Uncategorized

Większe zagrożenie niż program nuklearny.

Na Bliskim Wschodzie temperatura nie opada

Rok 2025 przyniósł niespodziewanie gwałtowne i głębokie przetasowanie na Bliskim Wschodzie. Padła budowana przez dekady irańska koncepcja bezpieczeństwa regionalnego, którą państwo żydowskie postrzegało jako zagrożenie egzystencjalne, a bezpośrednia wojna izraelsko-irańska przypieczętowała czasową supremację Izraela wspieranego przez USA – pisze dla WP Jarosław Kociszewski.

Co się dzieje w Iranie?

W przestrzeni publicznej pojawiają się plotki o podsycaniu przez Izrael protestów w Iranie, a prezydent Donald Trump grozi interwencją, jeśli demonstracje będą krwawo pacyfikowane. Rząd w Jerozolimie jako pierwszy na świecie uznał niepodległość Somalilandu w Rogu Afryki, a Teheran wznowił testy pocisków balistycznych. Izrael systematycznie bombarduje południowy Liban i nie wycofuje się z zajętych rok temu terenów syryjskich. Te geograficznie odległe wydarzenia mają wspólny mianownik: regionalny konflikt między Izraelem a Iranem nie zakończył się i ponownie grozi eksplozją.

Masowe protesty w Iranie wywołane przez inflację szacowaną na 50 proc. rocznie, drożyznę i złe zarządzanie gospodarką trwają od końca grudnia. Demonstranci wychodzą na ulice dziesiątek miast. W zamieszkach i starciach zginęło już ok. 30 osób. Oprócz postulatów ekonomicznych pojawiają się także hasła przeciwko obecnemu reżimowi ajatollahów, a nawet głosy poparcia dla żyjącego na wygnaniu syna ostatniego szacha Iranu.

Prezydent Donald Trump zagroził ponownym zbombardowaniem Iranu, jeżeli władze będą krwawo tłumiły protesty, a politycy w Waszyngtonie i Jerozolimie otwarcie wyrażają poparcie dla demonstrantów. W USA i Izraelu pojawiło się nawet hasło „Make Iran Great Again”, a minister bezpieczeństwa Ben Gwir opublikował wygenerowany przez AI post pokazujący przywódcę irańskiego, ajatollaha Chameneiego na szafocie.

O ile rzeczywiste są to największe protesty w Iranie od kilku lat, to nawet wywiad izraelski nie twierdzi, że w chwili obecnej grożą destabilizacją władzy. Nie zmienia to faktu, że wśród komentatorów pojawił się wątek izraelskiego wsparcia dla protestów osłabiających reżim. Tego rodzaju domysły są o tyle uzasadnione, że podczas wojny 12-dniowej w czerwcu 2025 r. agenci izraelscy na terytorium Iranu odegrali ważną rolę w osłabieniu obrony kraju. Z drugiej strony Irańczycy nie potrzebują obcych agitatorów, aby odważnie, niekiedy z narażeniem życia, wychodzić na ulice.

Rośnie napięcie w Rogu Afryki

Innym, tylko z pozoru niezwiązanym z Bliskim Wschodem miejscem, jest Róg Afryki. Izrael zaskakująco, jako pierwszy kraj na świecie, uznał niepodległość Republiki Somalilandu, regionu, który na początku lat 90. oderwał się od upadającej, pogrążonej w wojnach domowych Somalii. Nagłe zbliżenie pomiędzy władzami w Jerozolimie i Hargejsie wywołało szeroką krytykę nie tylko w Mogadiszu czy wśród krajów tradycyjnie opowiadających się za integracją terytorialną państw, czego przykładem są Chiny od dekad uważające Tajwan za zbuntowaną prowincję, a nie niepodległe państwo. Głosy sprzeciwu odezwały się w wielu stolicach Bliskiego Wschodu, od Ankary po Rijad, co sugeruje, że oficjalnie deklarowane przez Izrael poszerzanie sfery pokoju w regionie jest jedynie zasłoną dymną.

Izrael od dwóch lat walczy z Hutimi w Jemenie, którzy ze wsparciem Iranu i na znak solidarności ze Strefą Gazy, blokują żeglugę do portu w Ejlacie i wielokrotnie rakietami czy dronami atakowali Izrael. Odpowiedzią były dziesiątki nalotów izraelskich, a wymiana ciosów ustała w wyniku zawieszenia broni w Strefie Gazy, ale w każdej chwili może zostać wznowiona, zwłaszcza że Huti posiadają zarówno potencjał militarny, jak i bliskie relacje z Teheranem. Stąd potencjalna baza – nawet jedynie wywiadowcza, w Somalilandzie, po przeciwnej stronie Zatoki Adeńskiej – ma potencjalne znaczenie w regionalnej układance.

Liban i Syria wciąż na celowniku

Stałym elementem pośredniej wojny między rządami w Jerozolimie i Teheranie są działania armii izraelskiej w Libanie i na południu Syrii. Hezbollah, najpotężniejsza milicja wspierana przez Iran, został poważnie osłabiony podczas wojny w południowym Libanie jesienią 2025 r., lecz ze sceny nie zszedł. Pomimo zawieszenia broni Izraelczycy regularnie bombardują swojego północnego sąsiada i polują na dowódców szyickiej organizacji, twierdząc, że Hezbollah odbudowuje swoje siły. Realia toczącego się od dekad konfliktu nie pozwalają w to wątpić, a żadna ze stron nie traktuje zawieszenia broni jako kroku ku zakończeniu konfliktu, a raczej jako pauzę pozwalająca na uzupełnienie strat i przygotowanie się do kolejnej rundy starć.

Także izraelska okupacja obszarów na południu Syrii ma na celu uniemożliwienie odbudowy potencjalnie zagrażających państwu żydowskiemu sił irańskich w tym rejonie. Co więcej, zajęte rok temu wschodnie zbocza góry Hermon odegrały ważną rolę w uszczelnieniu obrony powietrznej Izraela podczas wojny 12-dniowej i ponownie funkcję tę będą pełnić, jeżeli Iran wznowi ogień rakietowy. Z drugiej strony, Damaszek wydaje się zarówno rozumieć interes strategiczny Izraela, jak i trzeźwo oceniać jego militarną przewagę. Wspólnym interesem obu rządów jest ograniczenie wpływów irańskich i dążenie do stabilizacji. Nie mogą zatem dziwić pojawiające się od czasu do czasu głosy o nieformalnych rozmowach izraelsko-syryjskich i pomysły współpracy, która nie będzie opierać się na wzajemnej sympatii, lecz na wspólnocie interesów świetnie rozumianej w transakcyjnym świecie Bliskiego Wschodu.

Walka bez limitu rund

Rok 2025 przyniósł niespodziewanie gwałtowne i głębokie przetasowanie na Bliskim Wschodzie. Padła budowana przez dekady irańska koncepcja bezpieczeństwa regionalnego, którą państwo żydowskie postrzegało jako zagrożenie egzystencjalne, a bezpośrednia wojna izraelsko-irańska przypieczętowała czasową supremację Izraela wspieranego przez USA. Wraz z upływem czasu i opadaniem kurzu bitewnego obraz znowu się klaruje, a zwaśnione kraje ponownie ustawiają figury na regionalnej szachownicy ze świadomością, że jest to walka bez limitu rund.

Iran odbudowuje program rakietowy, który zdaniem analityków izraelskich w zaciszu gabinetów przeczących publicznym oświadczeniom polityków, stanowi większe zagrożenie niż program nuklearny. Teheran stara się ustabilizować sytuację wewnętrzną i ponownie wesprzeć potencjalnych sojuszników w regionie. Podobnie zachowuje się Izrael zaangażowany w wyścig przypominający wielowymiarową rozgrywkę szachową, gdzie planszą jest mapa wykraczająca już poza granice Bliskiego Wschodu.

Wiele wskazuje na to, że żadna ze stron nie chce wznowienia bezpośredniej wojny, która bardzo wiele kosztowała, choć oba kraje się do niej intensywnie przygotowują. Izraelscy eksperci podkreślają przy tym, że druga runda będzie jeszcze bardziej dewastująca dla obu państw.

Większe zagrożenie niż program nuklearny.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.