
Sojusz rumuńskiego satrapy Nicolae Ceaușescu z Jasirem Arafatem był jednym z najbardziej paradoksalnych i cynicznych aliansów zimnej wojny – dyktator, który bezlitośnie niszczył własnych obywateli, wspierał palestyńskich terrorystów, udających „bojowników o wolność” świeżo wymyślonej Palestyny i korzystał z ich usług w celu prześladowania rumuńskiej emigracji.
Monica Lovinescu była rumuńską krytyczka literacka i dziennikarka, która po 1947 r. została na emigracji we Francji. Od 1962 r. współtworzyła paryskie redakcje Radia Wolna Europa, prowadząc słuchane w kraju audycje. Była jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy rumuńskiej opozycji intelektualnej na uchodźstwie.
Krytyka reżimu oraz wpływ audycji RWE sprawiły, że Lovinescu i jej mąż, Virgil Ierunca, byli priorytetowymi celami rumuńskiej bezpieki (Securitate). Naciski prowadzono od lat 50., szantażowano ją, grożąc represjami wobec jej mieszkającej w Rumunii matki Ecateriny Bălăcioiu (która zmarła w więzieniu po aresztowaniu przez komunistyczne władze), nieustająco obserwując i prowadząc wobec niej kampanię oszczerstw. W połowie lat 70. Lovinescu mocno angażowała się w obronę dysydenta Paula Gomy, co dodatkowo podniosło napięcie wokół niej. 18 listopada 1977 r., dzień przed jej urodzinami, w bramie domu przy 8, rue François-Pinton w Paryżu napadło ją dwóch napastników. Została ciężko pobita i trafiła w stanie śpiączki do paryskiego szpitala Saint-Louis. Po pięciu dniach, wbrew zaleceniom lekarzy, opuściła szpital, aby wziąć udział w konferencji prasowej związanej z przyjazdem Gomy i opowiedzieć o napaści na antenie RWE.
Napad zorganizowała Securitate na polecenie władz w Bukareszcie – ale nie własnymi rękami. Według relacji Iona Mihai Pacepy oraz rumuńskich źródeł archiwalnych, wykonawcami byli dwaj Palestyńczycy powiązani z OWP, wynajęci przez wywiad zagraniczny (DIE) za pośrednictwem Carlosa Szakala, międzynarodowego terrorysty współpracującego wówczas z reżimami bloku wschodniego. Szakal od lat utrzymywał bliskie kontakty z OWP i z wieloma służbami komunistycznymi, wykonując dla nich „brudne zlecenia”, które wymagały użycia przemocy poza granicami kraju. To właśnie przez jego sieć kontaktów Securitate zyskała dostęp do arabskich wykonawców, mogących przeprowadzić zamach w Paryżu bez ryzyka, że trop poprowadzi do Bukaresztu.
Jak to się stało, że tak zwani Palestyńczycy wykonywali brudną robotę dla rumuńskiej bezpieki, bez żadnych skrupułów katując kobietę walczącą o wolność, którym to pojęciem Arafat, OWP i wszyscy ich spadkobiercy z Hamasem włącznie aż po dziś dzień z taką łatwością szermują?
Otóż związki Securitate z OWP (Organizacją Wyzwolenia Palestyny) były częścią szerszej, systemowej współpracy między reżimem Nicolae Ceaușescu a przywódcami palestyńskimi i innymi organizacjami arabskimi w latach 70. i 80. W 1972 r. Ceaușescu przyjął Jasira Arafata w Bukareszcie, był to jeden z pierwszych oficjalnych przywódców bloku komunistycznego, który uznał OWP za „reprezentanta narodu palestyńskiego”. Od tego czasu Rumunia samozwańczo przyjęła rolę pomostu między światem arabskim a krajami bloku wschodniego. Ceaușescu widział w Arafacie partnera politycznego i zarazem narzędzie wzmacniania swojej pozycji wobec Moskwy i Zachodu.
Securitate, zwłaszcza jej wywiad zagraniczny (Departamentul de Informații Externe – DIE), prowadziła regularne szkolenia ludzi OWP i innych organizacji palestyńskich w Rumunii. W zamian agenci rumuńscy mogli korzystać z kontaktów Arafata w Libanie, Syrii czy Tunezji.
Według relacji Pacepy Palestyńczycy z OWP byli czasem wykorzystywani do operacji, których Bukareszt nie chciał podpisywać własnym nazwiskiem, jak m.in. sabotaż, porwania, ataki na emigrantów i dysydentów.
Rumunia chciała być niezależna od Moskwy i prowadziła własną politykę zagraniczną. Ceaușescu postawił na balansowanie między Izraelem (utrzymywał z nim dyplomatyczne stosunki, w odróżnieniu od reszty bloku wschodniego) a światem arabskim.
W praktyce oznaczało to, że z jednej strony Bukareszt oferował pośrednictwo pokojowe (np. między Beginem a Sadatem), a z drugiej pozwalał OWP działać na swoim terytorium.
Współpraca z OWP dawała też korzyści finansowe – Rumunia sprzedawała broń arabskim krajom i grupom, korzystając z pośrednictwa palestyńskiego.
Departament operacyjny Securitate (DIE, później CIE) miał sekcję ds. „organizacji rewolucyjnych świata arabskiego”. Koordynował ją gen. Nicolae Doicaru, a po nim Ion Mihai Pacepa (do 1978). To właśnie z tych struktur wychodziły zlecenia ataków na emigrację polityczną w Europie Zachodniej.
W praktyce Securitate używała agentów OWP jako podwykonawców, dawano im sprzęt, paszporty dyplomatyczne, pieniądze, a w zamian oczekiwano wykonania „zadań specjalnych”, takich jak pobicie Lovinescu czy sabotaż wobec emigracyjnych redakcji.
Po ucieczce Pacepy w 1978 roku ujawniono te powiązania w raportach CIA i w prasie zachodniej (m.in. Le Monde i The Times).
W latach 70. większość służb bloku wschodniego współpracowała z OWP – KGB, Stasi, StB, bułgarskie DS i rumuńska Securitate. Palestyńczycy zapewniali „dostęp terenowy” na Bliskim Wschodzie, a w zamian otrzymywali szkolenia, paszporty i broń.
Rumunia była szczególna, bo jako jedyna utrzymywała równoległe kontakty z Izraelem. To przyjemnie łechtało nienasycone ego Ceaușescu – był tym jedynym pośrednikiem, który mógł rozmawiać zarówno z Arafatem, jak i z premierem Izraela.
W praktyce prowadziło to do współpracy w operacjach wywiadowczych i terrorystycznych, a jednym z takich skutków była właśnie brutalna napaść na Monicę Lovinescu w 1977 roku.
Po upadku Ceaușescu dokumenty Securitate potwierdziły kontakty z OWP, ale nazwisk palestyńskich wykonawców ataków nie ujawniono. Wiadomo jednak, że przez lata w Bukareszcie działało przedstawicielstwo OWP z pełnym statusem dyplomatycznym.
Sam Arafat utrzymywał z Rumunią przyjazne stosunki do końca życia, a jego ostatnia wizyta w Bukareszcie odbyła się w 2002 roku, co pokazuje, że te więzi sięgały głęboko w struktury państwowe, a nie tylko wywiadowcze.
Nie tylko Rumunia utrzymywała takie ścisłe relacje z Palestyńczykami. Wszystkie państwa bloku wschodniego robiły to, co nakazywała im centrala w Rosji. A ta sterowała antyizraelską polityką, a więc tym samym dążyła do wspierania palestyńskiego terroryzmu, określając go oczywiście mianem dążeń wolnościowych.
Państwa tzw. socjalistyczne budowały relacje z Palestyńczykami, co stworzyło sieć wpływów i kanałów, które przetrwały transformację, z czasem zmieniając formę. Współcześnie, gdy np. Strefa Gazy lub inne terytoria są wspierane przez Rosję, można to częściowo widzieć jako przedłużenie zimnowojennych relacji.
Echo tamtych powiązań rezonuje dziś w rosyjskim wsparciu dla Hamasu.
W latach siedemdziesiątych Palestyńska Organizacja Wyzwolenia współpracowała niemal z każdym krajem bloku wschodniego. Wtedy jeszcze nie nazywano tego terroryzmem. Oficjalnie mówiono o „szkoleniach wojskowych dla zaprzyjaźnionych narodów” albo o „solidarności z krajami Trzeciego Świata”. W rzeczywistości była to dobrze zorganizowana sieć wsparcia dla organizacji, które prowadziły zamachy, porwania i ataki na cywilów w Europie i na Bliskim Wschodzie.
Każdy kraj bloku wschodniego miał swój własny kanał współpracy z OWP. NRD dostarczała im sprzęt i fałszywe dokumenty, Czechosłowacja szkoliła ich w ośrodkach pod Pragą, Polska im sprzedawała broń przez spółki handlu zagranicznego, Bułgaria użyczała portów i samolotów, ZSRR zapewniał ochronę dyplomatyczną i propagandową, Rumunia dostarczała ludzi i pieniądze. Wymiana była dwustronna – arabscy terroryści mogli korzystać z europejskich paszportów i schronień, a w zamian ich struktury stały się narzędziem wpływu Kremla i jego satelitów w świecie arabskim.
Przyjrzyjmy się temu nieco dokładniej.
NRD (Stasi) to byli mistrzowie dokumentów i logistyki. Stasi dostarczała fałszywe paszporty, wizy i tożsamości dla terrorystów palestyńskich. Grupy związane z OWP, takie jak Czarny Wrzesień czy Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (PFLP), korzystały z kanałów przerzutowych przez Berlin Wschodni, Lipsk i Drezno. Archiwa Stasi zawierają dowody, że w latach 70. i 80. do ponad 100 Palestyńczyków wystawiono wschodnioniemieckie dokumenty tymczasowe. Stasi prowadziła też tajne szkolenia dla członków Fatah i PFLP w „szkołach bezpieczeństwa państwowego” (np. w Gera i w Poczdamie)
Czechosłowacja (StB) zajmowała się dostarczaniem broni i organizowanie obozów szkoleniowych.
W latach 1970-1989 Czechosłowacja przekazała PLO setki ton broni, granatów, RPG i amunicji, głównie przez tzw. Interport Bratislava i porty bułgarskie. Obozy szkoleniowe znajdowały się m.in. w Libavá, Zastávka i Mimoň, gdzie szkolono Palestyńczyków w sabotażu, dywersji, obsłudze materiałów wybuchowych. Szkolenia odbywały się pod przykrywką kursów wojskowych dla „studentów z krajów zaprzyjaźnionych”. Zachowały się raporty StB i fotografie dokumentujące wizyty palestyńskich „oficerów”. Po 1989 roku czeskie MSZ potwierdziło, że PLO korzystała z państwowej logistyki wojskowej Czechosłowacji.
Polska (WSW i Zarząd II SG WP) stanowiła dla palestyńskiego terroryzmu zaplecze szkoleniowo-handlowe. W PRL-u prowadzono regularne szkolenia wojskowe dla bojowników OWP, głównie w ośrodkach w Zegrzu, Bydgoszczy i Legionowie. Archiwa IPN (dawne materiały WSW) zawierają raporty o „grupach kursantów z Bliskiego Wschodu”, wśród których byli Palestyńczycy. Polska eksportowała też broń przez centrale handlu zagranicznego – Cenzin, Polservice i Pezetel. Polska była również punktem tranzytowym dla broni sowieckiej wysyłanej na Bliski Wschód.
Bułgaria (DS) organizowała porty, paszporty i tranzyt. Bułgaria, kontrolując porty nad Morzem Czarnym, była kluczowym kanałem przerzutowym broni do Libanu i Syrii. W Warnie i Burgas działały magazyny OWP, formalnie należące do państwowych spółek eksportowych. Bułgarskie służby DS pomagały też organizować przeloty i przewozy lotnicze z pomocą państwowych linii Balkan Airlines. Raport CIA z 1984 r. określał Bułgarię jako „kluczowe ogniwo łańcucha wsparcia palestyńskich grup paramilitarnych”.
No i last but not least – ZSRR jako centrum koordynacji i szkolenia oficerów. OWP była finansowana i zbrojona przez Związek Radziecki od końca lat 60. Palestyńczycy studiowali w ZSRR na kursach wojskowych i inżynieryjnych w Moskwie, Kijowie i Taszkencie. KGB utrzymywało w kontakcie z OWP tzw. rezydenturę przywódczą, a Arafat był wielokrotnie przyjmowany w Moskwie. W 1972 r. KGB uruchomiło projekt „Vostok”, obejmujący szkolenia terrorystyczne i techniczne dla grup bliskowschodnich, w tym palestyńskich.
O Rumunii (Securitate) i jej outsourcingu przemocy już wspominałam powyżej.
OWP była łącznikiem między państwowym terrorem komunistycznym a rewolucyjnym terrorem zachodnim. Poprzez sieci szkoleniowe bloku wschodniego Palestyńczycy nawiązywali kontakty z Czerwonymi Brygadami, RAF, Action Directe, ETA, Baader-Meinhof, a także z japońską Armią Czerwonej. Większość z tych grup trenowała w tych samych obozach w Libanie i Syrii, często pod nadzorem oficerów szkolonych wcześniej w Europie Wschodniej. To właśnie ta sieć stworzyła model, który dziś przypomina relacje między Rosją, Iranem i Hamasem.
Rosja, która dziś wspiera Hamas korzysta z tych samych wzorców, ludzi i kanałów wpływu, które powstały właśnie wtedy.
Z perspektywy europejskiej kanapy łatwo potępiać reakcje Izraela, nie pamiętając, że przez dziesięciolecia państwo to żyło w otoczeniu struktur terroru, wspieranych i szkolonych przez całe imperium państw socjalistycznych. Palestyński terroryzm nie był spontanicznym buntem, lecz częścią zorganizowanego, międzynarodowego projektu, w którym brały udział wywiady, dyplomaci i ideolodzy. Izrael reagował na to tak, jak reaguje każde państwo w stanie permanentnego zagrożenia – obroną, coraz bardziej twardą, ale całkowicie zrozumiałą w sensie egzystencjalnym.
Problem polega na tym, że od Izraela oczekuje się dziś zachowań właściwych dla Szwajcarii, a nie dla państwa położonego na Bliskim Wschodzie, otoczonego przez wrogów i stale konfrontowanego z przemocą. Wymaga się od niego, by prowadził wojnę w sposób „etyczny”, który nie istnieje w żadnej innej części świata, i by stosował kodeks humanitarny wobec tych, którzy kierują się logiką unicestwienia. To oczekiwanie jak na dłoni pokazuje nam moralną schizofrenię Zachodu.

Kategorie: Uncategorized


To Polska szkolila palestynskich porywaczy samolotow. Kontrole na lotniskach zaczely sie po tym najwiekszym kiedykolwiek wkladzie Polski do Swiata. Nowy powod do dumy.