Uncategorized

Antysyjonizm to antysemityzm: Historia nienawiści, która nauczyła się mówić szyfrem

Autor: Maral Salmassi

Moje dzieciństwo w Iranie miało swój stały, mroczny rytuał. Każdego ranka, zanim usiedliśmy w szkolnych ławkach, na dziedzińcu musieliśmy zmierzyć się z dwoma upiorami, które reżim wykreował na naszych największych wrogów: Izraelem i Stanami Zjednoczonymi. Staliśmy w karnych szeregach, skandując rytmicznie: „Śmierć Izraelowi”, „Śmierć Ameryce”. Jako dziecko zastanawiałam się, kim właściwie są ci złowrodzy „syjoniści”, których codziennie przeklinaliśmy. O Amerykanach wiedziałam niewiele, ale moje skojarzenia były raczej niewinne – kochałam muzykę George’a Michaela, a na kasetach wideo podkradałam rodzicom seanse Rocky’ego i Flashdance. Ameryka, w moich dziecięcych oczach, wydawała się całkiem w porządku.

Zaczęłam więc zadawać sobie niebezpieczne pytanie: a co, jeśli syjoniści też są w porządku? Wiedziałam jedno – islamski reżim, w którym dorastałam, wysysał radość z każdej sekundy życia. Moja matka była wzywana do gabinetu dyrektora niemal codziennie. Powody? Błahe, wręcz surrealistyczne. Raz ukarano mnie za to, że na moich czerwonych trampkach wypisałam nazwy ulubionych zachodnich zespołów. Uznano to za akt antyislamski, za uleganie „zachodniej dekadencji”. Ale było już za późno – demony wolności zdążyły mnie opętać.

Wiele lat później, już w Niemczech, poznałam artystę, który dorastał w NRD. Choć żyliśmy w skrajnie różnych kulturach – on w komunistycznej dyktaturze, ja w religijnej teokracji – nasze historie były lustrzanym odbiciem. W obu tych systemach antysemityzm, wstydliwie skrywany pod eufemizmem „antysyjonizmu”, stanowił fundament doktryny państwowej. W Iranie „walka o Palestynę” była religijnym obowiązkiem przeciwko „Małemu Szatanowi”. W NRD Palestyńczycy byli „towarzyszami” w globalnym starciu z kapitalizmem. Moi niemieccy przyjaciele opowiadali mi, jak palestyńscy studenci w NRD przechodzili szkolenia w obozach powiązanych z tajnymi służbami reżimu. Nienawiść do Izraela była uniwersalną walutą dyktatur.

Jednak nie zawsze tak było. Warto przypomnieć, że tuż po II wojnie światowej Związek Radziecki początkowo popierał powstanie Izraela, a w 1948 roku, za pośrednictwem Czechosłowacji, dostarczał mu broń. Moskwa liczyła, że młode państwo stanie się socjalistycznym przyczółkiem na Bliskim Wschodzie. Gdy te nadzieje prysły, radziecka propaganda dokonała gwałtownego zwrotu, tworząc trzecią, najgroźniejszą mutację antysemityzmu.

Zanim jednak przeanalizujemy radziecką machinę kłamstwa, musimy wrócić do korzeni samego syjonizmu. Wbrew dzisiejszym oskarżeniom, syjonizm nie narodził się z ambicji kolonialnych, lecz z tragicznej i trzeźwej diagnozy: emancypacja Żydów w Europie poniosła klęskę. Teodor Herzl, ojciec politycznego syjonizmu, nie był religijnym fanatykiem. Był całkowicie zlaicyzowanym, wiedeńskim dziennikarzem, dzieckiem Oświecenia. Wierzył, że asymilacja i integracja uczynią Żydów równoprawnymi obywatelami świata.

Zmieniła go afera Dreyfusa. Widok paryskiego tłumu skandującego „Śmierć Żydom” podczas procesu niewinnego oficera był dla Herzla wstrząsem. Zrozumiał, że antysemityzm nie jest reliktem średniowiecza, który zniknie wraz z postępem nauki. Był on strukturalną, niemal genetyczną cechą nowoczesnych społeczeństw. Herzl w swoim manifeście Der Judenstaat (1896) postawił tezę: problemem nie są indywidualne uprzedzenia, lecz nienormalna sytuacja polityczna narodu bez państwa. W świecie państw narodowych naród bez własnego terytorium zawsze będzie bezbronny. Rozwiązaniem nie była więc kolejna reforma kulturowa, lecz suwerenność.

Historia potwierdziła diagnozę Herzla w sposób najbardziej makabryczny. Holokaust – przemysłowe ludobójstwo sześciu milionów ludzi – wydarzył się w samym sercu cywilizowanej Europy. Po wojnie dramat trwał dalej: około 850 000 Żydów zostało wywłaszczonych i wypędzonych z krajów arabskich, gdzie ich społeczności istniały od stuleci. Ci ludzie nie szukali schronienia w Europie. Udali się do Izraela. Syjonizm stał się tratwą ratunkową dla ocalałych z krematoriów Europy i pogromów Bliskiego Wschodu.

Współczesny antysyjonizm, z którym mierzymy się dzisiaj na zachodnich uniwersytetach i ulicach, nie jest jednak prostą kontynuacją nazizmu. O ile Hitler definiował Żydów jako wroga rasowego, o tyle ramy dzisiejszego dyskursu politycznego wykuł Józef Stalin. Pod koniec lat 40. dyktator zaczął postrzegać Żydów jako „kosmopolitów bez korzeni” – element nielojalny wobec imperium radzieckiego. Kulminacją tej paranoi była „afera lekarzy” oraz „Noc zamordowanych poetów”, czyli czystki wymierzone w żydowską inteligencję.

To był moment kluczowy: antysemityzm przestał być rasowy, a stał się polityczny. Żydzi zostali przedstawieni jako agenci globalnego spisku imperialistycznego. Po wojnie sześciodniowej w 1967 roku ZSRR uruchomił globalną machinę propagandową. To wtedy powstała narracja o syjonizmie jako „rasizmie, kolonializmie i imperializmie”. Sowieci wzięli strukturę starych teorii spiskowych, takich jak carskie fałszerstwo Protokoły mędrców Syjonu, i podmienili w nich tylko jedno słowo: „Żydzi” stali się „syjonistami”. Spisek rasowy stał się spiskiem politycznym, dzięki czemu nienawiść stała się możliwa do wyeksportowania na lewicowe salony Zachodu i do krajów Trzeciego Świata.

Dziś obserwujemy hybrydę tych wszystkich mrocznych tradycji. Współczesny antysyjonizm wykorzystuje język praw człowieka i antykolonializmu, by ukryć starą jak świat strukturę uprzedzeń: wiarę w ukrytą, złowrogą władzę kontrolującą media i finanse. Antysemityzm wyróżnia się niespotykaną trwałością i zdolnością adaptacji. W średniowieczu mówił językiem teologii, w XIX wieku językiem biologii i rasy, w XX wieku przyjął maskę antyimperializmu.

Musimy to głośno powiedzieć: dzisiejszy antysyjonizm nie jest krytyką rządu w Jerozolimie. Jest najnowszą, najdoskonalszą mutacją nienawiści, która nauczyła się posługiwać szyfrem nowoczesności, by przetrwać i znów zatruwać ludzkie umysły. Jako kobieta, która dorastała w cieniu haseł „Śmierć Izraelowi”, widzę to wyraźniej niż kiedykolwiek.


Antysyjonizm to antysemityzm: Historia nienawiści, która nauczyła się mówić szyfrem

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.