Śmierć Stalina uratowała miliony Żydów?

Historyk Joshua Rubenstein o antysemickiej histerii w ZSRR
Sowiecki dyktator Józef Stalin emanował wrogością do wszystkich nawet wtedy, gdy już uchodziło zeń życie. Historyk z USA twierdzi, że jego śmierć uratowała miliony Żydów. W chwili, która zdawała się już naprawdę ostatnią w jego życiu, nagle otworzył oczy i obrzucił wzrokiem wszystkich obecnych w pokoju. Przerażające spojrzenie. Szalone. I może nawet – pełne wściekłości – mówiła o śmierci ojca jego córka Swietłana Alliłujewa. – W jednej sekundzie wszyscy obecni zamarli. Nagle podniósł lewą rękę jakby wskazując na coś w górze i przeklinając wszystkich nas obecnych. Gest nie do pojęcia i pełen grozy. Józef Stalin umierał potwierdzając, że nawet w chwili śmierci wciąż wywołuje strach i przerażenie. Sam zmarł w spokoju 5 marca 1953 w wieku 74 lat po trzech dekadach krwawych rządów.
Pogłoski o deportacji Żydów W 1953 roku w łagrach na terenie całego ZSRR przebywało 2.5 mln ludzi. Wśród nich 35 tys. dzieci! Teraz jednym podpisem wypuszczono z gułagu milion osób. Wyroki zmniejszono o połowę. Choć dodajmy, że sytuacja więźniów politycznych uległa znikome tylko poprawie. Czy nowi władcy na Kremlu wstrzymali także plany rosyjskiego ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej? – zastanawia się Rubenstein. Już przedtem wszędzie słyszano pogłoski, że 2.5 mln Żydów zostanie deportowanych na Syberię lub do Kazachstanu. Stalin by się nie zawahał. Wystarczy przypomnieć, co uczynił z takimi narodami jak krymscy Tatarzy. Nikt nigdy nie trafił na ślad planów masowej deportacji czy jeszcze gorzej – likwidacji Żydów. Jednak radziecka propaganda stawała się coraz bardziej antysemicka. Odzwierciedlała ona nastawienie samego Stalina. Pod koniec lat 40. już zamykano żydowskie pisma, wydawnictwa i teatry oraz aresztowano wybitnych przedstawicieli tej kultury. Oficjalna retoryka w radio i gazetach zaostrzała się coraz bardziej. Potępiano „żydowski burżuazyjny nacjonalizm” a także „nigdzie nie zakorzenionych kosmopolitów”. Propaganda pracowała pełną parą. W sierpniu 1952 roku w więzieniu na moskiewskiej Łubiance pod zarzutem zdrady stanu i szpiegostwa rozstrzelano 13 żydowskich intelektualistów. W styczniu 1953 roku wybuchła sprokurowana przez władze sprawa spisku lekarzy kremlowskich. Świadomie rozbudzono gwałtowną reakcję społeczeństwa i antysemicką histerię. Wszystko było oczywiście przerażającym wymysłem – lekarze, głównie żydowskiego pochodzenia, mieli poprzez niewłaściwe leczenie czyhać na życie czołowych radzieckich przywódców.

W wyniku tej histerii zwykli pacjenci odmawiali przyjmowania leków przepisanych przez żydowskich lekarzy. Potępiano czołowe postacie życie publicznego. Ponownie rozbudzono propagandową paranoję. Już miesiąc po śmierci Stalina Kreml oddalił wszystkie poprzednie zarzuty wobec lekarzy. Tak nagłaśniany „spisek” mógł w założeniu służyć poprzedniej władzy jako przykrywka dla pogromów. Rubenstein pisze jednak, że [po śmierci Stalina] „wyłączono machinę niszczenia ludności żydowskiej. Marzenia tyrana nie zawsze się spełniają”. Autor książki znakomicie opisuje prowadzone w biurze politycznym partii manewry i gry dotyczące schedy po zmarłym. Nikita Chruszczow nie był przecież jeszcze namaszczonym następcą dyktatora. Musiał wyeliminować wciąż potężnego Ławrentija Berię – szefa NKWD i człowieka najbardziej kojarzonego ze stalinowskimi zbrodniami.

Calosc KLIKNIJ TUTAJ

No comments yet... Be the first to leave a reply!

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: