Uncategorized

Koloryzowanie historii: Wpływ pominięć w narracjach nacjonalistycznych

autor Karen Skinazi,

O autorze: Karen Skinazi – profesor współczesnej literatury i kultury żydowskiej, dyrektor Louchheim School of Judaic Studies w Hebrew College, prowadząca studia licencjackie z judaistyki na Uniwersytecie Południowej Kalifornii (USC).

Czy istnieje kraj, który w opowieściach o swoich początkach nie pomijałby kilku niewygodnych szczegółów? Kilka lat temu uczestniczyłam w spotkaniu kobiet muzułmańskich i żydowskich. Każda z nas przyniosła wiersz, który miał odzwierciedlać naszą tożsamość religijną i kulturową. Jedna z Żydówek przeczytała utwór walijskiego poety Danniego Abse pt. „Song of a Hebrew”. Kończy się on słowami: „Miłość to inny sposób życia / W swojej córce zaszczepia Pan ducha Izraela / W swoim synu zaszczepia Pan duszę pustyni”. Zapytana o wybór, kobieta odpowiedziała z dumą, że wiersz oddaje ducha narodzin państwa: kiedy Żydzi przybyli do Palestyny, była ona jedynie bagnistą pustynią, którą sprawiliśmy, że zakwitła.

Antysyjonistyczni krytycy często budują swoją argumentację na wytykaniu błędów w tradycyjnej edukacji historycznej. Rzeczywiście, wielu z nas karmiono mitycznymi opowieściami o początkach Izraela, w których Żydzi byli wyłącznie bohaterami – jak brawurowy Ari Ben Canaan (grany przez niebieskookiego przystojniaka Paula Newmana) w epickim filmie Exodus. W tej narracji wielki naród został zbudowany wyłącznie żydowskimi rękami, a wpływ tego procesu na Palestyńczyków – zamieszkujących te ziemie, a czasem wręcz te same domy, które dziś zajmują Żydzi – przedstawiano jako niewielki i wybaczalny koszt. „Sprawiliśmy, że pustynia zakwitła”.

Czy jednak Żydzi są jedynym narodem, który kreuje mity za pomocą literatury, poezji i filmu? Czy nie robi tego każdy naród? Czy między nowelą Adanii Shibli Drobny szczegół (Minor Detail) a nowym filmem Annemarie Jacir Palestine 36 nie widzimy podobnej próby – w przypadku Jacir niemal dosłownej – „pokolorowania” historii?

Milczenie w „Drobnym szczególe”

Drobny szczegół opowiada wstrząsającą, prawdziwą historię gwałtu i morderstwa beduińskiej dziewczyny, do których doszło krótko po wojnie o niepodległość Izraela. W 2003 roku Aviv Lavie i Moshe Gorali opublikowali w „Haaretz” reportaż śledczy na ten temat, wykorzystując odtajnione dokumenty. Jak podsumował dziennik: „W sierpniu 1949 roku oddział Sił Obronnych Izraela pojmał beduińską dziewczynę, przetrzymywał ją w bazie na pustyni Negew, zbiorowo zgwałcił, po czym stracił na rozkaz dowódcy plutonu i pochował w płytkim grobie”. Wszystko to zostało opisane w noweli Shibli.

Shibli pisze językiem oszczędnym, niemal pozbawionym emocji, ukazując horror w sposób surowy. Wybiera perspektywę izraelskiego dowódcy plutonu – postaci nieludzkiej i przerażającej, zwłaszcza gdy nakazuje żołnierzom „oczyścić region z pozostałych Arabów”. Laureat Nagrody Nobla J.M. Coetzee nazwał tego bohatera „izraelskim psychopatą”.

Jeśli jednak powrócimy do artykułu w „Haaretz”, zauważymy kluczowe zdanie: „Dwudziestu żołnierzy biorących udział w tym zdarzeniu, w tym dowódca plutonu, zostało postawionych przed sądem wojskowym i skazanych na więzienie”. Już następnego dnia po zbrodni dowódca kompanii rozpoczął dochodzenie i odnalazł ciało. Premier David Ben-Gurion zapisał w dzienniku: „Prokurator generalny wojskowy raportuje o straszliwej zbrodni…”. Większość żołnierzy z bazy aresztowano. Dowódca plutonu, Moshe, został skazany na 15 lat więzienia. Inni oficerowie otrzymali wyroki od roku do pięciu lat.

Shibli jako pisarka ma prawo zakończyć narrację w dowolnym momencie. Czy jednak fakt, że zbrodnię zbadano, a winnych ukarano, nie zmienia wymowy całej historii? Czy pominięcie tej informacji nie sugeruje błędnie, że była to zbrodnia usankcjonowana przez naród „izraelskich psychopatów”?

Koloryzacja w „Palestine 36”

Podobne pytania nasunęły mi się podczas seansu Palestine 36 Annemarie Jacir. Film jest nakręcony znakomicie – stylistyka archiwalnych materiałów przenosi nas do Jaffy z 1936 roku. Widzimy tętniące życiem miasto, w którym elegancja zachodnich garniturów miesza się z tradycyjnymi turbanami i fezami. Jacir dosłownie „koloryzuje” historię, przeplatając fabułę z odrestaurowanymi, barwnymi materiałami archiwalnymi.

W przeciwieństwie do czarno-białych postaci z Drobnego szczegółu, film Jacir wprowadza niuanse wśród bohaterów arabskich – mamy tu idealistów, intelektualistów, ale i kolaborantów. Jednak Żydzi pozostają w nim jedynie tłem – grupą, która pali pola i zabija bez mrugnięcia okiem. Choć film wspomina o ich dramatycznym losie w Europie, ich obecność w Palestynie jest przedstawiona głównie jako zagrożenie.

Oren Kessler, autor książki Palestine 1936, skrytykował film za rewizjonizm historyczny, wskazując, że niemal całkowicie wymazuje on społeczność żydowską liczącą wówczas pół miliona osób. W filmie pola uprawiane przez Arabów są ukazywane z miłością w zbliżeniach, podczas gdy żydowska obecność to drut kolczasty i wieże strażnicze.

Najbardziej rażącym pominięciem u Jacir jest jednak katalizator powstania z 1936 roku. Film skupia się na brytyjskiej kolonizacji i imigracji, ale pomija wydarzenie, które stało się „iskrą w beczce prochu”: zamordowanie 15 kwietnia 1936 r. dwóch Żydów (Zvi Danenberga i Yisraela Hazana), co doprowadziło do odwetu na arabskich robotnikach i wybuchu przemocy na pełną skalę. Pominięcie tego faktu przypomina próbę opowiedzenia historii współczesnego konfliktu poprzez rozpoczęcie narracji od 27 października, z całkowitym pominięciem 7 października.

Pułapka częściowej prawdy

Moja reakcja na te pominięcia – zarówno u Shibli, jak i u Jacir – jest podobna: niepokoi mnie narracja „częściowa” (zarówno w sensie niekompletności, jak i stronniczości). Większość odbiorców przyjmuje te dzieła jako obiektywny zapis historyczny, nie znając faktów, które zostały wycięte z kadru.

Oczywiście, to zjawisko działa w obie strony. Edward Said słusznie narzekał, że dla Amerykanów jedyną narracją o tym konflikcie był przez dekady Exodus. Rozumiem gniew muzułmanek na hasło o „rozkwitającej pustyni”, które wymazuje wieki arabskiej obecności i kultury.

Jako profesor literatury wierzę w moc opowieści. Nie mogę jednak ignorować faktu, że narracje historyczne, które świadomie zniekształcają lub pomijają kluczowe wydarzenia, prowadzą do dalszej polaryzacji. A to jest coś, czego – dla dobra nas wszystkich – powinniśmy unikać.


Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.