
Danny DanonAmbasador Danny Danon jest stałym przedstawicielem Izraela przy Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Pierwszym krokiem powinno być odwołanie Reem Alsalem, specjalnej sprawozdawczyni ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt.
Organizacja Narodów Zjednoczonych przechodzi obecnie głęboki kryzys praworządności. Nic nie uwidoczniło tego instytucjonalnego upadku bardziej niż ostatnie publiczne komentarze Reem Alsalem, specjalnej sprawozdawczyni ONZ ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Komentarze te były tak lekkomyślne i destrukcyjne, że wymagają zdecydowanej reakcji ze strony sekretarza generalnego António Guterresa i kierowanej przez niego organizacji międzynarodowej.
Na początku tego miesiąca Alsalem opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym poddała w wątpliwość przemoc seksualną, tortury i przestępstwa na tle płciowym, które ofiary, śledczy, dziennikarze, personel medyczny i wiele organów ONZ udokumentowało w związku z atakami terrorystycznymi przeprowadzonymi przez Hamas w południowym Izraelu 7 października 2023 r. Jej wpis nie tylko błędnie interpretował dowody. Był on z nimi całkowicie sprzeczny i zaprzeczał ich istnieniu.
Nie była to subtelna różnica zdań między ekspertami. Nie była to ostrożna prośba o dodatkowe dane. Było to publiczne odrzucenie ustaleń, które sama Organizacja Narodów Zjednoczonych już skodyfikowała.
W najnowszym rocznym raporcie sekretarza generalnego dotyczącym przemocy seksualnej związanej z konfliktami Hamas jest wyraźnie wymieniony wśród stron, które są wiarygodnie podejrzane o popełnianie aktów przemocy seksualnej podczas i po okrucieństwach z 7 października. Oznaczenie to nie zostało nadane pochopnie; odzwierciedla ono dokładną analizę informacji i zeznań świadków oraz ocenę, że istnieją poważne obawy dotyczące przemocy seksualnej popełnianej przez członków tej organizacji.
Odrzucenie tych ustaleń przez specjalnego sprawozdawcę ONZ ds. przemocy wobec kobiet jest nie tylko nie do obrony. Jest to haniebne i świadczy o pogardzie dla standardów samego organu międzynarodowego. Podważa to bezpośrednio znaczenie ofiar i osób, które przeżyły, które wykazały się niewyobrażalną odwagą, opowiadając o swoich doświadczeniach. Podważa to również i tak już nadwyrężone zaufanie, jakim świat darzy mechanizmy ONZ dotyczące praw człowieka.
Najbardziej niepokojące jest to, że retoryka Alsalem przypomina taktyki stosowane od dawna w celu uciszenia ofiar przemocy seksualnej: manipulowanie, delegitymizacja, podważanie faktów, które są już bolesne i jasne. Ocalałe, takie jak Amit Soussana i Mia Schem, którzy publicznie opowiadali o brutalności, jakiej doświadczyli w niewoli, czy Ilana Gritzewsky, która na początku tego roku złożyła sprawozdanie Radzie Bezpieczeństwa, zasługują na rzecznika ONZ, który ich wysłucha, a nie takiego, który ich wymazuje.
Nie jest to jedynie kwestia złej oceny sytuacji, ale naruszenie mandatu. Osoby pełniące funkcje specjalne są zobowiązane do przestrzegania kodeksu postępowania, który wymaga bezstronności, dokładności, szacunku dla ofiar i ścisłego przestrzegania standardów ONZ. Ostatnie wypowiedzi Alsalem są sprzeczne z tymi obowiązkami zarówno w literze, jak i w duchu. Jej sposób komentowania budzi uzasadnione i niepokojące pytania dotyczące stronniczości. Są to pytania, które obecnie zagrażają integralności samego mandatu, którego przestrzeganie jej powierzono.
Dla Guterresa jest to moment prawdy. Organizacja Narodów Zjednoczonych nie może nadal twierdzić, że wspiera wszystkie ofiary przemocy seksualnej związanej z konfliktami, jednocześnie pozwalając jednej ze swoich starszych ekspertów publicznie zaprzeczać oficjalnym ustaleniom i poniżać ofiary, których cierpienie sama instytucja uznała. Ta sprzeczność jest moralnie nie do przyjęcia.
Po tych haniebnych wypowiedziach Alsalem nie może reprezentować kobiet i dziewcząt w żadnym miejscu. Organizacja Narodów Zjednoczonych musi zainicjować proces zastąpienia jej osobą zdolną przywrócić neutralność, profesjonalizm i uczciwość, których wymaga ten mandat.
Mandat dotyczący przemocy wobec kobiet i dziewcząt jest zbyt ważny, aby powierzyć go osobie, która podważa znaczenie ofiar i zaprzecza udokumentowanym ustaleniom samej agencji. Sekretarz generalny musi podjąć działania. Im dłużej trwa to milczenie, tym bardziej wysyła ono niepokojący sygnał: że Organizacja Narodów Zjednoczonych jest gotowa tolerować zaprzeczanie, gdy ofiary są niewygodne politycznie.
Świat patrzy. Ofiary patrzą. Jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania, ONZ po raz kolejny pokaże, że jej największym wrogiem jest brak odwagi cywilnej.
Czas, aby ONZ odzyskała swoją wiarygodność
Kategorie: Uncategorized

