Uncategorized

„Telefon przestał dzwonić”


Stefan Frank

Cichy bojkot żydowskich muzyków we Francji We Francji żydowscy muzycy, którzy wcześniej regularnie dawali koncerty, od 7 października 2023 r. nie mogą już występować publicznie lub mogą to robić tylko przy zachowaniu najwyższych środków bezpieczeństwa.

Koncert Izraelskiej Orkiestry Filharmonicznej pod dyrekcją Lahava Shaniego, który odbył się 6 listopada w Paryżu, musiał zostać przerwany, w sumie trzykrotnie. Dwukrotnie aktywiści zapalili w zamkniętej sali race, narażając życie widzów. Cztery osoby zostały aresztowane. Kilka dni przed koncertem muzycy zostali oskarżeni w otwartym liście o popełnienie „ludobójstwa” i wypędzenie Palestyńczyków w 1948 roku.

To tylko jeden z przykładów ataków na żydowskich lub izraelskich muzyków we Francji. W większości przypadków bojkot przebiega w ciszy: żydowscy muzycy francuscy, którzy wcześniej regularnie dawali koncerty, od 7 października 2023 r. nie mogą już występować lub mogą to robić tylko z trudem. Organizatorzy unikają wzmianek o tym, że są oni Żydami lub że ich muzyka może wykazywać wpływy żydowskie. Czy to z powodu antysemityzmu, czy też z obawy i zbyt wysokich kosztów ochrony koncertu z udziałem żydowskich muzyków przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi.

Opinie dotkniętych tym problemem artystów wahają się od „stało się to trudniejsze” do „nie otrzymuję już żadnych ofert”. Nie liczą się ewentualne poglądy polityczne artystów, a jedynie to, czy są Żydami. Poniżej przedstawiamy kilka przypadków, o których ostatnio informowały francuskojęzyczne media:

David Konopnicki, gitarzysta klezmerski/jazz-rockowy

Gitarzysta David Konopnicki łączy w swojej muzyce indie rock i klezmer. „Traktuje się nas, jakbyśmy byli przyjaciółmi Netanjahu, chociaż jesteśmy pacyfistami” – narzeka. W ostatnich dniach opisał belgijskiej stacji telewizyjnej RTBF, że cztery paryskie lokale, w których występował wcześniej, odmówiły mu organizacji koncertów. Programistka powiedziała mu: „Znam Pana, może nie jest Pan ludobójcą, ale jeśli organizuję koncert żydowski, potrzebuję czterech dodatkowych osób do ochrony”.

Kilka miesięcy temu próbował zorganizować koncerty z okazji piętnastolecia swojego zespołu. „Ale to było niemożliwe” – powiedział wnuk ocalałego z Holokaustu. Organizator koncertów powiedział mu: „Wie Pan, David, Żydzi oznaczają czterokrotnie wyższe koszty ochrony; to skomplikowane”. Powiedziano mu również, że muzyka żydowska, taka jak klezmer, nie jest obecnie możliwa w 18. dzielnicy Paryża. Dzielnica, do której należy artystyczna dzielnica Montmartre, graniczy od północy z dzielnicą Saint-Denis, zamieszkaną przez wielu młodych muzułmanów, której burmistrz czasami wiesza palestyńską flagę na ratuszu.

Konopnicki potępia atmosferę nienawiści, w której antysemickie wypowiedzi są na porządku dziennym w otoczeniu sal koncertowych. „Czasami przechodnie krzyczą do mnie: »Bawcie się dobrze, Żydzi!«, ponieważ widzą na plakacie nazwisko brzmiące żydowsko” – relacjonuje 43-letni muzyk. „Kiedy byłem młody, wszyscy nosiliśmy jarmułki i kufije. Arabowie, Żydzi, wszyscy byliśmy przyjaciółmi. Coś poszło nie tak. Ale ja walczę dalej, nie poddam się. Jestem dumny z tego, że jestem Żydem i Francuzem”.

Jego koncert ostatecznie się odbył – ale tylko w Paryskim Muzeum Sztuki i Historii Żydowskiej. Żartował, że czuje się jeszcze zbyt młody, aby występować „w muzeum”.

Liraz, piosenkarka popu farsi

25 października Liraz, izraelska piosenkarka pochodzenia perskiego, miała wystąpić w paryskim centrum kultury Fleury Goute d’Or (FGO)-Barbara. Liraz wspiera walkę irańskich kobiet o wolność i śpiewa piosenki z przesłaniem pokoju. Jednak organizator nie pozwolił jej wystąpić. Właśnie 7 października, w dniu ataku Hamasu na Izrael (będącego również datą ogłoszenia odwołania), odwołał zaplanowany koncert w poście na Facebooku:

„Z przykrością informujemy, że koncert Liraz, który pierwotnie miał się odbyć 25 października 2023 r. w FGO-Barbara, został odwołany. Ta trudna, ale przemyślana decyzja wynika z kilku czynników, które obecnie uniemożliwiają nam zorganizowanie imprezy w sposób zgodny z naszymi wartościami i zobowiązaniami. Posiadacze biletów otrzymają pełny zwrot ceny zakupu. Dziękujemy Państwu za zrozumienie i przepraszamy za spowodowane niedogodności”.

Nienawiść do Żydów jest rzeczywiście „niedogodnością”. Nie wyjaśniono, jakie „wartości i zobowiązania” naruszyłby koncert. Nie było widać żadnego innego powodu poza izraelskim obywatelstwem piosenkarki.

Blisko cztery tysiące osób podpisało już petycję online z informacją, że FGO-Barbara jest zarządzana przez prywatną firmę MadLine, ale na zlecenie miasta Paryża. Sygnatariusze pytają, w jaki sposób MadLine może w imieniu miasta bojkotować kogoś z powodów politycznych. I: „Jak można bojkotować artystkę, która śpiewa o pokoju, zbliżeniu narodów i kultur, pacyfistkę i feministkę, która wspiera również walkę swoich irańskich sióstr o wolność?”.

Również fakt, że niektórzy artyści i wytwórnie wstrzymali dystrybucję swojej muzyki w Izraelu, z pewnością nie przyczynia się do „pokoju, tolerancji i dialogu”. Na koniec sygnatariusze zadali pytanie, czy w proteście przeciwko prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi lub masakrom Ujgurów bojkotowani są również artyści amerykańscy i chińscy.

Co zaskakujące, kierownictwo instytucji kulturalnej publicznie przeprosiło za „zasianie niezgody”: „Zdajemy sobie sprawę, że kierowaliśmy się presją i emocjami i wyciągniemy wnioski z tego wydarzenia, które ponownie uświadamia nam znaczenie dialogu i weryfikacji faktów”.

Nie było to szczere, ponieważ uzasadnienie pozostało niejasne i zagadkowe. Na prośbę agencji informacyjnej AFP miasto Paryż oświadczyło, że ubolewa nad odwołaniem koncertu Liraz, której teksty piosenek przekazują przesłanie pokoju i wsparcia dla irańskich kobiet, i potwierdziło swoje „niezachwiane przywiązanie do wolności artystycznej i wolności słowa”. Liraz nie chciała komentować sprawy. Jej koncert odbył się 25 października w innym miejscu w Paryżu.

Marine Goldwaser, klarnecistka klezmerska

Marine Goldwaser jest klarnecistką i należy do nowej sceny klezmerskiej. Łączy muzykę jidysz z muzyką rumuńską, mołdawską i romską. Opisuje trudności, z jakimi boryka się podczas występów, na przykład ze względu na kwestie bezpieczeństwa: „Zawsze pojawia się to pytanie, a także pytanie, jak prezentować rzeczy, łagodząc jednocześnie pewne kwestie” – wyjaśniła. „Trzeba unikać terminu »muzyka żydowska« i zachować pewną niejasność, aby nie stać się celem ataków”. Po 7 października 2023 r. jeden z muzyków, z którymi stworzyła projekt „Jiddische Hochzeit” (Jidyszowe wesele), nagle nie chciał już być z nim kojarzony.

Amir, piosenkarz popowy

Piosenkarz Amir reprezentował Francję w 2016 r. w konkursie Eurowizji i zajął szóste miejsce – najlepszy wynik Francji od lat. Syn Tunezyjczyka i Marokańczyka posiada obywatelstwo francuskie i izraelskie i odbył służbę wojskową w Izraelu. Kiedy 6 listopada wystąpił w Brest, Cécile Beaudouin – polityk skrajnie lewicowej partii La France insoumise (LFI) – zażądała odwołania koncertu, który nazwała „hańbą”. Jako powód podała, że „kontrowersyjny francusko-izraelski piosenkarz Amir Haddad” brał udział w „nielegalnej kolonizacji Palestyny”. Mobilizują się również przeciwko jego następnemu koncertowi.

Producent Amira, Antoine Gouyffes-Yann, nazwał to oświadczenie „odrażającym” i zarzucił autorom apelu tworzenie „antysyjonistycznej, coraz bardziej antysemickiej atmosfery”. W publicznym oświadczeniu producent ostrzegł, że dalsze wezwania do bojkotu lub „oznaczanie” żydowskiego artysty grozi „dramatem”, czyli poważnym, niebezpiecznym incydentem. Wyjaśnił, że podkreślanie nazwiska „Haddad”, którego Amir nie używa na co dzień, ma na celu szczególne podkreślenie jego pochodzenia, co uznał za antysemickie. Piosenkarz otrzymuje „groźby i obelgi”, prowadzone są „kampanie nienawiści, również o charakterze antysemickim”.

Lisa Spada, piosenkarka soulowa

Piosenkarka soulowa Lisa Spada działała w branży muzycznej przez dwadzieścia lat i dawała od czterdziestu do pięćdziesięciu koncertów rocznie. Po 7 października 2023 roku musiała zakończyć karierę. „Nagle przestałam otrzymywać oferty. Czułam się jak persona non grata” – narzekała. „To znacznie bardziej podstępne niż bojkot. Po 7 października odczuwałam atmosferę nieufności, ponieważ potępiłam milczenie moich kolegów muzyków, a to zostało zrównane z poparciem dla ludobójstwa”. Była ofiarą „kultury wykluczenia”. Straciła nawet połowę obserwujących w mediach społecznościowych, kiedy domagała się uwolnienia zakładników. W jej sieci pozostali tylko żydowscy artyści”.

„Telefon przestał dzwonić”, powiedziała w wywiadzie dla kanału informacyjnego CNews, „żadnych ofert, żadnych kontraktów”. Czasami mówiono jej, że zbyt trudno jest zapewnić zwiększone bezpieczeństwo żydowskim artystom; czasami nie podawano żadnych powodów, ale było oczywiste, że nie chce się organizować koncertów z udziałem Żydów.

Théo Aboukrat, piosenkarz chanson

Théo Aboukrat, znany również jako ArtDéco, jest młodym piosenkarzem pop-rockowym. W opisie jego aktualnego projektu napisano, że pracuje nad albumem, który plasuje się „pomiędzy chanson française a rockiem”. Sto pięćdziesiąt koncertów w ciągu trzech lat, kontrakt płytowy z renomowaną wytwórnią. Błyskawiczna kariera. Wiosną ubiegłego roku podpisał kontrakt z agencją, która miała organizować jego koncerty.

Podczas swojego pierwszego występu miał wystąpić razem z innym artystą. „Na kilka dni przed koncertem wszystko zostało odwołane. Moja żydowska tożsamość była najwyraźniej problemem, podobnie jak moje rzekome poparcie dla ludobójstwa. Byłem wściekły. Jestem pacyfistą i uniwersalistą; nie mogłem w to uwierzyć. Kiedy się broniłem, grozili mi zrujnowaniem kariery” – opowiada 32-letni artysta.

Agencja rozwiązała wówczas jego kontrakt. Trasa koncertowa, cały rok pełen koncertów, została odwołana. „Dla nich bojkot był zbyt ryzykowny finansowo i reputacyjnie. Rasizm jest tak daleki od mojego wychowania, tak daleki od moich wartości, że na początku tego nie rozumiałem. Mój menedżer powiedział mi, że jestem ofiarą antysemityzmu i wtedy zacząłem to rozumieć”.

Niepokojąca niewidzialność

Laurence Haziza, dyrektor artystyczna festiwalu Jazz’n’Klezmer, który odbywał się do 23 listopada w Paryżu i innych francuskich miastach, mówi o „niepokojącej niewidzialności”. Wie, że niektóre miejsca wydarzeń odmawiają obecnie wspomnienia o festiwalu w swoich komunikatach, jakby obecność izraelskich artystów musiała być ukrywana. Nie jest to otwarty bojkot, ale „świadome przemilczenie”.

Niektóre miejsca wydarzeń podały powody bezpieczeństwa – dodatkowe koszty, obawa przed incydentami – podczas gdy inne otwarcie przyznały, że nie chcą promować festiwalu.

Po 7 października 2023 r. pojawiły się nawet odwołania, co zmusiło organizatorów do znalezienia innych miejsc. Antoine Strobel-Dahan, redaktor naczelny żydowskiego magazynu Tenoua, rozmawiał niedawno z gitarzystą Davidem Konopnickim o powodach odwołań: „Czy to strach? Solidarność z tym bojkotem? Rodzaj postawy »dość już tych Żydów«?”.

Uważa on, że „jest to mieszanka wszystkich tych czynników. W niektórych miejscach jest to ewidentnie bojkot, ponieważ scena tam jest bardzo lewicowa, a nawet skrajnie lewicowa, co tworzy klimat sprzyjający bojkotom. Jeśli ludzie nie czytają i trzymają się haseł z Facebooka, nawet najmniejsza „żydowska sprawa” jest powodem do bojkotu. Są też inni ludzie, z którymi rozmawiałem, na przykład organizatorzy koncertów na przedmieściach, którzy po prostu wyjaśniają, że nie mogą pokazać żydowskiego artysty, żydowskiego symbolu lub słowa Izrael”.

Konopnicki wspomniał o zespole Izraelczyków pochodzenia irackiego, jemeńskiego i aszkenazyjskiego, który koncertuje na całym świecie. Nie podał nazwy zespołu. „Mieli zagrać w pięknym miejscu w Île-de-France, ale koncert został odwołany. Dobrze znam operatorów tego miejsca; nie ma tam antysemityzmu. Po prostu nie byli w stanie finansowo zorganizować koncertu, na który nikt by nie przyszedł – ponieważ publiczność również się boi – i na który musieliby zatrudnić piętnastu ochroniarzy”.

On sam ma szczęście, że zna organizatorów swoich poprzednich koncertów: „Kiedy więc dzwonię do organizatorów, aby zorganizować mój wiosenny koncert, wszyscy pamiętają, że grałem tam już kiedyś i wszystko poszło dobrze”. Pamiętali jednak również, że na plakacie i okładce albumu zespołu widniała gwiazda Dawida, która jest elementem okładki nowojorskiej wytwórni Tzadik. Wcześniej nigdy nie stanowiło to problemu. „Teraz mówią: »To skomplikowane« lub nawet: »Nie chcę już czegoś takiego w moim klubie«”.

W pewnym momencie, jak twierdzi muzyk, odmówił w ogóle się tłumaczenia: „Mówię Państwu, że istnieje problem dla Żydów, kropka. Jeśli mi Państwo nie wierzą, mogą Państwo sami to sprawdzić, ale nie będę walczył o to, aby udowodnić, że jestem „dobrym Żydem”. W zależności od kontekstu można to całkowicie zrozumieć. Zrozumienie znajduje jednak tylko w rozmowach osobistych. „Kiedy ma się do czynienia z sieciami sal koncertowych, kolektywami artystycznymi lub stowarzyszeniami, jest to niemożliwe, gdy pojawia się efekt masowy: panuje rodzaj politycznie poprawnego sposobu myślenia, który piętnuje Izrael jako państwo ludobójcze i apartheidowe – kropka”.

„Telefon przestał dzwonić”


Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Ile jeszcze potrzebujemy przykładów dla obalenia naiwnej tezy, że anty-syjonizm to nie antysemityzm?

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.