List otwarty

Zgromadzenie w geście solidarności z ofiarami ataku terrorystów z Hamasu, Warszawa, październik 2023 r. (Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl)
Jesteśmy różnorodną grupą studentów, absolwentów i pracowników naukowych polskich uczelni. Mamy różne poglądy na wiele spraw, w tym i na obecny konflikt w Gazie. Łączy nas jednak przekonanie, że różnice zdań winny prowadzić do debaty, nie do bojkotu – i że umożliwianie debat jest jedną z zasadniczych funkcji wyższych uczelni.
J.M. Rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. dr hab. Alojzy Z. Nowak
J.M. Rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. dr hab. Robert Olkiewicz
J.M. Rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. dr hab. Jacek Popiel
J.M. Rektor Uniwersytetu SWPS prof. dr hab. Roman Cieślak
List otwarty przeciwko bojkotowi izraelskich uczelni
W przestrzeni publicznej pojawiła się petycja o zerwanie wszelkich kontaktów z instytucjami akademickimi w Izraelu. Wzywamy JM Rektorów do jej odrzucenia.
Jesteśmy różnorodną grupą studentów, absolwentów i pracowników naukowych polskich uczelni. Wywodzimy się z różnych środowisk, żydowskich i nie-żydowskich. Mamy różne poglądy na wiele spraw, w tym i na obecny konflikt w Gazie.
Łączy nas jednak przekonanie, że różnice zdań winny prowadzić do debaty, nie do bojkotu – i że umożliwianie debat jest jedną z zasadniczych funkcji wyższych uczelni.
Autorzy przytaczanych petycji podzielają poglądy tych, którzy uważają, że winę za konflikt ponosi Izrael, i że powinien zostać za to ukarany bojkotem. Pierwsze stanowisko uważamy za błędne, ale całkowicie dopuszczalne w wymianie poglądów. Drugie uważamy za całkowicie sprzeczne z podstawowymi zasadami etyki akademickiej.
Bojkot może być dopuszczalny tylko w odniesieniu do państwa, które z popełniania zbrodni uczyniło zasadę swej polityki, i w którym żadne głosy krytyczne wobec tej polityki nie mogą być wyrażane. Doniesienia o zbrodniach, jakie Izrael być może popełnił w trakcie kampanii w Gazie winny być potraktowane poważnie, zaś współczucie dla cywilnych ofiar każdej wojny jest po prostu miarą człowieczeństwa. Ale
kampania w Gazie jest uzasadnioną i zgodną z prawem międzynarodowym reakcją na zbrodniczy atak Hamasu. Co więcej, Izrael jest demokracją, w której można swobodnie wyrażać rozmaite stanowiska, w tym także z rozmaitych powodów krytyczne wobec polityki władz.
Bojkot instytucji akademickich takiego państwa byłby całkowicie bezzasadny.
Autorzy petycji i autorytety, na które się powołują, uważają inaczej, i mają do tego oczywiście pełne prawo, podobnie jak mają pełne prawo niezgadzania się z naszym stanowiskiem. Właściwą odpowiedzią na taką różnicę zdań jest merytoryczna dyskusja, do której jesteśmy gotowi. Więcej – uważamy, że toczenie takich dyskusji należy do podstawowych obowiązków akademików i ich instytucji. Bojkot byłby całkowitym zaprzeczeniem dyskusji. Miast znajdowania kontrargumentów na twierdzenia z którymi ktoś się nie zgadza, zamyka po prostu usta tym, którzy je głoszą. Na to nie możemy się zgodzić.
Autorzy petycji ponadto wzywają do potępienia, jak piszą, „ataku Izraela na Strefę Gazy oraz okupacji Palestyny”. Nie wyjaśniają przy tym, dlaczego akurat ten konflikt zasługuje na tak radykalna reakcję, ani nie wzywają do potępienia rzezi 1200 Izraelczyków oraz rakietowego ostrzału Izraela, dokonanych przez Hamas, które spowodowały izraelski kontratak. Powołują się bezkrytycznie na podawane przez Hamas dane o liczbie ofiar, które kwestionują eksperci od statystyki i strona izraelska. Przytaczają też informacje o zniszczeniach obiektów akademickich i edukacyjnych dokonanych przez armię izraelską, bez wyjaśnienia powodu takich działań. Już po opublikowaniu petycji podano, że wojsko zniszczyło w Gazie kolejny budynek szkolny, wykorzystywany przez Hamas na punkt dowodzenia. Tymczasem obowiązkiem akademików jest krytyczna analiza źródeł i ich ocena. Autorzy petycji tego nie czynią.
Odmowę bojkotu uważamy za oczywistość. Konieczność debaty – również.
Różnice zdań winny prowadzić do debaty, nie do bojkotu uczelni
Kategorie: Uncategorized


Najwyraźniej wokizm i antysemityzm jeszcze nie objely decydentow na uniwersytetach. To są skutki przedluzajacej się wojny w pełnym wymiarze z Hamasem w Gazie. Innej opcji nie było, inaczej byłoby dużo poległych żołnierzy. Tak czy inaczej trzeba dokończyć likwidację zorganizowanych jednostek Hamasu. Resztę można zwalczać innymi metodami.
TP:
Bojkot ma znaczenie polityczne, bolesne dla Izraela. To prawda że handel z Polską nie ma znaczenia, ale głos Polski na arenie międzynarodowej ma i nawet wzmacnia się, patrz artykuł Hartmana tutaj. Innymi słowy, Polska może zaszkodzić Izraelowi dużo bardziej niż zaszkodziła dotąd i prawdopodobnie ma taki zamiar.
Bojkot Izraela jest także zakaźny i inne państwa, dotąd neutralne albo i przyjazne mogą subtelnie zmienić orientację ( jak Czechy i Węgry albo BundesRepublik).
Ja bardziej wierze w bojkot gospodarczy, tak, jak w epoce brzesko-kartuskiej (”Nie kupuj u Zyda”, ”Swoj do swego po swoje”). Jak Zydzi w Izraelu poradza sobie bez polskich europalet i bez polskich poltusz wolowych – tego sobie w ogole nie wyobrazam. A Przedmurze Chrzescijanstwa moze chyba kupowac komputery z procesorami Made in Palestine albo Made in Iran, zamiast nabijac kabze zlym i niedobrym syjonistom poprzez zakup urzadzen z nalepka ”Intel inside”. Coraz wiecej aut jest z serii wyposazonych w czipy z Mobileye, ale to chyba mozna wydlubac jakims kozikiem.
Najgorsze, ze i IPhony podpadaja – Apple wykupilo zlego i syjonistycznego Anobita za pol miliarda zielonych. Ale ja wierze, ze to sie da rozwiazac. Przeciez polscy informatycy sa najlepsi na swiecie. Jak bum-cyk-cyk! Sam czytalem w polskiej prasie!
Debata z fanatykami religijnymi jest marnowaniem czasu i groźbą na ciśnienie krwi obu stron. Ojcowie tych fanatyków wierzyli że Żydzi przerabiają niemowlęta chrześcijańskie na macę a ich dziadkowie piekli Żydów w stodołach i synagogach. Nie wiem w co i komu wierzą ci demonstranci, ale na pewno nie Żydom.