
Kiedy zbierałem materiały do artykułu o Międzynarodowym Dniu Pamięci o Ofiarach Holokaustu (27 stycznia), na pierwszej stronie gazety The Jewish News of Northern California uderzyła mnie pewna historia. Zdjęcie było ziarniste, a kąt ujęcia niefortunny, mimo to poczułem dreszcz niepokoju.
Fotografia przedstawiała grupę nastolatków z Branham High School w San Jose w Kalifornii, którzy ułożyli się na szkolnym boisku w kształt ogromnej swastyki (przez nazistów nazywanej Hakenkreuz). Pod zdjęciem na Instagramie widniał cytat z przemówienia Adolfa Hitlera, zapowiadający „unicestwienie rasy żydowskiej w Europie”.
Ośmioro młodych ludzi – w wieku, w którym edukacja na temat Holokaustu jest w Kalifornii obowiązkowa – wykorzystało przerwę obiadową, by zamanifestować poparcie dla ludobójstwa. Niezależnie od tego, czy w pełni rozumieli swój czyn, nawoływali do wymordowania swoich sąsiadów: rówieśników, nauczycieli i nieznajomych mijanych na ulicy.
Ta sytuacja potwierdziła moją bolesną tezę: edukacja o Holokauście w obecnej formie nie spełnia swoich celów. Upamiętnienia organizowane dwa razy w roku miały być wystarczającą przestrogą przed nienawiścią. Skoro większość stanów USA i prowincji Kanady wprowadziła obowiązkowe lekcje o Zagładzie, przesłanie to powinno wyryć się w pamięci przyszłych pokoleń. Stało się jednak inaczej. Edukacja ta zawodzi, ponieważ nie nadąża za zmieniającym się światem.
Historia, która wydaje się odległa
To stwierdzenie brzmi niemal obrazoburczo: czy upamiętnienie najstraszniejszej zbrodni w dziejach wymaga „zmiany języka”, by wzbudzić współczucie? Niestety, prosimy pokolenie dorastające ze smartfonami i mediami społecznościowymi, aby przyswoiło historię sprzed 80 lat – świat, który w niczym nie przypomina ich własnej rzeczywistości.
Problem nie dotyczy tylko Ameryki Północnej. Badanie przeprowadzone przez Claims Conference w 2023 r. wykazało, że 25% millenialsów we Francji nie jest pewnych, czy kiedykolwiek słyszało o Holokauście. Oznacza to, że co czwarty wyborca w wieku od 29 do 44 lat nie ma wiedzy o roli, jaką nienawiść odegrała w deportacji i śmierci 70 000 ich rodaków. Z kolei w grupie ośmiu badanych krajów (w tym Polski, Niemiec i USA) aż 41% millenialsów nie wiedziało, że podczas Zagłady zamordowano 6 milionów Żydów.
Najbardziej niepokoją jednak statystyki z USA: 70% respondentów uważa, że ludzie interesują się Holokaustem mniej niż dawniej, a 41% millenialsów twierdzi wręcz, że „mówi się o tym zbyt dużo”. Dla wielu młodych ludzi istnieje przepaść między podręcznikową historią a retoryką nienawiści, którą widzą we własnych społecznościach.
Jak wypełnić tę lukę?
Dara Solomon, dyrektor Muzeum Holokaustu w Toronto, sugeruje, że kluczem jest budowanie empatii. „Pokazując młodym ludziom konkretne osoby, które przeżyły Zagładę, budujemy więzi i dajemy szansę na znalezienie wspólnych doświadczeń” – twierdzi Solomon.
Jednak liczba ocalałych drastycznie maleje. Odpowiedzią na to wyzwanie są nowoczesne technologie, jak program Fundacji Shoah, który umożliwia interakcję z holograficznymi podobiznami świadków historii. Pozostaje jednak kluczowe pytanie: jak przełożyć te świadectwa na lekcje przydatne w XXI wieku?
Możemy to zrobić, łącząc historię z teraźniejszością. Od ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r. w samej Ameryce Północnej odnotowano ponad 16 000 incydentów antysemickich. Jeśli celem edukacji jest pokazanie, jak rodzi się spirala nienawiści, to bieżące wydarzenia muszą stać się częścią programu nauczania.
Edukacja w działaniu
Niektóre regiony już wprowadzają zmiany. Wisconsin, Georgia czy Kolumbia Brytyjska zaktualizowały programy o lekcje dotyczące współczesnego antysemityzmu. W 2021 r. Teksas zmienił nazwę swojej komisji doradczej, dodając do niej człon „ds. antysemityzmu”.
Same dyskusje w klasach to jednak za mało. Potrzebne są wycieczki, rozmowy ze świadkami współczesnych ataków i współpraca z instytucjami, które same padły ofiarą nienawiści – jak synagoga Tree of Life w Pittsburghu czy Centrum Chabad w Poway.
Jeśli chcemy, aby kolejne pokolenia uczyły się na błędach historii, nie możemy bać się mówić o teraźniejszości. Edukacja o Holokauście musi być tak żywa i zaangażowana, jak była w latach 70., kiedy nauczyciele – często sami będący ocalałymi – nie bali się konfrontować uczniów z przejawami bigoterii, których byli świadkami. Tylko znajdując nowe punkty styku między przeszłością a dniem dzisiejszym, możemy wychować pokolenie „obrońców”, którzy odważą się sprzeciwić mowie nienawiści.
Czy edukacja o Holokauście przestała działać?
Kategorie: Uncategorized

