Uncategorized

Dlaczego narodowy socjalizm i postawy duchowieństwa katolickiego okazały się kompatybilne


Anna Wolff-Powęska

Adolf Hitler wita nuncjusza monachijskiego, arcybiskupa Alberto Vassallo di Torregrossa, Monachium, 1933 r.

Adolf Hitler wita nuncjusza monachijskiego, arcybiskupa Alberto Vassallo di Torregrossa, Monachium, 1933 r. (Fot. Shawshots / Alamy Stock Photo / BE&W)

Za konstytucję, demokrację, liberalizm, oświecenie, nowoczesność, finansjerę, przemysł i oddzielenie Kościoła od państwa – księża i biskupi upowszechniali poglądy obciążające Żydów winą za wszystko. Adam Michnik poleca

W długiej historii Kościoła katolickiego w Niemczech na lata 20. i 30. XX wieku przypada jeden z najmroczniejszych rozdziałów. I wojna światowa i upadek cesarstwa wywołały w Kościołach protestanckich i katolickim, zorientowanym narodowo i monarchistycznie, głęboki kryzys.

Monarchia była dla nich ostoją tradycyjnego porządku i wartości, a nowy porządek Republiki Weimarskiej wywoływał niepokój motywowany głęboką nieufnością wobec „konstytucji bez Boga” i „państwa bez wartości”. Klimat rozczarowania pogłębiony poczuciem upokorzenia traktatem wersalskim sprzyjał czarno-białej interpretacji nowego świata i poszukiwaniu kozła ofiarnego.

W obliczu realnych i wykreowanych zagrożeń rosła potrzeba identyfikacji chrześcijan z narodem, mobilizacji przeciw siłom zła, ciemności i chaosu.

Najlepszym punktem odniesienia dla dychotomicznego obrazu świata był Żyd: repertuar inwektyw był niewyczerpany.

W większości sprowadzały się one do propagowania tezy, że „istota żydowska jest całkowitą odwrotnością obyczajnej, szanowanej ludzkości. Żyd stawia wszystkie pojęcia na głowie; czyni godnym pogardy to, co dla innych jest święte, gloryfikuje to, co niemoralne i zepsute”.

Księża Hitlera. 138 biografii katolickich duchownych

Dla znacznej części duchowieństwa naturalnym sojusznikiem w jego zmaganiach w obronie rzekomo zagrożonej tradycji, rodziny, wiary było państwo nazistowskie. Historia kolaboracji Kościoła katolickiego z Hitlerem i III Rzeszą jest dobrze udokumentowana.

Po latach erupcji literatury na temat prześladowań Kościoła przyszła kolej na publikacje ujawniające wstydliwe zakamarki kościelnej działalności. Amerykański badacz Kevin P. Spicer w wydanej właśnie po polsku książce „Księża Hitlera. Kler katolicki i narodowy socjalizm” poddaje analizie ten skomplikowany problem przez pryzmat biografii 138 katolickich duchownych. Pokazanie kolejnych etapów dostosowywania przez nich nauki katolickiej do ideologii nazistowskiej, germanizacji katolicyzmu i wojującego antysemityzmu pozwala m.in. na lepsze zrozumienie genezy ludobójstwa.

Nazizm był wyzwaniem dla Kościoła i katolicyzmu na różnych polach. Zagrażał mu nie jako wspólnocie wiary, lecz jako instytucji. Autorytet teologii i Kościoła bowiem wykorzystano do niemoralnych celów etycznych i społecznych.

Rok 1933, Rzym, prałat Ludwig Kaas, wicekanclerz Rzeszy Franz von Papen, sekretarz Kongregacji dla Nadzwyczajnych Spraw Kościoła Giuseppe Pizzardo, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej Eugenio Pacelli oraz urzędnik ministerstwa spraw wewnętrznych Rudolf Buttmann podpisują konkordat.

Rok 1933, Rzym, prałat Ludwig Kaas, wicekanclerz Rzeszy Franz von Papen, sekretarz Kongregacji dla Nadzwyczajnych Spraw Kościoła Giuseppe Pizzardo, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej Eugenio Pacelli oraz urzędnik ministerstwa spraw wewnętrznych Rudolf Buttmann podpisują konkordat.Bundesarchiv/domena publiczna

Bezprzykładność hitlerowskiego zła, które przerosło miarę ludzkiej wyobraźni, niewiedza, oportunizm, egzystencjalny lęk, zakorzeniony antyjudaizm, nierozpoznanie w porę rozmiarów zagrożenia – wszystko to sprawiło, że Kościół zawiódł nie tylko jako instytucja. Zawiedli też ludzie.

W Kościele niemieckim posługiwano się podwójnym antysemityzmem

Przyczyn, dla których narodowy socjalizm i postawa części duchowieństwa katolickiego okazały się kompatybilne, należy szukać głównie w obsesyjnym nacjonalizmie, fanatycznym rasizmie i nienawiści do komunizmu; to były główne przesłanki wyznaczające płaszczyznę porozumienia dla katolicyzmu i narodowego socjalizmu.

Przyznawał to w 1967 r. ks. Richard Kleine:

„Od dziecka wpajano mi żarliwą miłość do mego niemieckiego narodu i ojczyzny. Istotna była dla mnie zwłaszcza relacja pomiędzy Kościołem a Niemcami.

Należę do ludzi, którzy niewzruszenie wierzyli, że ruch narodowosocjalistyczny broni narodowej i społecznej przyszłości mojego ludu i stanowi nadrzędną alternatywę dla ideologii komunistyczno-bolszewickiej”. Ufał, że „obecność i współpraca chrześcijan w tym ruchu może wzmocnić i wzbogacić myśl chrześcijańską”.

Drogę utorował kościelny antyjudaizm, pokutujący przez niemal dwa tysiąclecia w świadomości i doktrynie Kościoła.

2014 r., odsłonięcie obrazu Karola De Prevota 'Mord rytualny' w katedrze w Sandomierzu. Malowidło było zasłonięte przez 8 lat, udostępniono je ponownie z tabliczką objaśniającą kontekst

2014 r., odsłonięcie obrazu Karola De Prevota 'Mord rytualny’ w katedrze w Sandomierzu. Malowidło było zasłonięte przez 8 lat, udostępniono je ponownie z tabliczką objaśniającą kontekstFot. Jarosław Kubalski / Agencja Wyborcza.pl

W Kościele niemieckim posługiwano się długo podwójnym antysemityzmem. Tym, który zwalczał Żydów jako rasę określaną jako antychrześcijańska, i tym, który domagał się „szczególnego prawa do ochrony chrześcijańskiej ludności w obliczu szkodliwego napierania żydostwa” – chrześcijańskim antysemityzmem. Dobry antysemityzm skierowany był przeciw zewnętrznemu zagrożeniu.

W III Rzeszy Kościół nie wzbraniał się przed posługiwaniem się argumentami religijnego, społecznego, ekonomicznego i politycznego antysemityzmu o charakterze rasowym.

Czy kapłan katolicki może służyć Bogu i być dobrym nazistą

Kościół upowszechniał poglądy obciążające Żydów winą za wszystko, czego nienawidzili antysemici: konstytucję weimarską, demokrację, liberalizm, oświecenie, nowoczesność, oddzielenie Kościoła od państwa i finansjery przemysłowej. Powstanie republiki uznano za przejaw upadku moralnego narodu. Tylko tacy mogli skazać „swego Mesjasza na śmierć w swym zaślepieniu, uporze i nienawiści”. Akceptowano dyskryminację Żydów oskarżanych o zdradę podstawowych zasad swej religii objawionej na rzecz obsesyjnego umiłowania pieniędzy i dóbr materialnych.

Partia narodowosocjalistyczna jawiła się jako nadzieja na wyjście z chaosu republiki. Wyrażał ją m.in. biskup Rottenburga Johannes Sproll, dziękując władzom za „pokonanie bolszewizmu”, „odrzucenie licznych idei liberalnych, dążenie do prawdziwej wspólnoty narodowej”, a także „wzmocnienie siły moralnej ludu” i „ochronę wartości rodzinnych i konsekwentną politykę populacyjną”. Na publicznie postawione przez duchownego pytanie, czy kapłan katolicki może służyć Bogu i Kościołowi, a jednocześnie być dobrym nazistą, padała odpowiedź twierdząca. (Później jednak Sproll stał się przeciwnikiem nazistów).

Nie tylko NSDAP - rok 1930, kampania wyborcza DNVP, Deutschnationale Volkspartei, konserwatywno-monarchistyczno-imperialnej partii przemysłowców i właścicieli ziemskich, nawiązującej do włoskiego faszyzmu

Nie tylko NSDAP – rok 1930, kampania wyborcza DNVP, Deutschnationale Volkspartei, konserwatywno-monarchistyczno-imperialnej partii przemysłowców i właścicieli ziemskich, nawiązującej do włoskiego faszyzmuBundesarchiv/domena publiczna

Duchowni zanosili modły w intencji Hitlera, agitując jednocześnie przeciw żydowskim współobywatelom. Nowa religia miała być zgodna z nowym fundamentem społecznym, a zarazem patriotycznym i chrześcijańskim. W tym duchu agitowali wędrowni kaznodzieje.

Nakaz miłości bliźniego nie odnosił się do żydowskich współobywateli.

Chodziło o oczyszczenie „ludu germańskiego” i wyeliminowanie Żydów z życia publicznego. NSDAP miała wywołać „święty entuzjazm”, prowadzić do „zbawienia duszy niemieckiej”.

Prawdziwie święta III Rzesza, królestwo Chrystusa

Wraz z umacnianiem się władzy partii narodowosocjalistycznej narastała propaganda antyżydowska. Kościół uznał ratowanie dusz chrześcijańskich przed „zażydzeniem” za swój święty obowiązek. Przekonywano, że chrześcijański antysemityzm nie jest antysemityzmem, tylko „konieczną obroną przeciw duchowo-gospodarczemu wyobcowaniu, przeciw nieproporcjonalnie rozdętej władzy żydowskiej mniejszości i panowaniu we wszystkich dziedzinach duchowej i materialnej kultury”.

Rok 1934, pierwsza strona 'Der Sturmer', najważniejszej gazety NSDAP

Rok 1934, pierwsza strona 'Der Sturmer’, najważniejszej gazety NSDAPUS HMM

Wierni epatowani byli apokaliptyczną wizją świata bez Boga. Tytuły i hasła: „dusza chrześcijańska na łożu śmierci”, „triumf żydowskiej moralności”, zalew „narodów kulturalnych przez orientalnych nomadów i rabusiów” służyły jako usprawiedliwienie dla rosnącej przemocy.

Coraz częściej sięgano po argumenty rasowe: otóż każda rasa i każdy naród ma „naturalne prawo i naturalny obowiązek obrony przed obcymi rasami. Istnieje prawo rasy do obrony przeciw mieszaniu się z obcą krwią i ochrony przed dominacją i panowaniem obcej rasy”.

Ks. Lorenz Pieper promował ją w przekonaniu, że to

„sam Bóg stworzył różne ludy, wedle krwi, natury i rasy, i dlatego chce istnienia różnic opartych na krwi, różnic narodowych i rasowych”.

Głoszono apele o przeciwstawienie się żydostwu „w duchu Chrystusa”. Oddany Bogu chrześcijanin i katolik musiał być antysemitą.

Do najbardziej radykalnych i wojujących kapłanów należał Philipp Haeuser. Jak wielu innych duchownych odwoływał się do sprawdzonych w dziejach stereotypów. W wielu tekstach teologicznych Żydzi przedstawiani byli jako „lud pogański, nieczysty, rozpustny, grzeszny, zdeprawowany”.

Pisma katolickie przedstawiały osobę Żyda jako niepodzielnego pana świata. „W życiu gospodarczym i politycznym chrześcijanin stał się jego niewolnikiem. Żyd, dzięki swemu sprytowi, bezwzględności i – niemal przykładowej – determinacji i konsekwencji podporządkował sobie prawie wszystkie narody i rządy, zmuszając je do niewolniczego posłuszeństwa”.

Księża nawoływali do wierności „bohaterskiemu wojującemu Chrystusowi”. Służbę Hitlerowi łączyli ze służbą Chrystusowi. U progu lat 30. dominikanin i kaznodzieja z kościoła św. Jadwigi w diecezji berlińskiej Marianus Vetter, przemawiając do ponad 45 tys. wiernych zebranych na narodowej konwencji katolików, nazwał Hitlera boskim przywódcą, który jasno postrzega nowy światopogląd. „Niemcy, obudźcie się – naprzód, ku Chrystusowi” – kraj miał się stać „prawdziwie świętą Rzeszą, królestwem Chrystusa”.

Wiernym kazano uwierzyć, że to Führer „zdjął zaćmę z oczu”; on nauczył nas widzieć „rzecz istotną, którą musimy na nowo ukochać – naszą jedność krwi, naszą niemiecką jaźń, homo germanicus”. Jawił się jako człowiek z silnie rozwiniętym poczuciem odpowiedzialności wobec Boga, „szczerze zatroskanego o pomyślność narodu niemieckiego opartą na pełnieniu woli Bożej”.

Rok 1939, parada Amerikadeutscher Volksbund w Nowym Jorku

Rok 1939, parada Amerikadeutscher Volksbund w Nowym Jorkudomena publiczna

Jawnie agitowano za życiem zgodnym z nowym fundamentem ideologicznym. Modlitwa: „Boże zachowaj naszego Führera, prowadź go właściwą ścieżką i błogosław jego pracy” stała się integralnym elementem duchownego przesłania.

Katolicy niemieccy mieli wybrać drogę walki. „Niebiański wódz” miał prowadzić swe zastępy do bitwy z wpływami żydowskimi.

Hitler uznany został za „wielką duszę niemiecką i gwiazdę jaśniejącą na duchowym niebie narodu niemieckiego”. Naród ten „miał dość okazji, by uczyć się od niego etyki. Dlatego przemawia przezeń przede wszystkim siła moralna. To w nim, a nie w Żydzie, objawiła się potężna osoba chrześcijaństwa”.

„To w Kazaniu na Górze Jezus rozpoczął kampanię przeciw Żydom”

Najbardziej zdeterminowani kapłani głosili teologiczną rewolucję heroicznego Chrystusa posłanego przez Boga na ziemię, by założył Kościół oczyszczony z żydowskich praktyk i tradycji. Ideologia narodowosocjalistyczna uznana została za „niemiecki światopogląd radości”, a brunatni księża uwierzyli, że ich wysiłek „intelektualny” przyczynił się do „teologicznego ostatecznego rozwiązania” „kwestii żydowskiej” w katolickich kręgach teologicznych.

Apele głoszące, że Jezus to wódz walczący o Niemcy „poszukujące i walczące”, stanowiły motto niejednego z kazań. Chrześcijańscy kaznodzieje za jeden ze swych głównych motywów uznali przesłanie chrześcijańskie z punktu widzenia walki Chrystusa z judaizmem. Przekonywano, że to w Kazaniu na Górze Jezus rozpoczął swą kampanię przeciw Żydom. Jego dzieło miał kontynuować Hitler, uznany za dar Boga dla narodu niemieckiego.

Niemcy mają naśladować Chrystusa, głosił w płomiennym kazaniu Josef Roth, teolog należący do oddziałów SA. Jednocześnie wzywał, by jego rodacy nie ulegali fałszywym naukom o miłości bliźniego.

Jezus bowiem nie przyszedł na świat, by przynieść pokój, lecz by „przynieść miecz, by rzucić ogień na świat, by go spalić”.

Zamiast mówić o miłości i przebaczeniu, głoszono przesłanie zemsty i zniszczenia: „Niemcy muszą się wyzwolić z pęt traktatu wersalskiego, rozprawić z wrogami i trwać w wierności bohaterskiemu, wojującemu Chrystusowi”. Jeśli rzeczywiście wypełnią swą misję, to powstanie „nowy lud”, a „moc żydowskich pieniędzy i pachołków zagranicy” zostanie złamana.

Nie tylko Kościół katolicki popierał NSDAP - rok 1933, Berlin, pikieta członków Deutschen Christen, Niemieckich Chrześcijan - nazistowskiego odłamu protestantów

Nie tylko Kościół katolicki popierał NSDAP – rok 1933, Berlin, pikieta członków Deutschen Christen, Niemieckich Chrześcijan – nazistowskiego odłamu protestantówBundesarchiv/domena publiczna

Biskup Paderborn Lorenz Jäger przekonywał, że „bezspornie wielkiemu człowiekowi” Hitlerowi należało się modlitewne wsparcie w realizacji jego „wielkich planów”, by naród niemiecki „uzyskał miejsce na ziemi, które mu się należy”.

Czy Kościół wyciągnął wnioski z dyktatur XX wieku

Wojna w Ukrainie, rozpychanie się skrajnej prawicy i kolejne kryzysy na świecie uświadamiają kruchość, nieprzewidywalność, złożoność rzeczywistości, którą z dumą określaliśmy jako cywilizację europejską.

Postawa Kościoła w czasach totalitaryzmu uwidoczniła słabość człowieka wobec naporu agresywnego nacjonalizmu. W sytuacji, gdy Zachód stracił monopol na kreowanie humanitarnych wartości, rosnącej ofensywy przeciw liberalnej demokracji, kryzysu migracyjnego, wykluczania i dzielenia na swoich i obcych trzeba nam pytać, czy Kościół jest dzisiaj w stanie stawić czoła rozlicznym zagrożeniom i obronić podstawowe wartości chrześcijańskiej miłości bliźniego.

Jakie są dziś możliwości oporu i przeciwstawienia się siłom promującym przemoc i nienawiść? Czy nie trzeba nam na nowo pytać, czego nauczyły nas dyktatury XX wieku?

Dzieje stosunku Kościoła w Niemczech do mniejszości żydowskiej i nazizmu potwierdzają uniwersalną prawdę o ludzkiej kondycji. 

Ani nagromadzona wiedza, ani sumienie, które może być fałszywie uformowane, ani katalog wartości chrześcijańskich wypisanych na sztandarach kościelnych nie stanowiły w warunkach dyktatury dostatecznej gwarancji dla uchronienia się przed pokusą pogardy i obojętności wobec pogwałcenia elementarnych praw drugiego człowieka. 

Freya i Helmut James von Moltke

Freya i Helmut James von Moltkearchiwum

Do nielicznych, którzy potrafili obronić własną niezależność i zachować wrażliwość wobec ludzkiej godności, należał Helmuth James von Moltke [czołowy działacz antyhitlerowskiego ruchu oporu], który za wierność przekonaniom zapłacił życiem. Głosił, że „zbrodniarze byli zawsze i wszędzie, ale zadaniem ludzi prawych jest trzymanie ich w ryzach; kto przed spełnieniem tego zadania się cofa, jest bardziej winnym zbrodni niż sam zbrodniarz”. To jego przekonanie nie straciło nigdy na aktualności.

*Anna Wolff-Powęska – historyk idei, politolog, emerytowany pracownik UAM w Poznaniu.

„Księża Hitlera. Kler katolicki i narodowy socjalizm”, Kevin P. Spicer, przeł. Marek Chojnacki, wyd. słowo/obraz terytoria. Książka dostępna w dobrych księgarniach i w formie e-booka na Publio.pl.

Kevin P. Spicer, 'Księża Hitlera. Kler katolicki i narodowy socjalizm'.

Kevin P. Spicer, 'Księża Hitlera. Kler katolicki i narodowy socjalizm’.Fot. Materiały Prasowe

Anna Wolff-Powęska

Kategorie: Uncategorized

2 odpowiedzi »

  1. ”Jakie są dziś możliwości oporu i przeciwstawienia się siłom promującym przemoc i nienawiść? Czy nie trzeba nam na nowo pytać, czego nauczyły nas dyktatury XX wieku?”

    Na pewno nauczyły, że popieranie przemocy i nienawiści to doskonały interes. W różnych krajach, a zwłaszcza w jednym, którego nazwy przez delikatność nie wymienię, cała masa goło(CENZURA)pców awansowała na właścicieli domów z ogrodem, kamienic, złota i brylantów tylko dlatego, że nadarzała się taka fenomenalna okazja. Nie samym chlebem człowiek żyje, ale przecież i transakcji bezgotówkowych też nie brakowało (”Rozbieraj się, ****o albo idziemy na gestapo”). Trudno się dziwić, że poparcie dla tego, co działo się w całkiem niedawnych czasach, jest tak gorące i tak masowe – wszędzie tam, gdzie zabawa z gazem i piecem opłaciła się, gdzie przyniosła ogromne korzyści, wspomina się tę epokę z nostalgią.

    Nostalgia nie jest tak całkiem powszechna w rajchu, bo rajchsdojczom cała zabawa niespecjalnie się opłaciła. Rajchsdojcze odczuły na własnej skórze, że wojna ma także przykre strony, że Hamburg, Kolonia czy Drezno może hajcować sie nie gorzej niż oświęcimskie piece, że w stalingradzkim kotle nie ma co jeść, że na Kołymie bywa zimno. Co innego folksdojczeria, szmalcowniki i cała reszta katowskich pomagierów. Szmalcowniki i folksdojcze nigdy porządnie nie dostali po (CENZURA), więc wręcz marzą o powtórce z rozrywki.

  2. Wielowiekowa , antyzydowska indoktrynacja ze strony Kosciola , umozliwila i ulatwila Zaglade.
    To bylo glownym powodem dla ktorego wiekszosc Europejczykow, wlacznie z mieszkancami naszej bylej ojczyzny byla w najlepszym wypadku obojetna wobec Zaglady.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.