Uncategorized

Groźba dla irańskiego sektora jądrowego i energetycznego, twierdzi były szef CENTCOM

Yaakov Lappin

Dowódca CENTCOM gen. Kenneth F. McKenzie Jr. (z lewej) i szef sztabu Sił Obronnych Izraela gen. Aviv Kohavi w Izraelu, 11 listopada 2019 r. Źródło: Biuro rzecznika prasowego Sił Obronnych Izraela.


Generał (w stanie spoczynku) Kenneth F. McKenzie opisuje cele, które „spowodowałyby załamanie gospodarki Iranu”

Pod rządami prezydenta Donalda Trumpa otworzyła się wyjątkowa szansa dla Stanów Zjednoczonych, aby zmusić Iran do wyboru między przetrwaniem reżimu a trwającą od dziesięcioleci walką o broń jądrową i agresją w regionie – stwierdza generał piechoty morskiej (w stanie spoczynku) Kenneth F. McKenzie Jr., były dowódca Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych (CENTCOM).

McKenzie, wybitny członek waszyngtońskiego Żydowskiego Instytutu Bezpieczeństwa Narodowego Ameryki (JINSA), w połowie maja przedstawił strategię opartą na zdecydowanej polityce pierwszej kadencji Trumpa, argumentując, że Iran, znajdujący się obecnie w stanie bezprecedensowej strategicznej słabości, może zostać zmuszony do ponownego „wypicia zatrutego kielicha”– nawiązując do decyzji ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego z 1988 r. o zakończeniu wojny irańsko-irackiej w celu zachowania Islamskiej Republiki Iranu.

Jako dowódca CENTCOM McKenzie nadzorował przeprowadzony 3 stycznia 2020 r. atak dronów, w wyniku którego zginął dowódca irańskich sił Quds, generał dywizji Qasem Soleimani w Bagdadzie. Podkreślił głęboki wpływ tej operacji.

„Było to najważniejsze wydarzenie w regionie w ciągu ostatnich 20 lat, przed atakiem Hamasu na Izrael 7 października 2023 r.” – napisał McKenzie w artykule z 14 maja 2025 r. zatytułowanym „Zatruty kielich: szansa prezydenta Trumpa w stosunkach z Iranem”.

Zaznaczył, że ówczesny minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarif potwierdził znaczenie tego uderzenia, stwierdzając podobno, że Stany Zjednoczone „zadały Iranowi poważny cios, bardziej szkodliwy niż zniszczenie całego miasta w wyniku ataku”.

McKenzie stwierdził, że dzięki takim działaniom „Irańczycy wiedzą i rozumieją, że podczas swojej pierwszej kadencji prezydent Donald Trump nie bał się użyć siły militarnej”, co obecnie, po jego powrocie na stanowisko prezydenta, budzi głęboki niepokój irańskich strategów.

Egzystencjalne zagrożenie dla reżimu

McKenzie szczegółowo omówił przewagę, jaką mają obecnie Stany Zjednoczone. Na pytanie, jakie konkretne zdolności lub działania militarne USA mogłyby stanowić realne zagrożenie dla egzystencji irańskiego reżimu i skłonić go do podjęcia takich kroków, generał odpowiedział: „Zagrożenie dla programu jądrowego jest kluczowym elementem każdego zagrożenia dla reżimu. Oprócz programu jądrowego potencjalnymi celami mogą być sektor energetyczny, w tym zakłady destylacji i załadunku/przechowywania, wytwarzanie energii i linie przesyłowe. Krótko mówiąc, cele, które natychmiast doprowadziłyby do zatrzymania gospodarki Iranu„.

Dodał, że cele podwójnego zastosowania, takie jak te, które opisał, powinny zostać zaatakowane wcześnie, ”jeśli zostanie podjęta decyzja o rozszerzeniu ataków poza program jądrowy”.

W swoim raporcie McKenzie wskazał szersze cele strategiczne w Islamskiej Republice, których utrata sprawiłaby, że „bardzo trudno byłoby rządzić Iranem”, w tym „produkcję ropy naftowej, destylację i sieci dystrybucji”, „architekturę represji – kwaterę główną Gwardii Republikańskiej” oraz „systemy wytwarzania, przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej”. „Powinno to być kluczowym elementem naszego przekazu dyplomatycznego” – stwierdził.

Zapytany, czy niektóre cele powinny pozostać nienaruszone, aby przekonać Iran do ograniczenia odpowiedzi na takie uderzenia, McKenzie stwierdził: „Celem dalszej eskalacji powinny być osobistości reżimu. To pozwoli im zrozumieć, jak wiele mogą stracić”.

Zapytany o podziemne bazy rakietowe Iranu, które Teheran regularnie prezentuje, aby zastraszyć Izrael, McKenzie stwierdził: „Podziemne obiekty startowe są znacznie łatwiejszym celem niż głęboko położone obiekty jądrowe. Ogólnie rzecz biorąc, jeśli jest to cel stały, można go trafić i znacznie zniszczyć. Dotyczy to również miejsc startowych”.

Obecne osłabienie Teheranu ma kluczowe znaczenie dla oceny McKenziego. W „The Poisoned Chalice” szczegółowo opisał, że „struktura obrony powietrznej została osłabiona przez precyzyjne izraelskie uderzenia”, nawiązując do serii nalotów izraelskich sił powietrznych z 26 października 2024 r., przeprowadzonych w odpowiedzi na irański atak na Izrael z 1 października, w którym użyto około 200 pocisków balistycznych, z których większość została przechwycona.

McKenzie ocenił, że chwalona siła rakiet balistycznych i dronów Iranu „została zdemaskowana jako pozorna” po nieudanych atakach na Izrael, podczas gdy jego główny sojusznik, „libański Hezbollah, został pozbawiony przywództwa i jest cieniem samego siebie”, a ucieczka Baszara al-Assada z Syrii pozbawiła Iran kluczowego państwa satelickiego. „Dzisiaj przetrwanie reżimu jest mniej pewne niż kiedykolwiek od 1988 roku” – napisał McKenzie.

Ta słabość w połączeniu z przywróceniem wiarygodności Ameryki przez prezydenta Trumpa – dodatkowo wzmocnionej, według McKenziego, przez niedawną zdecydowaną kampanię wojskową USA przeciwko wspieranym przez Iran Huti w Jemenie – stwarza okazję.

Zatruty kielich

McKenzie argumentuje w swoim raporcie, że „sygnalizując gotowość do zniszczenia programu jądrowego w razie konieczności, prezydent Trump może teraz zmusić Iran do wypicia zatrutego kielicha, czyli do wyboru przetrwania reżimu zamiast dalszej agresji w regionie”.

Stwierdził, że Iran „zareaguje i zmieni swoje zachowanie, jeśli reżim zostanie bezpośrednio zagrożony”, ponieważ jego naczelną zasadą zawsze było zachowanie reżimu ponad wszelkie inne cele.

„Jako planista wojskowy doskonale wyczuwam szansę, która stoi przed nami. Nie będzie ona trwać wiecznie” – stwierdził były dowódca CENTCOM, ostrzegając, że Irańczycy ostatecznie zastąpią systemy obrony powietrznej i jeszcze bardziej wzmocnią swoje obiekty jądrowe, pogłębiając tunele i rozbudowując infrastrukturę jądrową.

„Jako naród mamy możliwości i opcje postępowania wobec Iranu. Pierwsza z nich to opcja militarna. Jesteśmy w stanie poważnie uszkodzić irański program jądrowy, cofając go o wiele miesięcy. Prawdopodobnie nie jesteśmy w stanie całkowicie zlikwidować tego programu. Czas na to minął mniej więcej w 2012 roku.

„Alternatywnie, z naszą współpracą lub bez niej, Izrael mógłby zaatakować ten program. Jego atak byłby mniej zdecydowany niż nasz, po prostu dlatego, że Stany Zjednoczone dysponują unikalnymi zdolnościami, których Izrael nie posiada. Moglibyśmy nawet zaatakować wspólnie” – napisał.

„Dzisiaj możemy uderzyć z dużym prawdopodobieństwem sukcesu, a możliwości Iranu na odwet wobec Izraela są bardzo ograniczone” – stwierdził Mckenzie.

Strategia ta jest omawiana w kontekście piątej rundy rozmów jądrowych między USA a Iranem, w których pośredniczy Oman i które zakończyły się 23 maja w Rzymie. W oświadczeniu ministerstwa spraw zagranicznych Omanu mowa jest o „pewnym postępie”.

Irańskie źródła poinformowały CNN, że nie spodziewają się postępów ze względu na żądania USA dotyczące całkowitego wstrzymania wzbogacania uranu, co Teheran uważa za czerwoną linię. Irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi napisał 23 maja na X: „Zero broni jądrowej = mamy porozumienie. Zero wzbogacania = nie mamy porozumienia. Czas podjąć decyzję”.

Potwierdziło to niezmienne stanowisko Iranu, podczas gdy wysłannik USA Steve Witkoff stwierdził wcześniej, że amerykańską czerwoną linią jest całkowite zaprzestanie wzbogacania uranu przez Iran, a amerykańscy urzędnicy domagali się wcześniej całkowitego demontażu irańskich obiektów – choć komunikaty z Waszyngtonu były niejednoznaczne. Przed rozmowami w Rzymie Witkoff spotkał się podobno z dyrektorem Mossadu Davidem Barneą i izraelskim ministrem ds. strategicznych Ronem Dermerem w stolicy Włoch.

Trzy zalecenia

Raport JINSA autorstwa McKenziego zawiera trzy kluczowe zalecenia dla administracji amerykańskiej: utrzymanie odpowiedniej i trwałej pozycji sił w regionie w celu zakończenia „ping-pongowego podejścia” do redukcji sił; wywieranie maksymalnej presji gospodarczej poprzez rzeczywiste egzekwowanie sankcji, zwłaszcza na eksport ropy do Chin; oraz, co najważniejsze, jednoznaczne przekazanie Iranowi, że dalsze ataki ze strony tego kraju lub jego sojuszników na Izrael lub innych sojuszników USA w regionie spotkają się z bezpośrednimi uderzeniami wymierzonymi w reżim i jego narzędzia władzy, w tym natychmiastowym uderzeniem w jego program jądrowy, jeśli dojdzie do przełomu w dziedzinie jądrowej.

Jeśli warunki te zostaną spełnione, McKenzie uważa, że Iran może zostać zmuszony do zaakceptowania weryfikowalnych ograniczeń swojego programu jądrowego i ograniczenia wsparcia dla swoich sojuszników. Chociaż długoterminowym celem jest „politycznie stabilny, nieposiadający broni jądrowej Iran, który nie ingeruje w sprawy swoich sąsiadów”, cele krótkoterminowe powinny koncentrować się na wyrzeczeniu się przez Iran programu broni jądrowej wraz z weryfikowalnymi środkami.

Kolejnymi, trudniejszymi celami byłoby zaprzestanie wspierania terrorystycznych sojuszników i wycofanie wezwań do zniszczenia Izraela, potwierdzone czynami.

McKenzie ostrzegł jednak, że „Irańczycy nie są szczególnie skutecznymi wojownikami, ale są mistrzami negocjacji”, którzy będą starali się pogrążyć USA w rozmowach, grając na czas. Osiągnięcie tych celów „będzie wymagało działania z pozycji siły, a nie słabości, w całym regionie Bliskiego Wschodu”.

Groźba dla irańskiego sektora jądrowego i energetycznego, twierdzi były szef CENTCOM

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.