Uncategorized

Kamień. Pamięć. Trwanie.

Anna Grabowska

Niektóre pytania wracają co roku. Ale odpowiedź jest zawsze ta sama: pamięć nie potrzebuje światła.

Parę osób mnie dzisiaj zapytało, czy Żydzi obchodzą Dzień Zaduszny, tak jak katolicy w Polsce, we Włoszech, w Hiszpanii, w Ameryce Południowej.

Czy chodzą na groby, zapalają znicze, przynoszą kwiaty, robią porządki i ustawiają donice pod linijkę. Nie, nie obchodzą. Bo judaizm ma własny rytm pamięci, inny, cichszy i bardziej osobisty.

W rocznicę śmierci, jorcajt, zapala się świecę i odmawia Kadisz. To nie jest modlitwa o śmierci, tylko o życiu. O tym, że świat trwa dalej, mimo że jeden głos ucichł. Kilka razy w roku, w Jom Kipur, w Szmini Aceret, w Pesach i w Szawuot, odmawia się Jizkor – modlitwę pamięci. Wypowiada się imiona tych, którzy odeszli. Nie dla publiczności, nie dla formy, ale z prostego ludzkiego obowiązku – pamiętam.

W judaizmie pamięć nie ma daty w kalendarzu. Ma miejsce w nas.

Na żydowskich grobach nie kładzie się kwiatów. Kwiaty są piękne, lecz przemijające. Kamień zostaje. Po hebrajsku nagrobek to matzeva – znak, pamiątka, ślad. Kiedy kładzie się kamień, mówi się bez słów: „Byłem tu. Pamiętam.”

Niektórzy rabini powiadają, że kamień jest odwróconą segulą – nie amuletem, nie ochroną, nie magią. Kamień nie ma niczego przynieść. Ma tylko trwać. Uznaje granicę, nie próbuje jej zaczarować. Oddziela świat żywych od świata ciszy, ale bez lęku i bez teatralności.

Żydzi na całym świecie – w Izraelu, w diasporze, w Ameryce, w Europie, w Ameryce Łacińskiej, w Australii – robią to na swój sposób. Jedni modlą się Kadiszem, inni stoją w milczeniu. Ktoś położy kamień, ktoś kartkę z modlitwą (kwitel), ktoś dotknie dłonią liter na macewie, jakby chciał sprawdzić, czy jeszcze są ciepłe. Religijni i świeccy, wierzący i sceptycy – wszyscy mają ten sam gest: pamięć. Bo w judaizmie nie trzeba wierzyć w Boga, żeby wierzyć w zobowiązanie wobec tych, którzy byli przed nami.

Z wiekiem widzę coraz częściej, jak ludzie próbują uczynić z pamięci spektakl: polerują płyty, stawiają znicze w równych rządkach, pokazują się „na grobach”.

Nie potępiam tego – rozumiem. To ludzka potrzeba. Chcemy, żeby ktoś widział, że pamiętamy. Ale przecież te groby potrzebne są bardziej nam niż tym, którzy pod nimi leżą. To my potrzebujemy tego miejsca, tej chwili ciszy, żeby odnaleźć w sobie ciągłość. Kamień, który zostawiamy, nie jest więc prezentem dla zmarłego. Jest śladem naszej własnej pamięci.

I to, co piszę, nie jest żadną krytyką. Świat jest pełen różnych kultur, rytuałów i języków pamięci. Każdy z nas wspomina inaczej, każdy potrzebuje innego znaku, by nazwać stratę. Ważne, by robić to szczerze – nie dlatego, że tak wypada, tylko dlatego, że tak czujemy.

Kamień nie błyszczy, nie pachnie, nie udaje światła.

Po prostu trwa. Jak pamięć. Jak więź, która nie potrzebuje reklamy ani potwierdzenia.

Bo w judaizmie – także w tym świeckim – pamięć nie jest aktem wiary. Jest aktem lojalności wobec przeszłości.

I może właśnie dlatego kamień jest mądrzejszy od znicza: nie płonie, nie gaśnie, nie udaje wieczności. On po prostu jest.

Kamień. Pamięć. Trwanie.

Wszystkie wpisy Ani

TUTAJ

Kategorie: Uncategorized

3 odpowiedzi »

  1. PRAGNE DODAC ”STRICTLY” ŻYDOWSKI PUNKT WIDZENIA I INTERPRETACJE WG TYTUŁU ”KAMIEŃ PAMIĘĆ TRWANIE” KAMIEŃ = PO HEBRAJSKU EVEN אבן . JEST SYMBOLICZNYM SKRÓTEM TRZECH POKOLEŃ AV, BEN NECHED. SKŁADANIE WIEŃCÓW/ŻYWYCH KWIATÓW JEST STRICTLY CHRZEŚCIJAŃSKIM OBYCZAJEM, A NAWET OBRAZLIWE, JAKO SYMBOL ŻYCIA – DLA UMARŁYCH, JUŻ NIE MÓWIĄC O TYM, ŻE NIKT NIE USUWA ZGNIŁYCH KWIATÓW Z NAGROBKA. NIESTETY AUTORKA POMINĘŁA NAJWAŻNIEJSZY ASPEKT ŻYDOWSKICH CMENTARZY, KTÓRYCH W POLSCE POZOSTAŁO PONAD TYSIĄC. JEST TO ŚWIADECTWEM CIĄGŁOŚCI POKOLEŃ, NIEROZERWALNY ZWIĄZEK MIĘDZY PRZESZŁOŚCIĄ I TERAŹNIEJSZOŚCIĄ DLA ŻYDÓW, CHASYDÓW Z DUSZA I NAUKĄ NASZYCH WIELKICH RABINÓW/MĘDRCÓW. W PEWNYM SENSIE CZYTAJĄC ICH POZOSTAŁE DZIEŁA A NAWET SAME NAGROBKI STANOWIĄ CZĘŚĆ NASZEJ HISTORII. PS. OSOBIŚCIE DLA AUTORKI. PISZĄC O TAKICH SAKRALNYCH ŻYDOWSKICH TEMATACH TRZEBA MIEĆ WIĘCEJ WIEDZY ZE ŹRÓDEŁ STRICTLY ŻYDOWSKICH A NIE TYLKO CYTUJĄC ”POPULARNO – NAUKOWE” POJĘCIA

  2. Świetny artykuł. A ode mnie pewna obserwacja:
    Ulanów – cmentarz żydowski na skraju lasu, czysto, elegancko, wiele ładnych i czytelnych macew, między drzewami rosną jakieś ziółka po kilka cm wysokości.
    Leżajsk – cmentarz żydowski obok jakby ”dzielnicy żydowskiej” z grobem cadyka w ”kaplicy”. A poza tym krzaki na metr wysokości, część macew poprzewracanych lub leżących na stosie.
    Jedno do drugiego – niecałe 25km.
    Pozdrawiam.

  3. Piekny tekst i bardzo prawdziwy. Chociaz tradycja kwiatów i zniczy tez jest piekna i pełna symbolicznego nastroju w listopadowy wieczór na rozświetlonym cmentarzu.

    A Anna Grabowska umieszcza wspaniałe i mądre teksty na FB – bardzo polecam

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.