Uncategorized

Kto naprawdę odmówił narodowi palestyńskiemu państwowości?

Przyslal Adam Mer


W 1937 r. Żydzi zaakceptowali plan podziału Komisji Peela, podczas gdy Arabowie kategorycznie go odrzucili, domagając się, aby cała Palestyna znalazła się pod kontrolą Arabów, a większość żydowskiej populacji Palestyny została „przeniesiona” (poddana czystkom etnicznym), z kraju. Na zdjęciu: Lord William Peel (po prawej) i Sir Horace Rumbold (po lewej) opuszczają Brytyjski Cmentarz Wojenny na Górze Skopus w Jerozolimie w 1936 r. w ramach pracy w Komisji Peela. (Źródło zdjęcia: Biblioteka Kongresu)

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych mitów palestyńskiego ruchu protestacyjnego jest to, że Izrael odmówił państwowości narodowi palestyńskiemu. Wręcz przeciwnie, Izrael zgodził się na państwowość palestyńską w latach 1937-1938, 1947-1948, 1967, 2000-2001 i 2007. W każdym przypadku to palestyńskie kierownictwo odmawiało zgody na rozwiązanie w postaci dwóch państw, które stworzyłoby państwo palestyńskie, obok państwa dla żydowskich mieszkańców.

W 1937 roku – w trakcie terrorystycznej rewolty zainspirowanej przez sojusznika Adolfa Hitlera, Hadż Amina al-Husseiniego, Wielkiego Muftiego Jerozolimy – Brytyjczycy opublikowali Raport Królewskiej Komisji Palestyńskiej (znany również jako Raport Komisji Peela).

Komisja zaleciła plan podziału, który miał rozwiązać to, co określiła jako „niepowstrzymany konflikt… między dwiema społecznościami narodowymi w wąskich granicach jednego małego kraju”. Ze względu na powszechną wrogość i nienawiść muzułmanów do Żydów, „narodowa asymilacja między Arabami i Żydami jest… wykluczona”. Nie można było również oczekiwać, że Żydzi zaakceptują muzułmańskie rządy nad nimi, zwłaszcza że Husseini jasno dał do zrozumienia, że większość Żydów zostanie przesiedlona z Palestyny, jeśli muzułmanie przejmą całkowitą kontrolę. Komisja Peela stwierdziła, że podział jest jedynym rozwiązaniem.

Plan Komisji Peela proponował państwo żydowskie na obszarach, na których istniała wyraźna większość żydowska. Podzielona na dwie nieprzylegające sekcje, północna część rozciągała się od Tel Awiwu do obecnej granicy z Libanem. Składała się głównie z 16-kilometrowego pasa ziemi od Morza Śródziemnego na wschód do końca równiny przybrzeżnej, a następnie dość szerokiego obszaru od Hajfy do Jeziora Galilejskiego. Południowa część, oddzielona od północnej przez obszar kontrolowany przez Brytyjczyków, który obejmował Jerozolimę z jej większością ludności żydowskiej, rozciągała się od południowej Jafy do północnej części Gazy.

Proponowane państwo arabskie było całkowicie ciągłe i obejmowało cały Negew, Zachodni Brzeg [Judeę i Samarię] i Strefę Gazy. Było kilkakrotnie większe niż proponowane państwo żydowskie. Populacja proponowanego państwa żydowskiego obejmowałaby 300 tysięcy Żydów i 190 tysięcy Arabów. Kolejne 75 tysięcy Żydów mieszkało w Jerozolimie, która pozostałaby pod kontrolą brytyjską.

Komisja wspomniała również o tym, że podział pomoże ocalić europejskich Żydów przed nazizmem.

Żydzi zaakceptowali plan podziału Peela, podczas gdy Arabowie kategorycznie go odrzucili, domagając się, aby cała Palestyna znalazła się pod kontrolą Arabów, a większość żydowskiej populacji Palestyny została „przeniesiona” — poddana czystkom etnicznym — poza kraj, ponieważ „ten kraj [nie może] asymilować Żydów, którzy są obecnie w kraju”. Komisja Peela pośrednio stwierdziła, że Arabowie nie tyle chcieli samostanowienia, ile nie chcieli, aby Żydzi mieli samostanowienie lub suwerenność nad ziemią, którą sami uprawiali i na której stanowili większość.

Arabowie z Palestyny chcieli być częścią Syrii i być rządzeni przez odległego monarchę. Po prostu nie mogli znieść rzeczywistości, że Żydzi z Palestyny stworzyli dla siebie demokratyczną ojczyznę zgodnie z mandatem Ligi Narodów i wiążącym prawem międzynarodowym. Nawet jeśli odrzucenie propozycji Peela nie skutkowało powstaniem państwa dla Arabów, było to lepsze niż pozwolenie Żydom na choćby maleńkie, nieciągłe państwo.

Po zakończeniu II wojny światowej Organizacja Narodów Zjednoczonych również zaleciła podział tego obszaru na dwa państwa – jedno dla ludności arabskiej, drugie dla ludności żydowskiej. Po raz kolejny przywódcy arabscy odrzucili rozwiązanie w postaci dwóch państw, podczas gdy przywódcy żydowscy je zaakceptowali. Przywódcy żydowscy ogłosili państwowość na obszarze przydzielonym im przez ONZ. Przywódcy arabscy odpowiedzieli, ogłaszając ludobójczą wojnę przeciwko nowemu państwu narodu żydowskiego. Nie chcieli państwa palestyńskiego. I chcieli, żeby nie było państwa żydowskiego.

Gdy tylko Izrael ogłosił niepodległość, Egipt, Jordania, Syria, Irak i Liban najechały go z pomocą Arabii Saudyjskiej, Jemenu i Libii. Armie arabskie, z pomocą lokalnych arabskich terrorystów, postanowiły zniszczyć nowe państwo żydowskie i wymordować jego ludność.

Po wojnie sześciodniowej z 1967 r., w wyniku której Izrael zajął Zachodni Brzeg, Strefę Gazy i wschodnią Jerozolimę, Izrael zasygnalizował gotowość do negocjacji w sprawie ziemi za pokój. Jednak Liga Arabska spotkała się w Chartumie i wydała słynne „Trzy Nie”: nie ma pokoju z Izraelem, nie ma uznania Izraela i nie ma negocjacji z Izraelem. To skłoniło ambasadora Izraela przy ONZ, Abbę Ebana, do wygłoszenia dowcipu: „Myślę, że jest to pierwsza wojna w historii, która zakończyła się tym, że zwycięzcy błagają o pokój, a pokonani wzywają do bezwarunkowej kapitulacji”.

Według byłego prezydenta USA Billa Clintona, Izraelczycy w latach 2000-2001 zaoferowali wycofanie się z około 96% Zachodniego Brzegu i 100% Strefy Gazy w zamian za pokój. Palestyńczykom zaoferowano duże obszary izraelskiej ziemi w zamian za niewielką ilość ziemi, która pozostałaby pod kontrolą Izraela. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Jaser Arafat odrzucił tę ofertę i – prawdopodobnie, aby zmienić temat i odwrócić uwagę od winy – zainicjował falę ataków terrorystycznych, które pochłonęły tysiące ofiar.

W 2007 r. premier Izraela Ehud Olmert zaproponował jeszcze lepszą ofertę. Po raz kolejny palestyńskie kierownictwo nie przyjęło oferty. Jak powiedział jeden z izraelskich przywódców: „Palestyńczycy nie wiedzą, jak powiedzieć słowo 'tak'”.

Dlatego nie jest prawdą, że Izrael odmówił Palestyńczykom państwowości. Zrobili to palestyńscy przywódcy.

Palestyńczycy mogą zasługiwać na pokojowe państwo, ale ich roszczenia nie są lepiej uzasadnione niż roszczenia Tybetańczyków, Kurdów, Czeczenów i innych grup bezpaństwowców. Tym innym grupom, w przeciwieństwie do Palestyńczyków, nigdy nie zaproponowano państwowości, nie mówiąc o wielokrotnym odrzuceniu takiej propozycji.

Niech nikt zatem nie mówi, że naród palestyński nie ma państwa z powodu działań Izraela. Za brak państwa odpowiadają sami Palestyńczycy, z powodu antyżydowskiego obłędu swoich przywódców. Dzisiejsi zachodni „krytycy Izraela” nie wzywają do ustanowienia państwa palestyńskiego żyjącego w pokoju obok Izraela. Oni, podobnie jak rządzący Palestyńczykami dyktatorzy, chcą tylko zakończenia istnienia Izraela. Izrael jednak jest i umie się bronić. Tak więc, jak długo Palestyńczycy nie zgodzą się na pokój i nadal będą odmawiać posiadania swojego państwa obok Izraela, pozostaną bez państwa.

Oryginał angielski: Who Really Denied Statehood to the Palestinian People?
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Alan M. Dershowitz: Amerykański prawnik i komentator spraw międzynarodowych. Emerytowany wykładowca prawa konstytucyjnego (w 1967 roku w wieku lat 28 został najmłodszym profesorem zwyczajnym prawa w historii Harvard Law School). Dershowitz jest autorem wielu książek, wśród których najgłośniejszą jest The Case for Israel (2003). Jest to książka, z którą można się zgadzać lub nie, ale która jest obowiązkową lekturą dla każdego, kto próbuje zrozumieć zawikłany obraz konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz sposobu postrzegania Izraela przez resztę świata.

Kto naprawdę odmówił narodowi palestyńskiemu państwowości?

Kategorie: Uncategorized

4 odpowiedzi »

  1. Głupi Żydzi prawie założyli państwo palestyńskie nie raz ale trzy razy. Na szczęście ci Arabowie-islamiści są jeszcze głupsi i trzy razy powiedzieli dziękujemy ale mamy problem bo Islam zabrania nam przyjmowania darów z rąk syjonistów. Musimy zdobyć państwo palestyńskie ogniem i mieczem.
    Z tego samego powodu nie będzie ”pokojowego” podboju Europy. Będzie podbój okraszony rzeziami i gwałtami jak przystoi na tradycję muzułmańską.
    Tak że mimo heroicznych wysiłków poważnego odsetku Izraelczyków, nie powstanie państwo palestyńskie obok Izraela. Można to nazwać szczęściem głupców.

  2. Faktem jest, ze panstwa palestynskiego nigdy nie bylo na Zachodnim Brzegu. Czesc palenstyczykow osiedlila sie tam po okupacji Jordani w wyniku wojny z Izraelem w 1948. Tak wiec palestynczycy moga z powrotem wrocic do swojego panstwa Jordani albo do Gazy podarowanej przez Izrael.

  3. Faktum, tylko czasem wspomniany przez niektórych kommentatorów, ale o ile wiem, zaden oficjalny historyk tego nie wspomina… Otóz. W 47 kiedy ONZ przyznalo Zydom i Arabom prawo do kazdy sobie wlasnego kraju. I Zydzi zaczeli sie przygotowywac do zorganizowania Izraela i wlasnego rzadu. Przeciez NIC nie stalo na przeszkodzie, aby i lokalni arabowie oglosili wlasny prowizoryczny rzad… Czy wiedzieli o nadzhodzacej inwazji krajów arabskich czy nie. Mieli wystarczajaco czasu na zrobienie tego! Porównaj np tzw Rzad Terijoki, kiedy to finscy pro-radzieccy komunisci napredce oglosili prowizoryczny finski rzad – aby móc wezwac ZR ”na pomoc”… Otóz, jakie tam plany lokalni arabowie nie mieli, mogliby przeciez i oni zalozyc prowizoryczny rzad. ”Nic nie kosztuje, a moze duzo wygrac”. Zebrac Kilku polityków, paru adwokatów i intelektualisów, jakis oficer, kilku wójtów. moze nawet paru chlopów – i juz. I ich legalna i historyczna pozycja bylaby znacznie mocniejsza we wszystkich wariantach, mimo ze ten prowizoryczny rzad nie mialby zadnej sily ani faktycznej pozycji… Ale symbole sa wazne!
    Symbol duzo mówi, ale i BRAK symbola jest równie duzo mówiacy – kiedy mialo sie wszystkie mozliwosci aby skreowac takowy symbol…

  4. ”Arabowie z Palestyny chcieli być częścią Syrii i być rządzeni przez odległego monarchę.”. To ciekawa taktyka -moze rozumieli ze nie beda mogli pogodzic sie miedzy soba, a i niedojrzeli na demokracje – to najprosciej miec odleglego monarche niz wdac sie w bratobójcze walki?? A tu lokalnie sami sobie beda rzepke skrobac.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.