Uncategorized

Organizacja Narodów Zjednoczonych szariatu


Maral Salmassi

Jak ONZ stała się motorem napędowym współczesnego kalifatu

Jedną z najbardziej niepokojących tajemnic naszych czasów jest zaskakujący upadek Organizacji Narodów Zjednoczonych. Organizacja ta, utworzona po II wojnie światowej z misją „potwierdzenia wiary w podstawowe prawa człowieka, godność i wartość osoby ludzkiej, równe prawa mężczyzn i kobiet oraz dużych i małych narodów”, znacznie odeszła od tych początkowych, szczytnych celów. Obecnie ONZ służy przede wszystkim jako konglomerat specjalnych interesów światowych teokracji i dyktatur.

Rozwój ten nie powinien nikogo dziwić. Architektura ONZ została zbudowana w oparciu o założenie, że to państwa – a nie wartości – są głównymi podmiotami w porządku międzynarodowym. Jeśli blok jest wystarczająco duży, koordynuje głosy i kontroluje kluczowe komitety, jego światopogląd staje się częścią systemu ONZ, bez względu na to, jak nieliberalny by on nie był.

Kiedy więc zadajemy pytanie, dlaczego Arabia Saudyjska, Iran, Pakistan czy Katar zasiadają w Radzie Praw Człowieka ONZ lub Komisji Rozbrojeniowej ONZ, odpowiedź jest prosta: ONZ nie jest instytucją moralną. Jest to geopolityczny rynek, na którym bloki handlują władzą, legitymizacją i milczeniem.

Aby zrozumieć spiralę upadku ONZ, musimy cofnąć się do 1969 r., kiedy to chory psychicznie australijski ewangelista podpalił meczet Al-Aksa w Jerozolimie. Arabscy przywódcy nacjonalistyczni natychmiast wykorzystali ten incydent, aby rozbudzić panislamskie przebudzenie polityczne. We wrześniu tego samego roku dwadzieścia cztery kraje z większością muzułmańską zebrały się w Rabacie i założyły Organizację Konferencji Islamskiej, później przemianowaną na Organizację Współpracy Islamskiej (OIC).

Obecnie OIC może przegłosować UE, Amerykę Północną, Amerykę Łacińską i region Pacyfiku łącznie. Jej pięćdziesiąt osiem państw członkowskich działa jako jedna całość – instytucjonalna, dyplomatyczna, skoordynowana i spójna od dziesięcioleci.

5 sierpnia 1990 r. OIC przyjęła Kairską Deklarację Praw Człowieka w Islamie, skutecznie redefiniując prawa człowieka nie jako powszechne i niezbywalne, ale jako uzależnione od zgodności z islamskim szariatem – co stanowi radykalnie odmienne podejście niż Powszechna Deklaracja Praw Człowieka. Sygnatariuszami byli ministrowie spraw zagranicznych czterdziestu pięciu państw islamskich. Początki tego dokumentu stanowią pomijany punkt zwrotny w geopolityce.

W dniach 26–28 grudnia 1989 r. w Teheranie zebrała się „Komisja Ekspertów Prawnych”, aby przeanalizować projekt i sporządzić raport, który stał się podstawą Deklaracji Kairskiej. W tym czasie Iran właśnie wychodził z brutalnej wojny irańsko-irackiej. Kilka miesięcy wcześniej zmarł Chomeini, a Islamska Republika konsolidowała swoją rewolucję i eksportowała swój model islamskiego rządzenia jako główny cel polityki zagranicznej. Gospodarzami prac nad projektem ram praw człowieka OIC na terytorium Iranu byli ajatollahowie, co dało im nieproporcjonalny wpływ na ton, podstawy teologiczne, granice i język łączący prawa z szariatem, a także na wrogość dokumentu wobec zachodniego uniwersalizmu.

Iran nie był jedynym autorem Deklaracji Kairskiej, ale niewątpliwie ukształtował jej intelektualne ramy. Jednak ideologiczna architektura Deklaracji odzwierciedla również długofalowy projekt Bractwa Muzułmańskiego, mający na celu stworzenie „islamskiej alternatywy” dla powszechnych praw człowieka – w tym kryminalizacji krytyki islamu. Prawnicy Bractwa przez dziesięciolecia naciskali na wprowadzenie ograniczeń dotyczących bluźnierstwa; OIC podniosła tę kwestię do rangi polityki międzynarodowej. Inną podstawową doktryną Bractwa – wspólną z szyicką teokracją w Iranie – jest przekonanie, że sprawa palestyńska jednoczy świat muzułmański. Doktryna ta jest motorem absurdalnie dużej liczby antyizraelskich rezolucji wydawanych przez blok OIC i jego autorytarnych sojuszników.

Delegitymizacja Izraela jest paliwem dla OIC. „Sprawa palestyńska” jest jej perpetuum mobile – generującym jedność polityczną, żarliwość religijną, moralną wyższość, tożsamość ideologiczną, nastroje antyzachodnie, antysemickie teorie spiskowe i powszechne usprawiedliwienie przemocy. OIC wie, że bez kwestii palestyńskiej połowa jej totalitarnych rządów członkowskich stanęłaby jutro w obliczu wewnętrznej rewolty.

Jednak nikt na Zachodzie nie zadaje sobie pytania: dlaczego w ONZ istnieje blok islamski reprezentujący pięćdziesiąt siedem krajów, a nie ma bloku buddyjskiego, chrześcijańskiego ani hinduskiego? Odpowiedź leży w podstawowej różnicy cywilizacyjnej, której zachodni naukowcy, dyplomaci i dziennikarze tchórzliwie nie chcą przyznać, ponieważ jej uznanie obaliłoby całą wielokulturową i postkolonialną narrację.

Islam jest jedyną dużą religią, która jest jednocześnie:

  • systemem prawnym (fiqh)
  • modelem konstytucyjnym (rządy szariatu)
  • kodeksem karnym (hudud)
  • ramami prawa cywilnego (małżeństwo, rozwód, dziedziczenie)
  • doktryną wojny (dżihad)
  • systemem podatkowym (dżizja, charadż)
  • teorią rządów (kalifat, imamat)
  • teorią stosunków międzynarodowych (dar al-Islam vs. dar al-harb)

Nie jest to „islamofobia”. Jest to po prostu architektura klasycznego islamu. Buddyzm nie ma kodeksu prawnego. Chrześcijaństwo nie ma ujednoliconego systemu prawnego. Hinduizm nie ma uniwersalnego aparatu państwowego. Judaizm jest tradycją prawną, która dotyczy wyłącznie Żydów. Sikhizm, dżinizm i taoizm są ścieżkami duchowymi, a nie modelami rządzenia. Islam jest inny. Jest cywilizacyjnym systemem operacyjnym.

I to – i tylko to – wyjaśnia, dlaczego w ONZ istnieje islamski blok polityczny. W związku z tym OIC nie jest radą religijną ani organem duchowym. Jest to geopolityczne lobby szariatu, którego celem jest:

  • obrona rządów opartych na szariacie;
  • ochrona reżimów islamskich przed krytyką;
  • tłumienie wolności słowa na temat islamu na całym świecie;
  • promowanie norm dotyczących bluźnierstwa;
  • koordynowanie retoryki antyizraelskiej;
  • promowanie islamskiej tożsamości cywilizacyjnej;
  • rozszerzanie wpływów w agencjach ONZ;
  • egzekwowanie jedności muzułmanów przeciwko wewnętrznym sporom i zewnętrznej kontroli.

Pełni ono tę samą rolę, jaką niegdyś pełnił kalifat – ale w wersji zmodernizowanej, zbiurokratyzowanej i wchłoniętej przez system ONZ. Architektura globalnej polityki nie ma sensu, dopóki nie uznają Państwo tej rzeczywistości: OIC jest przewidywalnym, współczesnym wyrazem islamskiej teologii politycznej. Dzięki swoim głosom w ONZ wywiera obecnie nieproporcjonalny wpływ na globalne normy – wpływ, który w coraz większym stopniu kształtuje zachodni dyskurs i politykę.


Organizacja Narodów Zjednoczonych szariatu

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Traktowanie islamu jako “ religii” i okazywanie mu szacunku jest naiwne i groźne. Islam to nie religia lecz system polityczny którego celem jest zdominowanie świata. Bog jest tylko pretekstem. Najlepszy dowód to co się dzieje dziś w Iranie: “ w imię Boga” mordują masowo niewinnych ludzi, swoich własnych obywateli i współwyznawców.

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.