Uncategorized

„Nielegalni izraelscy osadnicy” – jak to jest naprawdę


Katarzyna Żmuda-Bryl

Właściwie każda kwestia dotycząca Izraela — historyczna czy współczesna — jest w zachodnim dyskursie przedstawiana w najlepszym razie za pomocą półprawd i manipulacji, a najczęściej za pomocą zwykłych kłamstw. Dotyczy to również izraelskich osadników w Judei, Samarii i we Wschodniej Jerozolimie. Wszystko zaczyna się od powszechnie powtarzanego określenia „nielegalni osadnicy”. Że nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością, jest oczywiste, ale w przypadku opisu Izraela fakty nie mają żadnego znaczenia. Liczy się obowiązująca narracja. Jedyny obraz izraelskiego osadnika, jaki zobaczymy w mediach, to agresywny, uzbrojony młody człowiek w kipie, wyglądający jak chasyd, atakujący bezbronne arabskie kobiety i starców. Ten obraz, wraz z obowiązkowym komentarzem o „okupacji Zachodniego Brzegu” i „rosnącej liczbie nielegalnych osiedli”, stał się stałym elementem zagranicznych doniesień.

Widz otrzymuje zestaw narracyjny: jeśli wierzy w powtarzaną przez dwa lata tezę o izraelskim „ludobójstwie” w Gazie, to jako dopełnienie dostaje obraz codzienności w rzekomo okupowanej przez Izrael Judei i Samarii. Autorzy relacji całkowicie ignorują konstrukcję prawną wynikającą z porozumień z Oslo, czyli fakt, że w strefie C pełną jurysdykcję utrzymuje Izrael — decyzją OWP i Izraela z lat 1993–1995 — a żadne z osiedli budowanych i rozbudowywanych w tej strefie nie jest „nielegalne”. W Judei i Samarii mieszka dziś ok. 500 tys. Izraelczyków (ICBS, Civil Administration) oraz ok. 3 mln Palestyńczyków (PCBS), choć organizacja Regavim zwraca uwagę, że statystyki te są zawyżone z powodów metodologicznych i politycznych.

Izraelczycy stanowią więc ok. 15% populacji tych terenów i dzielą się — mówiąc najogólniej — na trzy grupy. Pierwsza, zdecydowanie największa, to mieszkańcy regularnych osiedli i miast, w pełni uregulowanych administracyjnie, posiadających infrastrukturę, systemy edukacyjne i komunalne. To normalne przedmieścia — ludzie studiują, pracują, wychowują dzieci. Wbrew obowiązującej narracji nie „zjadają palestyńskich dzieci na śniadanie”.

Drugą grupą są mitnahalim — ideowi osadnicy zakładający nieautoryzowane punkty osadnicze, tzw. outposty. Ich liczbę szacuje się na kilka tysięcy, z czego osoby faktycznie inicjujące zakładanie nowych punktów to zaledwie kilkaset. Część outpostów jest rozbierana decyzją administracji cywilnej, część funkcjonuje przez lata z powodu sporów sądowych, a niektóre — nieliczne — po długich procedurach zyskują status prawny.

Trzecią, najmniejszą, ale najbardziej widoczną na świecie grupą jest No’ar Gva’ot, Hilltop Youth — subkultura nastolatków i młodych dorosłych funkcjonujących na marginesie izraelskiego społeczeństwa i odrzucających instytucje państwa. Aktywny trzon liczy — według analiz Idana Yarona — kilkadziesiąt osób, a krąg sympatyków to kilkaset. To nie jest ruch osadniczy, nie jest częścią religijnego syjonizmu, nie ma żadnej struktury ani reprezentacji. To zjawisko pojawiło się po wycofaniu Izraela ze Strefy Gazy w 2005 r., a w latach 2008–2013 wykształciło zjawisko tzw. price-tag — działań odwetowych wobec Palestyńczyków i izraelskich instytucji, będących wyrazem buntu wobec państwa.

Idan Yaron (izraelski socjolog i antropolog społeczny badający izraelską skrajną prawicę) w swoim tekście z 1 sierpnia 2024 “Hilltop Youth :The Rebellion Infrastructure”opisuje, że właśnie w tym środowisku powstała tzw. „infrastruktura buntu”, zidentyfikowana przez Shin Bet w 2013 r. W toku śledztwa przejęto trzy dokumenty („Do buntu -1”, „Do buntu- 2” oraz „Królestwo Zła”). Dwa pierwsze opisywały ideowy plan konfrontacji z państwem — poprzez eskalację konfliktów religijnych, społecznych i narodowych. „Królestwo Zła”, znaleziony w 2014 r. w samochodzie jednego z członków grupy, zawierał operacyjne instrukcje: podpalania obiektów, dróg wejścia i ewakuacji, unikania kamer, przygotowywania koktajli Mołotowa. Sądy — na podstawie materiałów przedstawionych przez Shin Bet — uznały dokument za materiał o potencjale rzeczywistego zagrożenia. To właśnie na tej podstawie w uzasadnieniach w sprawach Meira Ettingera i Moshe Orbacha wskazywano powiązania jednostek z dokumentami buntu.

Jednocześnie Yaron podkreśla: jest to margines skrajny, mało liczny i odcięty od społeczeństwa. Ruch osadniczy konsekwentnie od lat potępia price-tag. Yesha Council publikował oficjalne oświadczenia w tej sprawie; rabini z Eli, Otniel, Alon Shvut i innych ośrodków religious Zionism wydawali stanowiska potępiające te działania. Nawet część rabinów z Yitzharu — kojarzonego w mediach z radykalizmem — dystansowała się od „buntu”. Nie istnieje więc żaden związek między Hilltop Youth a ruchem osadniczym jako takim.

Hillel Gershuni w artykule „Jewish ISIS Rises in the West Bank”, opublikowanym w The Tablet Magazine 11 stycznia 2016 r., opisuje Hilltop Youth jako środowisko, które definiuje swoją tożsamość poprzez całkowite zerwanie więzi z państwem Izrael i jego instytucjami. W ich narracji Izrael nie reprezentuje wspólnoty żydowskiej, lecz „Erew Raw” — kabalistyczną kategorię określającą ludzi wyglądających jak Żydzi, ale pozbawionych żydowskiej duszy. Gershuni podkreśla, że dla tej subkultury państwo jest „skorupą”, którą należy zniszczyć, aby odrodzić „prawdziwe” Królestwo Judy. Inspiracją dla części młodzieży były wystąpienia rabina Icchaka Ginsburgha, szczególnie jego wykład „Skorupa i owoc”, wygłoszony podczas protestów przeciwko ewakuacji Gazy. Rabin posługiwał się metaforą „łupiny, którą trzeba rozbić” — łupinami miały być syjonizm, izraelskie sądy i rząd. Radykałowie zinterpretowali to jako wezwanie do odrzucenia i zwalczania instytucji państwowych, co stało się fundamentem ideologii buntu Hilltop Youth.

Zachodni przekaz kreuje więc ikonę przemocy — kilkudziesięcioosobowy margines społeczny — podczas gdy w rzeczywistości największą liczbą ofiar przemocy w Judei i Samarii są Izraelczycy, a zdecydowaną większość ataków popełniają zorganizowane grupy palestyńskie. Ta skala przemocy nigdy nie przebija się do mediów, ponieważ zaburzałaby fabułę, w której tożsamość „osadnika” musi pozostać synonimem agresora.

Do zniekształcenia obrazu dochodzi mechanizm tworzenia narracji o tzw. „settler violence”. Raport Regavim „False Flags and Real Agendas” (2025) przeanalizował 8 332 incydenty zaklasyfikowane przez OCHA jako „settler-related” w latach 2016–2023. Regavim doprecyzowuje, że znaczną część z nich stanowiły incydenty bez wskazanych sprawców, zdarzenia o charakterze niekryminalnym (np. spory administracyjne, zgłoszenia bez szkód materialnych), zdarzenia bez świadków lub przypadki, w których stroną była policja albo IDF — nie cywile. Dopiero po odfiltrowaniu tych kategorii pozostaje 833 faktyczne incydenty z udziałem żydowskich cywilów, czyli około 10%.

Regavim podkreśla również, że 98% palestyńskich ofiar śmiertelnych w kategorii „settler-related” w statystykach OCHA to osoby zabite podczas konfrontacji z IDF lub policją, a nie z rąk cywilów. OCHA nie rozróżnia przy tym sprawców, jeśli zdarzenie miało miejsce w pobliżu osiedli — co samo w sobie generuje kategorię statystyczną, która nie odpowiada rzeczywistej przemocy osadniczej. Regavim obnaża też praktykę polegającą na prezentowaniu nagrań zmontowanych tak, aby usunąć prowokację arabską, a pokazać wyłącznie reakcję żydowskich mieszkańców. Materiały te trafiają potem do organizacji takich jak B’Tselem, Yesh Din czy Peace Now, które sporządzają raporty i zgłoszenia nadając im formę dokumentacji prawnej. Z raportów tych dane przejmują instytucje takie jak ONZ (OCHA), UE, MTK czy ambasady. Co najważniejsze — instytucje te nie prowadzą żadnej weryfikacji zebranych materiałów.

Arabowie atakują żydowskich mieszkańców Judei i Samarii szacunkowo 60 razy częściej w porównaniu z liczbą żydowskich ataków na Arabów. W latach 2019–2022 izraelska agencja bezpieczeństwa Szabak odnotowała 25 257 arabskich ataków na żydowskich mieszkańców. Jak przywołuje w swoim artykule “The muddled morass of “settler violence”z 21 listopada 2025 Melanie Phillips — w 2024 według Rescuers Without Borders palestyńscy terroryści zaatakowali izraelskich mieszkańców Judei i Samarii co najmniej 6 343 razy, mordując 27 osób i raniąc ponad 300 kolejnych. Ataki te obejmowały 3 668 przypadków rzucania kamieniami, 843 ataki koktajlami Mołotowa, 671 prób oślepienia kierowców laserami, 526 ładunków wybuchowych, 364 podpalenia i 179 zamachów z użyciem broni palnej. Phillips dodaje, że według Centrum Informacji Wywiadowczej i Terroryzmu Meira Amita po zawarciu porozumienia o zawieszeniu ognia w Strefie Gazy Hamas i Islamski Dżihad zaczęły przenosić „centrum oporu” do Judei i Samarii.

W statystykach izraelskiej policji w latach 2014–2024 odnotowano 1 356 zgłoszeń przemocy żydowskiej na tle nacjonalistycznym, z czego zaledwie 48 zakończyło się aktem oskarżenia — przy populacji ponad pół miliona mieszkańców. Dane IDF i Shin Bet z tego samego okresu pokazują dziesiątki tysięcy ataków arabskich na Izraelczyków, które nigdy nie trafiają na czołówki światowych mediów.

Obraz dopełniają dane z drugiego raportu Regavim, „War of Attrition”, dotyczącego nielegalnej palestyńskiej zabudowy w strefie C. W 2009 r. istniało 29 784 takich obiektów, w 2019 — 58 435, a w 2022 — ponad 80 000. W latach 2009–2019 izraelska zabudowa wzrosła o 20%, palestyńska — o 77%. W ciągu 20 lat liczba nielegalnych budynków izraelskich to 4 382 (w 2022 r. — 406). Autonomia Palestyńska, wspierana finansowo i politycznie przez UE i zachodnie NGO, prowadzi ofensywę budowlaną określaną jako „pełzająca aneksja”. Równolegle tworzy własny rejestr ziemi i zasypuje izraelskie sądy tysiącami petycji — łącznie ok. 3 000 rocznie w latach 2016–2018 — których celem jest opóźnianie lub blokowanie egzekucji prawa. Izrael nie rozszerzył swojego prawa cywilnego na tereny przejęte w 1967 r., więc obowiązuje tam osmańskie prawo gruntowe, zgodnie z którym długotrwałe użytkowanie terenu może być podstawą roszczeń własności. AP wykorzystuje ten stan, by de facto przesuwać granice kontroli, mimo że strefy A i B, w pełni nią zarządzane, są zamieszkane jedynie w ok. 30%.

W tej sytuacji warto postawić pytanie: czy Izraelczyk mógłby zbudować cokolwiek w strefach A i B, całkowicie zarządzanych przez Autonomię Palestyńską? Odpowiedź jest oczywista — nie zdążyłby. Zakaz sprzedaży ziemi Żydom nie jest współczesnym wymysłem AP, lecz kontynuacją prawa jordańskiego z 1948 r., które uznawało taką sprzedaż za przestępstwo podlegające karze śmierci. Autonomia Palestyńska utrzymała ten przepis — w praktyce traktowany jako „zbrodnia narodowa” — i w dalszym ciągu hołduje zasadzie, zgodnie z którą jakiekolwiek transakcje ziemią z Żydami są karane, również poprzez pozaprawne zastraszanie i przemoc wobec sprzedających.

Reakcja izraelskich władz na marginalne grupy skrajne jest niejednoznaczna i politycznie obciążona. Z jednej strony IDF, Shin Bet i prezydent Izraela od lat potępiają przemoc price-tag i Hilltop Youth. Z drugiej — od 2023 r. liczba spraw kierowanych do sądu w kategorii żydowskich przestępstw nacjonalistycznych spadła o 73% (dane Channel 12), co wiązano w mediach z podejściem ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gvira. Osłabione egzekwowanie prawa działa przeciwko pokojowej większości osadników i wzmacnia krzywdzącą narrację, w której margines staje się reprezentacją całości. To sytuacja, która nie służy ani bezpieczeństwu, ani reputacji Izraela.

W efekcie wszystkie te zjawiska — konstrukcja Oslo, demografia, struktura ruchu osadniczego, marginalność Hilltop Youth, systemowa manipulacja danymi o „settler violence”, ofensywa budowlana AP, selektywność zachodnich mediów oraz niekonsekwentna reakcja władz — składają się na obraz radykalnie inny od tego, który dominuje na Zachodzie. Tam w centrum narracji stoi symbol: chłopak w kipie z Hilltop Youth. Cała reszta — złożona, policzalna, udokumentowana — znika. Narracja wygrywa z faktami.

Narracja Zachodu nie tylko zniekształca rzeczywistość — ona ją unieważnia. Pozostawia odbiorcę z symbolem, który nie ma żadnego związku z demografią, faktami ani konstrukcją prawną tych terenów, ale doskonale odpowiada zapotrzebowaniu politycznemu i medialnemu. Właśnie dlatego to fakty — policzalne, udokumentowane i konsekwentnie pomijane — stanowią największe zagrożenie dla tego uproszczonego obrazu.

„Nielegalni izraelscy osadnicy” – jak to jest naprawdę

Kategorie: Uncategorized

7 odpowiedzi »

  1. Dane o przemocy na ZB pochodzą z oficjalnych izraelskich źródeł i wywiadów Shin Betu, IDFu i ONZ.

  2. Powoływanie się na Konwencję Genewską jest dość niepoważne i wręcz infantylne skoro te same tzw.”terytoria sporne” znajdowały się pod nielegalną arabską okupacją Egiptu i Jordanii od lutego 1948 aż do czerwca 1967 wbrew uchwale ONZ deklarujące podział brytyjskiego Mandatu Palestyńskiego na państwo arabskie i żydowskie. Arabowie zareagowali na deklarację niepodległości Izraela atakiem pięciu arabskich armii. Pomimo przegranej wojny ale pod naciskiem Zachodu Arabowie okupowali ziemie przeznaczone na państwo palestyńskie przez 19 lat. Przez ten czas nic nie spędzało okupacyjnego snu z oczu miłośnikom wolnej Palestyny i w 1967 Arabowie zażądali od ONZ wycofania sił rozjemczych na Synaju (co sekretarz generalny U Thant skwapliwie uczynił) a Egipt wraz z Jordanią zablokowali przejście Tirany dla statków izraelskich.
    Czym to się skończyło, wiadomo… Fałszowanie danych o żydowskiej przemocy na Zachodnim Brzegu niczego nie zmienia skoro opiera się na danych anty-izraelskich NGO-s. Warto zapoznać się z felietonami A. Grabowskiej i K. Żmudy-Brylskiej na ten temat, które Włodek S. notorycznie i, podejrzewam świadomie, pomija.

  3. Mozna dodac ze Nowa Caledonia jest calkowicie panowana przez Francje, co tam pare osiedli w Jerozolimie.
    Rdzenni mieszkancy, Kanakowie, brdziej rdzenni niz arabowie w Izraelu czy Jordanii, sa miazdzeni przez kolonistow z Francji, i ich ostatnie powstanie w zeszlym roku zostalo ” ulagodzone” poprzez wyslanie dodatkowego tysiaca zandarmow z Francji.
    Ale jakos wszyscy uznaja te kolonialne przedsiewziecie Francji, lacznie z tymi co tak placza nad ” nielegalnymi osiedlami w Jerozolimie” tutaj..
    i z chasydami z Neturei Karta

  4. Można dodać ze żaden kraj nie uznał izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu i dla pelnosci, mój dobry znajomy francuski chasyd mieszka w Jerozolimie na terenie należącym do okupowanego Zachodniego Brzegu który władze miejskie ”po prostu” przyłączyły do Jerozolimy, anektowały do Izraela. Jest parę takich nowych osiedli.

  5. Jak widzę, zostala opisana sytuacja aktualna więc uzupełnię rys historyczny: już w latach 90-tych ONZ uznawało osiedla żydowskie na Zachodnim Brzegu za nielegalne i wzywało do ich likwidacji. Izrael zlikwidował takie osiedla w Strefie Gazy, ale nie zrobił tego na Zachodnim Brzegu.
    Pozdrawiam.

  6. Sa tacy wsrod nas co uczestniczyli w pogrzebie tego niewinnego araba co zmiazdzyl ciezarowka kilkunastu Francuzow w Marsylii.
    I nie moga zrozumiec ze Izraelczycy strzelaja do usilujacych, niemal codziennie, zamordowac ich samochodami na drogach. Nawiasem mowiac samochody tych ” biednych palestyncow” niegorsze niz te ktorymi Francuzi jezdza..
    Statystyka ” !000 zabitych arabow” contra ” kilkadziesiat Izraelczykow” jest dowodem dla tych co nie zauwazaja ze nieporownanie wiecej cywili w Mali zostala zabita przez zolnierzy francuskich niz odwrotnie.
    Az do wyrzucenia ich stamtad, za dzikie mordy calych wiosek..
    Co do terroru kierowanego z zagranicy, Prezydent Sarkozy oswiadczyl ” Nasza odpowiedz moze byc bronia konwencjonalna albo atomowa”
    I terror sie skonczyl, wiec ci z ” bombami izraelskimi na glowki dzieci w Gazie” spokojnie przyjmuja ze w obronie ich baguette Francja jezt gotowa uzyc broni atomowej i zabic setki tysiecy, dzieci tez

  7. Przytoczony staus prawny zony C jest niezgodny z prawda. Oslo II dalo Izraelowi tymczasowe prawo zarzadzania admistravyjnegio i wojskowego okupowanego Zachdniego Brzegu i nie uniewazniaja ani nie zastępuja postanowień 4 Konwencji Genewskiej która zakazuje wykorzystywania okupowanych ziemi.
    W ZB sa ziemie posiadane przez Arabów, wedlug ottomańskich i jordańskich dokumentów jak i cala reszta, gór, pustyni i dolin tymczasowo administrowana przez Izrael i zwana « state land ». To jest tylko etikiettka a nie ja stwierdzenia ze « state » jest jej wlascicielem. Okolo 10-15% osiedli izraelskich jest na zagrabionej arabsklej ziemi.
    Co do przemocy, od 2022 zginęlo w WB 18 izraelskich cywili i 4 zolnierzy, osadnicy zabili okolo 30 Arabów, a armia izraelska okolo 1100. Ilisć incydentów jest trudna do oszacowania, ale z wywiadów Shin Beth i policji i raportów policyjnych jest wiele razy więcej incydentów ze strony osadników.

    Historia Hilltop Youths, niby sa to osoby poza spoleczeństwem i kontrola izraelskich wladz. Trudno w to uwierzyć, gdyby izraelscy arabowie stworzyli podobna organizację w Izraelu policja by ich rozmontowala w try miga.
    Ich obecnosć i dzialalnosć jest tolerowana,
    bo przesuwaja granice tego co mozna i wyganiaja i terroryzuja Arabów.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.