Uncategorized

Kłamstwa i desperacja ajatollahów: Walka o przetrwanie reżimu

Członkowie irańskiej społeczności żydowskiej zbierają się, aby wyrazić poparcie dla narodu irańskiego podczas wiecu „Wolny Iran” w Holonie w Izraelu, 14 stycznia 2026 r. Zdjęcie: Matt Kaminsky

Autor: Fiamma Nirenstein

W obliczu trwającej masakry protestujących, przywódcy Iranu powracają do sprawdzonego scenariusza propagandowego. Ich cel jest jasny: wyparcie się zbrodni, obarczenie winą czynników zewnętrznych i opóźnienie reakcji społeczności międzynarodowej.

Reżim irański morduje własnych obywateli, po czym kłamie na ten temat z właściwym sobie, wyćwiczonym okrutnictwem. Podczas gdy kraj targany jest protestami, ajatollahowie uruchamiają tę samą machinę dezinformacji, którą Hamas doprowadził do perfekcji po 7 października 2023 roku: zaprzeczają faktom, zamieniają role ofiary i sprawcy oraz zalewają świat kłamstwami. Wszystko po to, by sparaliżować osąd opinii publicznej i odsunąć w czasie konkretne działania odwetowe.

W sytuacji niemal całkowitego odcięcia prądu i internetu, jedynym międzynarodowym medium działającym swobodnie w Teheranie pozostaje Al Jazeera. Skutkiem tego nie jest jednak rzetelne dziennikarstwo, lecz wzmacnianie narracji reżimu – powielanie jego wymówek i groteskowe przeinaczanie rzeczywistości. Podobnie jak w przypadku Strefy Gazy, celem nie jest informowanie, lecz sianie zamętu, relatywizowanie masowej przemocy i osłabianie międzynarodowej presji.

Minister spraw zagranicznych Iranu, Abbas Araghchi, nie zaprzeczył skali rozlewu krwi. W serwisie X oskarżył jednak Izrael o podsycanie niepokojów, co miałoby rzekomo utorować drogę do amerykańskiego ataku na Iran.

„Izrael zawsze dążył do wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w wojny toczone w jego imieniu” – napisał Araghchi. „Tym razem jednak mówią głośno to, co zazwyczaj przemilczają. Podczas gdy na naszych ulicach leje się krew, Izrael otwarcie chełpi się dostarczaniem protestującym broni palnej, co ma być bezpośrednią przyczyną setek ofiar”.

Araghchi przyznał, że zginęło aż 12 000 osób, twierdzi jednak, że były to ofiary „infiltratorów” – rzekomych amerykańskich i izraelskich terrorystów, którzy mieli strzelać do służb bezpieczeństwa, podpalać budynki i dokonywać brutalnych mordów na urzędnikach. „Musieliśmy zareagować” – stwierdził. To stara, wielokrotnie wykorzystywana formuła: reżim masakruje cywilów, a następnie ogłasza się ofiarą.

Dowody wizualne przedstawiają jednak zupełnie inny obraz. Rzędy ciał młodych ludzi, zwłoki w czarnych workach i zrozpaczone rodziny szukające bliskich. Tysiące rannych trafiających do szpitali ma wydłubane oczy oraz rany postrzałowe twarzy i głowy. Te okaleczenia świadczą o chęci wymierzenia kary, a nie o próbach zapanowania nad tłumem. To nie są działania państwa dbającego o porządek – to czysty terror stosowany w celu utrzymania władzy.

Kłamstwa te nie są przeznaczone wyłącznie na użytek wewnętrzny. Kieruje się je bezpośrednio do Waszyngtonu – do prezydenta Donalda Trumpa, który ostrzegł reżim przed mordowaniem demonstrantów i zadeklarował wsparcie dla Irańczyków. Deklarując rzekomą powściągliwość i obiecując wstrzymanie egzekucji, Teheran liczy na zyskanie czasu, osłabienie determinacji Zachodu i przekonanie świata, że sytuacja ulega uspokojeniu.

To nieprawda.

Nawet jeśli po brutalnych pacyfikacjach na ulicach zapada chwilowy spokój, fundamentalna rzeczywistość pozostaje bez zmian. Iran wciąż jest głównym źródłem globalnej niestabilności: dąży do zdobycia broni jądrowej, rozwija arsenał rakiet balistycznych, pozostaje strategicznym sojusznikiem Chin i Rosji oraz głównym sponsorem światowego terroryzmu. W ostatnich miesiącach Teheran jedynie rozszerzył swoje zdolności rakietowe. Reżim, który bez wahania morduje własną młodzież, nie wykaże się powściągliwością na arenie międzynarodowej.

Izrael doskonale rozumie stawkę tej gry – schrony przeciwlotnicze pozostają w gotowości. Sami Irańczycy zwracają się o pomoc do Waszyngtonu i Jerozolimy, wiedząc, że to moment decydujący.

Podczas gdy obywatele chowają swoich zmarłych, najwyższy przywódca Ali Chamenei rzekomo transferuje majątek za granicę, przygotowując grunt pod ucieczkę – w czasie gdy naród domaga się jego ostatecznego odejścia.

Pytanie nie brzmi, czy ajatollahowie kłamią. To, że kłamią, jest oczywiste. Pytanie brzmi, czy świat po raz kolejny pozwoli, by te kłamstwa sparaliżowały działanie – dopóki nie będzie za późno.


Kłamstwa i desperacja ajatollahów: Walka o przetrwanie reżimu

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.