
Huti w Jemenie | Rendering obrazu | Zdjęcie: Reuters, jednostka rzecznika prasowego Sił Obronnych Izraela
Luki wywiadowcze, przekonanie, że Jemen był „drugim frontem”, ignorowane ostrzeżenia, że Izrael będzie następny, oraz rakieta odkryta tuż przed 7 października – podczas gdy Izrael skupiał się na Hamasie i Iranie, zagrożenie ze strony Huti rosło. Jakie jest rozwiązanie? Sama siła militarna może nie wystarczyć.
Oczekuje się, że wśród błędów wywiadu, które poprzedziły wojnę „Żelazne Miecze”, znajdzie się znacząca część dotycząca Huti. Przez prawie dekadę w Jemenie narastało nowe zagrożenie militarne dla Izraela. Nie poświęcano mu jednak zbyt wiele uwagi, ponieważ większy niepokój budziły postrzegane jako bardziej bezpośrednie zagrożenia, takie jak Iran, Hezbollah i Hamas. Chociaż Huti byli sporadycznie wspominani w briefingach i ocenach dotyczących obronności, były to głównie wzmianki mimochodem. Pomimo świadomości Izraela o dalekim zasięgu Houthis, wielu zostało zaskoczonych, gdy grupa ta wystrzeliła dziesiątki rakiet i dronów w kierunku Izraela, zwiększając z czasem tempo ostrzału. Według danych izraelskiego wojska, spośród dziesiątek rakiet wystrzelonych w kierunku Izraela około 45 przeniknęło do izraelskiej przestrzeni powietrznej, z czego ponad 25 od połowy marca, kiedy izraelskie siły zbrojne wznowiły walkę w Strefie Gazy.
Podczas długotrwałych walk izraelska obrona powietrzna osiągnęła fenomenalny wskaźnik przechwyceń, przekraczający 90%. Jednak, jak wielokrotnie udowodniono podczas wojny, żaden system obronny nie jest doskonały. Nieliczne pociski, które przedostają się przez obronę, mogą spowodować znaczne szkody. Dwa tygodnie temu jemeński pocisk, który ominął zarówno amerykański system THAAD, jak i izraelski system Arrow, pozostawił ogromny krater na głównym międzynarodowym lotnisku Izraela. Było to znaczące zwycięstwo psychologiczne dla Huti i spowodowało, że dziesiątki zagranicznych linii lotniczych zawiesiły loty do Izraela na czas nieokreślony. Wbrew twierdzeniom Huti, pociski wystrzeliwane przez nich w kierunku Izraela nie są hipersoniczne i nie mają specjalnych zdolności manewrowych. Jednak systemy przechwytywania mogą nadal zawodzić z różnych powodów.
Poligon doświadczalny Iranu
Aby zrozumieć, jak potencjalnie przeciwdziałać zagrożeniu ze strony Huti, warto przyjrzeć się korzeniom tej grupy i temu, jak doszła do władzy. Huti to ekstremistyczny ruch szyicki z północnej prowincji Saada w Jemenie, który powstał częściowo w wyniku zaniedbań jemeńskiego rządu i rosnącego fanatyzmu szyickiego zainspirowanego irańską rewolucją. Jemen nie ma zaawansowanej infrastruktury komunikacyjnej i informatycznej na wzór zachodni, a sami Houthi żyją skromnie, opierając się na rozległych sieciach plemiennych.
Grupa promuje gwałtowną ideologię antyzachodnią, której hasłem jest: „Śmierć Ameryce, śmierć Izraelowi, przekleństwo Żydom, zwycięstwo islamu”. Podobnie jak Hamas i Hezbollah, Houthi mają skrzydło cywilne, które twierdzi, że świadczy usługi publiczne, oraz frakcję zbrojną, która stała się de facto armią.

Rebelianci Houthi w Jemenie. Zdjęcie: AP
W 2004 r. zaczęli buntować się przeciwko lokalnym władzom. Jak na ironię, brutalne represje tylko ich wzmocniły. Arabska wiosna w 2011 r. dała im dodatkowy impuls i pod koniec 2014 r. zajęli stolicę Jemenu, Sanę, stając się de facto siłą rządzącą w północnej części kraju.
Od 2015 r. do kwietnia 2022 r. Huti walczyli z koalicją sunnickich państw arabskich pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które dążyły do przywrócenia poprzedniego sunnickiego rządu Jemenu. Przez cały czas trwania konfliktu Iran udzielał Hutiom znacznej pomocy finansowej oraz dostarczał ogromne ilości amunicji, broni osobistej, rakiet i dronów, skutecznie wykorzystując Jemen jako poligon doświadczalny dla swojego sprzętu wojskowego.
W ciągu tych siedmiu lat wojny Huti wystrzelili rakiety i drony w kierunku Arabii Saudyjskiej, atakując zarówno infrastrukturę cywilną, jak i wojskową. Niektóre z tych rakiet miały zasięg do 1200 kilometrów (750 mil).
„Bardziej pilne zagrożenia”
W tamtym czasie Izrael obserwował rozwój sytuacji głównie z daleka. Pojawiły się jednak pewne sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza po poważnych atakach na cele w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, takich jak atak na obiekty naftowe Aramco w marcu 2021 r. Już następnego dnia irańska Gwardia Rewolucyjna wygłosiła zawoalowane groźby, łącząc atak Huti z możliwym uderzeniem na Ejlat. Przesłanie było jasne: Huti mogą służyć Iranowi jako proxy przeciwko Izraelowi.
Po zakończeniu walk z państwami arabskimi Huti zachowali znaczny arsenał dronów, pocisków manewrujących i balistycznych dalekiego zasięgu. Niektórzy w Izraelu ostrzegali, że po zakończeniu wojny w Arabii Saudyjskiej Huti skierują swoją broń przeciwko Izraelowi. W czerwcu 2022 r. ówczesny minister obrony Benny Gantz stwierdził, że Huti gromadzą dziesiątki takich broni z naruszeniem międzynarodowego embarga na dostawy broni. Niecały miesiąc przed 7 października 2023 r. Huti zaprezentowali nową rakietę dalekiego zasięgu, którą większość analityków uważa za przeznaczoną dla Izraela. Mimo to gromadzenie informacji wywiadowczych na temat Huti pozostawało sprawą o niskim priorytecie, pozostając w cieniu Iranu, Hezbollahu i Hamasu.
27 października 2023 r. drony Houthich po raz pierwszy dotarły do Zatoki Eilat i zostały przechwycone. Cztery dni później wystrzeliły pierwszy pocisk ziemia-ziemia w kierunku Izraela. Od tego czasu tempo ataków zmienia się w zależności od operacji izraelskich w Strefie Gazy: zmniejsza się, gdy Izrael wstrzymuje działania, a nasila się wraz z wznowieniem walk.
Dla wielu Izraelczyków Huti są zagadkowym wrogiem, pozornie prymitywnym, ale uzbrojonym w zaawansowaną broń i wspieranym przez państwo. Po osłabieniu Hamasu i Hezbollahu Huti przejęli przywództwo w szyickiej osi kierowanej przez Iran, wywołując masowe alarmy, które zmuszają miliony Izraelczyków do schronienia się w schronach przeciwbombowych i powodują znaczne szkody gospodarcze i logistyczne. Wasza widoczność w atakach na Izrael tylko wzmocniła waszą pewność siebie i motywację.
Zbyt daleko, zbyt odizolowani, zbyt zdeterminowani
Przez cztery miesiące Izrael powstrzymywał się od militarnych ataków na Huti, pozostawiając to zadanie Stanom Zjednoczonym. Amerykanie przeprowadzili setki nalotów, ale nie zdołali powstrzymać ostrzału rakietowego. Według szacunków Huti nadal produkują niewielką liczbę rakiet tygodniowo, a ich zapasy nadal obejmują dziesiątki, jeśli nie setki kolejnych, które mogą zostać wystrzelone w kierunku Izraela.
Izrael przeprowadził kilka nalotów w Jemenie, głównie na infrastrukturę gospodarczą, taką jak porty i lotniska. W zeszły piątek izraelskie siły zbrojne uderzyły w porty kontrolowane przez Huti. Analitycy uważają jednak, że w ciągu miesiąca Huti będą w stanie wznowić działalność w uszkodzonych obiektach. W rzeczywistości w ostatni weekend wznowili już działalność lotniska, które zostało zbombardowane zaledwie tydzień wcześniej. Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że ani izraelskie, ani amerykańskie naloty nie są wystarczające, aby powstrzymać agresję Huti, a złe warunki życia tej grupy sprawiają, że presja gospodarcza nie jest skutecznym środkiem odstraszającym.
Odległość Jemenu od Izraela sprawia, że rutynowe naloty są niezwykle trudne. Wątpliwe jest, aby Huti mogli zostać pokonani militarnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich odporność, izolację geograficzną i zdolność do wytrzymania długotrwałej presji.
Wojna w Izraelu zmieniła Huti z nieznanej grupy marginalnej w centralnego gracza w regionie i wyzwanie dla całego regionu.
Już teraz poważnie zaszkodzili egipskiej gospodarce, sparaliżowali port w Ejlacie i nadal rozszerzają swoje wpływy. Ku ich zadowoleniu, nawet Amerykanie wstrzymali ostatnio działania wojskowe przeciwko nim, a prezydent USA Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone „poddały się” Houthi.
Niektórzy uważają, że podobnie jak Hamas i Hezbollah, Huti można pokonać jedynie „siłą zbrojną”, co jest opcją bardzo mało prawdopodobną w przypadku Izraela. Lokalne siły antyhutijskie w Jemenie nie mogą odnieść sukcesu bez szerokiego wsparcia zewnętrznego. Rozważana jest również opcja uderzenia na Iran, który finansuje i uzbraja Huti. Jednak nawet to może nie powstrzymać ostrzału rakietowego, ponieważ Huti nie podlegają bezpośrednio reżimowi irańskiemu.
Podsumowując, na chwilę obecną nikt w Izraelu nie jest optymistą, że zagrożenie rakietowe ze strony Houthich można powstrzymać wyłącznie siłą militarną. Częste syreny alarmowe, które zmuszają miliony Izraelczyków do schronienia się w schronach, mogą nadal rozbrzmiewać, dopóki Houthi będą decydować się na dalsze wystrzeliwanie rakiet.
Jak Izrael przeoczył zagrożenie ze strony Huti
Kategorie: Uncategorized


”Odległość Jemenu od Izraela sprawia, że rutynowe naloty są niezwykle trudne. ”
Ciekawa sprawa. Dla dzikusów z Houthi odległość jakoś nie sprawia, że walenie rakietami w Żydów w Izraelu jest ”niezwykle trudne”. A w drugą stronę odległość ”sprawia” że ”niezwykle trudne”. Jakaś dziwna ta odległość: W jedną stronę mała, w drugą stronę wielka. Żart czy kpina?
”Wątpliwe jest, aby Huti mogli zostać pokonani militarnie,”
Co racja, to racja. W takim razie najlepiej chyba od razu sobie wybudować jakiś duży komin. Jeżeli niesposób ”pokonać militarnie” bandę bosonogich dzikusów z Jemenu, co co mówić o wojowniczych i znacznie mądrzejszych sąsiadach?
”Egipt traci 800 milionow miesiecznie z oplat za Kanal Sueski.”
… a Żydzi w Izraelu tracą bajońskie sumy dlatego, że rozmaite linie lotnicze wreszcie znalazły pretekst, żeby obłożyć Izrael blokadą. Tak w ogóle – Egipt chyba by i dziesięć razy tyle zapłacił za taką blokadę i za de facto likwidację branży turystycznej w Izraelu.
”Europa tez traci przez przedluzenie transportu ropy .”
Ceny benzyny w Europie są tańsze niż kiedykolwiek na przestrzeni ostatnich lat. To nie są wielkie problemy. Kanał Sueski był przez szereg lat zamknięty i jakoś nic, pobudowano supertankowce.
A tak w ogóle – mści się w sposób fatalny kompletny brak lotnictwa o strategicznym zasięgu i o porządnym udźwigu. Nie wiem, czy to prawda, ale ”Tablet” podaje, że nawet zakatrupiony przez Wuja Sama ”Lavi” miał zasięg o połowę większy, niż ówczesne wersje F-16. To było czterdzieści lat temu.
Za duzo tego samobiczowania sie. Nawet jak widzial, co mogli zrobic ?
Wszyscy przeoczyli. Egipt traci 800 milionow miesiecznie z oplat za Kanal Sueski. Europa tez traci przez przedluzenie transportu ropy .
To powinno byc uwazana za rzecz pozytywna