Uncategorized

Sderot przy granicy ze Strefą Gazy kiedyś tętniło życiem. Dziś to wymarłe miasto

Bartosz T. Wieliński


8.01.2024, Sderot, posterunek policji - główny cel Hamasu podczas ataku z 7 października 2023 r.

8.01.2024, Sderot, posterunek policji – główny cel Hamasu podczas ataku z 7 października 2023 r. (FOT. ALBERTO PIZZOLI / AFP / EAST NEWS)

Podczas ćwiczeń wojsko przyjeżdżało do Sderot w ciągu kwadransa. Gdy uderzył Hamas, na odsiecz trzeba było czekać pół dnia. 100 dni po ataku izraelskie władze kłócą się o rozliczenia winnych.

– Nie chcę komentować naszej polityki. Ale w tej sprawie potrzebne jest drobiazgowe śledztwo. Na własne oczy widziałem rzeczy, które nie miały prawa się wydarzyć – mówi 68-letni Coby Harusz, emerytowany oficer izraelskiej armii. Stoimy na chodniku przy ulicy Herzla w Sderot, izraelskim mieście położonym ledwie półtora kilometra od granicy Strefy Gazy. Miejscowość znajduje się w tzw. otoczce, szerokim na 7 km przygranicznym pasie ziemi, który leży w zasięgu nie tylko rakiet, ale też moździerzy Hamasu. Mimo regularnych ostrzałów jeszcze jesienią zeszłego roku żyło tu 70 tys. ludzi.

Sderot, założona na pustyni w latach 50. osada dla żydowskich uciekinierów z Europy i Bliskiego Wschodu, tętniło życiem dzięki pracującym w okolicy rolnikom. Przyjeżdżali tu załatwić sprawy w banku, zrobić zakupy, do lekarza, do kina. Dziś miasto jest wymarłe. W ciągu kwadransa na chodniku naliczyłem ledwie kilku miejscowych. Mężczyźni na plecach nosili karabiny.

Na wjeździe do miasta stoi posterunek. Podstarzały rezerwista na mój widok nawet nie podniósł się z krzesła. Pytam Harusza, dlaczego mężczyzna jest tu sam. – W okolicy roi się od wojska. Dziś nie ma sensu trzymać więcej ludzi na posterunku – odpowiada.

Rozmowę co chwilę zagłusza huk wojskowych odrzutowców. Izraelskie lotnictwo bombarduje pozycje Hamasu w Strefie Gazy, a wojska lądowe walczą na obrzeżach tamtejszych miast. Mimo izraelskiej przewagi, ostrzałów i bombardowań Hamas ciągle się trzyma dzięki systemowi podziemnych tuneli, w których ukrywa swoje punkty dowodzenia i składy broni oraz amunicji. Cenę za to płacą żyjący w Gazie cywile. Według szacunków służby zdrowia kontrolowanej przez Hamas w Strefie Gazy zginęło już ponad 26 tys. osób, w większości kobiety i dzieci.

Po drugiej stronie ulicy rozpościera się pusta parcela. Z zaschniętego błota w kilku miejscach wyzierają druty zbrojeniowe, które ktoś przyozdobił izraelskimi flagami. To jedyny ślad po posterunku policji w Sderot, ogrodzonej wysokim płotem betonowej fortecy, którą 7 października 2023 r. zdobył Hamas.

22.11.2023, ciężarówki UNRWA z pomocą humanitarną dla Palestyńczyków wjeżdżają na teren Strefy Gazy od strony Egiptu.

– Zaczęło się od deszczu rakiet – opowiada Harusz. Mieszkańcy Sderot przywykli do ostrzału. Na miasto Hamas odpala pociski od kilkunastu lat. W 2008 r. w geście solidarności z bombardowanymi Izraelczykami Sderot odwiedził przyszły prezydent USA Barack Obama.

Ćwierć minuty na ratunek

Od momentu ogłoszenia alarmu mieszkańcy mają jakieś 15 sekund, by dotrzeć do bezpiecznego pomieszczenia w domu lub wejść do jednego z betonowych schronów stojących przy ulicach. Tyle potrzebują pociski Hamasu, by dolecieć do miasta. Od kilku lat większość pocisków w locie niszczy Żelazna Kopuła, niezwykle skuteczny system obrony przeciwrakietowej. Ale 7 października atak rakietowy był inny. Z Gazy rakieta leciała za rakietą, ostrzał był nieustanny.

Błyskawiczny przegląd wydarzeń ze świata, o których trzeba wiedzieć.

Zapisz się na autorski newsletter i przekraczaj granice bez ruszania się z domu.

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Agora S.A. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.Więcej

– Nie tylko ja czułem, że szykuje się coś poważnego – mówi Harusz. Jedna z rodzin mimo ostrzału wsiadła do samochodów i postanowiła wyjechać z miasta. Gdy dotarli na rogatki, czekali tam uzbrojeni po zęby terroryści Hamasu, którzy przedarli się przez zapory na granicy. Natychmiast otworzyli do ludzi ogień. Pod miejską biblioteką stanął minibus, którym 15 seniorów ze Sderot i z okolicy, wśród nich kilku ocalałych z Holokaustu, miało pojechać na wypoczynek nad Morze Martwe. Odjazd się opóźniał, bo minibus złapał gumę. Wtedy pod bibliotekę podjechał konwój Hamasu. Palestyńczycy zabili wszystkich. Od kul ginęli też ludzie czekający na zwykłe autobusy ma przystankach. Hamasowcy, pędząc przez miasto, zostawiali za sobą ciała i spalone wraki samochodów.

– Przy każdym przystanku znajduje się schron, w którym można przeczekać atak. Drzwi odblokowują się automatycznie, gdy ogłaszany jest alarm. Ale tego dnia ten system nie zadziałał – mówi Harusz.

Głównym celem Hamasu był komisariat policji. Gdy wyładowane uzbrojonymi ludźmi furgonetki podjechały pod budynek, w środku było zaledwie 25 funkcjonariuszy, bo akurat zmieniały się szychty. Policyjną fortecę zajęto z zaskoczenia, większość policjantów zginęła. Terroryści byli przygotowani, prowadzili rozpoznanie Sderot długo przed atakiem. Ponad 15 tys. mieszkańców Strefy Gazy pracowało w Izraelu, granicę przekraczali na podstawie specjalnych przepustek. Hamasowcy mieli też sprzęt do zakłócania policyjnych częstotliwości radiowych, na dachach pobliskich budynków wystawili strzelców, by brać w krzyżowy ogień każdego, kto zbliżyłby się do zajętego komisariatu.  

Komisariat policji w Sderot, 8.01.2024

Komisariat policji w Sderot, 8.01.2024 FOT. ALBERTO PIZZOLI / AFP / EAST NEWS

– Gdzie było wojsko? – pytam Harusza, który zanim przeszedł na emeryturę, był urzędnikiem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo w Sderot.

– Ćwiczyliśmy taki scenariusz najazdu Hamasu wielokrotnie. Odsiecz przyjeżdżała po kilkunastu minutach. Gdy zaatakowali naprawdę, wojsko przybyło po 10 godzinach. Przez ten czas miasta broniła garstka mieszkańców uzbrojonych w karabiny – odpowiada.

Netanjahu nie chce rozliczeń

Nie tylko w Sderot Izraelczycy utyskują na nieudolność własnej armii, która 7 października nie była w stanie powstrzymać ataku Hamasu. W Sderot zginęło 70 osób, w całej otoczce Strefy Gazy – 1,2 tys. Najwięcej na festiwalu muzycznym pod kibucem w Reim, gdzie Hamas zabił 340 ludzi. Wojskowa odsiecz wszędzie przybywała z opóźnieniem. Hamas miał czas, by wywieźć 240 pojmanych Izraelczyków do Strefy Gazy. Do dziś w podziemnych tunelach więzione są tam jeszcze 132 osoby. Co więcej, podczas walk izraelscy żołnierze przez pomyłkę strzelali też do swoich, zabijając co najmniej kilkanaście osób.

O nieudolność obwiniane są również izraelskie służby wywiadowcze. Po ataku okazało się, że z wielu miejsc do Izraela docierały sygnały, że Hamas szykuje się do poważnego uderzenia. Według izraelskich mediów listę celów Hamasu służby specjalne znały już rok wcześniej. Wiedziały też, że Hamas trenuje atak na zbudowanej w Strefie Gazy makiecie kibucu. Tuż przed atakiem Izrael ostrzegały egipskie służby specjalne. Wszystkie sygnały alarmowe zignorowano.

Atak z 7 października 2023 r. przypomina wydarzenia sprzed pół wieku. W październiku 1973 r. Izrael niespodziewanie zaatakowały wojska Syrii i Egiptu. Wojsko było zupełnie nieprzygotowane, bo informacje o nadchodzącym ataku ignorowano. W obydwu przypadkach daty operacji wyznaczono na żydowskie święta religijne. W 1973 r. było to święto Jom Kippur, w 2023 – święto Simchat Tora.

Po wydarzeniach z 1973 r. niekompetencję wojskowych i wywiadu badała komisja śledcza, na której czele stał prezes Sądu Najwyższego Szymon Agranat. W końcowym raporcie komisja zaleciła wyciągnięcie surowych konsekwencji wobec sześciu wysokich rangą wojskowych, w tym wobec ówczesnego szefa sztabu generalnego, jej prace pogrzebały też polityczne kariery premier Goldy Meir i ministra obrony Mosze Dajana. Gdyby podobną komisję powołać teraz, z pewnością spadłaby głowa premiera Beniamina Netanjahu oskarżanego o to, że bardziej niż zagrożeniem z zewnątrz przejmował się opozycją, która przez cały rok organizowała wielotysięczne demonstracje przeciwko planom pozbawienia niezależności sędziów Sądu Najwyższego. Obecnie w sondażach Netanjahu ma 15 proc. poparcia. Demonstracje domagające się jego dymisji odbywają się regularnie.

Dlatego Netanjahu nie chce rozliczeń i zasłania się trwającą operacją wojskową w Strefie Gazy. – Śledztwo jest konieczne, ale musi poczekać, aż zakończy się wojna – oświadczył niedawno.

Puste ulice Sderot, 8.01.2024

Puste ulice Sderot, 8.01.2024 FOT. ALBERTO PIZZOLI / AFP / EAST NEWS

Izraelski NIK zajmie się sprawą

Jednak na początku stycznia szef sztabu generalnego gen. Herci Halewi powołał zespół śledczy złożony z byłych wysokich rangą wojskowych, który zamierzał przeanalizować działanie wojska podczas ataku Hamasu. Emerytowani generałowie mieli przyjrzeć się pracy wojskowego wywiadu, ocenić postawę dowództwa armii, a także odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zawiódł system elektronicznego monitorowania Strefy Gazy oraz zapory na granicy. Komisję ostro oprotestowali przedstawiciele zasiadającej w rządzie Netanjahu skrajnej prawicy, podnosząc argument, że powołany do gremium został gen. Sza’ul Mofaz. Mofaz dowodził armią, gdy w 2005 r. Izrael wycofywał się ze Strefy Gazy (co skrajna prawica w kontekście ataku Hamasu z 7 października uważa za błąd), później został politykiem i m.in. ministrem obrony. Razem z innymi byłymi wojskowymi brał udział w antyrządowych protestach. W efekcie w zeszłym tygodniu gen. Halewi wstrzymał pracę zespołu.

Nieskuteczność wojska i wywiadu będzie jednak badać zespół Matanjahu Englmana – Kontrolera Państwa Izrael (odpowiednik prezesa polskiej Najwyższej Izby Kontroli).

„Poważne błędy i niedociągnięcia, które doprowadziły do wydarzeń 7 października, wymagają głębokiej analizy i fundamentalnego zbadania we wszystkich aspektach: politycznym, wojskowym i cywilnym. Ich wyjaśnienie jest konieczne i wykonalne mimo trwającej wojny z Hamasem” – napisał Englman w liście do gen. Halewiego, żądając dostępu do wojskowych dokumentów i świadków.

Generał Halewi oprotestował jego decyzję, twierdząc, że śledztwo odbije się na morale walczących w Strefie Gazy oficerów i żołnierzy. Urząd Englmana jest jednak zupełnie niezależny od rządu i armii (budżet kontrolera zatwierdza komisja finansów Knesetu, nie minister finansów). Dlatego śledztwo będzie trwało, tak jak dyskusja o konieczności powołania państwowej komisji śledczej. Ostatnio domagał się tego Ronen Bar, szef Szin Betu, izraelskiego odpowiednika Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

– Wzywam was do powołania komisji teraz. Opinia publiczna bardzo jej potrzebuje, tak jak służba, którą kieruje – mówił. Zdaniem Ronena państwowe śledztwo zada kłam teoriom spiskowym, które narastają wokół ataku z 7 października. Głoszą one, że Hamas był w stanie zadać Izraelowi taki cios, bo umieścił w rządzie swoich agentów.

Wystarczyło poderwać drony

– Sprawę najbardziej zawalił wywiad – mówi „Wyborczej” gen. Giora Eiland, emerytowany wojskowy, były szef izraelskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. – Najwyraźniej szefostwo Mosadu nie chciało uwierzyć w to, że Hamas może zaatakować Izrael, i to na taką skalę. Nie mieściło im się to w głowie. Dlatego informacje, że Hamas do tego właśnie się szykuje, traktowali jako dezinformację, jako prężenie muskułów czy propagandę. W podobny sposób Stalin w 1941 r. odrzucał ostrzeżenia swojego wywiadu, że Hitler szykuje się do inwazji. Uważał je za brytyjską prowokację – opisuje emerytowany wojskowy.

Izraelska armia, przekonana, że izraelski wywiad jest wszechmocny, też ignorowała ostrzeżenia. – No bo przecież Mosad nie alarmował. A gdyby coś się działo, to przecież dostaliby od wywiadu informacje – dodaje Eiland.

Wojskowy opisuje też, że kilka godzin przed atakiem Hamasu dowódcy stacjonujących przy granicy ze Strefą Gazy oddziałów spotkali się na naradzie. – Zajmowali się doniesieniami o możliwym ataku. Uznali jednak, że ryzyko jest zbyt małe, i rozjechali się do domów. Tymczasem wystarczyło, żeby podnieśli gotowość bojową podległych im jednostek, poderwali w powietrze drony… – mówi Eiland. W ataku Hamasu zginęło ponad 300 izraelskich żołnierzy.

7.10.2023, Sderot, izraelscy żołnierze po ataku Hamasu.

Sderot, izraelscy żołnierze po ataku Hamasu. FOT. BAZ RATNER/AFP/East News

Nie chcą wracać do Sderot

W Sderot walki trwały przez cały dzień. Pod posterunek policji podciągnięto czołg. Zaczął ostrzał budynku. Potem nadleciał szturmowy helikopter i zaatakował go rakietami. Izraelczycy nie mieli jednak pewności, czy w środku mimo ostrzału nie ukrywają się bojownicy Hamasu. Do akcji ściągnęli wojskowy buldożer, który fragment po fragmencie burzył obiekt. Dziś po posterunku policji, nie licząc wystających z ziemi prętów zbrojeniowych, nie ma śladu. Na pustej parceli ustawiono kilkumetrową chanukiję. Jej światło ma rozświetlać ciemności, jakie zapadły nad miastem.

Harusz mówi, że posterunek policji zostanie odbudowany w innym miejscu. Na parceli po zburzonym budynku w przyszłości ma powstać miejsce pamięci. Mieszkańcy Sderot mają jednak inne problemy. Większość wyjechała z miasta po ataku. Nie chcą wracać.

– Przekonywałem moich krewnych, by zostali. Zapytali mnie, czy mogę zagwarantować ich dzieciom, że będą mogły bez obaw chodzić po ulicach. Odpowiedziałem, że nie – mówi Harusz.

Sderot przy granicy ze Strefą Gazy kiedyś tętniło życiem. Dziś to wymarłe miasto

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Jeśli Wielinski myli Mosad z Szabakiem tzn ze nie potrafi rozróżnić kompetencji między Mosadem, Szabakiem (kontrwywiad) a Amanen (wywiad wojskowy).

  2. Jednym slowem :Twiordoloby.
    jak Profesor Szlomo Avineri( opisalem tu jak 45 lat temu odmowil wziecia pod uwage ze PLO moze ”uznac” Izrael by zdobyc poparcie Zachodu)
    Shaul Mofaz ktory omal ze nie przwodniczyl tej komisji badawczej, moze twiordolobem nie byl, ale okazal sie nieudolny w czasie Wojny Libanskiej, kiedy byl w rzadzie Olmerta. Mimo doswiadczenia wojskowego, ” nikt mnie nie chcial sie sluchac” powiedzial pozniej . No i IDF byla nieprzygotowana i rezultat tej wojny byl mizerny.
    Tylko sie pogorszylo. General Eisencot zostal po tej wojnie w IDF, ” zeby polepszyc IDF” . No i wlasciwie pogorszyl. A teraz sie madrzy, jako polityk Knesetu.
    Jak to naprawic ?!
    Wlasciwie kazdy z wojskowych ktory postep w karierze zaczynal jak nie za Rabina to za Szarona powinien byc wylany na zb.. pysk
    To jest warunek konieczny, ale niewystraczajacy
    Wogole te skarzenie sie ” Wyborszej”, ku uciesze Polakow.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.