
Beti Elon
W Wenezueli, jak w wielu krajach Ameryki Łacińskiej, istnieją tysiące domów, w których pokój nastolatka stał się świątynią. Nic się tam nie zmienia: nie ściele się łóżka, nie składa piżamy rzuconej w pośpiechu na krzesło, nie wynosi kubka z resztką wyschniętego soku. Pokoje zastygają jak w wosku. Bo może wróci…
Tu zniknięcie nie kończy historii. Ono ją zamraża.
Cisza, która krzyczy
Tak zaczyna się wiele opowieści: córka wyszła po zakupy, siostra pojechała do szkoły, syn miał wrócić wieczorem od kolegi. Nie wrócili. Najpierw pojawia się paraliżujący strach, potem desperacka nadzieja, a na końcu to, co najgorsze – głucha cisza.
Policja często wzrusza ramionami, powielając krzywdzące schematy:
- „Pewnie uciekła z chłopakiem”.
- „To tylko bunt nastolatki”.
- „Wyjechała robić karierę, znudzi się to wróci”.
W rzeczywistości nikt ich nie szuka. Korupcja i zmowa milczenia paraliżują służby, a państwo abdykuje ze swojej roli.
Armia matek
Kobiety nie potrafią jednak przestać szukać. Wchodzą w sam środek zła, ryzykując własne życie. Tam, gdzie pytania są niebezpieczne jak broń, one idą od drzwi do drzwi. Pytają sąsiadów i ludzi, których panicznie się boją. W torebkach noszą zdjęcia – już lekko wytarte od ciągłego wyjmowania.
Z czasem przestają pytać „dlaczego”. Pytają tylko: „Czy żyje?”.
W Wenezueli nie ma wielkich marszów. Są małe grupy kobiet – czasem tylko dwie lub trzy siedzące w cieniu drzewa. Każda z nich codziennie przegrywa z systemem, ale jednocześnie wygrywa z zapomnieniem. Dopóki one pamiętają, ich dzieci wciąż istnieją. To one przejęły rolę państwa, prowadząc własne śledztwa na przedmieściach Caracas, Maracaibo czy wzdłuż granicy z Kolumbią.
Krajobraz upadku
Kiedy instytucje, sądy i policja znikają w odmętach kryzysu gospodarczego, ich miejsce zajmuje chaos. Próżnię wypełniły grupy zbrojne, przemytnicy, gangi i tzw. colectivos. W tym świecie każdy ma broń i nikt nie ponosi odpowiedzialności. Los zaginionych stał się tematem tabu, o którym świat woli milczeć.
Według danych CIA World Factbook oraz raportu Departamentu Stanu USA (Trafficking in Persons Report), Wenezuela stała się krajem źródłowym, tranzytowym i docelowym dla ofiar handlu ludźmi:
- Wykorzystywanie seksualne: Kobiety i dziewczęta są szczególnie narażone na przemoc.
- Niewolnictwo domowe: Dzieci trafiają do wpływowych rodzin jako pomoc domowa w dzień i ofiary nadużyć w nocy.
- Praca przymusowa: Szacuje się, że około 45% osób pracujących w kopalniach w stanie Bolívar to dzieci, zmuszane do pracy w nieludzkich warunkach.
Statystyka tragedii
Oficjalne liczby to tylko wierzchołek góry lodowej. W 2020 roku zgłoszono 517 rozpoznanych ofiar handlu ludźmi, z czego 124 to dzieci. Rzeczywista skala jest jednak wyciszona i wielokrotnie większa.
Żyjemy w świecie XXI wieku – świecie praw człowieka, organizacji humanitarnych i „pachnących polityków w błyszczących mokasynach”. Jednak te dzieci wydają się nikogo nie obchodzić. O ich piekle dowiadujemy się jedynie z drastycznych filmów i relacji tych niewielu kobiet, które miały odwagę nie przestać pytać.
Kategorie: Uncategorized

