
Andrew Fox
Ciało ostatniego uprowadzonego powraca z Gazy
Dla wielu osób spoza Izraela sprawa zakładników w Strefie Gazy zakończyła się kilka miesięcy temu, gdy Hamas uwolnił ostatnie żyjące osoby. Jednak dla Izraelczyków i rodzin tych, którzy zginęli 7 października (a ich ciała skradziono) lub tych, którzy zostali porwani żywi i zmarli w niewoli, walka trwała nadal. Ich bliscy zniknęli z nagłówków światowych mediów i zostali zapomniani przez resztę świata.
Ale nie przez Izrael i Siły Obronne Izraela (IDF).
Obecnie wiadomo, że Hamas często ukrywał ciała izraelskich zakładników na własnych cmentarzach. W obliczu opieszałości Hamasu oraz dążenia Waszyngtonu do przejścia do kolejnego etapu „planu Trumpa”, izraelska armia otrzymała pozwolenie na przekroczenie żółtej linii zawieszenia broni, aby odzyskać ciało Rana Gvili. Według doniesień ekshumowano i sprawdzono około 150 ciał, a dokumentacja dentystyczna ostatecznie potwierdziła tożsamość sierżanta majora Gvili. Po 843 dniach męka zakładników z 7 października dobiegła końca.
Odkupienie dla IDF, ukojenie dla Izraela
Przez ostatnie 843 dni oficerowie IDF powtarzali: „7 października ponieśliśmy porażkę”. Stało się to niemal mottem tej wojny. Teraz, gdy wszyscy zakładnicy wrócili, granice kraju są bezpieczne, a 25 tysięcy bojowników zginęło (i tysiące zostało rannych), IDF może uznać swoją misję za wypełnioną, a plamę na honorze z 7 października za zmazaną.
Dla izraelskiego społeczeństwa otwarta rana po stracie uprowadzonych może wreszcie zacząć się goić. Przez ponad dwa lata wieża kontrolna lotniska Ben Guriona była podświetlona żółtą wstęgą – symbolem narodowego bólu. Wczoraj wieczorem wyświetlono na niej napis: „Wszyscy są w domu”.
Gaza staje się problemem Ameryki
Obecnie Gaza to problem Amerykanów. Poza pilnowaniem linii demarkacyjnej do czasu przejęcia kontroli przez międzynarodowe siły bezpieczeństwa, wojna dla Izraela prawdopodobnie się skończyła. Pomimo gróźb Trumpa dotyczących rozbrojenia Hamasu, w Waszyngtonie brakuje woli politycznej, by pozwolić IDF na wznowienie operacji ofensywnych.
Nasuwa się jednak pytanie: co z „odkupieniem” i zakończeniem spraw dla mieszkańców Gazy? Pisałem już o wyzwaniach stojących przed amerykańskim zespołem planowania wojskowego. Opcje usunięcia Hamasu utknęły między trzema filarami: wpływami Kataru i Turcji, preferencjami Izraela oraz wewnętrzną polityką USA.
Nie zapominajmy, że większość zakładników odzyskała wolność nie dzięki operacjom militarnym, lecz dzięki ogromnym łapówkom dla katarskich i tureckich protektorów Hamasu. Trump, rozgniewany izraelskim atakiem na Dohę i zirytowany protestami swoich katarskich partnerów, nakazał Izraelowi zawieszenie broni, dając Katarowi potężne gwarancje bezpieczeństwa. To uczyniło z Kataru nową potęgę w regionie. Z kolei „łapówka” dla Turcji polegała na daniu jej wolnej ręki w Syrii i przywróceniu do programu F-35. Te dwa kraje, obecnie członkowie Rady Pokoju, będą miały kluczowy wpływ na przyszłość Gazy – ku wielkiemu rozczarowaniu odsuniętej na boczny tor Jerozolimy.
Hamas: niezatapialna struktura?
Kluczowe pytanie brzmi: jak bardzo Katarowi i Turcji zależy na sojusznikach z Bractwa Muzułmańskiego? Czy istnieje suma, za którą Amerykanie mogliby ich kupić, by całkowicie odcięli się od Hamasu? Jeśli nie, całkowite usunięcie grupy będzie niemożliwe tak długo, jak posiada ona potężnych regionalnych patronów.
Warto też zauważyć, że niemal cała pomoc trafiająca do Strefy ląduje w magazynach Hamasu. Szacuje się, że od czasu zawieszenia broni wartość tej pomocy wyniosła blisko miliard szekli, z czego Hamas czerpie 40-50% zysków. Są silni, bogaci i bezwzględni w tłumieniu sprzeciwu (raporty sugerują, że od zakończenia walk stracono od 6 do 7 tysięcy mieszkańców Gazy).
Plan Trumpa zakłada odbudowę obszarów poza kontrolą Hamasu, przesiedlanie tam ludności i stopniową izolację terrorystów. Dopiero potem, w teorii, można by zniszczyć resztę infrastruktury, np. tunele. Plan ten nie rozwiązuje jednak problemu radykalizacji i nienawiści mieszkańców Gazy do Izraela po dwóch latach niszczycielskiej wojny.
Odbudowa infrastruktury potrwa lata, ale „odbudowa serc” może zająć dekady. Trudno będzie wykorzenić ideę „od rzeki do morza”, dopóki jedność Gazy i Zachodniego Brzegu pozostaje jedynie mglistą koncepcją (Zachodni Brzeg jest zresztą całkowicie pomijany w obecnych rozmowach).
Krótkowzroczność triumfu
Za trzy lata w USA zmieni się administracja i nic nie wskazuje na to, by kolejny prezydent kontynuował podejście Trumpa. Możliwe, że cały ten plan ma zaledwie trzyletni termin ważności, a sam Trump zadowoli się wizerunkowym zwycięstwem, przyjmując od Kataru i Turcji zapewnienia o „symbolicznym” rozbrojeniu Hamasu. Scenariusz może być prosty: „oddajcie ciężką broń, zachowajcie lekką, by trzymać ludzi za twarz, a my ogłosimy światu sukces”.
Walka Izraela o odzyskanie zakładników była długa i bolesna, ale zakończyła się sukcesem. Walka o trwałe usunięcie Hamasu i stabilizację Gazy będzie znacznie trudniejsza, a szanse na jej powodzenie są, niestety, o wiele mniejsze.
Na razie jednak Izrael świętuje. Oficjalny hashtag brzmi dziś: #BroughtThemHome.
Izrael żegna ostatniego zakładnika
Kategorie: Uncategorized

