
Jan Hartman
Pokojowego nobla nie będzie, a skoro tak, to hulaj dusza! Trumpowi się sypie w USA, poparcie mu spada, więc starym zwyczajem dyktatorów, zajmie się wojną. Wojna zawsze się podoba sporej części społeczeństwa, zwłaszcza gdy toczy się daleko. Amerykanie lubią wojny i lubią je ich rządy. Ostatnio jednakże wojny im nie wychodzą, więc lepiej postawić na zamachy stanu i akcje komandosów. Służby poćwiczą, amerykańska prowincja będzie cmokać z dumy, a świat zadrży z podziwu. A jak się nie uda, to nic – wymieni się kilku nieudolnych pułkowników i do następnego razu. Tym razem okazało się, że warto było zaryzykować.
Z Wenezuelą akurat się udało. Ktoś musiał zdradzić groteskowego dyktatora Maduro, bo poszło gładko. Teraz będzie biedaczek odpowiadał „za posiadanie broni maszynowej”. Koń by się uśmiał. Niewiele zalet ma Trump, osobnik poważnie zaburzony, w swej patologicznej próżności domagający nieustającej uwagi i afirmacji, przez cały świat traktowany jak pacjent biegający z nożem po szpitalnym korytarzu, ale na pewno nie jest cyniczny. Nie opowiada więc żadnych dyrdymałów, że zamierza przywrócić demokrację w Wenezueli i spowodować objęcie władzy przez legalnie wybranego prezydenta Gonzaleza. Mówi wprost, że chce odbić szyby naftowe i mieć kontrolę nad państwem, w którym obecnie więcej od Amerykanów mają do powiedzenia Rosjanie, Chińczycy i wszelkiej maści panlatynoskie i lokalne bandy.
Faktycznie, Wenezuela to przyrodniczy raj na ziemi, pełen wszelkich dóbr ziemskich i podziemnych, pełen ropy, czystej wody, drewna, rzadkich metali i wszystkiego, czego tylko brakuje nam do szczęścia lub nie brakuje. Niestety, choruje na to samo, co cała Ameryka Łacińska, a mianowicie na syndrom przedłużającej się epoki postkolonialnej. Bardziej niż inne kraje regionu, Wenezuela padła ofiarą brutalnej i chciwej oligarchii, która dzieli się władzą z kilkoma wielkimi gangami, a jednocześnie korzysta ze słono opłacanej ropą i innymi dobrami osłony agentów Rosji, Chin, Kuby i kogo tam jeszcze. Wszyscy kradną, wszelki bunt tłumiony jest w zarodku, a ludzie nie mają co jeść. Po prostu wiek XIX w pełnym rozkwicie.
I na to wszystko wjeżdża dziś Trump na pomarańczowym koniu i oświadcza, że teraz to on będzie tu rządził. Porwał dyktatora, zastrasza i przekupuje reżim, grozi wojną. Ciekawe. Będzie się ganiał po dżungli, jak w Wietnamie? Chyba taki głupi nie jest. Weźmie swoje i zajmie się innym zasobnym krajem w swojej „strefie interesów”. Za to Rosjanie się cieszą, bo gołąbek pokoju wystawił szpony i nie bardzo może się teraz awanturować o podział Ukrainy. Dał sygnał, że Ameryka Południowa to jego wyłączna strefa wpływów, więc teraz nie może mieć pretensji, że Rosja jasno wyznaczy na mapie swoją. To samo Chińczycy. Wszyscy odetchnęli z ulgą, że po dekadach powojennego gadania o wartościach, prawach człowieka, demokracji i innych liberalnych zaklęć, wraca normalna polityka imperialna, oparta na sile i dominacji. To bardzo wygodne dla wszystkich wielkich państw. Tylko Europejczykom to nie pasuje. Ale to ich sprawa.
Trump z bezczelności i nieobliczalności zrobił sobie markę. Nikt już niczego innego się po nim nie spodziewa, a wielcy tego świata nawet się cieszą, że przy takiej degradacji i upadku USA, również oni nie muszą mieć zbyt wielu skrupułów. I z pewnością nie będą ich mieli. Ani politycy, ani szefowie wielkich firm IT/AI. Rosja dociśnie w Ukrainie, Chiny docisną na Tajwanie i jak Bóg da, za kilka lat świat będzie porządnie podzielony i każdy będzie sobie siedział na swoim. A my? A my, Europa, albo też staniemy się mocarstwem, albo nas wykupią i zjedzą. Nie na darmo Trump bezczelnie straszy Danię napaścią i aneksją Grenlandii. To pogróżka wobec całej Unii Europejskiej. A także deklaracja końca NATO. Tak, tak – jeśli następne wybory w USA wygra Partia Republikańska, a prezydentem zostanie nominat Trumpa, to już po NATO! Będziemy sobie śrubki do F16 kupować w darknecie.
Tylko wygrana demokratów w Stanach może uratować świat przed totalnym regresem geopolitycznym. Ale do wyborów jeszcze trzy lata. A tymczasem co z Wenezuelą? Cóż, reżim pewnie trochę się odświeży, ale przetrwa. Trump weźmie co chce, czyli ropę i inne minerały, a Rosjanom i Chińczykom zaproponuje się jakieś udziały, żeby się za bardzo nie złościli. Narodowi też się coś dostanie. Nietrudno sprawić, że ludziom się polepszy. A jak się polepszy, to będą zadowoleni. Wenezuela z gangsterskiej oligarchii stanie się półkolonią amerykańską, tolerującą obecność Rosjan i Chińczyków. Starczy dla wszystkich. Wszak planeta Ziemia należy do wszystkich ziemian i trzeba się dzielić jej skarbami!
Kategorie: Uncategorized


Loose blues. Analiza???
Jak śpiewa ojciech Mlynarski; „… A gdy ci trafi się marksista – nie każesz mówić mu paciorka”
Wolę analizę Młynarskiego.
„Tylko wygrana demokratów w Stanach może uratować świat przed totalnym regresem geopolitycznym” – Broń Boże!
Przeczytalem kronikę JH jeszcze raz i nieznalazlem przekręconego nazwiska pomarańczowego. A dalsze buńczuczne odzywki Trumpka i Venca sa jeszcze gorsze z rzędu niepoczytalne jak grozenie Grenlandii inwazja.
W czasie swiatecznej ceremoni w Bialym Domu, Trump opowiedzial historię o lekarzu Bialego Domu który z córkami Obamy mial wędrawać w dzungli Peru i byl ukaszony przez jadowitego węza który zabija 28,000 ludzi rocznie. Nic z tego się nie stalo, zupelna halucynacja.
Smieszne i straszna.
Zadziwiajace ze sa jeszcze ludzie popierajacy skazanegi przestępcę seksualnego i skazanego oszusta który ma oczywiste znaki choriby psychicznej czy kognitywnej.
Zedług znanego starego powiedzeniam ”Gdy Pan Bóg chce kogoś ukarać, odbiera mu rozum”. W wypadku kolegi Hartmana Niebiosa wykazały szczególną srogość, odbierając jednoczśnie resztki dobrego smaku. Przekręcanie czyjegoś nazwiska już w ostatnich klasach podstawówki nit uważano za śmieszne – owszem, na wystawie ”Oto Aneryka!” w 1954-tym roku w Warszawie używano podobnego chwytu nazywając ówczesnego prezydenta USA ”Trumną”…Kolega Hartman jest zbyt młody by to pamiętać. Podziwu godna jest dogłębna i szczegółowa wiedza kol. Hartmana o wszystkim – co dzieje się w głowie Donalda J. Trumpa – może ktoś podejmie się przetłumaczenia tego wiekopomnego tekstu na angielski i wysłania go na adres Białego Domu, żeby i Prezydent USA miał możność dowiedzenia się o tym co dzieje sie w głowie Jana Hartmana.
Najlepiej byc pacyfista, jak Francja, jej jedyna zasluga jest „walka z terrorem” w Mali, z ktorego ja wyrzucono,
Za brak jakichkolwiek sukcesow w walce z terrorem mimo palenia calych wiosek i gwalcenia kobiet tam.
Teraz Francja ma bronic calej Europy. Powodzenia !!!!
Wygodnie wybrać e historii to co potwierdza nasze przekonania, natomiast lepiej zapomnieć fatalne wojny w Wietnamir, Afghanistznie, Iraqu lub Libji czy Syrii i paru mniejdzych, napad na Wenezuelę nie jest popularny w US jak twierdza najnowsze sondaze.
Bardziej trafne niz porownywanie przez JH Trumpa do nozownika biegajacego po szpitalu byloby :
walnal JH jak chory w kubel , o ile o polskich szpitalnych analogiach mowa.
Bo co to ” Amerykanie lubia wojne ”.znaczy.
Bronila Europy w czasie WW2- i po, kiedy w ZSRR produkowane to powyzsze haslo JH.
Democratic Party USA ktorej zwyciestwa chce JH to partia tych co wyja ” Powiesic Zydow!!” na co JH sie uskarzal jest powszechne w w Polsce, kiedy dziwil sie ze zaden z jego dystyngowanych kolegow.Profesorow nie protestuje.
Tak, walnal JH, o walnal..