
Opowieść zaczyna się tam, gdzie kończy się myśl – ten niedokładny cytat zaczerpnięty z recenzji książki Hanny Krall to właściwy kontekst dla październikowych literackich rekomendacji. Pamięć to niekiedy jedyny punkt odniesienia do tego, kim jesteśmy.
Przemysław Bollin
Gdyby Polacy pomagali

Gdyby Polacy pomagali Żydom… Tak masowo. Z taką ofiarnością, gotowością i oddaniem, jak Ukraińcom dzisiaj… Byłaby Zagłada?” – pyta Hanna Krall w swojej najnowszej książce.
„Bezradność”. Pod tym tytułem pisarka w swojej nowej książce „Jedenaście” ukryła akapit: „Nie da się wszystkiego wyrazić ani opowiedzieć. Słowa są niewystarczające. Język jest bezradny. (Niedosięgłość słów – pisał Jan Skácel). Miejsce dla intuicji i wyobraźni czytelnika. Czytelnik wymaga od autora, ale i autor ma prawo od czytelnika wymagać. Nie wszystko da się zrozumieć”.
Przełomowy akapit dla zrozumienia nie tylko tej książki, nie tylko świata tekstów Hanny Krall, ale też istoty pamięci i pokory wobec niej. Pamięci kapryśnej, pamięci skamieniałej, do której trudno się dobrać (w naszym ciele) nawet najsprawniejszym dłoniom fizjoterapeutów. Słowa są dużo mniej dostępne. Ile się musi wydarzyć, żeby się pojawiły.
I oto jesteśmy, znów w 2024 r., mając przed sobą nowy tekst mistrzyni, która zaczyna i kończy opowieść tam, gdzie zaczyna i kończy się myśl. Tak jak tancerz, który zaczyna i kończy ruch tam, gdzie zaczyna się i kończy oddech. Inaczej dorobiłby się urazu. Inaczej pisarz straciłby wiarygodność lub uwagę.
Fragmentaryczność prozy Hanny Krall ujawnia prawdę o konstrukcji pamięci. Pisarka skłania do refleksji, także amatorów odkrywających własne historie rodzinne. Uczy empatii i przypomina, że niektóre z ran po prostu się nie goją. Ale to tylko jedna strona medalu. Druga odsłania bogactwo reportaży Hanny Krall jako nośnika pamięci. Wojna w Ukrainie, śmierć bliskiej osoby, sytuacja na granicy – wystarczy ukłucie bólu, by przywołać bliźniaczą sytuację sprzed lat lub dekad.
Kategorie: Uncategorized

