Uncategorized

Nowe partnerstwo technologiczne Kataru stanowi zagrożenie dla wszystkiego, co znacie – dosłownie


Guy Goldstein

Redakcja Al Jazeery oparta na sztucznej inteligencji nie jest innowacją medialną. To strategiczna eskalacja ukryta za technologią.

Kiedy Al Jazeera Media Network ogłosiła utworzenie nowej redakcji zintegrowanej z AI, zbudowanej przy użyciu Google Cloud, reakcja zachodnich mediów była powściągliwa. Wydarzenie to przedstawiono jako rutynową modernizację – kolejną redakcję wykorzystującą sztuczną inteligencję, kolejną próbę poprawy wydajności i skali.

Takie ujęcie ma sens tylko wtedy, gdy ogłoszenie to czytane jest w oderwaniu od kontekstu.

Al Jazeera działa w ramach systemu, który powstał na długo przed pojawieniem się sztucznej inteligencji. Jej ideologiczna architektura wywodzi się z Bractwa Muzułmańskiego. Państwem, które przyjęło i uprzemysłowiło tę architekturę, jest Katar, a instrumentem medialnym, który ją rozpowszechnił – Al Jazeera. Ogłoszony obecnie system sztucznej inteligencji idealnie wpisuje się w tę sekwencję; nie zakłóca jej, lecz ją dopełnia.

Doktryna Bractwa nie została zaprojektowana z myślą o szybkim zwycięstwie. Jej strategia miała charakter pokoleniowy i instytucjonalny. Uniwersytety, media, prawo, społeczeństwo obywatelskie i kultura były traktowane jako pola, na których kształtuje się legitymizację. Celem nie było bezpośrednie pokonanie przeciwników, lecz kształtowanie środowiska, w którym zapadają decyzje. Z czasem ideologia ta przestała być postrzegana jako zewnętrzny światopogląd i zaczęła funkcjonować jako „profesjonalny zdrowy rozsądek”.

Podejście to było z założenia cierpliwe.

Katar wcześnie dostrzegł wartość tej doktryny. Jako małe państwo o ogromnych zasobach finansowych i ograniczonym zasięgu militarnym, inwestował tam, gdzie wpływ ulega potęgowaniu. Finansował uniwersytety i instytucje kulturalne, budował globalne platformy medialne. Pozycjonował się jako mediator w konfliktach regionalnych, utrzymując jednocześnie relacje z podmiotami islamistycznymi. Zachodnie bazy wojskowe zapewniały mu bezpieczeństwo, a mediacja – polityczną przewagę. Elementy te tworzyły spójny system, który pozwolił Katarowi wywierać wpływ nieproporcjonalny do jego wielkości.

Al Jazeera stała się głównym mechanizmem tego przekazu. Będąc własnością państwa, nie polegała na jawnych komunikatach propagandowych. Jej siła wynikała z odpowiedniego ramirowania (kadrowania) i powtarzania informacji. Treści w języku arabskim mobilizowały regionalną publiczność, natomiast treści w języku angielskim wykorzystywały język praw człowieka i moralności, doskonale znany zachodnim instytucjom. Choć relacje różniły się w zależności od odbiorców, ich podstawowa orientacja pozostawała spójna. Schemat ten był wielokrotnie dokumentowany w reportażach dotyczących Izraela, politycznego islamu czy potęgi Zachodu.

Przez lata wpływ ten był uchwytny, ponieważ przejawiał się w tekście. Artykuły można było przeczytać, skrytykować i przypisać konkretnemu autorowi. Stronniczość była widoczna tam, gdzie pojawiał się język. System sztucznej inteligencji zmienia jednak miejsce, w którym ta praca się odbywa.

Według opisu samej Al Jazeery, system generuje pytania, pobiera archiwalny kontekst, podsumowuje wydarzenia, tłumaczy narracje i pomaga w kształtowaniu przekazu, zanim jeszcze zaangażują się w to redaktorzy. Funkcje te działają w momencie, w którym zazwyczaj definiuje się znaczenie i kontekst. System nie pomaga w ocenie sytuacji – on ją uprzedza.

Kiedy dziennikarz wysyła zapytanie do takiego systemu, otrzymuje gotową syntezę. Wynik wydaje się kompletny i miarodajny. Etap, na którym dziennikarz samodzielnie decyduje, co jest ważne, zostaje pominięty – informacja została już wcześniej przetworzona przez algorytm. Oznacza to przejście od wywierania wpływu do tzw. substytucji epistemicznej (zastąpienia procesu poznawczego).

Znaczenie tej zmiany staje się jeszcze wyraźniejsze, gdy zauważymy, że system nie ogranicza się tylko do redakcji Al Jazeery. Ogłoszenie obejmuje „ramię akademickie i wiedzy”, którego celem jest szkolenie dziennikarzy z zewnątrz przy użyciu narzędzi Google dla przedsiębiorstw. Wskazuje to na model eksportowy. Nie jest to zamknięty system wewnętrzny, lecz narzędzie zaprojektowane z myślą o szerokim wykorzystaniu zawodowym.

Gdy dziennikarze spoza Al Jazeery zaczną polegać na tej samej sztucznej inteligencji w celu uzyskania kontekstu, atrybucja źródła osłabnie. Wynik nie będzie przedstawiany jako perspektywa Al Jazeery, lecz jako obiektywne „wyjaśnienie dziennikarskie”.

Nie jest to kwestia perswazji. Wyniki systemu eliminują wolną wolę dziennikarza w momencie ustalania założeń. Trafność jest tu dostarczana jako gotowy produkt, a nie wybierana. Jest to ściśle zgodne z doktryną Bractwa: osadzić swoją gramatykę moralną w instytucjach tak głęboko, by przestała wydawać się ideologiczna. AI umożliwia osadzenie tej gramatyki w sposób proceduralny. Światopogląd nie wymaga już wyjaśnienia – po prostu tam jest, gdy zadaje się pytanie.

Rola Google Cloud ma tu kluczowe znaczenie. Infrastruktura korporacyjna budzi zaufanie, kojarząc się z neutralnością i niezawodnością. Jej wyniki są traktowane jako narzędzia, a nie argumenty. Po zintegrowaniu z profesjonalnymi procesami pracy, niezwykle trudno jest wyodrębnić lub zakwestionować podstawowe założenia takiego systemu. W ten sposób wpływ przenosi się bezpośrednio do architektury informacji.

Systemy rozproszone rzadko pozostają ograniczone do jednego miejsca. Treści są powielane, podsumowania krążą w sieci, a tłumaczenia się rozprzestrzeniają. Modele AI szkolone na danych publicznych przyswajają to, co napotykają. Z biegiem czasu ta specyficzna logika ramowania stanie się wszechobecna, a jej punkt początkowy – niemożliwy do zidentyfikowania.

Na tym etapie polemika staje się niemal niemożliwa. Nie ma już jednego artykułu, który można by podważyć. Istnieje tylko wynik systemu, który zdaje się opisywać obiektywną rzeczywistość, a nie ją interpretować.

Zachodnie instytucje mierzyły się już z podobną dynamiką. Platformy takie jak TikTok są dziś powszechnie postrzegane jako narzędzia strategiczne, a nie neutralne przestrzenie. Obawy dotyczą nie tylko jawnych komunikatów, ale przede wszystkim normalizacji pewnych postaw i kształtowania nawyków. Zrozumienie tego przyszło jednak po długim okresie lekceważenia zagrożenia.

System AI Al Jazeery stosuje podobną logikę wobec samego dziennikarstwa. Katar ma udokumentowaną historię gooszczenia przywódców Hamasu i finansowania sieci islamistycznych. Stanowisko redakcyjne Al Jazeery konsekwentnie to odzwierciedla. Nie trzeba spisku, by dostrzec ten wzorzec – wszystkie elementy są ze sobą zharmonizowane celowo.

Miękka siła zawsze zależała od cierpliwości. Zmieniła się jedynie warstwa, na której ta siła operuje. Wpływ nie zależy już od publikowanych artykułów, lecz od systemów, które odpowiadają na nasze pytania. W procesie tym nie ma miejsca na cenzurę czy represje. Mechanizm ten działa poprzez eliminację oporu i czystą wygodę technologiczną. Jest „wydajny”, „łatwy” i… stanowi pułapkę.

Jeśli potraktują Państwo ten rozwój jedynie jako kolejną nowinkę technologiczną w mediach, przeoczą Państwo zmianę strukturalną. Nie chodzi o to, co Al Jazeera opublikuje jutro. Chodzi o to, że dziennikarze otrzymują gotowy kontekst i wyjaśnienia, zanim w ogóle rozpocznie się proces redakcyjny.

Obawiam się, że zanim ta różnica stanie się powszechnie widoczna, system będzie już w powszechnym użyciu, kształtując sposób przedstawiania rzeczywistości w całej branży w sposób niemożliwy do prześledzenia i jeszcze trudniejszy do odwrócenia.

Nowe partnerstwo technologiczne Kataru stanowi zagrożenie dla wszystkiego, co znacie – dosłownie

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Przeczytalem parę artykulów o AlJaze AI projekcie i nie znajduję strachów pana Goldsteina. AI ma być urzywane jako supersekretarka, nic nowego, to chyba najbardziej powszechne uzywanie AI w swiecie mediów.
    Pan GG nie zrozumial ze partnerstwo z Google Cloud to nie tylko infrastruktury ale przedewszystkim uzywanie produktu LLM AI Googla Gemini a szczególnie Gemini Enterprise solution.
    Jak juz to Al Jazeera pózno startuje, AI jest juz intergrowane we wielu redakcjach gigantów jak Reuters, AFP, NYT, WP etc.
    Obawy ze AI Ajazeery zawojuje swiat sa dyplomatycenie mówiac przesadzone, projekt w powijakach a juz na rynku sa firmy oferujace produkty i konsultacje w tej deiedzinie.

    Ryzyka AI w dzienikarstwie tez sa analizowane jest nawet dokument ONZ na ten temat.

    Ale zawsze mozna się bać i straszyć.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.