Uncategorized

Wiele powodów do niepokoju

Martin Sherman

Przez dziesięciolecia poprzedzające okrucieństwa z 7 października 2023 r. najwyższe szczeble izraelskiego kierownictwa rażąco błędnie oceniały rzeczywistość panującą w Strefie Gazy.

Patrząc wstecz na ostatnie kilkadziesiąt lat, obywatele Izraela mogą znaleźć wiele powodów do poważnego niepokoju o kompetencje przywódców kraju. Prawie wszyscy, którzy piastowali – a niektórzy nadal piastują – najwyższe stanowiska państwowe, wysuwali koncepcje, które albo doprowadziły do traumy i tragedii, albo tylko dzięki czystemu przypadkowi ich uniknęły.

Na czele tej ponurej parady „monumentalnej głupoty” stoi kontrowersyjny duet laureatów Pokojowej Nagrody Nobla: Icchak Rabin i Szimon Peres. To pod ich przywództwem przeforsowano katastrofalne w skutkach porozumienia z Oslo. Z pogardą odrzucając głośne przestrogi przed nadchodzącą katastrofą, kontynuowali oni swoje działania, ściągając tragedię zarówno na izraelskich Żydów, jak i palestyńskich Arabów. W rzeczywistości te nieprzemyślane porozumienia przyniosły skutek dokładnie odwrotny do pokoju, który miały zapoczątkować.

Rażący brak właściwej oceny sytuacji, widoczny już w procesie z Oslo, przejawił się najpełniej w stosunku liderów do Strefy Gazy. W wywiadzie radiowym z 1995 roku Rabin drwił z możliwości ostrzału rakietowego z tego obszaru, szydząc z przeciwników wycofania się: „Te koszmarne opowieści są dobrze znane. Przecież obiecywaliście nam już rakiety Katiusza z Gazy. Od roku Gaza znajduje się w dużej mierze pod rządami Autonomii Palestyńskiej i nie spadła ani jedna Katiusza. Nie będzie żadnych Katiusz”. Dziś tysiące pocisków i rakiet, które spadły na izraelskie miasta i wioski od czasu tamtej lekkomyślnej prognozy, stanowią bolesną kpinę z jego słów.

Podobną niezdolnością do przewidywania wydarzeń wykazał się Ariel Szaron, ojciec jednostronnego wycofania się ze Strefy Gazy. Przemawiając w Knesecie 25 października 2004 roku, niemal rok przed ewakuacją, oświadczył: „Jestem głęboko przekonany, że to wycofanie zostanie docenione przez bliskich i dalekich, zmniejszy wrogość, przełamie bojkoty i oblężenia oraz poprowadzi nas ścieżką pokoju z Palestyńczykami i innymi sąsiadami”. Późniejsze wydarzenia dobitnie pokazały, jak beznadziejnie błędna i naiwna była to ocena.

Niestety, rozdźwięk między wizjami polityków a rzeczywistością trwał nadal, nawet po przejęciu kontroli nad Gazą przez Hamas w 2007 roku. W lutym 2017 roku ówczesny minister obrony Awigdor Liberman zaproponował inicjatywę przekształcenia Strefy Gazy w „Singapur Bliskiego Wschodu”. Plan zakładał budowę portu morskiego, lotniska i strefy przemysłowej (oferującej 40 000 miejsc pracy) w zamian za demilitaryzację i likwidację tuneli. Odpowiedź Hamasu była błyskawiczna i powinna była rozwiać wszelkie złudzenia co do tego, że poprawa sytuacji gospodarczej jest skutecznym impulsem do pokoju. Mahmoud al-Zahar, wysoki rangą urzędnik Hamasu, odrzucił ofertę z pogardą: „Gdybyśmy chcieli zmienić Gazę w Singapur, zrobilibyśmy to sami. Nie potrzebujemy niczyjej łaski”.

Liberman nie był jednak jedynym, który forsował pomysł budowy portu w Strefie Gazy. Tę samą absurdalną propozycję przedstawił już w 2011 roku ówczesny minister transportu, a obecny minister obrony, Israel Katz. Nie zważając na rozsądek i doświadczenie, upierał się przy tym pomyśle w kolejnych latach, a co najbardziej zdumiewające – robi to nadal w 2024 roku, długo po okrucieństwach z 7 października 2023 roku.

Trudno pojąć logikę stojącą za budową portu. W czasach stabilizacji Gaza zawsze miała do dyspozycji infrastrukturę portową w pobliskim Aszdodzie, oddalonym o mniej niż 40 km. Z kolei w czasach konfliktu dopuszczenie do posiadania przez Hamas własnego portu umożliwiłoby mu nieograniczony import materiałów wojennych. Co więcej, inwestycja ta niosłaby ze sobą fatalne skutki ekologiczne dla Izraela, prowadząc do erozji plaż i klifów nadmorskich poprzez zablokowanie naturalnego przemieszczania się osadów piasku na północ.

Fakt, że przez trzy dekady najważniejsi politycy w kraju nieustannie mylili się w ocenie sytuacji w Strefie Gazy, jest dla izraelskiej opinii publicznej głęboko alarmujący. Ich propozycje okazały się jedynie intelektualnymi „wydmuszkami”, porwanymi przez nurt fałszywych aksjomatów i politycznie poprawnych założeń, zamiast wynikać z rzetelnego zrozumienia realiów.

Można mieć tylko nadzieję, że tragiczne wydarzenia ostatnich dwóch lat w końcu zdejmą zasłonę z oczu decydentów, pozwalając na opracowanie trzeźwej i klarownej strategii na przyszłość.

Wiele powodów do niepokoju


Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. Nie rozumiem dlaczego jeden z głównych placów Tel Avivu nadal nosi honorową nazwę „ Rabin Square”. Widac ludzie nic nie zrozumieli z historii.

  2. Najgorsze ze IDF opanowane przez Generalow awansowanych za Rabina, Szarona i nastepcow.
    Wszyscy praktycznie dowodcy, czy IAF, czy Marynarki, czy Czolgow zawiedli Oct. 7.
    Niektorych usunieto, czyli przeszli na emeryture, ale oni awansowali im podobnych i nie mozna przeciez wszystkich usunac.
    Odpowiedzialny za wyslanie obserwatorek, nieuzbrojonych zolnierek a granice z Gaza i grozacy im sadem wojennym gdy alarmowaly o przygotowanich Hamasu odmowil odejscia i stawial sie do pracy az do paru miesiecy temu kiedy go wkoncu usunieto.
    Inni prosili, ze lzami w oczach ” Nie robcie to mnie!” , usuniecie z podaniem nazwiska wieksza hanba wg. nich niz straszny los zamordowanych i porwanych Oct. 7 , nalezaloby zataic ich role w tym czy co..
    I potulne akceptowanie przez nich zlowrogiej roli Prawnikow w IDF, ” Nie strzelac az Prawnik pozwoli !”
    Tak jak za Stalina kiedy politrucy odgrywali decydujaca role w Armii Czerwonej, i ta zaczela w koncu wygrywac kiedy Stalin sie opanowal i ograniczyl ich role.
    Teraz kiedy Glowny Prawnik IDF w wiezieniu( miejmy nadzieje) po przecieku przez nia tajnych dokumentow, mozliwe ze odnowa IDF sie zaczela, ale niepewne to , i zabierze duzo czasu, jak Martin S. tu pisze

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.