
W kulturze, w której terroryści w terenie nie noszą mundurów, gdzie duże rodziny mają spore zapasy broni i gdzie dzieci są uczone zabijania i umierania, elementy zewnętrzne nie mają znaczenia.
Amerykanie spodziewali się, że Osama bin Laden zostanie znaleziony w jaskini w Afganistanie. W rzeczywistości żył on wygodnie w wojskowym mieście w Pakistanie pod ochroną lokalnych władz. Podobnie izraelscy zakładnicy, w tym czterech uratowanych w ostatnią sobotę, wrócili do domu, opowiadając historie o przetrzymywaniu ich w „cywilnych” domach.
Wiele osób na Zachodzie fundamentalnie nie rozumie, czym jest islamski terroryzm. Nie jest to „marginalna grupa ekstremistów”, jak opisują ją politycy i media, ale ruch etniczny i religijny. Wartości religijne islamskich terrorystów są powszechnie podzielane przez zdecydowaną większość muzułmanów, podczas gdy wartości etniczne prowadzą islamską wojnę w interesie konkretnych klanów i rodzin.
Hamas jest ramieniem Bractwa Muzułmańskiego i ma szeroką bazę poparcia w całym świecie muzułmańskim, który jest usiany oddziałami Bractwa. Ale jego etniczna baza władzy jest również zakorzeniona w kluczowych klanach i rodzinach, które kontrolują Gazę. To dlatego Hamas nadal cieszy się poparciem większości muzułmańskich okupantów Gazy. To również dlatego ci sami „cywile” przetrzymywali izraelskich zakładników i można było im zaufać, że nie będą na nich donosić.
Najnowszy sondaż Palestyńskiego Centrum Badań Politycznych i Sondażowych pokazuje, że 71% mieszkańców Gazy popiera okrucieństwa Hamasu z 7 października, a 56% spodziewa się, że Hamas wygra wojnę. Około 62% mieszkańców Gazy jest zadowolonych z działań Hamasu podczas wojny, a 59% chce, by Hamas pozostał u władzy.
To dlatego, że oni są Hamasem, a grupa terrorystyczna to także oni.
„Palestyński” mit głosi, że muzułmańscy mieszkańcy okupujący część Izraela są „rdzenną” ludnością. W rzeczywistości są to arabscy osadnicy, którzy przybyli wraz z islamskim podbojem Izraela i po nim. Niektórzy, jak osławiony klan Husseini, z którego wywodził się mufti Hitlera, Hadżdż Amin al-Husseini, przybyli stosunkowo niedawno. Najpotężniejsze i najbogatsze z tych wielkich rodzin przejęły kontrolę nad obszarami miejskimi, tak jak Husseini próbowali to zrobić w Jerozolimie, i stały się istotną częścią osmańskiego porządku feudalnego, służąc jako burmistrzowie i mufti. Kiedy Osmanowie zostali pokonani, klany walczyły o odzyskanie władzy z ruchami takimi jak Bractwo Muzułmańskie, znane również jako Hamas.
Hamas jest ideologicznym ruchem islamistycznym, ale jego kontrola nad Strefą Gazy zależy od tych wielkich rodzin. Dlatego też większość ludzi uważa, że Hamas jest fanatycznym ruchem, który istnieje z dala od zwykłych ludzi i może być zwalczany i pokonany z dala od nich.
Dlatego też tak niewielu zakładników zostało uratowanych. Podobnie jak niedawno uratowana czwórka, zakładnicy są w dużej mierze rozproszeni wśród „cywilnych” rodzin klanowych w kontrolowanych przez nich dzielnicach. Rodziny te są formalnie cywilnymi gospodarstwami domowymi, ale wielu ich członków jest powiązanych z Hamasem. Zamiast być armią, której członkowie należą przede wszystkim do Hamasu, bardziej przypominają mafię i należą przede wszystkim do swojego rozszerzonego klanu i decydują się udzielić wsparcia Hamasowi.
Nie chodzi tylko o to, że Hamas używa ludzkich tarcz, co z pewnością robi, ale o to, że jego infrastruktura zależy od klanów, których dorośli dostarczają bojowników, a kobiety i dzieci działają jako ludzkie tarcze dla większej chwały klanu i islamu. Te same klany, które zabijają nastoletnie dziewczęta za naruszenie honoru rodziny, będą również używać nawet młodszych dzieci jako ludzkich tarcz dla honoru.
Izrael nie ma możliwości uratowania swoich zakładników bez wchodzenia w gęste dzielnice kontrolowane przez klany, aby ich wydostać. A to doprowadzi do wymiany ognia i momentów rodem z „Black Hawk Down”. Członkowie klanów, którzy nigdy się tak nie określą, będą płakać, że zostali zmasakrowani. Zagraniczni przywódcy i media potępią śmierć „cywilów”.
Pokonanie Hamasu bez ofiar cywilnych jest niemożliwe, ponieważ islamska grupa terrorystyczna nie tylko działa wśród cywilów, ale jest zakorzeniona w społeczeństwie Gazy. Klany, które rządzą Gazą, które zapewniają siłę roboczą zarządzającą instytucjami UNRWA i które są filarami Hamasu, są również wielkimi rodzinami, które dominują w biznesie, życiu kulturalnym i religijnym w Gazie.
Nie ma znaczącego rozróżnienia między cywilami a Hamasem. Niektóre klany odrzucają władzę Hamasu, a Izrael próbował zachęcić niektóre z nich do kierowania Strefą Gazy. Na razie z niewielkim skutkiem. Amerykańska strategia w Afganistanie i Iraku podobnie polegała na skłonieniu niektórych klanów, starszyzny i watażków do porzucenia Al-Kaidy lub talibów, z bardzo tymczasowym sukcesem.
Ostatecznie talibowie lub Al-Kaida, przemianowani na Państwo Islamskie, powrócili. Niektórzy z tych samych ludzi, których uzbroiliśmy i wyszkoliliśmy, zwrócili się przeciwko nam. Jest to niemal nieunikniony rezultat przeciwdziałania rebelii (COIN). Kiedy wprowadzanie demokracji w świecie muzułmańskim zawodzi, ludzie Zachodu zaczynają rywalizować z dżihadystami o wsparcie klanów, tylko po to, by zostać dźgniętym w plecy.
Dżihadyści mają po swojej stronie Koran. Dla muzułmanów ich terroryzm zawsze będzie bardziej sprawiedliwy niż nasze nieudolne wysiłki mające na celu uniknięcie ofiar cywilnych i szkód ubocznych. Apelowanie do umiarkowanych lub obiecywanie lepszego życia nie zdobędzie ich poparcia. Wręcz przeciwnie, to tylko rozwścieczy imamów w meczetach i wpływowych przywódców klanów, którzy będą nam przeciwni.
Zamiast tego musimy pogodzić się z faktem, że w Gazie i ogólnie w świecie muzułmańskim jest niewielu cywilów. A ci, którzy zgodnie z prawem są cywilami, powinni być mierzeni ich czynami, a nie ubiorem. W kulturze, w której terroryści w terenie nie noszą mundurów, gdzie duże rodziny mają spore zapasy broni i gdzie dzieci uczone są zabijania i umierania, cechy zewnętrzne nie mają znaczenia.
W Gazie nie ma cywilów. Zdecydowana większość ludności popiera Hamas lub inny islamski ruch terrorystyczny. Tylko niewielka mniejszość sprzeciwia się islamskiemu terroryzmowi i chce pokoju.
Nie ma rozróżnienia między żołnierzami, terrorystami i cywilami, ale wrogami i nie-bojownikami. Izrael i kraje zachodnie powinny przestać myśleć o cywilach, co nie ma zastosowania w przestrzeni bitewnej, w której terroryści noszą uliczne ubrania, a całe dzielnice są kontrolowane przez klany, które ukrywają zakładników i myślą o wrogach
Izrael prowadzi wojnę nie tylko z organizacją, ale także z wrogą kulturą. Podobnie jak większość świata, niezależnie od tego, czy chce się do tego przyznać, czy nie. Wojna nie jest definiowana przez to, co noszą, ale przez to, co myślą. Dopóki pełno jest ludzkich tarcz, kobiet-samobójczyń i dzieci-żołnierzy, wojna nie może być toczona poprzez traktowanie cywilów jako nie-bojowników podczas polowania na nieuchwytnych terrorystów.
Jedynym sposobem na pokonanie wroga jest walka z nim takim, jakim jest, a nie takim, jakim chcielibyśmy, aby był.
Wojna byłaby o wiele czystsza i schludniejsza, gdyby islamscy terroryści walczyli jak konwencjonalne armie. Ale tak nie jest. Nadszedł czas, by walczyć z nimi na ich własnych warunkach.
Hamasu nie można pokonać, czekając, aż jego terroryści zdejmą cywilne ubrania i założą mundury. Hamas to cywile. To oni przetrzymują zakładników. Jedynym sposobem na uwolnienie zakładników i pokonanie terrorystów jest zniszczenie kultury terroru w jakiejkolwiek formie.
Kategorie: Uncategorized


Bardzo słuszne opisanie arabskiego terroryzmu tylko ile osób z tych którzy postrzegają rzeczywistość po nagłówkach to przeczyta. Izrael jest skazany na wieczną walkę oby nie w osamotnieniu.