
Wprowadzenie
Dedykuję mój tomik wszystkim, którzy poznali smak cierpienia. Wszystkim tym, którzy nie poddali się losowi i uwierzyli, że wygrana jest w zasięgu ręki. Tym, którzy zostali zmuszeni stworzyć sztuczny, iluzoryczny świat, bo ból był za silny do zniesienia. Świat jest trudny i czasami okrutny, ale przegrana życiowa nie musi oznaczać końca świata. Nie jestem sentymentalny. Tylko emocjonalnie odporni, rozumiejący jego kompleksowość dadzą sobie radę w przyszłości. Wiem o tym z własnego doświadczenia.
Pierwszy wiersz napisałem w szkole podstawowej. Przerabialiśmy poezję romantyka Juliusza Słowackiego. Pod jego wpływem napisałem wiersz i przeczytałem go w klasie. Zrobiła się cisza. Wszyscy myśleli, że to plagiat albo prawdziwy, nieznany dotąd wiersz Słowackiego. Nie chciałem ich wyprowadzać z błędu. Dziś panuje pandemia i strach. Wokół umierają ludzie. A ja, zamknięty w mieszkaniu, leczę się pisaniem wierszy.
Poezja jest dla mnie ucieczką. Mogę określić każde uczucie, nadać mu znaczenie w moim życiu. Pisanie przynosi mi ulgę i daje pogodę ducha. Czasami jest to reakcja na emocjonalny przypadek, który bulwersuje, i wtedy trudno jest mnie oderwać od kartki. Jest to jak spowiedź przed samym sobą i próba zrozumienia, uszeregowania tego, co się stało. Wiersze piszę dla siebie od lat. Niektóre się podobają. Czasami, po czyimś telefonie, jestem zdumiony i wzruszony. Nadszedł czas, aby je ogarnąć i pokazać światu.
TO PRZEMYŚLENIA
O BOGU,
WIERZE I PRZYSZŁOŚCI
CZŁOWIEKA. O TYM, CO
CZĘSTO MYŚLIMY I
CZUJEMY,
ALE NIE O TYM CO MÓWIMY.
O LUDZKICH LĘKACH,
WOJNIE I MARZENIACH
NIESPEŁNIONYCH. O NOWYM
ŚWIECIE, W KTÓRYM RZĄDZĄ
KOMPUTERY I DYKTATORZY
Modlitwa bez wiary
Milczący, bez strachu.
Czekamy na zew,
aby skoczyć sobie do gardeł.
Moorrrduuujjj!
Upijam się krwią rannych.
Zabijam, więc jestem!
Pokonaliśmy wroga i zło.
Hołd krwawemu Słońcu za dnia.
Nocne marsze i rozpusta przy blasku Księżyca.
Tańczymy przy wielkich ogniskach zwycięstwa.
Poranek.
Czas wracać do jaskiń oświetlonych neonami.
A tam – telewizory.
Pierwszy program o Bogu i miłości bliźniego.
Drugi program - bajki dla dzieci
o ukrytych marzeniach.
Lawina
Lawina ludzkiego gniewu
toczy się w doliny
zbiorowej pamięci wojny.
Domy zmiecione,
miasta pokryło płótno bieli.
Sięgam po koło ratunkowe,
uciekam na plażę pamięci,
policzyć połyskujące ziarenka piasku.
Zakładaj narty.
suń
przetrwaj.
Natura nie jest zawsze gwałtowna,
spójrz na liściaste drzewa w moim ogrodzie,
majestatyczne i piękne – gotowe tańczyć
w rytm roześmianych kamieni
przy dźwięku polnych dzwonków.
Wracam do środka spokoju,
by słuchać muzyki,
głosów mądrych ludzi.
Promienieję z dumy, że przeżyłem,
aż do następnego gniewu natury.
Kategorie: Uncategorized

