Uncategorized

Chłodne wiatry w kierunku Izraela z Wielkiej Brytanii i Ameryki


Melanie Phillips

Obsesyjna wrogość zainfekowała nawet ekspertów ds. zwalczania terroryzmu.

Chłodne wiatry wiejące w kierunku Izraela od jego amerykańskich i brytyjskich sojuszników stały się jeszcze zimniejsze.

Sir Lindsay Hoyle, marszałek brytyjskiej Izby Gmin, którego obowiązkiem jest bycie wyraźnie bezstronnym, wywołał zdumienie, gdy notatka z jego biura wskazała, że w tym tygodniu spotka się z „ambasadorem Palestyny” w Wielkiej Brytanii. W notatce stwierdzono również, że „w ramach dyplomacji kierowanej przez marszałka, wywiesimy … palestyńską flagę na cześć palestyńskiego ambasadora”.

Jednak marszałek nie jest dyplomatą, Wielka Brytania nie uznaje państwa „Palestyna” i nie ma palestyńskiego ambasadora, a jedynie szefa palestyńskiej misji w Wielkiej Brytanii.

Kilka godzin po ujawnieniu tej historii przez think-tank Policy Exchange, Biuro Marszałka oświadczyło, że „rutynowy wewnętrzny e-mail dotyczący planowania” został wysłany „omyłkowo” i „nie zaplanowano żadnego spotkania z palestyńskim ambasadorem”.

Tymczasem osoby przybywające na londyńskie lotnisko Heathrow były zaskoczone, gdy zobaczyły wydrukowane zawiadomienie od stołecznej policji metropolitalnej, w którym stwierdzono: „Jeśli byłeś w Izraelu / na terytoriach palestyńskich i byłeś świadkiem lub ofiarą terroryzmu, zbrodni wojennych lub zbrodni przeciwko ludzkości, możesz zgłosić to brytyjskiej policji”.

Można by słusznie stwierdzić, że każdy, kto był podczas nalotu w Izraelu spowodowanego rakietami ze Strefy Gazy, padł ofiarą zbrodni wojennych popełnionych przez Hamas. Ale oczywiście inicjatywa Met jest wyraźnym wsparciem dla śledztwa MTK, którego celem jest demonizowanie Izraela za pomocą całkowicie fałszywych twierdzeń.

Biorąc pod uwagę bierność Metropolii w obliczu tysięcy demonstrantów na londyńskich ulicach tydzień po tygodniu skandujących o zniszczenie Izraela i mordowanie Żydów, widoczny entuzjazm Metropolii do angażowania się w partyzanckie ataki zagranicznego sądu na Izrael jest groteskowy.

Zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Ameryce obsesyjna wrogość wobec Izraela zdaje się przenikać przez struktury zorganizowanego społeczeństwa.

W Ameryce 17 anonimowych pracowników kampanii wyborczej Bidena wezwało bezpośrednio prezydenta, by naciskał na trwałe zawieszenie broni w Strefie Gazy – innymi słowy, by Izrael poddał się Hamasowi. Po tym nastąpiły podobne listy od 500 mianowanych polityków i pracowników 40 agencji rządowych, stażystów Białego Domu i pracowników Kapitolu.

W Wielkiej Brytanii była urzędniczka państwowa, Anna Stanley, napisała dla Fathom ostry artykuł o kursie antyterrorystycznym, w którym uczestniczyła w King’s College w Londynie przed pogromem z 7 października.

Kurs ten był przeznaczony dla urzędników służby cywilnej i specjalistów ds. zwalczania terroryzmu z różnych departamentów rządowych. Wysłuchali prezentacji wykładowców i pracowników naukowych, wśród których byli ludzie, którzy wcześniej służyli jako minister obrony i wysoki rangą urzędnik w Foreign and Commonwealth Office (FCO) oraz jako najwyżsi urzędnicy w Home Office i agencji wywiadowczej GCHQ.

Niektórzy z tych wykładowców, napisał Stanley, prowadzili typową postmodernistyczną politykę tożsamości. Nauczali, bez żadnego odmiennego punktu widzenia, że „bojownik o wolność jednego człowieka jest terrorystą innego człowieka”. Nazwanie organizacji „terrorystyczną” zostało opisane jako problem, ponieważ „implikuje moralny osąd”.

Opowiadała: „We wstępie jeden ze slajdów brzmiał: „Potępianie terroryzmu oznacza popieranie władzy silnych nad słabymi”, co jest niebezpiecznym wnioskiem dla antyizraelskich stanowisk. Z tej perspektywy Izrael jest postrzegany jako potężny agresor, a Palestyńczycy są militarnie upośledzeni w asymetrycznej wojnie”.

„Tak więc Palestyńczycy są z natury uciskani” – zauważyła – ” i jest to aksjomat, który podsyca pogląd, że Izrael jest państwem terrorystycznym, a okrucieństwa Hamasu są słusznie „kontekstualizowane”. Inny slajd brzmiał: „Terroryzm nie jest problemem, to raczej systemy, którym się przeciwstawiają, są terrorystyczne”, odzwierciedlając postmodernistyczną politykę tożsamości opakowaną w edukację antyterrorystyczną”.

Stanley napisała, że nadrzędnym celem kursu było wyolbrzymienie ekstremizmu islamskiego, podczas gdy wykładowcy nadawali prawicowemu ekstremizmowi nieproporcjonalną wagę.

Stoi to w bezpośredniej sprzeczności z wnioskami wyciągniętymi przez Sir Williama Shawcrossa w jego niedawnym przeglądzie rządowego programu przeciwdziałania radykalizacji Prevent, który zdaniem Shawcrossa niebezpiecznie bagatelizował islamski ekstremizm, jednocześnie wyolbrzymiając zagrożenia ze strony prawicy.

Jeden z wykładowców, jak donosi Stanley, zbeształ Shawcrossa, opisując go jako „typ osoby, która mogłaby stwierdzić, że wszyscy obecni specjaliści od zwalczania terroryzmu są obłąkani. … On jest tego pokroju”. Wykładowca stwierdził również, że brytyjski pisarz Douglas Murray i amerykański komentator Joe Rogan są przykładami „skrajnej prawicy”.

Stanley napisała: „W jakim stopniu Joe Rogan i Douglas Murray powinni zostać stłumieni?” zapytał. „Mają miliony zwolenników. Zdeplatformowanie ich spowodowałoby problemy. … Społeczeństwo musi więc znaleźć inne sposoby na ich stłumienie”.

Oczernianie Murraya jako „skrajnie prawicowego” jest równie ryzykowne, co trujące. Jest on po prostu jednym z najbardziej namiętnych i wyrazistych nieżydowskich zwolenników Izraela oraz przenikliwym analitykiem islamskiego ekstremizmu. Podobnie zdecydowany Shawcross musiał walczyć z instynktowną powściągliwością Whitehall, aby w ogóle opublikować swoją zamówioną przez rząd recenzję.

Do niedawna Stanley, która jest Żydówką, pracowała jako analityk wywiadowczy w brytyjskim Foreign and Commonwealth Office. Kilka miesięcy temu powiedziała mi o swoim głębokim smutku z powodu przytłaczającej wrogości wobec Izraela w FCO.

Po 7 października, oświadczyła w tym tygodniu, atmosfera stała się nie do zniesienia. Nie przyznano, że Izraelczycy zostali poddani przerażającemu i ludobójczemu atakowi. Zamiast tego, poczta elektroniczna wśród kolegów odnosiła się do „kwestii po obu stronach”.

Ujawniła, że pogrom Hamasu był stale ” przedstawiany w kontekście” jako wynik izraelskiej „okupacji”. Zdecydowana większość urzędników podpisuje się pod dogmatem „praw człowieka” i „sprawiedliwości społecznej”, który przedstawia Izrael jako okupanta i państwo „apartheidu”.

Żydowscy urzędnicy poczuli się bardzo niekomfortowo. Opracowano plany na cały miesiąc szkolenia urzędników na temat postaw antyislamskich, a tylko jeden dzień przeznaczono na antysemityzm. Jeden z żydowskich menedżerów doradził nawet żydowskim kolegom, aby nie odwiedzali centrum kryzysowego utworzonego przez FCO w celu pomocy Brytyjczykom w opuszczeniu regionu, ponieważ to, co zostało tam stwierdzone na temat Izraela, było tak bulwersujące.

1 stycznia Stanley zrezygnowała z pracy w FCO. W tym tygodniu wyjechała do Izraela na aliję.

To szokujące, ale nie zaskakujące, że tak wiele osób na stanowiskach władzy i wpływów – nawet tych zaangażowanych w walkę z terroryzmem – ma tak ignoranckie, skrajne i wypaczone poglądy. Pogarda wobec Izraela, wraz z przeinaczaniem i bagatelizowaniem 100-letniej wojny eksterminacyjnej prowadzonej przeciwko niemu przez świat muzułmański, charakteryzuje dyskurs kulturowy aż po szczyty zachodniego przywództwa.

Ani rząd brytyjski, ani administracja Bidena nie przyznają, że atak na Izrael jest częścią szerszej irańskiej wojny przeciwko Ameryce, Wielkiej Brytanii i Zachodowi.

Zamiast tego, sekretarz stanu USA Antony Blinken ponownie w dziwaczny sposób nalegał w tym tygodniu, że „jedyną” drogą do pokoju jest „droga do państwa palestyńskiego” i że „Izrael musi zaprzestać podejmowania kroków, które podcinają zdolność Palestyńczyków do skutecznego rządzenia się”. Mówi to administracja, która nadal finansuje Autonomię Palestyńską, nawet gdy ta nagradza terrorystów i ich rodziny.

Chociaż zarówno Blinken, jak i brytyjski minister spraw zagranicznych, lord Cameron, potępili niedorzeczne oskarżenie o ludobójstwo wniesione przez RPA przeciwko Izraelowi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, Cameron przystąpił do rzucenia na oblężone państwo żydowskie własnego oszczerczego pocisku.

Powiedział on komisji parlamentarnej, że Izrael „podjął działania w Strefie Gazy, które mogą naruszać prawo międzynarodowe” i że „przy wielu okazjach” jego zgodność była „kwestionowana”.

Ponieważ Cameron nie przedstawił żadnych dowodów na takie naruszenia, jego uwagi służyły jedynie oczernianiu Izraela, który walczy o życie i jest poddawany demonizacji, a tym samym osłabiany przez potok takich fałszywych oskarżeń z całego świata.

Chłodne wiatry w kierunku Izraela z Wielkiej Brytanii i Ameryki

Kategorie: Uncategorized

12 odpowiedzi »

  1. MEF, twoje tezy bardzo przypominaja ´Szok cywilizacji’ Huntingtona. Nikt nie bierze eseju Huntingtona na powaznie, przeczytaj lekcję no 6 Jouvela Harrari z jego ´21 lekcji na XXI wiek’.
    Milej lektury.

  2. R:
    Syjonizm nie został wymyślony przez Herzla. Nacjonalizm żydowski jest jednym z najstarszych w cywilizacji ludzkiej i dużo starszy od nacjonalizmu arabskiego. Żydzi też nie potrzebują Herzla by czuć się narodem na własnej ziemi.
    Prawa tzw ”rdzennych” narodów są uznawane tylko na Zachodzie. W świecie Islamu wszystkie mniejszości, a nawet większości są tratowane i mordowane, jak Żydów albo i gorzej. Tak na całym BW, w całej Afryce i pomalutku i na Zachodzie. Mordy mniejszości narodowych i religijnych są ważną częścią świętego Jihadu. Ta wojna jest obowiązkiem każdego muzułmanina w każdym miejscu gdzie mieszka. To zwarcie cywilizacji netto, nic wspólnego z narodowością ale wszystko z religią, które trwa już ponad 14 wieków.

    NA BW istnieje kilka narodów, między nimi naród kurdyjski, arabski i naród żydowski. Żydzi mają jedno państwo a Arabowie wiele. Nie ma różnicy etnicznej między Arabem syryjskim i Arabem jordańskimi. Nie ma narodu palestyńskiego czy libańskiego. To zbieraniny rozbitków najazdów i imperiów przeszłości, zislamizowana przemocą przez najeźdźców w różnych okresach. Nie ma narodu irakijskiego ani narodu saudyjskiego. NA BW jest tylko jedno państwo narodowe, żydowskie, i kilka państw plemiennych/szczepowych, jak Saudia i Emiraty. Reszta to twory postkolonialne, pozbawione zbiorowej odpowiedzialności obywateli, ze wspólną platformą Islamu i które trzymają się kupy tylko dzięki opresji władców. Muzułmanie odrzucają koncept państwa obywatelskiego i widzą państwo oparte na Szariji jako jedyną legalną metodę zarządu przez muzułmanów, a w koncepcie państwa narodowego nie widzą żadnych zalet. Demokracja liberalna jest dla muzułmanina herezją.

  3. @R

    ”Propaganda izraelska skazana jest na klęskę w obliczu bzdur Theodora Herzla, na których istnienie Izraela się opiera. Jedynie broń atomowa pozostaje gwarancją istnienia tego państwa,”

    /ciach/

    Szanowny Panie @R,

    z bolem i smutkiem zawiadamiam, ze kolejnemu specjaliscie od ”zwalczania syjonizmu” wlasnie odstrzelono leb. Nie za pomoca ”broni atomowej”, tylko bronia zupelnie konwencjonalna. Niejaki Wael Abu-Fanounah, z zawodu Nieustraszony Bojownik organizacji ”Islamic Jihad” wlasnie podazyl w objecia siedemdziesieciu dwoch hurys.

    Nie wiem, czy to sie lapie na ”zbrodnie wojenna” czy tez na ”zbrodnie przeciw ludzkosci”. A moze na ”rasizm”, jeszcze gorszy ”syjonizm” tudziez na ”zwierzecy antypolonizm”? Mam nadzieje, Szanowny Panie @R, ze rozwinie Pan temat i ze bedzie mozna panskie cenne wypowiedzi czytac i podziwiac.

    A tymczasem ”to panstwo”, o ktorym Pan sie tak rozpisuje, radzi sobie nienajgorzej. Jak dlugo ja po swiecie chodze, tak dlugo slysze, ze na ”to panstwo” ostatnia godzina przyszla. I ze lada moment zostanie ”zepchniete do morza” czy costam. No i jakos ***** z tych strachow wychodzi. Znaczy takie w plasterkach.

  4. Ml
    Twierdzę że Zachód nie może sobie pozwolić na nie popieranie Izraela. To zawiera “krytykę” mantrę państwa palestynskiego itd.

  5. Włodek S
    Konflikt etnicznych nie ma rozwiązania, on wygsa z czasem. Trzeba mieć długi oddech i liczyć się że będzie on trwał pokolenia, ale laiccy Żydzi albo odwracają się symbolicznie od Zachodniej Ściany albo krzyczą giewalt i chcą wszystko od razu i teraz, mimo że historia żydowska liczy sobie tysiaclecia.
    Szlomo Zand po swoim paszkwilu nie nadaje się do cytowania. Tak jak Anonim R. nie jest dyskutantem tylko undamentalnym antysyjonista.

  6. R
    Aż dziw że nie było tu na forum takiego zajadlego fundamentalnego antysyjonisty, który potrafi się tak składnie wyrażać i cytować z pamięci. Tylko przy takiej zacieklosci fajnie byłby się dowiedzieć skąd ona przychodzi i kto się ukrywa pod literka R.

  7. R, nie ma sytuacji bez wyjscia, historia wielu konfliktów byla krwawa i beznadziejna a jednak zostalz w końcu , po wielu fiaskach, jakos rozwiazana.
    Shlomo Sand powiedzial niedawno, ze wiele krajów powstalo z podboju kolonialnego (US, Kanada, Australia..) i po zmęczeniu przemoca , zakończylo permanentne konflikty zgadzajac się na nadanie praw ludnosci tubylczej.
    Jest okolo 195 państw na swiecie i parę tysięcy narodów albo grup etnicznych.
    Nie ma innych państw niz wielonarodowe, skrajny nacjonalizm to niebezpieczna iluzja.
    Ciekwe ze Szlomo Sand porzucil idee dwóch państw, jako nierealistyczna wobec masowej kolonizacji Zachodniego Brzegu i propaguje za « not shared territory but shared souvrenity ». Menahem Begin, prawicowy byly terrorysta, ale równiez liberalny demokrata, uwazal ze trzeba dać izraelskie obywatelstwo wszystkim Arabom palestyńskim którzy je chcieli. Nijaki Zabotyński, z zawodu terrorysta ale demokrata, uwazal ze Arab powinien zawsze być izraelskim wiceprezydentem.
    Więc pomysl z dzieleniem się suwerennoscia nie byl obcy historycznym syjonistom.
    Dzis nie ma bomb w Madrycie ani w Londynie, a wygladalo to beznadziejnie…

  8. W ciągu następnego pokolenia Izrael będzie musiał zmienić orientację geopolityczną i znaleźć sojuszników na BW, w Azji i Afryce.” Marzenie ściętej głowy. Izrael nie znajduje żadnych sojuszników ani w Azji, ani w Afryce, ponieważ nikt na świecie nie poprze rasizmu, który jest fundamentem syjonizmu. Propaganda izraelska skazana jest na klęskę w obliczu bzdur Theodora Herzla, na których istnienie Izraela się opiera. Jedynie broń atomowa pozostaje gwarancją istnienia tego państwa, ale nie dotyczy ona trwałego pokoju między Żydami a Palestyńczykami ( w praktyce również Muzułmanów na całym świecie). Projekt Izrael był od początku skazany na niepowodzenie; mrzonki o historycznym prawie do zamieszkania tam po 2000-nej nieobecności nikogo na świecie nie przekonują – nawet tych, którzy wciąż mają poczucie winy za Holocaust. Niestety, poparcie USA jedynie przedłuża agonię tego projektu za cenę nieszczęść po obu stronach konfliktu. Maszyna PR Izraela odnosi sukcesy w Ameryca, ale poza nią ponosi sromotną klęskę. Jak powiedział Henry Kissinger, „ Any people who has been persecuted for two thousand years must be doing something wrong.” Dzisiejsza pozycja Izraela tylko potwierdza słuszność jego stwierdzenia, a ktokolwiek – Żyd czy też nie – kto zgodzi się z nią, zostaje automatycznie posądzony o antysemityzm. Syjonizm, tak niezbędny w 1948 roku, okazał się kardynalnym błędem w budowie państwa żydowskiego, bowiem pomimo sympatii wzbudzonej przez Holocaust nikt na świecie nie poprze rasizmu jako fundamentu budowy państwa. Dzisiejsze poczynania rządu Netanyahu prowadzą prosto do skojarzeń z poczynaniami Heydricha, Daluege i Eichmanna. Zbrojna odpowiedź sojuszników Palestyńczyków zza libańskiej granicy wystarczy, by izraelscy politycy przekroczyli granicę, za którą reszta świata znajdzie tylko projekt Himmlera. I tak to się toczy owa farsa oparta na religijnych bzdurach austriackiego Żyda, któremu udało się nabrać innych na jego mrzonki o terra nullius, raju gdzie mieszkańcy – wyznawcy islamu – pokornie schylą głowę przed nowoprzybyłymi o oddadzą ich majątek dobrowolnie. Kiedy głupota (syjonistów) równa się desperacji (ocalałych z zagłady), rezultatem jest przelew krwi w tamtej części świata. Marzenia o pokoju pozostaną marzeniami ściętych głów. Po obu stronach.

  9. Niezasluzona wiara w politykow Zachodu przez M.P..
    Na poczatku Biden zupelnie slusznie powiedzial liczby zabitych Gazan sa niewiarygodne, dostarczane przez Hamas. Po wybuchu wscieklosci ” Postepowcow” on i Blinken mowia o ” ofiarach cywilnych , must be stopped”
    Tak samo jak Rabin, dal sie przekonac blaznom izraelskim z Peresem na czele i zakochal sie w Arafacie.
    Teraz Eisencot objal funkcje Peresa tam.

  10. MEF
    Nikt z nas nie jest prorokiem… To ”musi” odnosiło się do teraźniejszości. Globalne Południe wraz z Iranem i Blok Zachodni. To oznacza że Izraela w tej sytuacji jest częścią zachodniego bloku.

  11. MP:
    Zachód nic nie musi, a szczególnie nie musi popierać Izraela. W ciągu następnego pokolenia skończy się wspomnienie Zagłady i resztki poczucia winy Zachodu znikną. Czas robi swoje a najbardziej zrobi swoje islamizacja Europy.
    W ciągu następnego pokolenia Izrael będzie musiał zmienić orientację geopolityczną i znaleźć sojuszników na BW, w Azji i Afryce.

  12. Taka to ironia historii… Deklaracja Balfoura z 1917r. I 30 lat mandatu utorowały drogę do Proklamacji Niepodległości w 48r. Wojna w Gazie wyraźnie wyłoniła dwa bloki polityczne: Zachód i Globalne Południe. Zachód czy chce czy niechce musi popierać Izrael, przy czym politycy jak to oni wykonują tzw lip service czyli gadają oportunisycznie pod publiczkę.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.