Uncategorized

ANGLIA, MOJA ANGLIA

Howard Jacobson

Jako angielski Żyd, który kocha i czci angielskość nie mniej niż żydowskość, odczuwam niepokój o obie te sfery.

Pisarzom, a być może i innym twórcom, często zdarza się odkryć, co właściwie napisali, dopiero długo po ukończeniu dzieła. Z mojego doświadczenia wynika, że wigilia publikacji – około roku po postawieniu słowa „KONIEC” – to zwyczajowy moment na takie olśnienie. Czasami uderza ono jak grom z jasnego nieba, nadając słowom, które autor uważał za ponure i melancholijne, komiczny wigor, jakiego nigdy nie zamierzał im nadać. Kiedy indziej jest zupełnie odwrotnie: to, co brało się za dzieło jasne i radosne, nagle wydaje się nudne jak flaki z olejem. Za trzy tygodnie ukaże się moja nowa powieść i choć byłoby dużą przesadą twierdzić, że przestaję ją rozpoznawać, jestem zaskoczony – i, muszę przyznać, nie bez satysfakcji – tym, co zdaje się być jej „drugim głosem”.

Howl to historia Ferdinanda Draxlera, dyrektora szkoły podstawowej Strawberry Fields w Streatham w południowym Londynie. Dla Ferdinanda ciepłe przyjęcie, z jakim wykształcone klasy społeczne spotkały brutalną masakrę izraelskich Żydów 7 października 2023 roku, jest czymś niepojętym. W świecie moralnym, w którym żył do 6 października, profesorowie uniwersyteccy nie oklaskiwali bezmyślnego rozlewu krwi, a znane feministki nie akceptowały gwałtów. Centralnym elementem jego nauczania i życiowej postawy była wyobraźnia moralna – zdolność wczuwania się w cierpienie innych. Jak ma teraz, 8 października, wyjaśnić straszliwe wydarzenia w Izraelu swoim pracownikom i uczniom? To, co wydarzyło się tego dnia i co dzieje się na całym świecie w dniach kolejnych, wystarczy, by doprowadzić go do obłędu. Ale szaleństwo jest luksusem, na który nie można sobie pozwolić, gdy małe dzieci oczekują emocjonalnego wsparcia, a własna córka nie chce cię znać.

Ferdinand jest synem ocalałego z Holokaustu, co potęguje ciężar historii, jaki nosi on sam – a właściwie każdy Żyd. Co więcej, jego córka Zoe zaczęła brać udział w marszach, podczas których na ulicach Londynu skandowane są hasła odbierane przez Ferdinanda jako jawny atak na prawo Żydów do istnienia. Zoe wierzy, że maszeruje przeciwko niesprawiedliwości; jej słowa i czyny mają charakter polityczny. Jej ojciec odbiera je jednak osobiście. Myślał, że nauczył ją więcej o historii Żydów. Zachęcał ją do samodzielnego myślenia i opierania się pokusom tłumu. Teraz jest załamany jej postawą, rozczarowany, boi się o nią i o los Żydów na całym świecie. Czy jego córka w ogóle zdaje sobie sprawę, że hasła, które wykrzykuje, mają morderczy podtekst?

Howl mogłoby być powieścią polityczną, ale nią nie jest. Moim zdaniem najlepsze powieści nigdy takie nie są. Powieść z natury jest odkrywcza i pełna wahań w sposób, w jaki nigdy nie będzie nim wykład przekonań politycznych. Żaden dobry powieściopisarz nie jest ideologiem. Pierwsi czytelnicy Howl wyrażali zdziwienie, że książka przepełniona tak surowymi emocjami może być zabawna. Nie jest to jednak komizm farsowy czy beztroski. To humor wynikający z powagi sytuacji – egzystencjalnie absurdalny, a nawet desperacki. Dochodzi on do punktu, w którym dawanie wiary kłamstwom i obelgom wykrzykiwanym przez córkę na West Endzie byłoby szaleństwem nałożonym na szaleństwo. Śmiej się albo umieraj. Ferdinand czuje, że równie dobrze mógłby umrzeć, gdyż brakuje mu komicznych zasobów, by utrzymać się przy życiu.

Skąd więc bierze się ten komizm? To odwieczne pytanie, którego być może nigdy nie powinno się zadawać. Jednak w przypadku Howl sądzę, że wynika on z dramatycznej specyfiki zdarzeń – jak choćby ze spotkania Ferdinanda z antysyjonistycznymi aktywistkami na schodach National Gallery. Kobiety te przykleiły się do obrazu Rubensa przedstawiającego Samsona i Dalilę, próbując wyzyskać biblijne powiązania Samsona z Gazą, przy okazji myląc nazwisko malarza z nazwą delikatesów „Reubens” na Baker Street.

Nie dziwi mnie, że czytelnicy uznali Howl za rzecz zabawną. Czasami, ze szkodą dla moich dzieł, mam słabość do komizmu. Jak już wspomniałem, Żydzi celują w komedii, ponieważ wiedzą, że życie wcale zabawne nie jest. Komedia jest dla nas pocieszeniem, formą zrozumienia i paktem, jaki zawieramy z niekończącą się tragedią. Nic więc dziwnego, że ponownie przeniknęła ona do mojej prozy. Nie spodziewałem się jednak, że napiszę lament nie tylko nad narodem żydowskim, ponownie zagrożonym nienawiścią i oszczerstwami, ale także nad Anglią. Anglią zagrożoną tą samą nienawiścią, gotową dać jej przestrzeń do oddychania i ulegającą jej wpływom. Krajem pełnym wściekłej, naiwnej kakofonii, nie do poznania dla kogoś takiego jak Ferdinand – powiedzmy to szczerze: dla Żyda takiego jak Ferdinand – dla którego Anglia była miejscem schronienia, życzliwości i inteligencji; krajem, którego literatury nauczał przez całe życie i którego sama gramatyka jest dla niego wyrazem cywilizacji.

Ulubionym autorem Ferdinanda zajmującym się poprawnością językową jest Ronald Ridout, którego podręczniki czytały niegdyś wszystkie dzieci w tym kraju i wszędzie tam, gdzie czczono angielskość. W Howl często przywołuję Ridouta. Nie byłem pewien, dlaczego jego nazwisko pojawia się tak często, poza tym, że zamiłowanie Ferdinanda do tego autora rzuca ciepłe, sympatyczne światło na jego pedagogiczną pompatyczność. Oczywiście, taki człowiek musiał wierzyć w gramatykę. Teraz dostrzegam, że w powieści kryje się nostalgia za odchodzącą Anglią – bez wątpienia wyidealizowaną – która zostaje wyrwana ze swojej cichej, surowej racjonalności przez zgiełk mediów społecznościowych, sensacjonizm komentatorów, nasilenie rygorów bezpieczeństwa, aktywistów nawołujących do bojkotu i cotygodniowe marsze „pokoju”. Ferdinand nie uważa ich za pokojowe; ze zgrozą obserwuje, jak sprawiają one, że stolica staje się strefą zamkniętą.

W liście do córki Ferdinand próbuje wyjaśnić związek między gramatyczną precyzją – odrzucaną przez nią za każdym razem, gdy krzyczy „Wstyd!” do kogoś o innych poglądach – a samą umiejętnością myślenia. Ten związek jest w swej istocie angielski, nie tylko ze względu na nieugięte uporządkowanie, ale i specyficzny spokój, jakby angielskie słowa i angielski krajobraz tworzyły symbiozę sprzyjającą głębokiej refleksji i współczuciu.

Jedną z największych radości jego dzieciństwa, jak wspomina córce, było pozostawanie przy biurku podczas przerwy, gdy inni chłopcy kopali piłkę, i analizowanie zdań takich jak: Niecałe dwadzieścia jardów od okna biegnie żywopłot z wiciokrzewu, a blisko jego wierzchołka para szczygłów z wielką zręcznością zbudowała gniazdo i wyhodowała swoje małe pisklęta. Śledząc różnicę między podmiotem a dopełnieniem, rozróżniając czasowniki przechodnie od nieprzechodnich (kto dokładnie co robił komu), mógł niemal poczuć zapach wiciokrzewu i usłyszeć śpiew ptaków. Używanie właściwych rzeczowników oznaczało zamieszkanie w świecie, w którym można podziwiać te cuda natury. Wykrzykiwanie bezsensownych haseł przez megafon sprawiało natomiast, że przestawało się widzieć i rozumieć cokolwiek.

Odpowiedź Zoe brzmiała: „Gramatyka jest rasistowska, tak samo jak pan”.

Mówi się, że rozczarowana młodzież opuszcza Anglię. Podobnie, jak się twierdzi, robią to Żydzi obawiający się o swoje bezpieczeństwo. Nie wiem, ile w tym prawdy. Sam nie planuję wyjazdu, ale jako angielski Żyd, który kocha i czci angielskość nie mniej niż żydowskość, nie potrafię nie odczuwać niepokoju o obie te sfery. Ten niepokój przenika tragicomedię Howl.

„Nie lękajcie się” – mówi Caliban do przybyszów na wyspie w Burzy Szekspira – „wyspa jest pełna odgłosów, dźwięków i słodkich melodii, które sprawiają rozkosz, a nie ranią”.

Dzisiaj słyszę niewiele słodkich melodii unoszących się nad wyspą. I lękam się.

ANGLIA, MOJA ANGLIA

Kategorie: Uncategorized

1 odpowiedź »

  1. Według mnie, autor jako jeden z niewielu jak takich jak on marksistów, czuje się zdradzony obecnymi wydarzeniami.
    Miestety, jest mało Żydów takich jak on. Może zbyt daleko zaszli i myślą, że nie mają odwrotu. Jeden tu w USA to wielka szuja, Lider mniejszości w Senacie: Chuck Schumer.

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.