
Rzekome porozumienie Fatah-Hamas podpisane w Pekinie jest „pełne dziur” i skończy jak jego poprzednicy, stwierdza były izraelski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego.
Tak zwane porozumienie o jedności podpisane w tym tygodniu w Pekinie przez 14 palestyńskich frakcji, w tym Hamas i Fatah szefa Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa, powinno być postrzegane jako nic innego jak fikcja i wysiłek Chin, aby wejść na Bliski Wschód
„Deklaracja pekińska” przygotowuje grunt pod „tymczasowy rząd pojednania narodowego”, który ma rządzić powojenną Gazą, jak ogłosił chiński minister spraw zagranicznych Wang Yi, który był gospodarzem tego wydarzenia.
Były izraelski doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Meir Ben-Shabbat oświadczył , że odradza przywiązywanie dużej wagi do tego wydarzenia.
„Zarówno Fatah, jak i Hamas starały się przedstawić Chiny w pozytywnym świetle” – oświadczył, dodając, że zgodnie z informacjami ujawnionymi mediom, „porozumienie jest pełne dziur” i „zakończy się tak, jak jego poprzednicy”.
Inne rundy rozmów – z których wszystkie zakończyły się fiaskiem – odbyły się w Rosji, Egipcie, Turcji i Algierii.
W każdym razie, oświadczył Ben-Shabbat, stanowisko Izraela w sprawie takich pomysłów i porozumień „powinno być stanowcze i jasne: Hamas jest potworną organizacją terrorystyczną i Izrael będzie nadal ścigał terrorystów Hamasu w każdym otoczeniu i pod każdym pozorem, w jakim pojawią się jego siły”.
Według wielokrotnie nagradzanego dziennikarza zajmującego się sprawami arabskimi i palestyńskimi, Khaleda Abu Toameha, „wbrew temu, co donoszą niektóre media, nie ma podpisanego porozumienia między Fatahem a Hamasem”.
Spotkanie w Pekinie było po prostu „kolejnym spotkaniem kilku palestyńskich frakcji, w tym Fatahu i Hamasu, aby porozmawiać o »jedności narodowej«”, oświadczył.
„Widzieliśmy podobne oświadczenia tych samych 14 frakcji w przeszłości” – zauważył. „To, oprócz poprzednich sześciu porozumień pojednawczych podpisanych między Fatahem i Hamasem w ciągu ostatnich 18 lat, żadne z nich nie zostało zrealizowane”.
W kwietniu Fatah i Hamas przeprowadziły negocjacje w stolicy Chin w celu utworzenia palestyńskiego rządu jedności.
W lutym przedstawiciele Fatahu i Hamasu spotkali się w Moskwie na dwudniowym „dialogu narodowym” w sprawie utworzenia rządu jedności pod auspicjami rosyjskiego MSZ.
„Ostatecznie wszystkie te deklaracje i porozumienia nie przyniosły żadnych zmian w terenie” – stwierdził Abu-Toameh.
Wyjaśnił, że dzieje się tak, ponieważ przepaść między Fatahem a Hamasem „pozostaje tak duża jak zawsze”.
„Obie strony nadal publicznie krytykują się nawzajem” – zauważył.
„Poprawić swój kiepski wizerunek publiczny
Michael Milstein, szef Forum Studiów Palestyńskich w Centrum Studiów Bliskowschodnich i Afrykańskich Moshe Dayana na Uniwersytecie w Tel Awiwie, zgodził się z Ben-Shabbatem i Abu-Toamehem, stwierdzając, że zarówno Hamas, jak i Fatah „wcale nie są poważne”.
Obie frakcje mogły zaangażować się w negocjacje, ale każda z nich była nieelastyczna i nie mają planu na „konkretny postęp”, stwierdził.
Według Milsteina, P.A. „potrzebuje negocjacji, aby poprawić swój kiepski wizerunek publiczny”, podczas gdy Hamas „musi zademonstrować znaczenie w dyskusji »dzień po«”.
Jego zdaniem próba odgrywania przez Chiny roli pośrednika jest mało prawdopodobna, ponieważ „nikt na palestyńskiej arenie nie daje szans na prawdziwą zmianę”.
Jednak według Milsteina najważniejszą i najbardziej interesującą kwestią w tej ostatniej rundzie dialogu pojednawczego jest „bezprecedensowe zaangażowanie” Pekinu.
Według Abu-Toameha, „niektórzy Palestyńczycy postrzegają powtarzające się zaproszenia Chin dla przywódców frakcji jako oświadczenie, że chcą one odgrywać większą rolę w konflikcie izraelsko-palestyńskim”.
Jak stwierdził, jest to coś, do czego frakcje palestyńskie od dawna zachęcają, biorąc pod uwagę ich postrzeganie stronniczości USA wobec Izraela.
W ocenie Milsteina była to próba „wykorzystania przez Chińczyków tego, co uważają za amerykańską słabość na Bliskim Wschodzie”, zwracając uwagę na sukces Pekinu w pośredniczeniu w rozmowach między Iranem a Arabią Saudyjską w zeszłym roku.
Uważa on, że wydarzenie w Pekinie „ma szczególnie symboliczne znaczenie, a sami Chińczycy wiedzą, że nigdzie nie doprowadzi”.
Jednak „z ich punktu widzenia jest to pierwszy krok na nowym polu, na którym nigdy nie byli” – stwierdził. Stwierdził, że Chińczycy nie mają złudzeń, że rozmowy dokądkolwiek doprowadzą.
Przez prawie dwie dekady liczne próby pojednania między Fatahem a Hamasem zakończyły się całkowitym niepowodzeniem, z czego Pekin doskonale zdaje sobie sprawę, stwierdził.
„Wielu uważa, że jedyna zmiana, jaka może nastąpić, jest kosmetyczna lub symboliczna, ale nie coś dramatycznego, jak rozmieszczenie AP w Strefie Gazy i przejęcie kontroli nad tym obszarem lub stopniowe zaangażowanie Hamasu w biurokrację rządową na Zachodnim Brzegu”.
Jak stwierdził, nawet Palestyńczycy nie wierzą, że tym razem sprawy potoczą się inaczej
Fikcyjne porozumienie Hamasu z Fatahem cuchnie dwulicowością
Kategorie: Uncategorized

