Uncategorized

SAM


Alik Zimerman

W jednym z wielu wielomilionowych miast, gdzie codzienne życie płynęło intensywnie i było pełne sukcesu dla jednych, a spokojnie i anonimowo dla innych, mieszkał człowiek o imieniu Sam.

Od najwcześniejszych lat Sam marzył o tym, by należeć do środowiska ludzi sukcesu, co ogólnie łączyło się z szacunkiem i podziwem ze strony ludzi bez sukcesu. Taka była filozofia życia Sama. Jednak, mimo swoich wysiłków, nie był dostrzegany i ceniony przez ocierających się o jego życie przechodniów. Więc marzenia o sławie i szacunku stawały się dla niego coraz bardziej odległe i nieosiągalne.

Pewnego dnia, gdy Sam był na skraju wewnętrznej rozpaczy, przysiągł sobie, że nawet oddałby swoją duszę Diabłu, aby choć troszeczkę zakosztować uczucia sukcesu i szacunku wokół swojej osoby.

Na drugi dzień w kawiarni, którą Sam często odwiedzał i topił swoje życiowe niepowodzenie w kielichach z alkoholem, pojawił się tajemniczy mężczyzna. Złote oczy i czarny garnitur czyniły go wyjątkowo intrygującą postacią. Ten tajemniczy człowiek usiadł naprzeciwko Sama i zaczął na niego intensywnie patrzeć. W końcu podszedł do Sama i powiedział:

„Sam, widzę w twoje duszy tęsknotę za sławą, a przede wszystkim szacunkiem do twojej osoby. Mogę spełnić twoje życzenie.”

Sam, pogrążony w swoich zmartwieniach i oparach alkoholu, ocknął się ze swoich myśli i zapytał tego dziwnego człowieka:

„A kim Pan jest?”

„Jestem Lucyferem, którego wołałeś w swojej rozpaczy” odpowiedział z uśmiechem ten dziwny człowiek.

Sam za bardzo w to nie uwierzył, ale zaczął zastanawiać się nad tą niezwykłą propozycją.

Lucyfer zaczął namiętnie namawiać, przekonywać i obiecywać Samowi niezwykłą zdolność do pisania, która wzbudza w ludziach zachwyt, podziw a przede wszystkim szacunek.

W końcu Sam zapytał się Lucyfera: „A co ty chcesz w zamian?”

„W zamian musisz podpisać kontrakt, oddając mi swoją duszę, bo tak przecież sam chciałeś” odpowiedział tym razem poważnym głosem Lucyfer.

Sam i Lucyfer usiedli bliżej do stołu. Lucyfer wyciągnął ze swojej grubej skórzanej teczki jakiś formularz, gęsie pióro i jeszcze coś, na co Sam nie zwrócił uwagi. Lucyfer posunął Samowi formularz i kazał jedynie podpisać ten formularz jego własną krwią.

Podchmielony Sam przeczytał formularz. Niby wszystko się zgadzało, ale na samym dole było coś napisane drobnym maczkiem.

„A co w tym miejscu pisze?” zapytał się Sam.

„Nic ważnego” odpowiedział Lucyfer. „To tylko standardowe potwierdzenie, że nasz akt umowy jest autentyczny i nie podlega żadnym wątpliwościom. Podpisz.”

Sam troszeczkę się wahał i zastanawiał, czy ma podpisać formularz. Ale w końcu skusił się na propozycję i zdecydował podpisać. Ukłuł sobie igłą palec, zamoczył w krwi pióro i podpisał umowę z Lucyferem.

Jak tylko podpisał formularz, Lucyfer zniknął, a Sam poczuł, że pojawiła się w nim artystyczna muza i pochwyciła go niesamowita energia i chęć pisania. Roiły mu się w głowie różne historie z własnego życia oraz schowane w jego wyobraźni bajki. Zaczął pisać. Pisał. Pisał. Prawie nie nadąża za swoimi myślami. Czuł jak jego słowa miały moc oczarowywania czytelników, wprowadzając ich w światy pełne emocji i niesamowitych, smutnych i nawet wesołych przygód.

Po jakimś czasie Sam uważał, że napisał tyle różnych historii i bajek, że należało je przekazać szerokiej publiczności i wtedy jak Lucyfer jemu obiecał, będzie miał sukces i szacunek. Więc zaczął szukać wydawców, którzy byliby zainteresowani jego twórczością. Ale niestety żaden wydawca nie miał ochoty wydać jego bajek czy historii, uważając, że one nie mają żadnej wartości artystycznej.

I tak mijały lata. Sam wydeptał wszystkie ścieżki do różnych wydawców. Nikt nigdy nie wydał jego twórczości, a Sam umarł, nie poczuwszy ani sukcesu, ani tak upragnionego przez niego szacunku do swojej osoby. Szacunku, który był dla niego ważniejszy niż sukces.

Zaraz po śmierci jego dusza podniosła się i zaczęła podążać do nieba, ale w tym samym momencie zagrodził jej drogę Lucyfer, krzycząc do Pana Boga:

„Dusza Sama należy do mnie.” Zaczął równocześnie machać świstkiem, który Sam podpisał własną krwią.

Pan Bóg westchnął i kiwnął w smutku głową, a Lucyfer zaczął ciągnąć uwiązaną duszę Sama do piekła. Dusza zaczęła protestować i tłumaczyć, że Lucyfer obiecywał Samowi sukces, a przede wszystkim szacunek do jego osoby, a tak się przecież nie stało.

„No nie,to nieprawda” odpowiedział Lucyfer. „A ty czytałaś, co było napisane drobnym maczkiem?”

„Jak mogłam to przeczytać?” protestowała dusza Sama, próbując wyrwać się ze szponów Lucyfera. „Przecież to było zupełnie nieczytelne.”

„A pamiętasz, co leżało na stole oprócz tego papierka i gęsiego pióra?” pytał się dalej Lucyfer.

Dusza Sama zastanowiła się i z przerażeniem przypomniała sobie, że obok Lucyfera leżała duża lupa.

Wtedy zrezygnowana dusza, czując smród gotującej się smoły zapytała się Lucyfera: „I co tam w końcu pisało tym drobnym maczkiem?”

„Ano pisało, że twój właściciel będzie słynnym i bardzo szanowanym człowiekiem, ale dopiero po jego śmierci,” odpowiedział triumfująco Lucyfer. „A teraz spójrz na Ziemię.”

I rzeczywiście. Dusza Sama, wędrując do wiecznego ognia w piekle widziała, że po jego śmierci, jakimś cudem wyniki jego twórczości zostały przypadkowo odnalezione przez jego ciężko pracującą i szanowaną przez innych anonimowych ludzi, kucharkę o imieniu Wiktoria, która zakochała się w Sama pięknych i wnikliwych opowieściach, w których zauważyła nawet opisaną i siebie.

Wiktoria postanowiła przekazać te pełne emocji i wrażliwości opowieści światu. Nagle ci sami wydawcy książek, którzy uważali, że dzieła Sama nie mieli żadnej artystycznej wartości byli bardzo zainteresowani jego twórczością i chcieli koniecznie i jak najszybciej opublikować wszystko, co Sam napisał.

Świat przyjął twórczość Sama z zachwytem i szacunkiem do jego osoby. Jego dzieła stały się bestsellerami, zdobywając ogromną popularność, szczególnie wśród dzieci. Ludzie uwielbiają go za niezwykle pomysłowe opowieści, które zaczęły przewijać się nawet przez strony gazet i telewizyjnych programów rozrywkowych, w których dyskutowano nad znaczeniem jego twórczości. A kucharka Wiktoria, która właściwie nie musiała już więcej pracować, ale z miłości do swojej własnej pracy postanowiła ją kontynuować i znalazła nowego pracodawcę.

Lucyfer dotrzymał swojej obietnicy. Sam cieszył się po swojej śmierci sukcesem i szacunkiem, których tak bardzo pragnął przeżyć będąc żywym, ale przez pijaną, żarliwą nieuwagę, mrocznym cieniem nad jego sukcesem za życia, wisiała umowa z zawsze przewrotnym Diabłem.

Kategorie: Uncategorized

Zostaw odpowiedź Czekam na Twoje przemyślenia! Napisz w komentarzu.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.