
A jeśli Trump zostanie prezydentem…
Wysoko latają polskie orły po wyborach w październiku 2023. Premier Tusk uznany został przez brukselski portal „Politico” za najbardziej wpływowego polityka w Europie, a ministra Sikorskiego okrzyczano wybitnym mężem stanu po tym, jak natychmiast po przemówieniu rosyjskiego przedstawiciela w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, a vista wygłosił replikę, obracającą w perzynę wszysto to, co powiedział rosyjski ambasador.
W budynku Starej Biblioteki UW na konferencji panelowej „25 lat obecności Polski w NATO. A gdyby Sojuszu nie było…” Sikorski przyćmił swoim wystąpieniem późniejsze przemowy byłego prezydenta Kwaśniewskiego i byłego premiera Buzka. W zakończeniu twardo powiedział studentom, iż „Polska racja stanu polega na tym, że „Rosja ma przegrać, a Ukraina wygrać tę wojnę”. Minister nie powiedział jednak, jak Ukraina ma wygrać tę wojnę, skoro z powodu republikańskiej obstrukcji, w kongresie USA zablokowana została pomoc militarna dla Zelenskiego, a wojskom ukraińskim „po pierwsze zabrakło prochu”.
I wreszcie Polskę spotkał wielki zaszczyt, gdy prezydent Biden na uroczyste obchody 25 rocznicy polskiej obecności w NATO za jednym zamachem zaprosił do Białego Domu zarówno prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudę, jak i premiera Donalda Tuska. Mówi się, że chodziło o to, by w sprawach pokoju na świecie cała Polska mówiła z Ameryką jednym głosem. A ja, stary zgred i malkontent, powiadam wam, że dobry kupiec Biden chciał wcisnąć Tuskowi dwa miliardy pożyczki i sprzedać mu 96 znakomitych śmigłowców Apache. W obecności Dudy, który, jak pamiętamy, projektował nad Wisłą budowę „Fortu Trump”, poszło mu to łatwiej.
Tylko po co nam amerykańskie Apache, skoro Trump, najbardziej prawdopodobny prezydent USA po jesiennych wyborach, nie zamierza umierać za Gdańsk, gdyby znad zalewu Wiślanego na polskie Trójmiasto ruszyła rosyjska nawała? Nie sądzę, żeby Macron chciał oddawać życie za wolność naszą i waszą, ale Tusk powinien go jednak ze wszech sił popierać, dopóki Francja optuje za utworzeniem wspólnych europejskich sił zbrojnych. Niech to nie będą siły wielkie, wystarczy jeden duży korpus, albo maleńka armia, lecz uzbrojona po zęby, z regulaminem i rozkazodawstwem w języku Brukseli, czyli francuskim, pozostająca w ustawicznym pogotowiu bojowym. Dla poprawy polskiego bezpieczeństwa 96 śmigłowców Apache należy natychmiast odstąpić Ukraińcom wraz z amerykańską opcją kredytową, powrócić natomiast do kontraktu na 69 francuskich „Caracali” wraz z proponowanym nam wcześniej offsetem. „Caracale” przekreślił wszakże Macierewicz, który zasłynął w Sejmie oświadczeniem: „Jest prawdą, że Mistrale zostały sprzedane do Egiptu. I jest prawdą, że w ostatnich dniach zostały de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za jednego dolara”. I dalej: „Ta operacja rzeczywiście miała miejsce – mówił, zwracając się do posłów PO – a jej związki z Caracalem i z państwa działaniami wyjaśni Centralne Biuro Antykorupcyjne już wkrótce. I zapewniam państwa, że nie będzie to miłe dla was wyjaśnienie”.
Nie ma tego złego, czego na dobro nie można obrócić. Skoro republikański kogres USA przekreśla 60 miliardów dolarów pomocy wojskowej, przyobiecane Ukrainie i Izraelowi przez prezydenta Bidena, to my w rewanżu poddajmy rzetelnemu audytowi projekt budowy amerykańskiej elektrowni jądrowej na naszym Wybrzeżu. Jak pochwalił się prezydent Biden, kontrakt na budowę elektrowni atomowej da zatrudnienie stu tysiącom amerykańskich pracowników na okres dziesięciu lat. To może dajmy zatrudnienie na dwanaście lat francuskim, nie gorszym, specjalistom od energetyki jądrowej, po pierwsze z tej przyczyny , że pobierają oni dużo niższe wynagrodzenia, a po drugie uszczęśliwiona kontraktem jądrowym Francja, z pewnością dałaby pracę kilkudziesięciu tysiącom stoczniowców polskich w kooperacji przy budowie francuskich lotniskowców i desantowców z napędem atomowym!
Nie są nam potrzebne lichwiarskie pożyczki i konkurencja, lecz kooperacja i wzajemne zaufanie. Oddajmy Ukrainie wszystkie 44 myśliwce F-16, a od Szwecji, która właśnie przestała być państwem neutralnym , wypożyczmy choćby i sto myśliwców wielozadaniowych „Greepen”, których neutralna Szwecja posiada ponoć około tysiąca.
Do Szwecji mamy parę mil morskich przez Bałtyk, a na Ukrainę, od kopalń krzyworogskich do postkomunistycznej „Huty Katowice”, mamy szerokotorową magistralę kolejową, którą czołgi Leopard , produkowane na przykład w Stalowej Woli na licencji niemieckiej i spawane z płyt stalowych, wytapianych z krzyworogskiej rudy żelaznej, mogłyby być wysyłane w stronę teatru wojennego w Donbasie. Nawet w halach po żerańskiej FSO można uruchomić produkcję transporterów opancerzonych, ponieważ zapobiegliwy Stalin wybudował nam fabrykę samochodów osobowych „Pobieda”, która w pięć minut zdolna była przestawić się na taśmową produkcję czołgów.
I po co takie militarystyczne projekty snuję ja, pacyfista uporczywy? Otóż w pierwszym roku wojny w Ukrainie zaniepokoiła mnie i zastanowiła postawa Ameryki, która ustami swojego prezydenta oświadczyła, że dla ocalenia demokracji na świecie Ukraina wojnę z Putinem bezwzględnie musi wygrać. Ameryka nie będzie się zmaganiom wojennym biernie przypatrywać, wyśle dla Ukrainy pomoc w militarnym sprzęcie obronnym. Co to jest wojskowy sprzęt defensywny tylko prezydent Biden może wiedzieć, bo przecież kałasznikow, czyli AK-47 w rękach rosyjskiego żołnierza jest z mocy definicji „karabinem szturmowym”, natomiast w ręku obrońcy Kijowa, czy Charkowa, natychmiast staje się sprzętem do samoobrony.
Papież Franciszek, człowiek po doświadczeniach w Ameryce Południowej i zbliżony mentalnie do katolickiego Kościoła Ludowego, w koncyliacyjnym orędziu, zamieszczonym na łamach rzymskiego „Corriere della Sera”, w pierwszym roku wojny próbował szukać drogi porozumienia przez „okienko dialogu”, z którego widać rosyjskiego patriarchę Cyryla I. Papież przyznał, że w Donbasie popełniane są straszliwe zbrodnie wojenne, ale wypowiedział desperacko odważne słowa o NATO szczekającym u drzwi Rosji.
Papież Franciszek, człowiek zatroskany o dobrostan całej ludzkości, zdaniem naszych polityków z prawej i lewej strony, powinien przypomnieć sobie czym jest „wojna sprawiedliwa” . Jak pisała wówczas „Polityka” piórem znakomitego Adama Szostkiewicza, «wojna szaleje, a metoda utrzymywania „okna dialogu” z mocodawcami zbrodni wojennych dewastuje pontyfikat Jorge Bergoglia» I dalej: «Gdy świat obiegły te straszne zdjęcia z Buczy, papież napisał na Twitterze: „Wszyscy jesteśmy winni”.» W bożonaodzeniowym numerze opiniotwórcza „Polityka” na poczesnym miejscu zamieszcza rysunek satyryczny, na którym papież Franciszek w szatach pontyfikalnych pcha na taczkach ułożone w stos katolickie krzyże, a podpis głosi, że jest to „Pomoc dla Ukrainy”. Aluzja do słynnych pięciu tysięcy niemieckich hełmów aż nazbyt czytelna. Nie należy jednak zapominać o tej właściwości papieża, wytkniętej drzewiej przez Stalina, że nie posiada on ani jednej dywizji.
Jako bezbożnika niespecjalnie martwi mnie dewastacja pontyfikatu, ale pomodlę się za zdrowie i dobrostan Jorge Bergoglii, ponieważ wśród możnych tego świata chyba tylko ten skromny eks-jezuita zachował uczciwość i odwagę myślenia. Nie pomodlę się za żarliwego katolika Bidena, który dobrym słowem i dostawami broni defensywnej będzie walczył za Ukrainę aż do ostatniego ukraińskiego żołnierza. Zmówię pacierz za papieża, skoro występuje on bezwzględnie przeciwko wojnie, która jest złem absolutnym, i mówi o „odwadze budowy pokoju”.
Dwa lata późnej papież Franciszek stwierdził, że „silniejszy jest ten, kto widzi sytuację, kto myśli o narodzie, kto ma odwagę białej flagi, by negocjować”. Te słowa skomentował minister Radosław Sikorski na Platformie X: „A może, dla równowagi, zachęcić Putina, by miał odwagę wycofać swoją armię z Ukrainy?” – napisał.
Zwięzłość ćwierknięć na Platformie X ma swoje wielkie zalety i tę wadę, że celne zdania wyrywa jak gdyby z szerszego kontekstu. Papież powiedział dużo więcej niż można wyczytać z jednego tweetu Sikorskiego: «Dzisiaj można negocjować przy pomocy potęg międzynarodowych. Słowo „negocjować” jest odważne. Kiedy widzisz, że jesteś pokonany, że sprawy nie układają się dobrze, musisz mieć odwagę negocjować. Wstydzisz się, ale iloma zabitymi to wszystko się skończy? Należy podjąć negocjacje i szukać kraju, który będzie mediatorem.»
Zewsząd słychać protesty dobrych chrześcijan przeciw tchórzliwym negocjacjom. Ze zbrodniarzem Putinem nie można negocjować, a zresztą Putin na żadne negocjacje nie chce się godzić. Bardzo mocne porównanie roztoczył przed opinią publiczną Andrij Jurasz, ambasador Ukrainy przy Stolicy Apostolskiej: „Czy ktoś w czasie drugiej wojny mówił o rozmowach pokojowych z Hitlerem? Najważniejsze jest to, by być konsekwentnym. Kiedy mówi się o trzeciej wojnie światowej, którą mamy teraz, konieczne jest wyciągnięcie lekcji z drugiej wojny. Czy ktoś mówił wtedy poważnie o rozmowach pokojowych z Hitlerem i białej fladze, by go zadowolić? Zatem lekcja jest jedna: jeśli chcemy skończyć wojnę, musimy zrobić wszystko, by zabić smoka.”
Ale co można zrobić, kiedy smokowi nie dość , że szybko odrastają obcięte głowy, to jeszcze z mordy zieje mu piekielnym ogniem termojądrowym? W kreskówce Disneya mądry czarownik Merlin w pojedynku ze złą czarownicą, która podstępnie przemieniła się w smoka, sięgnął po ostateczne rozwiązanie. Zamienił się w bakterię chorobotwórczą. Cielsko smoka pokryło się wykwitami i wrzodami, po czym zła czarownica wyzionęła ducha.
Do wiadomości ambasadora Ukrainy w Watykanie: „W 1944 roku, nazistowski generał SS Karl Wolff i najważniejszy amerykański szpieg w Szwajcarii Allen Dulles, prowadzili przez cały marzec i kwiecień tajne rozmowy, aby doprowadzić do kapitulacji sił niemieckich we Włoszech i zachodniej Austrii na nieco innych warunkach, niż ustalono w trakcie konferencji w Teheranie w 1943 r. W nagrodę za sukces dyplomatyczny Dulles awansował na stanowisko dyrektora CIA.”
Sama z siebie „biała flaga” nie jest ani tchórzliwa, ani odważna. Częstokroć bywa jednak symbolem umiarkowania i rozsądku. Gdy całe stado w owczym pędzie zmierza ku przepaści, pasterz wszystkich katolików po to dzierży w ręku swój Pastorał, żeby kijem i potęgą autorytetu moralnego zatrzymać ten dziki pęd.
Jakub Kopeć
Kategorie: Uncategorized


@Marek Pelc
„Francuskie możliwości atomowe są bardziej natury prestiżowej niż praktycznej.”
Cale szczęście, ze na blogu jest analityk z prawdziwego zdarzenia. Wgniata w glebę swoją erudycją i wszechwiedzą. Na każdy temat. Taki Człowiek Renesansu.
@Julian Better
„Jakoś nikt nie proponuje wywieszenie białej flagi, jako gest humanitaryzmu, Hamasowi”
To chyba oczywiste? Swiat czekal na te chwile od polowy 45-go roku. Byla jeszcze chwila nadziei w padzierniku 73-go, juz sie cieszono, juz witano sie z gaska – ale wtedy jednak nie wyszlo.
Wzorowy humanitaryzm, z punktu widzenia Sil Pokoju i Postepu panowal w Treblince. Czy w Oswiecimiu. ANi jedna bomba nie spadla na Oswiecim, choc bombardowano pobliskie podobozy (na przyklad fabryke gumy syntetycznej w Monowicach). Swiatowa opinia publiczna byla zdania, iz w zadnym wypadku nie nalezy przeszkadzac w dzialalnosci Oswiecimia.
To, co sie dzieje obecnie, sprowadza sie wylacznie do popiow werbalnych. Nieciekawie zrobi sie dopiero wtedy, kiedy Iran dopacuje sie broni jadrowej i dostatecznie dalekosieznych nosicieli.
@ml
”Swietnie, jeszcze jeden argument do nie pomagania Francji : Maja przeciez bron atomowa, ciagle sie szcicili swa niezaleznoscia, ile razy byli przeciwko nam-i my mamy umierac za nich ?!”
Troche sie pogubilem. O kim konkretnie pisze bloger @ml uzywajac zaimka ”my”? ”My” czyli wlasciwie kto? Od kogo i w jakiej sprawie Francja domaga sie pomocy? Francja chyba stara sie byc samowystarczalna. A bron jadrowa pozyskala wlasnie dlatego, ze niespecjalnie wierzyla, ze jakby co, co Wuj Sam wyratuje z biedy.
”Albo taka zasr Estonia, usuneli teraz Izraelczyka z jury ich Eurovision czy czegos takiego, z ”powodu Gazy” a sami by chcieli zeby inni za nich walczyli”
Okreslenie blogera @ml na temat Estonii scisle, adekwatne i precyzyjne (”zasr.”). Sam bym tego lepiej nie wyrazil! Niemniej jednak ta Estonia wydala co najmniej setki milionow zielonych (moze i miliard, nie chce mi sie sprawdzac) na bron z Izraela. Kogo lubia, kogo nie lubia – pies ich ganial. Wazne, ze wyskakuja z kasy, az przyjemnie popatrzec. Pociskow ppanc typu ”Spike” kupili chyba z 500, ostatnio takze pociski przeciwokretowe ”Blue Spear”.
Jakoś nikt nie proponuje wywieszenie białej flagi, jako gest humanitaryzmu, Hamasowi. Tak zrobił prezydent miasta Warszwwy, Stefan Starzyński. Poddał miasto aby uchronić je przed nalotami bombowców Goeringa. Walki toczyły się dalej, ale poza gęsto zaludniomymi ośrodkami miejskimi. Tak postępuje przywódca cywilizowanego narodu.
Swietnie, jeszcze jeden argument do nie pomagania Francji : Maja przeciez bron atomowa, ciagle sie szcicili swa niezaleznoscia, ile razy byli przeciwko nam-i my mamy umierac za nich ?!
Albo taka zasr Estonia, usuneli teraz Izraelczyka z jury ich Eurovision czy czegos takiego, z ”powodu Gazy” a sami by chcieli zeby inni za nich walczyli i umierali..i ” zabijali rosyjskich cywili”
Nie się co zachlystywac możliwościami Francji… Zarówno W. Brytania jak i Francja to mocarstwa średniego kalibru, pozostałości kolonialnej przeszłości, które swoimi głowicami atomowym nie chcą się z nikim dzielić. Francuskie możliwości atomowe są bardziej natury prestiżowej niż praktycznej.
Kopecia ponosi fantazja, co do polskich pozliwosci politycznego manewrowania. R. Sikorski w swojej ”replice” zaprezentował, jak to politycy, stek historycznych polprawd na doraźne potrzeby.
@ml
„Ryzykowac to wszystko dla Polski czy Francji ? !
Niech szczezna, zasluzyli sobie na to !!!!!!!!!”
Sporo wykrzyknikow, ale Francja raczej nie szczeznie tak latwo. Francja ma zdolnosc zadania drugiego uderzenia („Second strike capability”) z prawdziwego zdarzenia, bez lipy i bez sciemy. Francuzi odrobili lekcje z IIWS i nie maja ochoty na powtorke z rozrywki. Atomowe okrety podwodne, na tych okretach rakiety balistyczne o porzadnym, miedzykontynentalnym zasiegu, z wodorowymi glowicami. Zero zaleznosci od zagranicznych poteg, francuska „force de frappe” jest samowystarczalna. Okrety podwodne z bronia masowej zaglady na pokladach moga pozostawac w zanurzeniu miesiacami, moga nie wynurzajac sie swiat oplynac dookola.
Zeby bylo ciekawiej, to francuska potega jadrowa zaczela sie od scislej wspolpracy z Izraelem, jeszcze przed de Gaulle’em. Francuzi i Zydzi z Izraela podobno nie specjalnie sie lubili, ale jedni byli drugim potrzebni.
Pakiet przeszedł w senacie ugrzał w Kongresie. Biden jest między młotem a kowadłem i robi piruety w powietrzu wie że Żydzi głosują na Dems ale musi się liczyć z muzulmanami i lewicowy skrzydłem Dems.
Ciekawe w tym jest ze Biden ofiaruje Polsce helikoptery, a odmowil tego Izraelowi.Nadzieje ze Biden pomoze a Trump nie sa mrzonka-” mlodziez” amerykanska nasycona lewcowoscia( czyli antysemityzmem tez) bedzie protestowac przeciw ” rozlewowi krwi w Europie”
I zupelnie zgadzam sie, mimo ze mlodzieza nie jestem, o ile Biden sabotuje Izrael przeciw Hamasowi, kiedy amerykanscy zolnierze nie sa potrzebni, dlaczego ma ryzykowac zyciem i zolnierzy i cywili w ewentualnej wojnie atomowej.
Ryzykowac to wszystko dla Polski czy Francji ? !
Niech szczezna, zasluzyli sobie na to !!!!!!!!!
Pakiet pomocy przeszedł 4 dni temu i USA zapłaci Ukrainie dziesiątki miliardów z których większość dotrze do kieszeni macherów ukraińskich. Nie dziw że bitcoin zbliża się do 70k USD. Autor powinien uaktualnić ten artykuł bo wiele jego komentarzy stało się zbędne albo nieprawdziwe.
Apropos, wojna rosyjsko-ukraińska zagraża Europie, nie USA. Europa nie może liczyć na długoterminowe finansowanie tej wojny przez USA.