
Narodowa hańba w Białym Domu
Podczas przesłuchania w Białym Domu, które rzekomo miało być poświęcone walce z antysemityzmem, Carrie Prejean Boller zasiadła na oficjalnym rządowym krześle i wskrzesiła starożytne oszczerstwo o „Żydach, którzy zabili Jezusa”. Otwarcie deklarując sprzeciw wobec syjonizmu, zamieniła federalne forum w groteskowe widowisko nienawiści. Nękała żydowskich świadków, którzy przybyli, by opisać antysemityzm po 7 października, bagatelizowała ich doświadczenia, domagała się potępienia Izraela i broniła Candace Owens – a wszystko to w atmosferze gęstej od uprzedzeń. Tylko rabin Meir Soloveichik stawił jej czoła, przedstawiając fakty i zachowując godność, podczas gdy fundamenty moralne kruszyły się pod rządami administracji, która pozwoliła na głośne wyrażanie średniowiecznej nienawiści z serca rządu Stanów Zjednoczonych.
Antysemityzm nie pojawia się z partyjną plakietką ani nie prosi o pozwolenie. Wpełza na ambony i podium, przenika przez żargon Ivy League i uświęcone szyderstwa, uśmiechając się podczas ostrzenia tych samych starych noży. W tym tygodniu wszedł prosto do Białego Domu i przemówił głośno, bezwstydnie, bez skruchy – upojony wiekami krwawych kłamstw, podczas gdy tchórze ze wszystkich stron udawali, że to tylko „polityka”, a nie trucizna. Jeśli ktoś nadal próbuje rozstrzygnąć, czy nienawiść do Żydów jest „problemem lewicy” czy „prawicy”, to całkowicie nie rozumie sedna sprawy. To choroba społeczna, a każdy, kto ją minimalizuje, usprawiedliwia lub przemianowuje na „wiarę” lub „aktywizm”, nie jest zdezorientowany. Jest współwinny.
To, co wydarzyło się w Białym Domu, nie jest jedynie partyjnym wstydem. To narodowa hańba.
Członkini federalnej komisji ds. wolności religijnej wstała podczas oficjalnego przesłuchania w sprawie antysemityzmu i powtórzyła oszczerstwo o „zabójcach Chrystusa”. Następnie, bez mrugnięcia okiem, ogłosiła sprzeciw wobec syjonizmu jako kwestię wiary. To jedno zdanie powinno było natychmiast zakończyć jej nominację i publiczną rolę.
To sformułowanie nie jest teologią. Nie jest wiarą ani opinią. To historyczna broń. Krwawe oskarżenie, które przez wieki uzasadniało wypędzenia, masakry, przymusowe nawrócenia i getta. To kłamstwo wykrzykiwane, gdy Żydów palono, topiono i wymazywano z historii. Wypowiadanie go dzisiaj nie jest ignorancją – to moralny wandalizm.
Oszczerstwo to nie padło w ramach internetowej tyrady czy w zapomnianym zakątku sieci, ale podczas rządowego przesłuchania, prosto w twarz Żydom opisującym nienawiść, jakiej doświadczają od 7 października. To nie była niezdarność czy niefortunne sformułowanie. To było okrucieństwo.
Oto prawda, której wielu chce uniknąć:
Skrajna lewica przekształciła antysemityzm w formę sztuki opakowaną w aktywizm. Krzyczą o sprawiedliwości, odmawiając Żydom prawa do posiadania własnego państwa. Skandują o wyzwoleniu, usprawiedliwiając terror i wymazując żydowską historię. Nieustannie mówią o „bezpiecznych przestrzeniach”, jednocześnie nakazując Żydom milczenie lub potępianie własnej tożsamości. Ich nienawiść przybiera formę akademickiego języka, ale pozostaje nienawiścią.
Skrajna prawica chowa się za religią i tradycją. Recyklingują średniowieczne oszczerstwa, szepczą o „żydowskiej władzy” i udają, że to kwestia wiary, a nie bigoterii. Mówią o zachodniej cywilizacji, jednocześnie wskrzeszając kłamstwa, które skąpały Europę w żydowskiej krwi.
Różna estetyka. Ta sama obsesja. Ta sama tchórzliwość.
A potem jest milczące centrum. Ci, którzy załamują ręce i twierdzą, że „to skomplikowane”. Ludzie, którzy czekają na sondaże, zanim zdecydują, czy warto sprzeciwić się antysemityzmowi. Historia ma nazwę dla takiej postawy: to współudział.
Syjonizm nie jest ekstremizmem. Syjonizm to przetrwanie Żydów. Sprzeciwianie się mu oznacza wiarę w to, że każdy naród na ziemi zasługuje na samostanowienie – z wyjątkiem Żydów. To stanowisko nie jest odważne ani oświecone. To bigoteria ubrana w szaty szacunku.
Widok żydowskich świadków, którzy byli pouczani i lekceważeni podczas mówienia o swoim cierpieniu, był nieprzyzwoity. To nie było niedopatrzenie ani dialog. To było nękanie przeprowadzone na tyle uprzejmie, by tchórze mogli je usprawiedliwić.
Jestem niezależny, ponieważ odmawiam ślepego posłuszeństwa partii. Nie będę usprawiedliwiał nienawiści tylko dlatego, że pochodzi z „mojej” strony. Jeśli antysemityzm pojawia się na lewicy – należy go potępić. Jeśli na prawicy – tak samo. Jeśli w centrum – również.
Organ rządowy mający bronić wolności religijnej nie może zatrudniać osoby szerzącej antysemicką truciznę. Utrzymywanie jej na stanowisku nie jest neutralnością – jest cichym poparciem. Należy ją usunąć natychmiast, publicznie i bez eufemizmów.
Do wszystkich, którzy próbują to łagodzić lub „szukać kontekstu”: wasze milczenie nie jest umiarem. Jest kapitulacją. Antysemityzm nie staje się akceptowalny, bo brzmi jak wykształcenie. Nie staje się święty, bo cytuje Pismo. I nie może być tolerowany tylko dlatego, że konfrontacja z nim jest niewygodna.
To jest granica. Została przekroczona. Udawanie, że jest inaczej, sprawia, że historia zaczyna się powtarzać.
Kategorie: Uncategorized


Skrajna prawica to takie same zakute łby jak lewica.
Administracja Trumpa szybko usunęła Carrie Prejen Boller, byłą zwyciężczynię konkursu Miss Kalifornii, z rady religijnej Białego Domu po oskarżeniach o próbę „zawłaszczenia” przesłuchania na temat antysemityzmu, co spotkało się z aplauzem przywódców religijnych i konserwatystów.
Carrie Prejean została wyrzucona z Komisji Wolności Religijnej i dzięki Bogu” – powiedział Fox News Digital były urzędnik Białego Domu Trumpa w reakcji na dymisję. „Te komisje istnieją po to, by realizować program prezydenta, a nie służyć jako platforma do osobistej nienawiści do Żydów”.
Prejean Boller została usunięta z Komisji Wolności Religijnej Białego Domu po tym, jak próbowała „zawłaszczyć” poniedziałkowe przesłuchanie w sprawie antysemityzmu w USA, aby promować „własne osobiste i polityczne poglądy w dowolnej sprawie”, jak stwierdził przewodniczący komisji, wicegubernator Teksasu Dan Patrick.
https://www.foxnews.com/politics/catholics-conservatives-cheer-ouster-ex-miss-california-from-wh-religious-panel-after-hijacking-hearing