3o.l837389491 fh1zd6mu10 ·

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.