
IDF przygotowuje się do „decydującego uderzenia” na Hamas
Byli izraelscy urzędnicy ds. obrony podkreślają, że absolutna determinacja Izraela jest kluczowa dla pokonania Hamasu i osiągnięcia celów wojennych.
W następstwie decyzji izraelskiego gabinetu bezpieczeństwa o przygotowaniu ostatecznej, szeroko zakrojonej operacji wojskowej w Gazie, wojna z Hamasem wkracza w najbardziej decydującą fazę. Celem zbliżającej się ofensywy, w której według szacunków weźmie udział około 80 tysięcy żołnierzy, jest zlikwidowanie ostatniej poważnej twierdzy organizacji terrorystycznej, która nadal przetrzymuje 20 żywych izraelskich zakładników i ciała 30 innych.
W ostatnich dniach byli wysocy rangą izraelscy urzędnicy ds. obrony stwierdzili, że ta ryzykowna ofensywa jest koniecznym i długo oczekiwanym krokiem w kierunku osiągnięcia ostatecznych celów wojennych. Ich zdaniem sukces misji zależeć będzie nie tylko od siły militarnej, ale także od zdolności Izraela do wykazania się determinacją i strategicznego oddzielenia ludności cywilnej od kontroli Hamasu. W ten sposób grupa terrorystyczna zostanie zmuszona do upadku jako reżim i siła polityczna w Strefie Gazy.
Shalom Arbel, były wysoki rangą członek Izraelskiej Agencji Bezpieczeństwa (Shin Bet), który przez wiele lat służył w Strefie Gazy, powiedział w wywiadzie dla JNS, że Hamas, kierując się długoterminową ideologią dżihadystycznego islamizmu, postrzega Izrael jako cel do zniszczenia za wszelką cenę, działając przy tym jak bezwzględny pośrednik w obrocie nieruchomościami, który nieustannie analizuje zyski i straty.
„Hamas działa w oparciu o swój szatański program, który jest doktryną Bractwa Muzułmańskiego” – stwierdził Arbel. Ta ideologia postrzega Ziemię Izraela jako terytorium islamskie, które „musi zostać zwrócone islamowi”. Nie oznacza to jednak, że musi to nastąpić w ciągu pięciu czy dwudziestu lat. Z ich punktu widzenia jest to długa, a wręcz wieczna droga do „wyzwolenia”.
„Z mojego doświadczenia wynika, że Hamas codziennie ocenia sytuację i kalkuluje swoje kroki, szukając tych, które najbardziej zbliżą go do celu” – kontynuował Arbel. „Jego celem jest wykrwawienie Izraela, wyczerpanie jego siły społecznej, narodowej i militarnej, doprowadzenie go do…”
Jeśli jednak Hamas „zauważy, że Izrael jest zdeterminowany – nawet jeśli nie do końca, ale zbliża się do [przejęcia całej Strefy Gazy] – przeprowadzi tak zwaną minimalizację strat, podniesie flagę i powie: ‘Stop, negocjujmy’. Nie będzie chciał stracić wszystkiego” – ocenił Arbel.
Były oficer wywiadu stwierdził, że postrzeganie determinacji Izraela przez Hamas jest pod silnym wpływem czynników zewnętrznych.
„Dopóki presja międzynarodowa na Izrael jest duża, Hamas czuje się zachęcony i trzyma się mocniej. Dopóki sytuacja wewnętrzna Izraela jest burzliwa i napięta, Hamas oczywiście trzyma się mocniej” – stwierdził. Przez prawie dwa lata Hamas nie wierzył w groźby Izraela, co pozwoliło mu na przedłużenie konfliktu.
Kluczem do zwycięstwa, twierdzi Arbel, jest uderzenie w największą strategiczną słabość Hamasu: jego zależność od ludności Gazy jako żywej tarczy. „W pewnym sensie Izrael od początku wojny nie potraktował w sposób inteligentny kwestii ludności Gazy jako odrębnego obszaru, który ma tak głęboki wpływ na kampanię” – stwierdził.
Oddzielając ludność od terrorystów, Izrael może pozbawić Hamas głównego środka obrony. Arbel przedstawił scenariusz, w którym mediatorzy mówią Hamasowi, że powinien dążyć do uwolnienia palestyńskich więźniów politycznych, zgodzić się na wygnanie swoich przywódców z Gazy i rozbrojenie, w przeciwnym razie czeka go śmierć i utrata wszystkiego.
„Czy zgodzi się na to? Jeśli zostaną zastosowane środki nacisku. Oni reagują tylko na siłę” – podsumował Arbel.
Arbel zauważył jednak, że nawet to nie jest pewnym wynikiem, ze względu na ideologię męczeństwa dżihadystów, która przenika Hamas. „Hamas jest gotów mordować izraelskie dzieci i usprawiedliwia to tym, że wyrosną one na żołnierzy. Jest gotów patrzeć, jak jego ludzie giną i pozostają bez dachu nad głową, żyjąc w namiotach i walcząc o jedzenie. Wszystko jest usprawiedliwione dla dżihadu” – stwierdził, zwracając uwagę na przekonanie Hamasu, że następne pokolenie Palestyńczyków będzie kontynuowało wojnę.
Tymczasem ostatnie wydarzenia w Gazie pokazują, że narastają tarcia między lokalną ludnością a Hamasem. Według niedzielnego raportu „Israel Hayom” uzbrojeni członkowie klanu Jundiya napadli na szpital Al-Maamadani (znany również jako Al-Ahli), starając się z bojownikami Hamasu z Sahm (wewnętrznej jednostki bezpieczeństwa Hamasu), którzy ukrywali się w szpitalu. Kiedy Hamas wysłał posiłki, zostały one podobno zaatakowane przez samoloty izraelskich sił zbrojnych. Incydent ten podkreśla wewnętrzne podziały, które mogą zostać wykorzystane przez Izrael w przypadku rozpoczęcia pełnej operacji, potencjalnie przyspieszając upadek kontroli Hamasu od wewnątrz.
Izraelskie siły zbrojne stwierdziły ze swojej strony, że jeden z ich samolotów zaatakował uzbrojoną komórkę terrorystyczną Hamasu, która działała w pobliżu i na terenie szpitala Al-Maamadani w dzielnicy Zaytun. „Terroryści zostali zidentyfikowani podczas przechowywania i wyposażania się w broń na terenie szpitala, który wykorzystywali jako schronienie”.
Szef sztabu IDF, generał porucznik Eyal Zamir, odwiedził w niedzielę Strefę Gazy, aby nadzorować ostatnie przygotowania. W oświadczeniu skierowanym do dowódców oświadczył: „Dzisiaj zatwierdzamy plan kolejnej fazy wojny. Podobnie jak podczas ostatnich operacji w Iranie, Jemenie, Libanie, Judei i Samarii oraz w Strefie Gazy, będziemy nadal zmieniać rzeczywistość bezpieczeństwa. Utrzymamy tempo operacji ‘Rydwany Gedeona’, koncentrując się na Gazie. Będziemy kontynuować ataki aż do ostatecznego pokonania Hamasu, mając zawsze na uwadze los zakładników”.
Dodał: „Wkrótce przejdziemy do kolejnej fazy operacji ‘Rydwany Gedeona’, w ramach której będziemy kontynuować ataki na Hamas w Gazie aż do jego ostatecznego pokonania. Operacja ‘Rydwany Gedeona’ osiągnęła swoje cele; Hamas nie posiada już takich samych możliwości jak przed operacją; zadaliśmy mu poważny cios”.
W międzyczasie delegacja Hamasu pozostała w Kairze, stolicy Egiptu, w celu przeprowadzenia „intensywnych rozmów” z mediatorami z Egiptu i Kataru. Źródło zaznajomione ze szczegółami poinformowało i24NEWS, że w Egipcie oczekiwano przybycia premiera Kataru szejka Mohammeda bin Abdulrahmana Al Thaniego, który miał dołączyć do rozmów.
Generał brygady (w stanie spoczynku) Harel Knafo, były dowódca Kolegium Dowodzenia i Sztabu Sił Obronnych Izraela oraz szef sztabu Dowództwa Południowego, powiedział w niedzielę w Jerusalem Press Club, że od początku wojny planem powinno być całkowite zajęcie całej Strefy Gazy.
„Stwierdziliśmy, że nie ma innej alternatywy niż zajęcie wszystkich terytoriów, kontrolowanie wszystkich cywilów w całej Strefie Gazy, ponieważ w żaden inny sposób Hamas nie wypuści wszystkich zakładników za darmo” – powiedział Knafo. „I oczywiście nie będzie skłonny oddać swojej broni”.
Knafo wyjaśnił, że krok ten został opóźniony, ponieważ Izrael musiał nadać priorytet neutralizacji zagrożeń ze strony Hezbollahu w Libanie, zmianie sytuacji strategicznej w Syrii oraz irańskiemu programowi jądrowemu.
Knafo ocenił, że Izrael osiągnął już około 80% swoich celów wojennych. „80% zakładników znajduje się obecnie w Izraelu” – stwierdził, dodając: „Jeśli chodzi o drugi cel, czyli rozbicie Hamasu, również osiągnęliśmy 80%”. Nie mają oni już żadnej strategicznej broni przeciwko Izraelowi. Nie mogą zrobić prawie nic cywilom mieszkającym w pobliżu Strefy Gazy”.
Jednak argumentował, że aby osiągnąć ostatnie 20%, nieunikniona jest teraz pełna operacja lądowa. Przyznał, że stanowi to poważne zagrożenie dla pozostałych zakładników, ale twierdził, że opóźnienie operacji jest dla nich również wyrokiem śmierci.
„Widzieliście zdjęcia zakładników, widzieliście, jak wyglądają, widzieliście, jak są głodzeni i nie mają żadnej pomocy” – stwierdził. „Myślę, że umrą, zanim zakończymy operację, jeśli wybierzemy inny plan [oblężenie]. Nie wiem, czy mamy wystarczająco dużo czasu, aby odzyskać wszystkich zakładników”.
Jeśli chodzi o ludność cywilną Gazy, Knafo stwierdził, że przed rozpoczęciem ofensywy zostanie ona ostrzeżona o konieczności ewakuacji. „Ostatecznie będziemy musieli wkroczyć do Gazy i myślę, że każdy, kto tam pozostanie, zostanie uznany za bojownika. W przeciwnym razie uciekłby. Wie o zagrożeniu, wie, że nadchodzimy z dużymi siłami” – stwierdził Knafo.
Kategorie: Uncategorized

