
Ciche uwolnienie dyrektora szpitala Shifa Mohammeda Abu Salmiya do Strefy Gazy jest parodią, która nie może pozostać bezkarna.
Gdyby Mohammed Abu Salmiya nie nagrał kilku pełnych nienawiści filmów po triumfalnym powrocie do Gazy w poniedziałek rano, uwolnienie dyrektora szpitala Shifa z izraelskiego więzienia przeszłoby niezauważone.
Ale Abu Salmiya, jeden z około 50 palestyńskich więźniów zwolnionych z bazy wojskowej Sde Teiman w południowym Izraelu i deportowanych do enklawy terrorystycznej, z której przybyli, z dumą opowiadał o swojej traumie.
Dobrze, że to zrobił. W przeciwnym razie fakt, że wrócił do biznesu, wykorzystując swoją doskonałą licencję i pozycję do przechowywania broni i wykorzystywania zakładników, umknąłby uwadze – nie tylko izraelskiej opinii publicznej, ale także samego rządu, który rzekomo wyciągnął wnioski z lekcji 7 października.
W swoich klipach Abu Salmiya nie wspomniał o swojej kluczowej roli w okrucieństwach Hamasu, które obejmowały pomoc i podżeganie sprawców masakr i masowych porwań. Nie są to zwykłe spekulacje; wszystkie dowody działań Shifa są w pełni udokumentowane, z dużą ilością nagrań, zdjęć i przesłuchań Izraelskiej Agencji Bezpieczeństwa.
Oczywiście nie powstrzymało to szefa Shify, który został aresztowany w listopadzie, przed oskarżeniem „wroga” o przestępcze zachowanie wobec „setek lekarzy, pielęgniarek i techników medycznych” w izraelskich więzieniach. Nie powstrzymało go to również przed zachęcaniem „ruchu oporu” do walki o uwolnienie wszystkich palestyńskich terrorystów – ani przed odwagą wezwania organizacji praw człowieka do odwiedzenia ich i zobaczenia „tragicznych” warunków, w jakich są przetrzymywani.
„Więźniowie stracili na wadze – co najmniej 25 kilogramów” – stwierdził. „Oni wszyscy cierpią”. Nie miał nic do powiedzenia na temat głodujących zakładników, z których część chętnie przyjął do swojego ośrodka. Był zbyt zajęty obietnicą powrotu do swojej „medycznej” pracy i odbudowy Shify.
Dr Mengele uśmiecha się w grobie.
Dwie osoby, które wcale nie były rozbawione tym wydarzeniem, to Avi i Adi Marciano, których 19-letnia córka Noa – obserwator terenowy Sił Obronnych Izraela – została zamordowana na terenie Shify.
„Noa została opuszczona przed 7 października, ponieważ nikt jej nie słuchał” – napisał jej ojciec na Facebooku po tym, jak dowiedział się o odzyskaniu wolności przez Abu Salmiya. „Została opuszczona 7 października, kiedy nie przyszli jej uratować. Później została opuszczona ponownie, gdy nie zrobili wystarczająco dużo, by sprowadzić ją żywą do domu. A teraz, siedem miesięcy po tym, jak ją pochowaliśmy, państwo Izrael decyduje się uwolnić tych, którzy są bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialni za jej zabójstwo”.
Kontynuował: „Przykro mi, moje dziecko, że nawet teraz wciąż cię porzucają. Jestem skłonny zaakceptować uwolnienie osób zaangażowanych w zabójstwo mojej córki tylko w ramach umowy z zakładnikami. Nie w ten sposób”.
Okazuje się, że Izrael po cichu uwalnia setki Gazańczyków każdego miesiąca, zwykle w środku nocy. IDF ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza informacjom, które zostały nagłośnione przez Palestyńczyków w Strefie Gazy.
Według doniesień hebrajskiej prasy, więźniowie są wypuszczani przez boczną bramę w północnej Gazie w pobliżu bazy Sił Obronnych Izraela w Zikim. Dwa rzekome powody uwolnienia to przepełnienie ośrodków zatrzymań i odsunięcie podejrzeń od osób uznanych przez ISA za „niezaangażowanych” cywilów.
Wymówki są żałosne. Po pierwsze, liczba tak zwanych ” cywilów ” w Gazie jest wątpliwa; wielu mieszkańców tego piekła ukrywało zakładników w swoich domach. Inni milcząco poparli tę parodię, nie podając szczegółów dotyczących miejsca pobytu 120 pozostałych jeńców. Z tego moralnego ścieku nie wyłoniła się ani jedna sprawiedliwa osoba – nawet po to, by pomóc niemowlęciu Kfirowi Bibasowi i jego czteroletniemu bratu Arielowi.
Po drugie, jeśli przeludnienie jest problemem, to można go rozwiązać poprzez dodanie obiektów zamkniętych. Izrael jest w stanie wojny z potworami, którzy nadal gwałcą i biją niewinnych ludzi, których jedynym przestępstwem było spokojne życie lub praca w państwie żydowskim.
Po trzecie, nawet gdyby istniało coś takiego jak niewinna osoba w Gazie, Abu Salmiya z pewnością nie pasuje do tego opisu. Nic dziwnego, że politycy z całego spektrum wpadają w szał i grają w grę oskarżeń.
Problem polega na tym, że wielu z nich jest ministrami w rządzie, co sprawia, że ich oburzenie decyzją przypomina szok, jakiego doznały władze, gdy zostały zaskoczone 7 października.
W odpowiedzi na uzasadnioną histerię, minister obrony Yoav Gallant stwierdził: „Procedura uwięzienia i zwolnienia więźniów służb bezpieczeństwa odbywa się pod auspicjami ISA i Izraelskiej Służby Więziennej i nie podlega zatwierdzeniu przez ministra obrony”.
Biuro premiera Benjamina Netanjahu miało nieco inny pogląd, argumentując: „Decyzja o zwolnieniu więźniów była następstwem dyskusji w Sądzie Najwyższym na temat petycji przeciwko przetrzymywaniu więźniów w areszcie Sde Teiman. Tożsamość zwolnionych więźniów jest ustalana niezależnie przez funkcjonariuszy bezpieczeństwa w oparciu o ich profesjonalne rozważania”.
Biuro premiera dodało, że Netanjahu zażądał natychmiastowego śledztwa w sprawie incydentu.
Odpowiedź ISA była najbardziej przerażająca ze wszystkich. Po narzekaniu na brak miejsca w więzieniu, agencja bezpieczeństwa stwierdziła, że Abu Salmiya „spełnił wszystkie wymagania [dotyczące zwolnienia] w odniesieniu do poziomu zagrożenia, jakie stwarza”.
Jako dodatek do tego absurdalnego twierdzenia, agencja zgodziła się zbadać swoją decyzję. Czegoś takiego naprawdę nie da się wymyślić.
Być może nadszedł czas, aby protestujący w sobotni wieczór skierowali swój gniew na sędziów, których autorytet zachowali, ponieważ są bardziej zainteresowani dobrem terrorystów Hamasu niż zakładników. A kiedy już to zrobią, mogą zażądać od Netanjahu zwolnienia dyrektora ISA Ronena Bara.
Czy izraelski aparat bezpieczeństwa niczego się nie nauczył po wydarzeniach z 7 października?
Kategorie: Uncategorized


EK:
To ten sam pucz który zaczął się ponad rok temu pod pretekstem ”obrony demokracji”. Funkcje parlamentu zostały już praktycznie wyeliminowane i nie można tam przeprowadzić żadnej decyzji na poziomie prawa czy regulacji bez zgody politruków zwanych bezsensownie doradcami prawnymi.
Rząd funkcjonuje jeszcze na poziomie minimalnym i może jeszcze wykonywać niektóre decyzje bez konsultacji z tymi doradcami i z wojskiem.
Cos bardzo złego dzieje się wewnątrz Izraela. Kon trojański szaleje.
Zdrajca Barnea, ” Szef Wywiadu” (?!!!!!) wydaje sie byc skutecznym w zmuszaniu rzadu do akceptowaniu zadan Hamasu ” 16 dni ceasefire, wycofanie IDF-a pozniej (!!!!!!!!) dyskusje o wypuszczeniu izraelskich zakladnikow”
Wie chyba ze nie ma zywych zakladnikow, wiec chce dac Bidenowi ” zwyciestwo” i zmusic Izrael do wypelnienia zadan Hamasu w zamian za NIC.
Powinien byc uwieziony zaraz po Oct. 7, ale kwitnie i dalej niszczy Izrael.