
Przyslal Boris Lasman
Czy zastanawiałeś się, dlaczego pomimo zniszczeń w Strefie Gazy i ogromnych wysiłków dyplomatycznych z udziałem wielu krajów, Hamas nadal odmawia zawieszenia broni? Ma to wiele wspólnego z jego początkową strategią z 7 października i Stanami Zjednoczonymi.
Kiedy Hamas zaatakował i wkroczył do Izraela, zrobił to wiedząc, że nastąpi masowa reakcja Izraela i operacja w Strefie Gazy. Wiedział, że zginie wielu cywilów ze Strefy Gazy i liczył na to, nazywając swoją ludność „narodem męczenników” i szczycąc się ich poświęceniem dla realizacji celów militarnych Hamasu.
Strategia wojskowa ataku Hamasu z 7 października polegała na stworzeniu jak największej skali okrucieństwa i przetrwaniu kontrataku Izraela. Następnie, po przetrwaniu, Hamas zamierzał przygotować się do wielu kolejnych ataków z 7 października, a wszystko po to, by osiągnąć swój wielki cel strategiczny: zniszczenie Izraela i śmierć narodu żydowskiego.
Ghazi Hamad, wysoki rangą przywódca polityczny Hamasu, stwierdził: „Izrael jest krajem, dla którego nie ma miejsca na naszej ziemi. Musimy usunąć ten kraj … Potop Al-Aksa to tylko pierwszy raz, a będzie drugi, trzeci i czwarty. Czy zapłacimy za to cenę? Tak, i jesteśmy gotowi ją zapłacić”.
Hamas ma nadzieję, że powtarzające się ataki, takie jak 7 października, ostatecznie złamią wolę ludności izraelskiej. Aby to zrobić, Hamas musiałby przetrwać wojnę.
Obrona Hamasu w Strefie Gazy została zbudowana w celu utrzymania Sił Obronnych Izraela (IDF) we wschodnich obszarach Gazy. Obrona opierała się również na setkach kilometrów tuneli, które Hamas zbudował pod obszarami cywilnymi, chronionymi obiektami i infrastrukturą Gazy. W ofensywie w północnej Gazie IDF osiągnęły zaskoczenie operacyjne i dobrze radziły sobie na polu bitwy. W rezultacie obrona Hamasu nie wytrzymała tak dobrze, jak się spodziewano, więc Hamas przyjął tymczasowe zawieszenie broni i zwrócił prawie połowę zakładników. Podczas tego zawieszenia broni Hamas ewakuował pozostałych zakładników i większość swoich przywódców, by ukryć się wśród skupisk cywilów w pozostałych nieoczyszczonych obszarach Gazy, takich jak Rafah.n Khan Younis, w południowej Gazie, stosując znacznie lżejszy pakiet sił. Po raz pierwszy Hamas mógł zobaczyć drogę dalej.
Jeśli Stany Zjednoczone poczułyby się na tyle niekomfortowo z powodu kontynuowania wojny przeciwko Hamasowi, wywarłyby większą presję na Izrael, by ten zakończył swoje działania. Egipt częściowo nieumyślnie wspierał strategię Hamasu, zamykając swoją granicę dla palestyńskich cywilów. Uwięziło to Gazańczyków w strefie walk i zagwarantowało, że pomimo wysiłków Izraela i społeczności międzynarodowej w zakresie pomocy humanitarnej, cierpienia Gazańczyków nie przyniosą ulgi.
Podczas gdy wiele krajów przyłączyło się do wysiłków Izraela, aby zwiększyć ilość pomocy docierającej do różnych części Strefy Gazy, w tym zrzutów lotniczych, a teraz portu morskiego, zawsze będą istniały ograniczenia, dopóki Hamas będzie nadal przetrzymywał zakładników i atakował IDF. Działania Hamasu mające na celu ograniczenie pomocy dla Palestyńczyków nadal zwiększają prawdopodobieństwo, że Stany Zjednoczone będą domagać się dalszych ograniczeń dla Izraela – zwłaszcza w zakresie działalności w Rafah.
Dlaczego więc Hamas odmówił zawieszenia broni w Strefie Gazy?
To proste: Uważają, że ich strategia zadziała.
Wierzą, że Stany Zjednoczone utrzymają Izrael z dala od Rafah lub że jeśli Izrael będzie działał w Rafah, zaryzykuje strategiczny rozłam ze swoim jedynym sojusznikiem w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Tak czy inaczej, Hamas może odnieść strategiczne zwycięstwo.
Bez operacji w Rafah, Izrael będzie zmuszony zaakceptować dziwaczne żądania zwrotu zakładników. Co więcej, Hamas przetrwa i stanie się jedyną palestyńską organizacją, która pokona Izrael.
Ponieważ staje się coraz bardziej jasne, że Stany Zjednoczone nie mają ochoty na izraelskie wtargnięcie do Rafah, Hamas nie ma powodu, by negocjować warunki zawieszenia broni. Nie obchodzi go interes mieszkańców Strefy Gazy. Hamas może zmaksymalizować swoje zyski wierząc, że Stany Zjednoczone ostatecznie narzucą Izraelowi zawieszenie broni. W mało prawdopodobnym przypadku, gdy założenia Hamasu dotyczące Stanów Zjednoczonych zaczną okazywać się fałszywe, mogą oni próbować dalej opóźniać izraelską ofensywę na południową Gazę, poprzez powrót do negocjacji.
Bez realnej groźby izraelskiej operacji w Rafah, Hamas nie ma powodu, by dążyć do zawieszenia broni, a biorąc pod uwagę strategię Hamasu, nie może być naprawdę trwałego zawieszenia broni, jeśli Hamas może powrócić do kontrolowania Gazy.
Dopóki Stany Zjednoczone sprzeciwiają się izraelskiemu wkroczeniu do Rafah, przywódcy Hamasu mogą spać względnie spokojnie w swoich tunelach i odmawiać negocjacji.
Ostatecznie strategia Hamasu i jego niechęć do negocjacji są całkowicie zależne od tego, czy Stany Zjednoczone będą działać zgodnie z oczekiwaniami Hamasu, co wydaje się coraz bardziej prawdopodobne. Oznacza to, że kluczowym podmiotem decydującym o tym, czy Hamas podejdzie do rozmów i czy możliwe jest zawieszenie broni, nie jest Izrael, ale Stany Zjednoczone.
Innymi słowy, choć droga do trwałego zawieszenia broni w Strefie Gazy może prowadzić przez Rafah, jej pierwszy przystanek znajduje się w Waszyngtonie.
Dr Jacob Stoil jest kierownikiem katedry historii współczesnej w West Point Modern War Institute (MWI), zastępcą dyrektora Second World War Research Group (North America), powiernikiem U.S. Commission for Military History oraz członkiem-założycielem International Working Group on Subterranean Warfare.
John Spencer jest przewodniczącym studiów nad wojną na terenie miejskim w Modern War Institute (MWI) w West Point, współdyrektorem Urban Warfare Project MWI i gospodarzem „Urban Warfare Project Podcast”. Przez 25 lat służył jako żołnierz piechoty, w tym przez dwie tury bojowe w Iraku. Jest autorem książki Connected Soldiers: Life, Leadership, and Social Connection in Modern War oraz współautorem książkiUnderstanding Urban Warfare.
Poglądy wyrażone w tym artykule są własnymi poglądami autorów. Niekoniecznie są to poglądy Departamentu Obrony, Departamentu Armii, Uniwersytetu Wojskowego lub Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych.
Kategorie: Uncategorized


TP:
Hamas nie ma strategii. Jest za mały na strategię ale ma wyraźną doktrynę i wyraźną taktykę. Taktyka Hamasu ma charakter partyzantki. Jego taktyka zależy w wielkiej mierze od doktryny amerykańskiej. A obecna administracja sygnalizuje uległość i niezdecydowanie, w domu i za granicą, co zaprasza wrogów do ataku.
@MEF
„Wnikliwa analiza i dlatego jasne że ta para nie ma żadnego wpływu na politykę amerykańską.”
Nie wiem, czy taka wnikliwa. Przede wszystkim administracja Bidena i znakomita czesc swiata domaga sie nie zadnego tam „zawieszenia broni”, tylko pelnej swobody dzialania dla „Palestynczykow” (do ktorych ostatnio zalicza sie m in Hezbollach i Jemen), przy jednoczesnym zakazie odpowiadania ogniem na ogien. Zawieszenie broni juz bylo. Jak bardzo Arabowie je respektowali – okazalo sie wlasnie 7-go padziernika. „Zawieszenie broni” oznacza, ze nikt do nikogo nie strzela. Tak zwane „zawieszenie broni” na BW ma oznaczac pelna swobode mordowania, gwalcenia i rabowania dla jednej strony – a druga strona (ta napadnieta) niech sie nie smie bronic, bo bronic sie to brzydko i nieladnie.
To by bylo nie tyle „zawieszenie broni” co taka Treblinka 2.0. Ciezka wina spoczywa na tych decydentach, ktorzy dopuscili do masakry z 7-go pazdziernika. Tak zwana „opinia publiczna” w sporej czesci swiata mogla sie ucieszyc i kozly fikac z radosci, obserwujac, jak zydowskie oseski wsadzane sa zywcem do piekarnikow a zydowskie dziewczeta publicznie i zbiorowo gwalcone przed zamordowaniem. Decydenci w Izraelu chyba na serio zapomnieli, na jakim swiecie zyja.
„Ostatecznie strategia Hamasu i jego niechęć do negocjacji są całkowicie zależne od tego, czy Stany Zjednoczone będą działać zgodnie z oczekiwaniami Hamasu,”
Ee tam. ” strategia Hamasu” jest zalezna wylacznie od tego, czy wladze Izraela dadza sie zastraszyc i zlamac. Jesli sie dadza zastraszyc i zlamac, to i tak nastapi jakis dalszy ciag, bo jak Zydzi w Izraelu (i w diasporze) beda mieli do wyboru – bronic sie albo do komina – to chyba jednak nie wybiora tego komina. Szkoda, ze calkiem sporo Zydow w diasporze nie bierze na glowe, ze jak by zabraklo Izraela, to oni tez dlugo nie pozyja.
Wnikliwa analiza i dlatego jasne że ta para nie ma żadnego wpływu na politykę amerykańską.