Samantha Ettus

Izrael w końcu sprowadził wszystkich zakładników do domu. Co to oznacza i co będzie dalej?
Należę do osób, które uwielbiają jeść codziennie to samo śniadanie – do tego stopnia, że wiele lat temu napisałam dla magazynu Forbes popularny artykuł o dwunastu kobietach i ich porannych rytuałach. Cóż, dzisiaj mój rytuał został nieco zakłócony, ale w pozytywnym sensie.
Włączyłam poranną dawkę wiadomości z serwisu The Times of Israel i był to pierwszy poranek od 844 dni, który nie rozpoczął się od słów: „To jest dzień ### wojny”. Teraz, gdy ostatni, 251. zakładnik – bohater Ran Gvili – wrócił do domu, wojna została technicznie zakończona. Kiedy to usłyszałam, popłakałam się i płaczę ponownie, pisząc te słowa. Podobnie jak Ran, 89 z 251 zakładników powróciło jako polegli.
Oczywiście pewnie myślą Państwo: „Koniec wojny? Raczej nie”. I mają Państwo rację. Izrael nadal walczy na wielu frontach, zarówno militarnym, jak i moralnym. Wszyscy jesteśmy w samym środku nieustannej, globalnej wojny z antysemityzmem. Rakiety, komórki terrorystyczne, poplecznicy i propaganda nie zniknęły w magiczny sposób. Rozumiem jednak, dlaczego Amanda Borschel-Dan i jej zespół ogłaszają koniec tej konkretnej wojny. Ponieważ walka o odzyskanie wszystkich naszych zakładników w końcu dobiegła końca i po raz pierwszy od 2014 roku w Strefie Gazy nie ma ani jednego izraelskiego uprowadzonego.
Co nastąpi po uwolnieniu zakładników?
Zegar odliczający czas oczekiwania na powrót bliskich w końcu się zatrzymał. Centrum ds. Zakładników i Osób Zaginionych zmieni teraz swoją misję. To, co zaczęło się jako linia ratunkowa, stanie się ośrodkiem rehabilitacji. Rodziny, które żyły w zawieszeniu między nadzieją a horrorem, mogą wreszcie rozpocząć długi proces leczenia ran.

W międzyczasie premier Netanjahu szybko podjął działania mające na celu określenie strategicznych granic Izraela. Żadnych żołnierzy tureckich ani katarskich w Strefie Gazy. Żadnych obcych sił decydujących o bezpieczeństwie kraju. Żadnego państwa palestyńskiego powstającego w Strefie Gazy. Izrael zachowa kontrolę nad bezpieczeństwem od rzeki Jordan aż po morze, włączając w to Strefę Gazy.
Jak donosi Jerusalem Post, Izrael jasno dał do zrozumienia, że ponowne otwarcie przejścia granicznego w Rafah może nastąpić wyłącznie pod nadzorem izraelskich służb bezpieczeństwa. Chodzi o zapobieżenie odbudowie Hamasu poprzez ścisłą kontrolę granic, przepływu osób oraz przemytu broni.
I tu zaczynają się komplikacje. Wizja Netanjahu zakłada pełną kontrolę Izraela nad terenem, granicami i harmonogramem działań. Nie przewiduje sił zagranicznych stojących między Izraelczykami a Hamasem ani żadnych rozwiązań politycznych, które stanowiłyby nagrodę za masakrę z 7 października. Jednocześnie Izrael zgodził się uczestniczyć w procesie dyplomatycznym prowadzonym przez Stany Zjednoczone. Nie dlatego, że akceptuje decydowanie o własnym losie przez zewnętrzne mocarstwa, ale dlatego, że brak udziału w tych rozmowach pozwoliłby innym kształtować przyszłość regionu bez głosu Izraela.
Rada Pokoju Trumpa
Premier Netanjahu przyjął zaproszenie prezydenta USA Donalda Trumpa do udziału w „Najwyższej Radzie Pokoju”. To nowo utworzona organizacja pod przewodnictwem USA, której zadaniem jest nadzorowanie powojennej odbudowy Strefy Gazy, zarządzanie zawieszeniem broni oraz promowanie stabilności.
Radzie przewodniczy sam Trump (który mianował się na to stanowisko, twierdząc, że będzie je piastował dożywotnio). W skład komitetu wykonawczego wchodzą: sekretarz stanu Marco Rubio, Jared Kushner oraz były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair. Pomimo sprzeciwu Izraela, Trump mianował do Rady wysokich rangą urzędników z Turcji i Kataru. Oba te kraje wykazywały otwartą wrogość wobec Izraela, a Katar od dawna pełni dwuznaczną rolę mediatora i sojusznika Hamasu.
W całej sytuacji kryje się też cicha ironia: obywatele jedenastu krajów reprezentowanych w 25-osobowej Radzie nie mogą nawet uzyskać wiz amerykańskich, a mimo to prosi się ich o decydowanie o przyszłości Strefy Gazy.
Kwestia Hamasu
Istnieje też problem, którego żadne porozumienie nie może pominąć: terroryzm pozostaje głęboko zakorzeniony w strukturach Strefy Gazy. Według agencji Reuters, Hamas dąży do włączenia swoich 10 000 funkcjonariuszy policji do nowej administracji cywilnej. Propozycja ta oznaczałaby, że ci sami ludzie, którzy egzekwowali rządy Hamasu, mieliby teraz odpowiadać za likwidację tej organizacji i niszczenie jej tuneli. Izrael z pewnością odrzuci ten plan. Każde rozwiązanie pozostawiające Hamas w strukturach cywilnych Gazy jest skazane na porażkę.
Ran Gvili – w końcu w domu
Pośród tych wszystkich politycznych zawiłości wciąż wracam myślami do Rana. Szybkość, z jaką zidentyfikowano jego ciało, wydaje się jednocześnie techniczna i druzgocąca: metalowy implant po dawnym urazie, mundur, który wciąż miał na sobie, analiza uzębienia wykonana na miejscu.
7 października Ran opuścił szpital ze złamanym obojczykiem, by biec w stronę niebezpieczeństwa. Uratował ponad 100 osób i zabił 14 terrorystów, zanim sam został zamordowany, a jego ciało uprowadzono do Gazy. Wrócił do domu tak, jak wyruszył – w mundurze. Izrael dotrzymał obietnicy będącej fundamentem etosu tego państwa: nikt nie zostanie pozostawiony samemu sobie. Sprowadził do domu każdego obywatela.
I w ten spokojny poranek – to wystarczyło.

Kategorie: Uncategorized

