Uncategorized

LIST OTWARTY


Przyslala Ala Elczewska

Herta Müller

(Jest jedną z najwybitniejszych współczesnych pisarek niemieckich. Teraz laureatka Nagrody Nobla Herta Muller napisała szokujący sygnał ostrzegawczy dla Zachodu – Szaleństwo, które ogarnęło część zachodniego społeczeństwa od czasu ataku Hamasu na Izrael)

Zamienili się w potwory

W większości narracji o wojnie w Gazie wojna nie zaczyna się tam, gdzie się zaczęła. Wojna nie rozpoczęła się w Gazie. Wojna rozpoczęła się 7 października, dokładnie 50 lat po inwazji Egiptu i Syrii na Izrael. Palestyńscy terroryści Hamasu dokonali niewyobrażalnej masakry w Izraelu. Filmowali siebie jako bohaterów i świętowali swoją rzeź. Świętowanie zwycięstwa było kontynuowane w domu, w Gazie, gdzie terroryści ciągnęli ciężko maltretowanych zakładników i przedstawiali ich jako łup wojenny radosnej ludności palestyńskiej. Ta makabryczna radość rozciągnęła się aż do Berlina. W dzielnicy Neukölln na ulicach odbywały się tańce, a palestyńska organizacja Samidoun rozdawała słodycze. W Internecie zaroiło się od szczęśliwych komentarzy.

W masakrze zginęło ponad 1200 osób. Po torturach, okaleczeniach i gwałtach uprowadzono 239 osób. Ta masakra dokonana przez Hamas jest całkowitym wykolejeniem cywilizacji. W tej żądzy krwi jest archaiczna groza, o której w dzisiejszych czasach nie myślałam już, że jest możliwa. Ta masakra ma wzór unicestwienia poprzez pogromy, wzór, który Żydzi znają od wieków. Dlatego cały kraj przeżył traumę, bo założenie państwa Izrael miało chronić przed takimi pogromami. I do 7 października uważano, że jest chroniony. Chociaż Hamas siedzi na karku Izraela od 1987 roku. Statut założycielski Hamasu jasno stwierdzał, że celem było zagłada Żydów i że „śmierć dla Boga jest naszym najszlachetniejszym życzeniem”.

Chociaż od tego czasu nastąpiły zmiany w tej Karcie, jasne jest, że nic się nie zmieniło: zniszczenie Żydów i zniszczenie Izraela pozostają celem i pragnieniem Hamasu. To dokładnie tak samo jak w Iranie. W Islamskiej Republice Iranu zagłada Żydów jest również doktryną państwową od chwili jej powstania, czyli od 1979 roku.

Mówiąc o terrorze Hamasu, w dyskusji należy zawsze uwzględnić Iran. Obowiązują te same zasady i dlatego wielki brat Iran finansuje, zbroi i czyni młodszego brata Hamas swoim poplecznikiem. Obie są bezlitosnymi dyktaturami. Wiemy też, że im dłużej rządzą, tym bardziej radykalni stają się wszyscy dyktatorzy. Dziś rząd Iranu składa się wyłącznie z twardogłowych. Państwo mułłów wraz z ich rewolucyjną strażą to pozbawiona skrupułów, rozwijająca się dyktatura wojskowa. Religia to nic innego jak kamuflaż. Islam polityczny oznacza pogardę dla ludzkości, publiczne chłosty, wyroki śmierci i egzekucje w imię Boga. Iran ma obsesję na punkcie wojny, ale jednocześnie udaje, że nie buduje żadnej broni nuklearnej. Założyciel tzw. teokracji, ajatollah Chomeini, wydał dekret religijny, fatwę, stwierdzający, że broń nuklearna jest nieislamska.

W 2002 r. międzynarodowi inspektorzy odkryli już dowody na istnienie tajnego programu broni nuklearnej w Iranie. Do opracowania bomby zatrudniono Rosjanina. Ekspert zajmujący się sowieckimi badaniami nad bronią nuklearną pracował w Iranie przez lata. Wydaje się, że Iran stara się osiągnąć odstraszanie nuklearne na wzór Korei Północnej – i to jest przerażająca myśl. Zwłaszcza dla Izraela, ale także dla całego świata.

Obsesja mułłów i Hamasu na punkcie wojny jest tak dominująca, że ​​– jeśli chodzi o eksterminację Żydów – przekracza nawet religijny podział między szyitami i sunnitami. Wszystko inne jest podporządkowane tej obsesji na punkcie wojny. Ludność celowo utrzymuje się w biedzie, podczas gdy jednocześnie bogactwo kierownictwa Hamasu niepomiernie rośnie – w Katarze podobno Ismael Haniye ma do dyspozycji miliardy. A pogarda dla ludzkości nie zna granic. Ludności nie pozostaje już prawie nic poza męczeństwem. Wojsko plus religia jako pełna inwigilacja. W polityce palestyńskiej w Gazie dosłownie nie ma miejsca na odmienne opinie. Hamas z niewiarygodną brutalnością wypędził wszystkie inne prądy polityczne ze Strefy Gazy. Po wycofaniu się Izraela ze Strefy Gazy w 2007 r. w ramach środka odstraszającego członkowie Fatahu zostali wyrzuceni z piętnastopiętrowego budynku.

Nasze uczucia są ich najpotężniejszą bronią

W ten sposób Hamas przejął kontrolę nad całą Strefą Gazy i ustanowił niekwestionowaną dyktaturę. Niekwestionowaną, ponieważ nikt, kto ją kwestionuje, nie żyje długo. Zamiast sieci społecznościowej dla ludności, Hamas zbudował sieć tuneli pod stopami Palestyńczyków. Nawet w ramach szpitali, szkół i przedszkoli finansowanych przez społeczność międzynarodową. Gaza to pojedyncze koszary wojskowe, stan głębokiego antysemityzmu pod ziemią. Kompletny, a jednocześnie niewidoczny. W Iranie jest takie powiedzenie: Izrael potrzebuje swojej broni, aby chronić swój naród. A Hamas potrzebuje swoich ludzi, aby chronili jego broń.

To powiedzenie jest najkrótszym opisem dylematu, że w Gazie nie można oddzielić ludności cywilnej od wojska. Dotyczy to nie tylko budynków, ale także personelu w nich zatrudnionego. Armia izraelska została wepchnięta w tę pułapkę w odpowiedzi na 7 października. Nie zwabiona, ale zmuszona. Zmuszony do obrony i popełnienia winy poprzez zniszczenie infrastruktury wraz ze wszystkimi ofiarami cywilnymi. I właśnie tej nieuchronności chciał i wykorzystuje Hamas. Od tego czasu kieruje wiadomościami, które idą w świat. Widok cierpienia niepokoi nas codziennie. Ale żaden reporter wojenny nie może pracować niezależnie w Gazie. Hamas kontroluje wybór obrazów i aranżuje nasze uczucia. Nasze uczucia są ich najsilniejszą bronią przeciwko Izraelowi. A wybierając obrazy, udaje mu się nawet zaprezentować jako jedyny obrońca Palestyńczyków. Ta cyniczna kalkulacja opłaciła się.

„Ganz normale Männer”

Od 7 października nieustannie myślę o książce o epoce nazizmu, książce „Ganz normale Männer” Christophera R. Browninga. Opisuje zagładę wsi żydowskich w Polsce przez 110. Batalion Policji Rezerwowej, kiedy w Auschwitz jeszcze nie istniały wielkie komory gazowe i krematoria. To było jak żądza krwi terrorystów Hamasu na festiwalu muzycznym i w kibucach. W ciągu zaledwie jednego lipcowego dnia 1942 r. wymordowano 1500 żydowskich mieszkańców wsi Józefów. Dzieci i niemowlęta rozstrzeliwano na ulicy przed domami, osoby starsze i chore leżały w łóżkach. Wszystkich pozostałych zapędzono do lasu, gdzie musieli rozebrać się do naga i czołgać się po ziemi. Wyśmiewano ich i torturowano, a następnie rozstrzelano i pozostawiono w krwawym lesie. Morderstwo stało się perwersyjne.

Książka nosi tytuł „Ganz normale Männer” (Całkiem normalni ludzie), ponieważ ten batalion policji rezerwowej nie składał się z esesmanów ani żołnierzy Wehrmachtu, ale z cywilów, których nie uważano już za nadających się do służby wojskowej ze względu na wiek. Pochodzili z zupełnie normalnych zawodów i zamienili się w potwory. Proces w tej sprawie o zbrodnie wojenne rozpoczął się dopiero w 1962 roku. Z akt procesu wynika, że ​​niektórym mężczyznom „cała sprawa bardzo się spodobała”. Sadyzm posunął się tak daleko, że świeżo poślubiony kapitan przyprowadził swoją żonę na masakry, aby uczcić miesiąc miodowy. Ponieważ żądza krwi trwała nadal w innych wioskach. A kobieta w białej sukni ślubnej, którą ze sobą przyniosła, przechadzała się wśród Żydów zgromadzonych na rynku. Nie była jedyną żoną, której pozwolono na odwiedziny. W dokumentach procesu żona porucznika mówi: „Pewnego ranka siedziałam z mężem w ogrodzie jego mieszkania, jedząc śniadanie, gdy podszedł do nas prosty człowiek ze swojego plutonu, przyjął sztywną postawę i oświadczył: 'Pan. Poruczniku, nie jadłem jeszcze śniadania! Kiedy mój mąż spojrzał na niego pytająco, wyjaśnił dalej: „Żyda jeszcze nie zabiłem.

Nie zdając sobie już sprawy ze swojej wolności

Czy słuszne jest przypomnienie masakr nazistowskich 7 października? Uważam, że jest to słuszne, ponieważ sam Hamas chciał przywołać pamięć o Shoah. I chciał pokazać, że państwo Izrael nie jest już gwarancją przetrwania Żydów. Że ich stan to miraż, że ich nie uratuje. Logika nie pozwala nam zbliżać się do słowa Shoah. Ale dlaczego musi tego zabraniać? Ponieważ uczucia, które odczuwasz, nie da się uniknąć tej pulsującej bliskości.

A potem przychodzi mi do głowy coś jeszcze, co przypomina mi nazistów: czerwony trójkąt z flagi palestyńskiej. W obozach koncentracyjnych był symbolem więźniów komunistycznych. I dzisiaj? Dziś można to ponownie zobaczyć na filmach Hamasu i na fasadach budynków w Berlinie. W filmach jest to wezwanie do zabijania. Na elewacjach zaznacza cele, które mają zostać zaatakowane. Nad wejściem do klubu techno „About Blank” góruje duży czerwony trójkąt. Przez lata syryjscy uchodźcy i homoseksualni Izraelczycy tańczyli tu jako oczywistość. Ale teraz nic nie jest już oczywiste. Teraz nad wejściem krzyczy czerwony trójkąt. Raver, którego żydowska rodzina pochodzi z Libii i Maroka, mówi dziś: „Klimat polityczny budzi wszystkie demony. Dla prawicy my, Żydzi, nie jesteśmy wystarczająco biali; dla lewicy jesteśmy zbyt biali”. Nienawiść do Żydów zakorzeniła się w nocnym życiu Berlina. Po 7 października berlińska scena klubowa dosłownie się kuliła. Chociaż na festiwalu techno zamordowano 364 młodych ludzi, takich jak oni, raverów (Klubowiczów, młodych ludzi na imprezie muzycznej – przypis G.Ś), stowarzyszenie klubowe nie skomentowało tej sprawy dopiero kilka dni później. I nawet to było tylko pobieżne, ponieważ nawet nie wspomniano o antysemityzmie i Hamasie.

Żyłam w dyktaturze przez ponad trzydzieści lat. A kiedy przyjechałam do Europy Zachodniej, nie mogłam sobie wyobrazić, że demokracja mogłaby kiedykolwiek zostać zakwestionowana w taki sposób. Myślałam, że w dyktaturze ludzie są systematycznie poddawani praniu mózgu. I że w demokracjach ludzie uczą się myśleć samodzielnie, ponieważ liczy się jednostka. Inaczej niż w dyktaturze, gdzie niezależne myślenie jest zabronione, a wymuszony kolektyw szkoli ludzi. I gdzie jednostka nie jest częścią kolektywu, ale wrogiem. Jestem przerażony, że młodzi ludzie, studenci na Zachodzie, są tak zdezorientowani, że nie są już świadomi swojej wolności. Że najwyraźniej stracili zdolność odróżniania demokracji od dyktatury.

To absurd, że na przykład homoseksualiści i osoby queer demonstrują na rzecz Hamasu – tak jak to miało miejsce 4 listopada w Berlinie. Nie jest tajemnicą, że nie tylko Hamas, ale cała kultura palestyńska gardzi i karze osoby LGBTQ. Nie można sobie wyobrazić tylko tęczowej flagi w Strefie Gazy. Sankcje Hamasu wobec gejów wahają się od co najmniej stu batów aż po wyrok śmierci. W badaniu przeprowadzonym w 2014 roku na terytoriach palestyńskich 99 procent respondentów stwierdziło, że homoseksualizm jest moralnie nie do przyjęcia. Można też przyjąć podejście satyryczne, jak robi to bloger David Leatherwood w „X”: demonstrowanie na rzecz Palestyny ​​jako osoby queer jest jak demonstrowanie na rzecz Kentucky Fried Chicken w roli kurczaka.

Zastanawiam się także, czy studenci wielu amerykańskich uniwersytetów wiedzą, co robią, skandując na demonstracjach: „Jesteśmy Hamasem” lub nawet „Ukochany Hamasie, zbombardujcie Tel Awiw!” lub „Powrót do roku 1948”. Czy to jeszcze niewinne, czy już kretyńskie? Chociaż w czasie tych demonstracji nie wspomina się już o masakrze z 7 października. I to jest oburzające, że Izrael w ogóle interpretuje 7 października jako wydarzenie inscenizowane. Albo gdy nie ma ani słowa o żądaniu uwolnienia zakładników. Kiedy zamiast tego izraelską wojnę w Gazie przedstawia się jako arbitralną wojnę podboju i unicestwienia prowadzoną przez potęgę kolonialną.

Czy młodzi ludzie oglądają tylko klipy na Tiktoku? Tymczasem określenia obserwujący, wpływowy, aktywista nie wydają mi się już nieszkodliwe. Te eleganckie internetowe słowa są poważne. Wszystkie istniały przed pojawieniem się Internetu. Tłumaczę je z powrotem do czasu. I nagle stają się sztywne jak blacha i zbyt przejrzyste. Bo poza internetem oznaczają obserwujących, agentów wpływu, aktywistów. Jakby przejęto je z poligonu dyktatury faszystowskiej lub komunistycznej. Ich elastyczność i tak jest iluzją. Ponieważ wiem, że słowa robią to, co mówią. Promują oportunizm i posłuszeństwo w kolektywie i chronią ludzi przed braniem odpowiedzialności za to, co robi grupa.

Nie zdziwiłbym się, gdyby część demonstrantów stanowili studenci, którzy jeszcze kilka miesięcy temu protestowali przeciwko uciskowi w Iranie pod hasłem „Kobiety, Życie, Wolność”. Przeraża mnie, gdy ci sami demonstranci okazują dziś solidarność z Hamasem. Wydaje mi się, że nie rozumieją już bezdennej sprzeczności treści. I zastanawiam się, dlaczego nie obchodzi ich, że Hamas nie pozwoliłby nawet na najmniejszą demonstrację na rzecz praw kobiet. I że 7 października kobiety, które zostały zgwałcone, musiały paradować jako łupy wojenne.

Na kampusie Uniwersytetu Waszyngtońskiego protestujący dla rozrywki grają w grupową grę „People’s Tribune”. Przedstawiciele uczelni są sądzeni dla zabawy. A potem następuje werdykt i wszyscy ryczą chórem: „Na szubienicę” albo „gilotyna”. Słychać klaskanie i śmiech, a oni ochrzcili swoje pole namiotowe „Miejscem Męczenników”. W formie wydarzeń z czystym sumieniem celebrują własną zbiorową głupotę. Można się zastanawiać, czego dziś uczy się na uniwersytetach.

Wydaje mi się, że od 7 października antysemityzm rozprzestrzenia się jak zbiorowe pstryknięcie palcem, jak gdyby Hamas był czynnikiem wpływającym, a studenci naśladowcami. W medialnym świecie influencerów i ich obserwujących liczą się tylko szybkie kliknięcia w filmy. Trzepot rzęs, stukanie żywych emocji. Działa tu ten sam trik, co w reklamie.

Czy podatność mas, przyczyna katastrofy XX wieku, przybiera nowy obrót? Skomplikowane treści, niuanse, konteksty i sprzeczności, kompromisy są obce światu mediów.

Widać to także po głupim apelu internetowych aktywistów przeciwko Festiwalowi Filmów Krótkometrażowych w Oberhausen. To najstarszy festiwal filmów krótkometrażowych na świecie, który w tym roku obchodzi swoje siedemdziesiąte urodziny. Wielu znakomitych filmowców rozpoczynało tu karierę od wczesnych dzieł. Miloš Forman, Roman Polański, Martin Scorsese, István Szabó i Agnès Varda. Dwa tygodnie po uroczystościach Hamasu na ulicach Berlina dyrektor festiwalu Lars Henrik Gass napisał: „W marcu 2022 roku pół miliona ludzi wyszło na ulice, aby zaprotestować przeciwko inwazji Rosji na Ukrainę. To było ważne. Proszę, abyśmy teraz wysłali równie silny sygnał. Pokaż światu, że przyjaciele Hamasu z Neukölln i nienawidzący Żydów są w mniejszości. Przyjdźcie wszyscy! Proszę!”

Wywołało to wrogą reakcję w Internecie. Anonimowa grupa oskarżyła go o demonizowanie solidarności z wyzwoleniem Palestyny. Grupa zapewniła go, że „zachęci” międzynarodowe środowisko filmowe do ponownego rozważenia swojego udziału w festiwalu. Zawoalowane wezwanie do bojkotu, pod którym podążyło wielu filmowców i anulowało swoje zobowiązania. Lars Henrik Gass słusznie twierdzi, że obecnie mamy do czynienia z regresem w debacie politycznej. Zamiast myślenia politycznego dominuje ezoteryczne rozumienie polityki. Stoi za tym pragnienie konsekwencji i presja dostosowania się. Również na scenie artystycznej niemożliwe stało się rozróżnienie między obroną prawa Izraela do istnienia a jednoczesną krytyką jego rządu.

Dlatego nawet nie rozważa się, czy ogólnoświatowe oburzenie z powodu wielu zabitych i cierpień w Gazie nie może być częścią strategii Hamasu. Jest głucha i ślepa na cierpienie swoich ludzi. Z jakiego innego powodu miałby strzelać na przejściu granicznym Kerem Shalom, dokąd dociera większość dostaw pomocy? Albo po co miałby strzelać na placu budowy tymczasowego portu, gdzie wkrótce mają dotrzeć dostawy pomocy? Nie usłyszeliśmy ani jednego słowa współczucia dla mieszkańców Gazy od panów Sinwara i Haniye. I zamiast pragnienia pokoju, tylko maksymalne żądania, o których wiedzą, że Izrael nie jest w stanie spełnić. Hamas stawia na trwałą wojnę z Izraelem. Byłaby to najlepsza gwarancja jego dalszego istnienia. Hamas ma także nadzieję na międzynarodową izolację Izraela za wszelką cenę.

W powieści Tomasza Manna „Doktor Faust” mówi się, że narodowy socjalizm „uczynił świat wszystko, co niemieckie, nie do zniesienia”. Mam wrażenie, że strategia Hamasu i jego zwolenników polega na tym, aby uczynić wszystko izraelskie, a zatem wszystko żydowskie, nie do zniesienia dla świata. Hamas chce utrzymać antysemityzm jako stały nastrój ogólnoświatowy. Dlatego też chce dokonać reinterpretacji Zagłady. Należy również zakwestionować prześladowania nazistowskie i ucieczkę ratunkową do Palestyny. I ostatecznie prawo Izraela do istnienia. Manipulacja ta posuwa się aż do twierdzenia, że ​​niemiecka pamięć o Holokauście służy jedynie jako broń kulturowa legitymizująca zachodnio-biały „projekt osadniczy” Izraela. Takie ahistoryczne i cyniczne odwrócenie relacji sprawca–ofiara ma na celu zapobieżenie jakiemukolwiek rozróżnieniu między Shoah a kolonializmem. Przy tych wszystkich nałożonych na siebie konstrukcjach Izrael nie jest już postrzegany jako jedyna demokracja na Bliskim Wschodzie, ale jako modelowe państwo kolonialne. I jako wiecznego agresora, wobec którego ślepa nienawiść jest uzasadniona. A nawet chęć jego zniszczenia.

Żydowski poeta Jehuda Amichai twierdzi, że wiersz miłosny w języku hebrajskim jest zawsze wierszem o wojnie. Często jest to wiersz o wojnie w środku wojny. Jego wiersz „Jerozolima 1973” przypomina wojnę Jom Kippur:

„Smutni ludzie niosą pamięć o
swoich bliskich w plecaku, w bocznych kieszeniach
na pasach z amunicją, w workach dusz,
w ciężkich workach snu pod oczami.”

Kiedy w 1969 roku Paul Celan odwiedził Izrael, Amichai przetłumaczył wiersze Celana i odczytał je po hebrajsku. To tutaj spotkało się dwóch ocalałych z Zagłady. Kiedy jego rodzice uciekli z Würzburga, Jehuda Amichai nazywał się Ludwig Pfeuffer.

Wizyta w Izraelu poruszyła Celana. Spotkał kolegów ze szkoły z Czernowitz w Rumunii, którym w przeciwieństwie do jego zamordowanych rodziców udało się uciec do Palestyny. Paul Celan napisał do Jehudy Amichaja po jego wizycie i na krótko przed śmiercią w Sekwanie: „Drogi Jehudo Amichaju, pozwólcie, że powtórzę słowo, które spontanicznie przeszło mi na usta podczas naszej rozmowy: nie wyobrażam sobie świata bez Izraela; ani nie chcę sobie tego wyobrażać bez Izraela”.

Herty Muller
Pisarka i laureatka Nagrody Nobla przeczytała ten tekst 25 maja w Sztokholmie 7 października na Forum „Kultury Żydowskiej w Szwecji”.

LIST OTWARTY

Kategorie: Uncategorized

5 odpowiedzi »

  1. Glupoty czlonka Komunistycznej Partii Wielkiej Syrii avi,,doczekuja sie ” mnie Gaza zal”.????????
    Po pierwsze Gaza byla w o wiele gorszej sytuacji przed 67. Np. smiertelnosc noworodkow byla najwieksza w swiecie arabkim. Po 67 marzeniem Egipcjan bylo zeby corka wyszla za kogos z Gazy.-i smiertelnosc nowonarodzonych jest mniejsza niz w USA..Tak, mniejsza niz w Ameryce.
    Ta ” klatka” jest mniej przeludniona niz Singapre, jest dobiero na 8 miejacu na Swiecie w gestosci zaludnienia.
    Niech wiec Avi placze i zgrzyta protezami, bo zebow juz nie ma, mi ich nie zal, sami sobie zawinili.

  2. Avi, widze, ze moj wpis brzmi ”nieludzko” wiec gwoli wyjasnienia: mnie tych ludzi, ktorych ich wlasni bracia ”poswiecili dla sprawy” jest w rzeczywistosci bardzo zal. Ale jezeli oczekujesz, ze ich tragedie jestem gotow zamienic na jeszcze jedna tragedie mojego wlasnego narodu to…. pisz dalej w wykropkowanych ponizej miejscach!!!

  3. Avi… cos tam… Rzeczywistosc jest taka, ze to jedni Arabowie wpakowali drugich Arabow do roznego rodzaju mniej lub bardziej nieludzkich obozow zamiast tak, jak Zydzi w Izraelu przyjac ich jak ci przyjeli swoich braci z calego swiata lacznie ze swiatem arabskim po 1948 roku. Przenoszenie sie ludow istnialo jak dlugo swiat istnieje. Arabowie zrobili tak, zeby moc miec mozliwosc ”kopania” Izraela przy kazdej okazji. Swiat to ”kupil” bo nic z tego nie rozumie (albo nie chce zrozumiec, bo mu to pasuje). Ale jak Zyd tego prostego faktu nie rozumie, to ten Zyd jest……………………………………………………………………. (sam sobie tu wpisz kilka dosadnych i negatywnych ocen na temat twoich mozliwosci intelektualnych… bo jak ja to zrobie, to mi Misio tego nie przepusci)!

  4. Moge postarac sie, by dali pani odwiedzic Gaze. Oni tam, od 1967, siedza w naszej zydowskiej klatce
    A ja, osobiscie patrolowalem. Ta klatke.

  5. To nie Hamas jest autorem strategii anty izraelskiej ale sowiecki KGB i jego spadkobiercy. Zresztą ta jest tylko częścią (ważną) ideologii anty zachodniej która dominuje dzisiaj na ulicach stolic zachodnich i na uniwersytetach, ale praktycznie zaczęła wpływać już wiele lat temu. Bez elementów antysemickich ta ideologia pozostałaby teorią.
    Po 7/10 Zachód napisał manifest samobójczy i stoi na skraju przepaści, gotowy do skoku. Pod tym względem 7/10 jest ważniejszy od 9/11, bo może figurować jak oficjalna datą samobójstwa kultury zachodniej w książkach historyków następnych pokoleń.
    Po 9/11 Zachód wyszedł na wojnę przeciw terrorowi islamskiemu. Po 7/10 przyznał że tą wojnę przegrał.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.