
autor Farley Weiss
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wiedział, co robi, rozpoczynając wojnę przeciwko Iranowi – państwu, które uznawało jedynie ideologię i arogancję.
Jedynym frontem wojennym, na którym Izrael i Stany Zjednoczone nie odnoszą zwycięstwa, jest walka o opinię publiczną. Część najsilniejszych argumentów wciąż nie jest przedstawiana w sposób zwięzły i przekonujący. Wojna z Iranem stała się koniecznością, ponieważ reżim mułłów produkował rakiety w astronomicznym tempie 100 sztuk miesięcznie, z perspektywą zwiększenia tej liczby do kilkuset. Oznaczałoby to, że w przypadku kolejnego ataku ze strony Iranu, Izrael poniósłby katastrofalne straty.
Jednocześnie Iran zgromadził 460 kilogramów wzbogaconego uranu – ilość wystarczającą do wyprodukowania 11 bomb atomowych. Według doniesień planowano sfinalizować produkcję głowic w nowej podziemnej fabryce, do której amerykańskie bombowce nie miałyby dostępu. Choć latem ubiegłego roku, podczas wojny 12-dniowej, obrona Iranu została nadwyrężona, kraj ten zachował broń do wykorzystania w przyszłości. W trakcie negocjacji Teheran dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza rezygnować z programów jądrowych i balistycznych.
Wydaje się, że świat zapomniał o nocy z 13 na 14 kwietnia 2024 roku, kiedy to Iran bezpośrednio zaatakował Izrael przy użyciu ponad 300 dronów oraz pocisków manewrujących i balistycznych. Atak ten nastąpił po sfinansowaniu i wsparciu zbrodni Hamasu w południowym Izraelu (7 października 2023 r.) oraz ostrzałów Hezbollahu na północy kraju (rozpoczętych 8 października 2023 r.).
Gdy Izrael, pod presją administracji Bidena, zareagował na ten atak w sposób powściągliwy, ośmielony Iran przeprowadził 1 października 2024 roku uderzenie wtórne, wystrzeliwując około 200 rakiet w kierunku celów cywilnych. Działania Hamasu i Hezbollahu, wspierane finansowo i militarnie przez Teheran, stanowiły próbę realizacji ich nadrzędnego celu: zniszczenia państwa żydowskiego.
Rozmowy bez wyjścia
Podczas negocjacji prowadzonych przez specjalnego wysłannika USA na Bliski Wschód, Steve’a Witkoffa, oraz zięcia prezydenta, Jareda Kushnera, irańscy przedstawiciele przyznali, że posiadają 460 kg uranu wzbogaconego do poziomu 60%. Od uzyskania czystości 90%, niezbędnej do produkcji broni jądrowej, dzieliło ich zaledwie 7 do 10 dni. Strategia Iranu była prosta: uzyskać status mocarstwa atomowego i dzięki arsenałowi rakiet balistycznych uniemożliwić jakąkolwiek interwencję z zewnątrz poprzez podniesienie jej kosztów do poziomu nieakceptowalnego. Irańczycy otwarcie zakomunikowali Witkoffowi i Kushnerowi, że nie zamierzają rezygnować z paliwa jądrowego ani schodzić ze ścieżki zbrojeń w drodze dyplomacji.
Donald Trump już w swojej pierwszej kadencji dostrzegł katastrofalne skutki umowy nuklearnej z 2015 roku, która de facto pozwalała na zniesienie ograniczeń wzbogacania uranu do 2030 roku. Wycofał się z niej w 2018 roku i rozpoczął kampanię „maksymalnej presji”, co doprowadziło do gwałtownego spadku rezerw walutowych Iranu. Niestety, administracja Bidena złagodziła sankcje, co Teheran wykorzystał na finansowanie Hamasu, Hezbollahu oraz Huti i dalsze prace nad bombą.
Czas decyzji
W swojej drugiej kadencji Trump uznał, że dyplomatyczne powstrzymanie Iranu przed zdobyciem broni atomowej jest niemożliwe. Sam reżim dwukrotnie próbował dokonać na niego zamachu. Analizując sytuację militarną oraz wewnętrzne powstanie w Iranie, prezydent uznał, że nadszedł czas na ostateczne działanie. Zrozumiał, że jedynym sposobem na przywrócenie pokoju jest wyeliminowanie głównego agresora. Iran nie tylko eksportował terroryzm, ale także dostarczał Rosji zabójcze drony wykorzystywane przeciwko Ukrainie, co ośmielało Moskwę do kontynuowania wojny.
Donald Trump postąpił w sposób, na który odważyłoby się niewielu przywódców. Dostrzegł słabość przeciwnika i podjął zdecydowane kroki, by uniemożliwić Iranowi zdobycie broni zdolnej zniszczyć dowolne państwo. Zarządził operację wojskową wspólnie z Izraelem, w wyniku której potęga Teheranu została drastycznie osłabiona. Reżim nie stanowi już takiego zagrożenia jak jeszcze dwa tygodnie temu. Dzięki tej decyzji świat stał się lepszym i bezpieczniejszym miejscem.
Czy świat właśnie uniknął III wojny światowej?
Kategorie: Uncategorized

