
6 października, czyli w nadchodzący poniedziałek wieczorem rozpocznie się żydowskie święto Sukot, zwane Świętem Szałasów. Potrwa do 13 października. Polega ono głównie na tym, że należy czas spędzać poza domem w specjalnym miejscu o ażurowym dachu, by widzieć rozgwieżdżone niebo. Nie wolno zabierać z sobą rozmaitych udogodnień. Święto jest wspomnieniem pobytu Żydów na pustyni. Tu nawiasem mówiąc, w Polsce, przy październikowej aurze deszczowej celebracja tego święta wymaga heroizmu.
Otóż, człowiek staje sam ze sobą wobec wszechświata, odarty z bogactw. Pobyt w szałasie służy zagłębieniu się w istotę swojego człowieczeństwa. Kim jest człowiek jako taki w owym szałasie, bez telefonów komórkowych, aut, kart kredytowych, laptopów, zegarków. Nagi w obliczu upływającego czasu, stojący wobec wyzwań przyszłości i wspomnień. Tu i teraz, jakie ma zamiary i marzenia?
7 zaś października minie druga rocznica masakry, dokonanej przez bojowników rządzącego Strefą Gazy palestyńskiego ugrupowania Hamas na mieszkańcach izraelskiego kibucu Kefar Azza, leżącego 3 km od granicy Izraela ze Strefą Gazy. Stanowiła część ataku Hamasu na Izrael, który zapoczątkował wojnę Izraela z Hamasem.
Teraz jesteśmy w przededniu realizacji planu pokojowego, zaproponowanego przez Trumpa. Cywilne ofiary konfliktów zbrojnych należy opłakiwać. Kim bylibyśmy, gdyby dotknęła nas obojętność?
Oglądam nagranie z demonstracji w Warszawie po likwidacji tzw. flotylli humanitarnej. Młoda kobieta trzymając w ręku tabliczkę z napisem „Never again is now” krzyczy do mikrofonu: „Izraelczycy, wyp….alać! Zdychajcie w męczarniach!”
Młoda publiczność zgromadzona wokół niej bije brawa. Mówczyni donośnym głosem kontynuuje: „Nie ma mojego przebaczenia i nigdy nie będzie!”
I dalej mówczyni gromkim, chrapliwym głosem się rozkręca, krzycząc: „Dojdzie do ku… tragedii! Wypier… do siebie, czyli do nigdzie! Do piekła won!” Młodzież przyjmuje te słowa z aplauzem. Wszyscy mają arafatki i flagi palestyńskie.
Oglądam ten film ze zgrozą. Przepełnia mnie utrata wiary w ludzi, nadziei, że kierują się rozumem, a przede wszystkim utrata dla nich sympatii i szacunku. Nie jestem mieszkańcem Bliskiego Wschodu, tylko środkowej Europy. Umiem oceniać jedynie to, co się tutaj dzieje.
Nie mam złudzeń, dzieje się źle i coraz gorzej. I wcale nie tylko już skrajna prawica podsyca nastroje pogromowe. Nienawiść rozlała się wszędzie, na prawo i lewo. Próbując zachować równowagę obrywa mi się i z prawa i z lewa, ale to nie szkodzi. Jestem sam i nie przeszkadza mi poczucie osamotnienia. Tylko dzięki temu odczuwam prawdziwą wolność bez jakichkolwiek wpływów.
Przemysław Wiszniewski
Kategorie: Uncategorized


Mlody narybek polski przyklaskuje z entuzjazmem Hamasowi w robieniu teraz to co dziadusie tych Polakow robili, w bestialskim mordowanie Zydow. I nie trzeba teraz cwiartki szmalcu czy funcika soli.
Nie jest Pan sam, proszę tak nie myśleć!
Nie jest Pan sam.