
Eyal Levi
8 grudnia 2024 roku: Reżim Assada upada, a Izrael zaczął obawiać się, że strategiczna broń może wpaść w ręce dżihadystów. Flotylla łodzi rakietowych izraelskiej marynarki wojennej ma za zadanie zniszczyć syryjską flotę w porcie Latakia.
W podręcznikach izraelskiej marynarki wojennej „bitwa o Latakię” we wczesnych godzinach wojny Jom Kippur w 1973 r. jest podstawą dziedzictwa wojskowego. Izraelskie łodzie rakietowe popłynęły do portu w północnej Syrii i zatopiły pięć syryjskich okrętów wojennych, wracając bez szwanku. Było to pierwsze historyczne starcie, w którym obie strony użyły pocisków ziemia-ziemia.
„To była historyczna bitwa”, podkreślił płk (rez.) Udi Erel, wówczas młody kapitan i oficer operacyjny Flotylli 3, która przeprowadziła misję.
„Dwie godziny zaciekłych starć, które potwierdziły fakt z 1973 roku – syryjski lub egipski statek, który wpłynął na morze, nigdy nie powrócił do portu”.
„Marynarka w dużej mierze opiera się na tradycjach z przeszłości. Kiedyś, przy takich zwycięstwach, zwyczajem było umieszczanie miotły na szczycie masztu, aby symbolizować, że morze zostało „zmiecione do czysta”. Ale dowódca flotylli, Micha Ram, odmówił z szacunku dla wroga i aby zasygnalizować, że misja nie została jeszcze zakończona” – stwierdził Erel.
W chaosie wojny mieczami z żelaza w Strefie Gazy, operacja „Strzała Baszanu” rozpoczęta 8 grudnia 2024 r., po upadku syryjskiego reżimu, prawie zniknęła z publicznej pamięci.
Obawiając się, że pozostawiona strategiczna syryjska broń wpadnie we wrogie ręce, rozpoczęto wspólną operację z udziałem sił lądowych, morskich i powietrznych, ostatecznie unieszkodliwiając 80 procent potencjału pozostawionego przez wojsko Assada.
W ramach tej operacji, Flotylla 3 powróciła do Latakii, miejsca, w którym odbyła się wojna Jom Kippur, i zatopiła 15 statków przewożących broń, która mogła stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Izraela.
„W końcu kroczymy ścieżkami naszych poprzedników” – stwierdził mjr T., dowódca okrętu izraelskiej marynarki wojennej INS Yaffo, który wziął udział w operacji.
„Rozmawiałem z marynarzami przed misją o bitwie pod Latakią, ponieważ bez świadomości historycznej jesteśmy niczym. Tak jak 7 Brygada Pancerna IDF czerpie siłę z bitwy o Dolinę Łez [na Golanie w 1973 r.], tak i my musimy znać naszą przeszłość. W końcu to duch wygrywa bitwy”.
Major T. powitał nas na pokładzie Yaffo. Ma zaledwie 28 lat i objął dowództwo osiem miesięcy temu.
Towarzyszyło mu dwóch oficerów uderzeniowych z sąsiednich statków flotylli, którzy uczestniczyli w operacji: Porucznik T. z INS Herev, który był jeszcze w trakcie szkolenia oficerów marynarki wojennej, gdy wybuchła wojna i znalazł się na morzu 8 października; oraz 24-letni porucznik G., który dołączył do INS Kidon zaledwie tydzień przed rozpoczęciem wojny.
„Nie znałam nawet nazwisk marynarzy” – ze śmiechem stwierdził.
Porucznik T., lat 23, powiedział: „Kiedy po raz pierwszy wypłynąłem w morze, wciąż nie znałem losu dwóch kolegów z klasy, którzy byli na festiwalu muzycznym Nova i zostali uznani za zaginionych. Wróciliśmy z misji po tygodniu i natychmiast zadzwoniłem do siostry. Powiedziała mi, że znaleziono ich ciała.
„Przez całą wojnę zastanawialiśmy się, jak utrzymać naszą intensywność bojową, pozostając w kontakcie z domem”.
Flotylla kutrów rakietowych stacjonująca w Hajfie obejmuje kutry rakietowe klasy Saar 4.5, najmniejsze i najstarsze z całej floty, z których pierwszy został zwodowany na początku lat 80-tych. Mierzą 61 metrów długości i mieszczą około 60 członków załogi, są używane głównie do misji.
Jest też okręt klasy Saar 5, służący od około 30 lat, o długości 85 metrów i uważany za wielozadaniowy. Ale wyróżniającym się okrętem jest futurystyczny Saar 6, który służy zaledwie sześć lat i przypomina statek kosmiczny o długości 89 metrów.
„Saar 6 to klejnot w koronie”, przyznał oficer uderzeniowy porucznik T., na pokładzie Herev, jednego ze starszych modeli. „Są najnowsze i używane głównie do obrony, ale kiedy wyruszamy w morze, każdy okręt ma swoją własną misję”.
Oficerowie uderzeniowi są odpowiedzialni za precyzyjne uzbrojenie okrętu, broń zdolną do atakowania odległych celów. Podczas wojny okręty często odbywały długą podróż z północy do Strefy Gazy, aby strzec platform gazowych. To było bez przerwy.
„Wyobraź sobie, że jesteś marynarzem bojowym we flotylli, wystawionym na cztery różne areny walki i musisz je wszystkie opanować”, powiedział mjr T. „Nie ma tu dyskusji na temat profesjonalizmu. Nasza zdolność do dotarcia na każdy front wymaga od każdego wojownika elastyczności umysłowej”.
Okno możliwości
Operacja „Strzała Baszanu” w Syrii całkowicie zaskoczyła marynarzy. Nic nie wskazywało na to, że ofensywa na terytorium wroga jest nieuchronna, z wyjątkiem najwyższych szczebli wojskowych, gdzie na początku grudnia pojawiły się obawy o upadek reżimu Baszara Assada.
Największy strach budziła niewiadoma. Izraelski establishment bezpieczeństwa nie miał pojęcia, jak nowi przywódcy Syrii będą postrzegać Izrael, zwłaszcza że wschodząca postać w Damaszku, Ahmad al-Sharaa, miał dżihadystyczną przeszłość i głębokie powiązania z organizacją terrorystyczną Al-Kaida.
„Operacja rozpoczęła się z zaskoczenia”, potwierdził ppłk D., szef Naval Superiority, odpowiedzialny za koordynację siły ognia i planowanie uderzeń. „Dyrektor operacyjny w kwaterze głównej marynarki wojennej wezwał nas wszystkich w piątek na odprawę sytuacyjną po rozpoczęciu zamachu stanu.
„Wyciągnęliśmy plany awaryjne wymieniające wszystkie strategiczne bronie, które mogą wpaść we wrogie ręce. Mój oddział zajmuje się precyzyjnym celowaniem – gdzie uderzyć, w jaki sposób – i koordynowaliśmy nasze działania ze sztabem generalnym IDF i wydziałem operacyjnym wywiadu wojskowego”.
Jakie zagrożenie stanowiła syryjska marynarka wojenna?
„Łodzie rakietowe, które mogą wpaść we wrogie ręce. Każda rakieta na tych statkach zawiera dziesiątki kilogramów materiałów wybuchowych i może stanowić zagrożenie dla izraelskich statków cywilnych lub wojskowych. Upadek reżimu otworzył krótką okazję do usunięcia tego zagrożenia”.
W sobotę sztab marynarki wojennej kontynuował prace nad planami ataku. W niedzielę rano, 8 grudnia, Flotylla 3 otrzymała rozkaz: w ciągu kilku godzin miała udać się do portu Latakia w północnej Syrii, aby zniszczyć syryjskie statki uznane za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego.
„INS Kidon był w »« okresie postoju »«, stwierdził porucznik G. ”Co jakiś czas statek dokuje w celu konserwacji, której nie można wykonać podczas normalnych operacji. Nasz był w połowie remontu, kuchnia została usunięta w celu wymiany. W niedzielę rano otrzymaliśmy rozkaz: 'Wypływacie dziś po południu’”.
Porucznik G. był na pokładzie Kidona, przeglądając arkusz celów. „Wiedziałam, czym jest każdy cel i gdzie jest zadokowany” – stwierdziła. „Usiadłam z dowódcą misji i moim kontrolerem i zaplanowaliśmy najlepszą metodę wykonania zadania”.
Operacja „Strzała Baszanu” koncentrowała się głównie na porcie wojskowym w Latakii i pobliskim porcie Mina al-Bayda. Celem ataku było piętnaście statków, niektóre z nich to kutry rakietowe klasy Osa 2, inne to irańskie kutry rakietowe klasy Tir 2, wzorowane na północnokoreańskich kutrach rakietowych.
Główną obawą było to, że wśród broni na pokładzie znajdowały się pociski Noor o zasięgu 200 kilometrów i Styx o zasięgu 90 kilometrów, które mogły trafić w niepowołane ręce.
W godzinach popołudniowych Flotylla 3 wypłynęła, kierując się na północ w bezpiecznej i cichej formacji. Po drodze widzieli światła Libanu, a nawet Cypr nie wydawał się odległy. W tym czasie rosyjskie okręty były również zadokowane w porcie Tartus, na południe od Latakii, bazy używanej głównie do konserwacji.
„Kiedy płyniesz przez wrogi obszar, istnieją zagrożenia, o których nie mogę nawet mówić” – powiedział mjr T., dowódca Yaffo. „Wiemy, że jesteśmy celem, a każdy myśliwiec wyruszający w morze rozumie, że powrót do domu nie jest czymś oczywistym”.
Wspólne siły
Podczas rejsu wydano nową dyrektywę: przed uderzeniem na syryjskie statki flotylla będzie musiała zlikwidować systemy rakiet ziemia-powietrze rozproszone po całym obszarze, aby stworzyć korytarz powietrzny dla izraelskich odrzutowców, które jednocześnie uderzą w Syrii.
„”Utworzyliśmy fuzję sił morskich, powietrznych i lądowych, która była przełomem w grze, nowym czynnikiem X w walce„” – stwierdził major T. „Ta współpraca odegrała rolę w otwieraniu korytarzy, atakowaniu terrorystów i wszystkim, co można sobie wyobrazić”.
Łodzie rakietowe uderzyły w baterie ziemia-powietrze. Następnie myśliwce przeleciały przez korytarz, uderzając w magazyny rakiet i wyrzutnie rozmieszczone na lądzie i zagrażające izraelskim statkom. Po osłabieniu obrony przeciwlotniczej wszystko było gotowe do wielkiego finału operacji – zatopienia syryjskiej floty wojennej.
W poniedziałek, 9 grudnia, około godziny 18:00, pod osłoną ciemności, 15 syryjskich statków zostało zniszczonych w portach Latakia i Mina al-Bayda.
Porucznik T., oficer uderzeniowy na pokładzie INS Herev, przypomniał sobie dokładny moment, w którym pociski opuściły statek w drodze do swoich celów. „Wszystko poszło zgodnie z planem” – stwierdził.
Dwie godziny na lądzie
Podczas gdy operacja była w toku, dowódca marynarki wojennej Izraela gen. dyw. David Saar Salama i inni wyżsi oficerowie znajdowali się w centrum kontroli, monitorując oceny w czasie rzeczywistym. Szybko stało się jasne, że trafienia były precyzyjne, a cele misji zostały osiągnięte.
„Do wszystkich naszych sił, na morzu i na lądzie, chcę wyrazić moje głębokie uznanie” – stwierdził Salama przez system łączności, gdy okręty odpływały z powrotem. „Zostało to wykonane profesjonalnie”.
„Dla nas misja przebiegła sprawnie”, stwierdził ppłk D., szef Naval Superiority, który zdalnie nadzorował operację. „Mieliśmy zaszczyt być częścią historii, eliminując 80 procent możliwości syryjskiego wojska”.
We wtorek rano okręty dotarły do portu w Hajfie, gdzie czekali na nie najwyżsi rangą dowódcy. „Dowódca Marynarki Wojennej Salama przywitał nas i pochwalił czyste wykonanie”, wspomina mjr T.. „Zatankowaliśmy, zabraliśmy dwie skrzynki owoców i warzyw i ponownie wyruszyliśmy na misję obronną. Byliśmy na lądzie mniej niż dwie godziny”.
Dla izraelskiej marynarki wojennej ta wojna oznaczała nieprzerwane operacje. Nie ma przestojów, nie ma rotacji. Po prostu od jednej misji do następnej.
„Są bojownicy, którzy są na pokładzie okrętu od 7 października i byli tu przez całą wojnę” – stwierdził mjr T. ”Niektórzy byli świeżo upieczonymi absolwentami szkoły średniej na początku. Nie mamy rezerwistów, którzy rotacyjnie nas zastępują”.
Przebywanie pod radarem
W przeciwieństwie do wielu bohaterskich historii, które pojawiły się podczas wojny, izraelska marynarka wojenna w dużej mierze pozostawała w cieniu, zachowując tajemnicę. Nawet w tym wywiadzie informacje musiały być wydobywane delikatnie. Porucznik G. przyznała nawet, że jej własna rodzina ledwo wiedziała, w jak ważnej operacji brała udział.
„Szczerze mówiąc, byłam trochę rozczarowana, że historia operacji została opublikowana” – przyznała. „Ważne jest, aby utrzymywać nasze możliwości w tajemnicy, abyśmy mogli z nich ponownie skorzystać.
„Z drugiej strony, ludzie rzadko słyszą o Marynarce Wojennej i ważne jest, aby dać naszym marynarzom uznanie, na jakie zasługują”.
Ci młodzi oficerowie w końcu nauczą się, że takie historie są budulcem dziedzictwa i że nawet ściśle strzeżone tajemnice czasami trafiają na pierwsze strony gazet.
„Są niesamowici, a to, co zrobili, było niesamowite” – stwierdził płk Erel, który walczył w bitwie o Latakię w 1973 roku. „To było czyste, profesjonalne uderzenie z krótkim wyprzedzeniem. To prawda, w naszych czasach byliśmy pod bezpośrednim ostrzałem, ale chirurgiczna precyzja zwyciężyła w obu przypadkach”.
Major T. zgadza się. Jest pewien, że pewnego dnia ta operacja będzie nauczana nowych rekrutów. „Naszym zadaniem jest upewnienie się, że ta misja jest mocno zakotwiczona w dziedzictwie Marynarki Wojennej. Tak jak rozmawiali z nami o historii Marynarki Wojennej i o tym, jak osiągnęła przewagę podczas wojny Jom Kippur, wierzę, że za 20 lat będą dokładnie wiedzieć, co zrobiliśmy”.
Jak Izrael zniszczył syryjską marynarkę wojenną Assada
Kategorie: Uncategorized

